TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek dziesiątej bitwy nad Isonzo

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front włoski
Data:
12 maja 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Dziesiąta bitwa nad Isonzo
Tagi:
Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna

12 maja 1917 roku, ledwie zaczęło świtać, na całym froncie nad Soczą, od Tolmina po Adriatyk, odezwały się włoskie działa. Ogień szybko urósł do siły, jakiej ten front jeszcze nie znał. Generał Luigi Cadorna rozpoczynał dziesiątą bitwę nad Isonzo, pierwszą od pół roku i największą ze wszystkich dotychczasowych. Tym razem nie chciał tylko wgryźć się w płaskowyż Kras na drodze do Triestu, jak w trzech jesiennych bitwach 1916 roku. Najpierw zamierzał zdobyć góry na północ od Gorycji, a dopiero potem zadać decydujący cios na Krasie.

Plan Cadorny

Po dziewiątej bitwie w listopadzie 1916 roku Cadorna przez całą zimę rozbudowywał armię. Powołano pod broń najstarsze i najmłodsze roczniki, a fabryki pracowały pełną parą. Według austriackiej historii oficjalnej w maju 1917 roku armia włoska miała 59 dywizji, około 850 batalionów i ponad 5 tysięcy dział. W kwietniu przyjechały też dwie grupy brytyjskiej ciężkiej artylerii, dziesięć baterii. Była to tylko niewielka część pomocy, o której premier David Lloyd George mówił na styczniowej konferencji w Rzymie, ale Brytyjczycy mieli we Francji zaledwie około 150 takich baterii, więc nie był to mały gest. Sojusznicy, rozczarowani załamaniem ofensywy Nivelle’a, naciskali, by Włosi wreszcie zaatakowali i związali siły Austro-Węgier.

Cadorna rozważał też uderzenie w Tyrolu, gdzie od wiosny 1916 roku Austriacy stali groźnie blisko równiny weneckiej, ale pierwszeństwo dostała Socza. Wytyczne z 19 kwietnia rozpisywały bitwę na trzy akty. Najpierw artyleria miała przez kilka dni bić w cały front, by obrońcy nie wiedzieli, gdzie spadnie główny cios, i nie przesuwali odwodów. Potem miała ruszyć nowa armia generała Luigiego Capella, „Strefa Gorycji”, utworzona w marcu z części 2 Armii. Jej zadaniem było zdobycie łańcucha wzgórz od Kuku i Vodice nad Plavą przez Monte Santo i Monte San Gabriele po San Marco, które zamykały kotlinę Gorycji od północy i wschodu. Na koniec 3 Armia księcia Aosty Emanuela Filiberta miała przełamać front na Krasie i zdobyć linię od wzgórza Trstelj po Hermadę. Ciężkie baterie miały w trakcie bitwy przechodzić od jednej armii do drugiej. Bitwę wyznaczono na 7 maja, ale z powodu deszczów odkładano ją dzień po dniu.

Czekanie po drugiej stronie

Generał Svetozar Boroević, dowódca austro-węgierskiej 5 Armii, nazywanej też Armią Isonzo, nigdy wcześniej nie miał tak silnego wojska. Spodziewał się jednak głównego uderzenia na Krasie i tam trzymał większość odwodów. Na początku maja Włosi starannie ukrywali przygotowania, a deszcz im w tym pomagał. Potem zaczęli jednak przechodzić dezerterzy, którzy zapowiadali bliską ofensywę i mówili, że obejmie ona także góry na północ od Gorycji. Gdy się przejaśniło, lotnicy dostrzegli za grzbietem Korady i Kolovratu nowe obozy, a 7 maja naprzeciw XVII Korpusu, który bronił się na wzgórzach nad Plavą i na płaskowyżu Bainsizza, odezwało się wiele nowych baterii.

9 maja Boroević poprosił dowództwo frontu południowo-zachodniego w Mariborze o zgodę na przesunięcie jednej dywizji na płaskowyż Trnovo, za zagrożony odcinek. Arcyksiążę Eugeniusz, który właśnie usłyszał od naczelnego dowództwa, że posiłków raczej nie będzie, odmówił. 10 i 11 maja na froncie zrobiło się nagle cicho, a w sztabie Armii Isonzo w Postojnej poważnie zastanawiano się, czy Włosi, samotni po niepowodzeniach Francuzów i Brytyjczyków i wobec słabnącej Rosji, nie zrezygnowali z ofensywy.

12 maja

Wątpliwości rozwiały się o świcie 12 maja. Według austriackiej historii oficjalnej ogień otworzyły jednocześnie armia Capella i 3 Armia, tak że w dowództwie Boroevicia odniesiono wrażenie, że bitwa rozpaliła się na całym froncie od Tolmina po morze. Według części opracowań nad Gorycją rano leżała mgła, która utrudniała obserwację, a 3 Armia otworzyła pełny ogień dopiero w południe. Ostrzał nie ustał na noc. Włosi bili wtedy w drogi, magazyny i miejsca postoju odwodów. Austriacka artyleria odpowiadała, by przygwoździć włoską piechotę, która zbierała się w okopach wyjściowych. Obie strony strzelały też pociskami gazowymi.

Na wzgórzach nad Plavą i pod Gorycją ostrzał rozbijał zasieki i zasypywał okopy, a na niektórych odcinkach zamienił pozycje w pole lejów. Szczególnie mocno ostrzeliwano stanowiska dowodzenia. Już pierwszego dnia Boroević zrozumiał z rozmiarów ognia, jak szeroki ma być front natarcia: tyle nowych baterii na górach naprzeciw XVII Korpusu nie mogło służyć tylko do odwrócenia uwagi. Znów poprosił o 106 Dywizję Piechoty Landsturmu, a późnym wieczorem, po otrzymaniu zgody, wysłał ją z doliny Vipavy na płaskowyż Trnovo. W sztabie nadal sądzono jednak, że prawdziwy cios spadnie na Krasie, w kierunku Triestu.

Tymczasem włoskie dowództwo samo miało kłopoty. Dowódca II Korpusu pod Plavą nie zgadzał się z Capellem, który tuż przed bitwą kazał mu ograniczyć zaplanowane obejście przez Soczę na północy i atakować wprost na grzbiet Kuku. W końcu odszedł ze stanowiska, a 13 maja korpus objął szef sztabu Capella, generał Pietro Badoglio. Tego samego dnia Cadorna pisał do ministra uzbrojenia, że na zaplanowane operacje potrzebuje co najmniej 4–5 milionów pocisków średniego i ciężkiego kalibru, a może liczyć tylko na dwa i pół miliona.

Szturm 14 maja

Ostrzał trwał dwa i pół dnia, a rano 14 maja przeszedł w nawałę. W południe piechota Capella ruszyła do ataku. Spod Plavy brygada Udine zdobyła z marszu wzgórze 383, a brygada Firenze dotarła na stoki Kuku. Batalion brygady Campobasso wieczorem wdarł się ukrytą ścieżką na szczyt Monte Santo, do ruin klasztoru, ale w nocy austriackie odwody go stamtąd wyparły. Pod Gorycją wszystkie natarcia załamały się w ogniu zaporowym, a pomocniczy atak 3 Armii nad doliną Vipavy i na Fajti hrib też zakończył się niepowodzeniem. Następnej nocy włoskie bataliony przeprawiły się przez Soczę na północ od Plavy, a II Korpus Badoglia zaczął wdzierać się na grzbiet Kuku. Walki o góry nad Gorycją miały trwać jeszcze ponad tydzień, a 23 maja ciężar bitwy przeniósł się na Kras.