Polacy zdobywają Lwów
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 22 listopada 1918
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Obrona Lwowa
Rankiem 22 listopada 1918 roku Lwów znalazł się w rękach polskich. W nocy wojska ukraińskie, zagrożone okrążeniem, po cichu opuściły śródmieście i wycofały się na wschód. Około piątej rano porucznik Roman Abraham zawiesił biało-czerwoną flagę na wieży ratusza, na którym od 1 listopada powiewał sztandar ukraiński. Tak skończyły się trzy tygodnie walk ulicznych o stolicę Galicji. Brytyjska oficjalna chronologia wojny notuje zajęcie Lwowa przez Polaków pod 23 listopada, a część opracowań przesuwa ukraiński odwrót na noc z 22 na 23 listopada. Relacje uczestników i monografie walk, polskie i ukraińskie, wskazują jednak zgodnie noc z 21 na 22 listopada i ranek 22 listopada.
O wyniku przesądziła odsiecz. Po przejęciu władzy przez Piłsudskiego i odbiciu Przemyśla z rąk ukraińskich generał Bolesław Roja wysłał do Lwowa grupę podpułkownika Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza: według Michała Klimeckiego 140 oficerów, 1228 żołnierzy i 8 dział. Odsiecz dotarła do miasta pociągami 20 listopada, w czasie rozejmu. Rano 21 listopada, gdy rozejm wygasł, Polacy uderzyli. Natarcie w śródmieściu i na północy, na Zamarstynowie i pod Cytadelą, utknęło, ale na południu polskie oddziały przeszły przez Pohulankę, zajęły Cmentarz Łyczakowski i doszły do dworca na Łyczakowie. Zagroziły w ten sposób jedynej drodze odwrotu Ukraińców na wschód. Wieczorem dowódca ukraiński, pułkownik Hnat Stefaniw, nakazał opuścić miasto.
Odwrót przeprowadzono sprawnie i w tajemnicy. Według Klimeckiego Lwów opuściło około 120 oficerów i 3185 żołnierzy liniowych. Wycofujący się podpalili gmach Sejmu Krajowego i magazyny na Cytadeli. Polacy zorientowali się dopiero nad ranem i z początku podejrzewali podstęp. W ich ręce wpadły jednak duże zapasy broni, amunicji i żywności, a mieszkańcy entuzjastycznie witali żołnierzy na ulicach. Według zestawienia Klimeckiego w trzytygodniowej obronie po polskiej stronie zginęło lub zmarło od ran 439 osób, w tym 120 uczniów i 76 studentów. Ukraińskie opracowania podają około 250 zabitych po swojej stronie. Wojska ukraińskie nie odeszły daleko. Zajęły pozycje wokół miasta, od wschodu, północy i południa, a ich dowództwo przeniosło się do Kurowic. Następnego dnia generał Roja wyznaczył Czesława Mączyńskiego, dotychczasowego komendanta obrony, komendantem miasta.
Dzień zwycięstwa miał też ciemną stronę. Jeszcze 22 listopada w dzielnicach żydowskich wybuchł pogrom, który trwał do 24 listopada. Uczestniczyli w nim polscy żołnierze, także z oddziałów ochotniczych, oraz cywile, w tym przestępcy wypuszczeni z więzień na początku walk. Usprawiedliwiano go odwetem za rzekome wspieranie Ukraińców przez żydowską milicję, która ogłosiła neutralność, a którą polska prasa wojskowa oskarżała o strzelanie do Polaków. Rabowano sklepy i mieszkania, podpalono kilka synagog i wiele domów, mordowano mieszkańców. Liczba ofiar jest sporna: żydowski komitet ratunkowy podał 73 zabitych i ponad 400 rannych, amerykańska komisja Morgenthaua w 1919 roku 64 zabitych, a polska komisja rządowa około 150. Roja zarządził stan wyjątkowy i sądy doraźne 22 listopada, ale rozkaz ogłoszono dopiero 24 listopada. Według Williama Hagena przed sądami wojskowymi stanęło później 79 osób, z których 44 skazano.
Zajęcie Lwowa nie zakończyło walk o miasto. Ukraińcy oblegali je jeszcze przez pół roku i dopiero polska ofensywa w maju 1919 roku odsunęła front od jego przedmieść. Wiadomości o pogromie obiegły tymczasem prasę europejską i amerykańską i na długo zaciążyły na obrazie odradzającej się Polski.