Początek walk o Lwów
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 1 listopada 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Obrona Lwowa
1 listopada 1918 roku mieszkańcy Lwowa obudzili się w innym państwie. W nocy ukraińscy żołnierze armii austro-węgierskiej, działający z rozkazu Ukraińskiej Rady Narodowej, bez jednego strzału zajęli najważniejsze gmachy stolicy Galicji, internowali austriackiego namiestnika i wywiesili na ratuszu niebiesko-żółtą flagę. Na murach rozlepiono odezwę, że na ziemiach ukraińskich monarchii powstało państwo ukraińskie ze stolicą we Lwowie. Polacy, którzy stanowili większość mieszkańców miasta i uważali je za polskie, nie zamierzali się z tym pogodzić. Jeszcze przed południem w zachodniej części Lwowa padły pierwsze strzały. Tak zaczęła się trzytygodniowa walka o miasto i wojna polsko-ukraińska, która trwała do lata 1919 roku.
Wyścig o Lwów
Gdy jesienią 1918 roku rozpadały się Austro-Węgry, Polacy i Ukraińcy sięgali po te same ziemie. Ukraińcy, którzy stanowili większość ludności wsi Galicji Wschodniej, liczyli na obietnicę, jaką Wiedeń złożył im w lutym w tajnym protokole do pokoju brzeskiego, i na wydzielenie ukraińskiej części Galicji w osobną prowincję. Po manifeście cesarza Karola ich posłowie i działacze utworzyli we Lwowie Ukraińską Radę Narodową z Jewhenem Petruszewyczem na czele, która 19 października ogłosiła powstanie państwa ukraińskiego na ziemiach od Sanu po Zbrucz, z Bukowiną i Rusią Zakarpacką. Polacy uważali Lwów, w którym według spisu z 1910 roku przeważali rzymscy katolicy, za jedno z najważniejszych polskich miast. 28 października w Krakowie powstała Polska Komisja Likwidacyjna, a 31 października Polacy przejęli władzę w Krakowie. Lwowskie gazety ogłosiły tego dnia, że 1 listopada do Lwowa przyjedzie delegacja Komisji, by przejąć władzę także tutaj.
Ukraińcy przygotowywali przewrót od tygodni. Pomagało im to, że po buncie części Polskiego Korpusu Posiłkowego pod Rarańczą Austriacy wysyłali oddziały złożone z Polaków na inne fronty, a do lwowskiego garnizonu trafiały bataliony z przewagą Ukraińców. Pierwotnie zamach planowano na 3 listopada. Wiadomość o przyjeździe Komisji Likwidacyjnej przyspieszyła decyzję. Namiestnik Galicji, generał Karl Georg Huyn, odmówił w rozmowach z Kostem Łewyckim przekazania władzy Ukraińcom, tłumacząc się brakiem instrukcji z Wiednia. Gdy wieczorem 31 października Rada omawiała tę odpowiedź, część jej członków chciała czekać. Kapitan Dmytro Witowski, który stanął na czele ukraińskiego komitetu wojskowego, przekonał ich do działania. Według ukraińskich relacji miał powiedzieć: „Jeśli tej nocy nie weźmiemy Lwowa, jutro wezmą go Polacy”.
Polskie organizacje wojskowe, Polska Organizacja Wojskowa, endeckie Polskie Kadry Wojskowe i środowisko byłych legionistów, liczyły razem około 700 ludzi, słabo uzbrojonych i bez wspólnego dowództwa. Wiedziały o ukraińskich przygotowaniach. Komendant lwowskiej POW, porucznik Ludwik de Laveaux, zamierzał 31 października uprzedzić Ukraińców i zająć dworzec, ratusz i pocztę, ale akcji nie rozpoczęto, a część ludzi rozpuszczono do domów. Polscy politycy nie wierzyli w zagrożenie. Delegat Rady Regencyjnej, profesor Stanisław Głąbiński, powołując się na namiestnika Huyna, zapewniał, że Ukraińcy nie przejmą władzy. Pułkownik Władysław Sikorski, który z polecenia Rady Regencyjnej organizował we Lwowie oddziały polskiego wojska, wyjechał 30 października do Przemyśla.
Noc przewrotu
Około czwartej nad ranem 1 listopada ukraińskie oddziały ruszyły do akcji. Należały do batalionów zapasowych 15 Pułku Piechoty i 19 Pułku Piechoty Obrony Krajowej, batalionu 41 Pułku Piechoty i 30 Batalionu Strzelców Polowych. Witowski miał pod komendą według różnych źródeł od około 1300 do 1500 ludzi. Ukraińskie grupy szturmowe zajęły gmach namiestnictwa i ratusz, aresztowały komendanta wojskowego Lwowa i komendanta miasta, rozbroiły policję, obsadziły dworce, pocztę, centralę telefoniczną i telegraf, koszary i magazyny broni. Żołnierze innych narodowości, austriaccy Niemcy i Węgrzy, nie stawiali oporu, bo myśleli już tylko o powrocie do domu. Do świtu wszystkie ważne punkty miasta były w ukraińskich rękach, z wyjątkiem lotniska na Lewandówce. Według ukraińskich relacji przewrót nie kosztował życia ani jednego ukraińskiego żołnierza.
W ciągu dnia internowany namiestnik Huyn przekazał władzę swojemu zastępcy, Ukraińcowi Wołodymyrowi Decykewyczowi, a ten uznał zwierzchnictwo Ukraińskiej Rady Narodowej. Austriacki komendant wezwał podwładnych do podporządkowania się Radzie. Wieczorem Huyna i austriackich urzędników odesłano pociągiem na zachód. Według ukraińskich wspomnień generał miał powiedzieć na pożegnanie, że dalej nie pójdzie już tak łatwo, bo przeciwnicy Ukraińców to ludzie wytrwali.
Odezwa Rady do mieszkańców ogłaszała, że „z woli narodu ukraińskiego” powstało na ukraińskich ziemiach monarchii państwo ukraińskie, a Rada objęła władzę we Lwowie i na całym jego obszarze. Obiecywała porządek, bezpieczeństwo życia i mienia oraz zaopatrzenie w żywność tym, którzy podporządkują się jej zarządzeniom. Tej samej nocy ukraińscy żołnierze i działacze przejęli władzę w Stanisławowie, Tarnopolu, Złoczowie, Kołomyi i w większości innych miast Galicji Wschodniej. Nowe państwo nie miało jeszcze ostatecznej nazwy. Jego rząd ukonstytuował się 9 listopada, a 13 listopada przyjęło ono nazwę Zachodnioukraińska Republika Ludowa.
Pierwszy dzień oporu
1 listopada był dniem Wszystkich Świętych. Lwowianie, którzy rano wyszli z domów, by pójść na cmentarze, ze zdumieniem zobaczyli na gmachach żółto-niebieskie flagi, a na ulicach ukraińskie patrole z niebiesko-żółtymi wstążkami na czapkach, które rozpędzały zbierających się przechodniów. Polski opór narodził się samorzutnie w dwóch miejscach w zachodniej i południowej części miasta, z dala od śródmieścia.
Pierwszym była szkoła im. Henryka Sienkiewicza, w której stacjonował polski batalion kadrowy kapitana Zdzisława Trześniowskiego. Relacje różnią się co do liczby obrońców, od kilkudziesięciu do około dwustu ludzi, ale wszystkie zgadzają się, że mieli tylko kilka pistoletów i garść starych karabinów. Wypad na pobliski posterunek policji przyniósł około dwudziestu karabinów i amunicję, kolejny na dworzec Czerniowiecki skrzynie z nabojami i granatami. Około dziesiątej obrońcy odparli pierwszy ukraiński atak na szkołę i zdobyli przy tym samochód z karabinem maszynowym. Drugim punktem oporu stał się Dom Techników, w którym akurat zebrali się na zjeździe polscy studenci. Uzbroili się w broń ukrytą w piwnicach Politechniki Lwowskiej i zajęli pobliską remizę tramwajową.
Wieść o tym szybko obiegła miasto. Do polskich punktów ściągali ochotnicy, przeważnie uczniowie gimnazjów, studenci i harcerze, nierzadko kilkunastoletni. Według polskich opracowań pierwszego dnia zgłosiło się ponad tysiąc osób. Polscy politycy utworzyli Polski Komitet Narodowy, który przejął obowiązki najwyższej polskiej władzy w mieście, a po południu dowództwo nad rozproszonymi grupami objął kapitan Czesław Mączyński, dotąd komendant Polskich Kadr Wojskowych. Wieczorem polski oddział liczący ponad sto osób opanował część dzielnicy Nowy Świat. Komitet wezwał Polaków do zgłaszania się do wojska i podporządkowania się polskiej komendzie.
Wojna bez wypowiedzenia
Brytyjska oficjalna chronologia wojny zanotowała pod 1 listopada początek „stanu wojny” między Ukrainą a Polską. Nie była to formalna deklaracja wojny. Odradzające się państwo polskie miało wtedy co najmniej dwa ośrodki władzy, Radę Regencyjną w Warszawie i Komisję Likwidacyjną w Krakowie, a żaden z nich nie wypowiedział Ukraińcom wojny. Wojna polsko-ukraińska zaczęła się po prostu od walk na ulicach Lwowa. Rano 1 listopada wyjechała z Krakowa do Lwowa delegacja Komisji Likwidacyjnej, prawnik Zygmunt Lasocki i Aleksander Skarbek, ale do objętego walkami miasta już nie dojechała. Nie wszędzie też Ukraińcom poszło tak łatwo. Wkrótce wybuchły walki o Przemyśl nad Sanem, przez który biegła linia kolejowa z Krakowa do Lwowa. Miała się ona okazać jedyną drogą, którą mogła nadejść pomoc dla lwowskich Polaków.
Na razie przewaga była po stronie ukraińskiej. Ukraińcy panowali nad śródmieściem i większością dzielnic, a ze wschodu miały nadejść oddziały Ukraińskich Strzelców Siczowych, najlepszej ukraińskiej formacji. Polacy trzymali tylko kilka gmachów na zachodnim skraju miasta. Mimo to w ciągu następnych dni to oni przejęli inicjatywę, a walki uliczne o Lwów trwały trzy tygodnie.