Śmierć generała Duchonina
- Kategoria:
- Polityka
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 3 grudnia 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
Rano 3 grudnia 1917 roku (20 listopada według kalendarza juliańskiego) do Mohylewa, siedziby rosyjskiej Stawki, przyjechał pociągiem nowy naczelny wódz z nominacji bolszewików, chorąży Nikołaj Krylenko, z eskortą marynarzy. Miasto zajęto bez walki. Generał Nikołaj Duchonin, który od ucieczki Kiereńskiego pełnił obowiązki naczelnego wodza, a od 22 listopada był formalnie odwołany za odmowę rozpoczęcia rokowań o rozejm, został aresztowany i odwieziony do wagonu Krylenki na stacji. Kilka godzin później już nie żył. Tłum żołnierzy i marynarzy wywlókł go z wagonu i zabił na peronie.
Stawka od dwóch tygodni była osamotniona. Zbierali się tam przywódcy umiarkowanych socjalistów, którzy liczyli, że przy naczelnym dowództwie powstanie rząd z eserowcem Wiktorem Czernowem na czele, ale nic z tego nie wyszło i rozjechali się. Duchonin próbował przenieść kwaterę do Kijowa, lecz ukraińska Rada Centralna zwlekała z odpowiedzią, a żołnierze garnizonu nie dali wywieźć archiwów. Krylenko jechał powoli, usuwając po drodze kolejnych dowódców frontów i armii, a oddziały, na które liczono w Stawce, nie zrobiły nic, by go zatrzymać. 1 grudnia z Mohylewa wyjechały do Kijowa sojusznicze misje wojskowe i odeszły bataliony uderzeniowe, jedyna siła gotowa się bić, a w nocy władzę w mieście przejęła miejscowa rada. Według Williama Chamberlina generał mógł jeszcze uciec rano 3 grudnia, bo komisarz frontu zdobył dla niego samochód, ale kwatermistrz generalny Michaił Diterichs namówił go, by został. Duchonin uważał, że może przekazać stanowisko tylko prawowicie mianowanemu następcy.
Dzień wcześniej, 2 grudnia, Duchonin wydał swoje ostatnie polecenie. Kazał zwolnić z więzienia w Bychowie generałów aresztowanych po puczu Korniłowa. Jeszcze tego wieczoru więźniowie opuścili Bychów. Anton Denikin i inni ruszyli w przebraniu różnymi drogami nad Don, a Ławr Korniłow wyszedł na czele wiernego mu pułku tekińskiego. Wieść o ucieczce, a za nią pogłoska, że Korniłow idzie na Mohylew, rozjuszyły ludzi, którzy przyjechali z Krylenką i zgromadzili się na dworcu.
Przebieg samosądu źródła opisują różnie. Według najczęściej powtarzanej wersji tłum żołnierzy, marynarzy i okolicznych chłopów zebrał się przy wagonie, domagając się wydania generała. Krylenko przemówił przeciw linczowi i ludzie zaczęli się rozchodzić, ale gdy odszedł, jeden z marynarzy znów ich podburzył. Duchonina wyciągnięto na peron, ktoś strzelił mu w głowę, a potem dobito go bagnetami i kolbami. Według opublikowanych w 2013 roku wspomnień jednego z żołnierzy ochrony Krylenki zabili go żołnierze miejscowego garnizonu, a wartownicy nie próbowali im przeszkodzić. Denikin pisał, że „dzika, rozwścieczona tłuszcza marynarzy” rozszarpała generała na oczach Krylenki i zbezcześciła jego zwłoki.
Krylenko ogłosił objęcie dowództwa, a kilka dni później zaproponował Trockiemu, by władza sama umorzyła sprawę, bo przesłuchiwanie marynarzy „nie byłoby celowe”. Nikt nie poniósł kary. Ciało Duchonina przewieziono do Kijowa i pochowano na cmentarzu Łukjanowskim. Śmierć niespełna 41-letniego generała, który nie chciał prowadzić wojny domowej, stała się symbolem rozpadu dawnej armii. W latach wojny domowej „odesłać do sztabu Duchonina” znaczyło w języku czerwonych tyle co rozstrzelać. Tego samego dnia delegacja bolszewicka zasiadła z wojskowymi państw centralnych do rokowań o rozejm w Brześciu Litewskim.