Początek rokowań rozejmowych w Brześciu
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 3 grudnia 1917
- Autor:
- Natalia
3 grudnia 1917 roku (20 listopada według kalendarza juliańskiego) w Brześciu Litewskim, w kwaterze niemieckiego naczelnego dowództwa na wschodzie, rozpoczęły się pierwsze rokowania między rządem bolszewickim a państwami centralnymi. Delegacja radziecka, która dzień wcześniej przeszła przez linię frontu, przyjechała z programem powszechnego pokoju. Po drugiej stronie stołu siedzieli wyłącznie wojskowi, upoważnieni jedynie do rozmów o rozejmie. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tą datą pierwszą sesję delegatów rozejmowych Rosji, Niemiec, Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji.
Front cichnie
Zanim pełnomocnicy usiedli do rozmów, na wielu odcinkach frontu walki już ustały. Kiedy rosyjscy parlamentariusze wrócili zza linii niemieckich ze zgodą na rokowania, naczelny wódz Nikołaj Krylenko kazał wstrzymać ogień wszędzie tam, gdzie nie zaatakuje nieprzyjaciel, i zachęcał pułki do zawierania lokalnych porozumień. Brytyjska chronologia podaje pod 2 grudnia, że zaczęło się zawieszenie broni między armiami rosyjską i niemiecką, i zastrzega, że w praktyce każdy odcinek ustalał termin na własną rękę, z wyprzedzeniem wobec oficjalnych rokowań. Niemiecki komunikat radiowy z 4 grudnia donosił na przykład, że 1 grudnia uzgodniono z Rosjanami wstrzymanie działań na froncie od południowego brzegu Prypeci na południe, a 2 grudnia o dziesiątej wieczorem miały tam ustać wszelkie walki. Strony umówiły się co do ruchu między liniami, przesunięć wojsk, prac przy umocnieniach i lotów, a o wznowieniu walk należało uprzedzić co najmniej 48 godzin wcześniej.
Delegacje
Na czele delegacji radzieckiej stał Adolf Ioffe. Pełnomocnikami, jako członkowie Centralnego Komitetu Wykonawczego rad, byli też Lew Kamieniew, Grigorij Sokolnikow i lewicowa eserowczyni Anastasija Bicenko, która w 1905 roku zastrzeliła generała Wiktora Sacharowa i dopiero rewolucja lutowa uwolniła ją z katorgi. Rewolucję miało uosabiać czterech „przedstawicieli ludu”: marynarz Fiodor Olicz, żołnierz Nikołaj Bielakow, robotnik Pawieł Obuchow i chłop Roman Staszkow. Nie mieli w rokowaniach żadnej roli. Według anegdoty, którą przytacza John Wheeler-Bennett, o chłopie przypomniano sobie dopiero w drodze na dworzec, a Staszkowa, starego eserowca idącego z workiem na inny pociąg, zabrano z ulicy. Doradcami bez prawa głosu było dziewięciu oficerów pod przewodnictwem kontradmirała Wasilija Altfatera, a sekretarzem delegacji Lew Karachan.
Stronę przeciwną reprezentowali wojskowi. Przewodniczył generał Max Hoffmann, szef sztabu naczelnego wodza na wschodzie, księcia Leopolda Bawarskiego, który przywitał delegatów krótkim przemówieniem i przekazał Hoffmannowi prowadzenie obrad. Austro-Węgry wysłały znającego rosyjski podpułkownika Hermanna Pokornego, Turcja generała Zekiego Paszę, a Bułgaria pułkownika Petyra Ganczewa. Według części historyków delegacji towarzyszyli też nieoficjalnie dyplomaci, wśród nich Austriak Kajetan von Mérey. Na wniosek Rosjan ustalono, że obrady będą jawne: obie strony prowadziły protokoły, po rosyjsku i po niemiecku, a specjalna komisja porównywała je po każdym posiedzeniu. Bolszewicy zastrzegli sobie prawo do ich ogłoszenia w całości.
Pierwsze posiedzenia
Ioffe otworzył rokowania deklaracją, że podstawą rozejmu ma być dekret o pokoju, czyli powszechny pokój bez aneksji i kontrybucji, z prawem narodów do samostanowienia. Zaproponował, by do rozmów od razu zaprosić wszystkie walczące państwa. Hoffmann zapytał, czy delegacja może mówić w imieniu sojuszników Rosji. Ioffe przyznał, że rząd nie dostał od nich odpowiedzi. Generał oświadczył, że nie ma upoważnienia do rozmów o pokoju ani z Rosją, ani z jej nieobecnymi sojusznikami, a jako żołnierz nie zabiera głosu w sprawach politycznych. To samo powtórzyli przedstawiciele Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji. Kamieniew długo przekonywał, że w depeszach Czernina i Kühlmanna nie widać prawdziwej zgody na pokój bez aneksji. W końcu Rosjanie poprosili, by ich propozycję przekazać rządom państw centralnych, a sami zgodzili się przejść do warunków rozejmu.
4 grudnia admirał Altfater odczytał rosyjski projekt. Rozejm miał trwać sześć miesięcy i obejmować wszystkie fronty lądowe i morskie. W czasie jego trwania nie wolno by przerzucać żadnych jednostek między frontami, z frontu na tyły ani z tyłów na front. Niemcy mieli też opuścić wyspy Sarema, Hiuma, Muhu i inne wyspy Moonsundu, zdobyte w październiku w operacji „Albion”, a floty obu stron miały wycofać się z Zatoki Ryskiej. Hoffmann nie krył zdumienia, że w swoim położeniu wojskowym Rosjanie w ogóle stawiają warunki, i to tak daleko idące. Ewakuację wysp uznał za „absolutnie wykluczoną z dyskusji”, a według sprawozdań rosyjskich powiedział, że takie żądania można stawiać tylko pokonanemu. Zamiast półrocza zaproponował 14 dni z automatycznym przedłużaniem, a potem zgodził się na 28. Zakaz przerzucania wojsk odrzucił, bo państwa centralne mają dwa fronty i muszą zluzowywać zmęczone oddziały, ale zaoferował wzajemne zobowiązanie, że nikt nie będzie przesuwał wojsk w celu przygotowania natarcia. Ustępstwo nic go nie kosztowało. Jak pisał później we wspomnieniach, rozkazy przerzucenia większości armii wschodniej na zachód wydano jeszcze przed rokowaniami. Niemiecki projekt przewidywał także rozejm na Morzu Czarnym i na wschodnim Bałtyku, zwrot do Rosji rosyjskich wojsk z frontu salonickiego i wycofanie wojsk tureckich i rosyjskich ze środkowej Persji.
Rozmowy trwały jeszcze 5 grudnia. Wtedy Ioffe zrozumiał, że państwa centralne godzą się wyłącznie na odrębny rozejm z Rosją, a tego nie mógł podpisać bez porozumienia z Leninem i Trockim. Zamiast pełnego rozejmu strony uzgodniły tylko krótkie zawieszenie broni i tygodniową przerwę w rokowaniach. Część delegacji wróciła do Piotrogrodu po instrukcje, a w Brześciu został Karachan.