Niemieckie kontrnatarcie pod Cambrai
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 30 listopada 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Cambrai
30 listopada 1917 roku, dziesięć dni po brytyjskim przełamaniu pod Cambrai, Niemcy przeszli do kontrnatarcia. Była to pierwsza wielka niemiecka ofensywa przeciw Brytyjczykom na froncie zachodnim od drugiej bitwy pod Ypres w 1915 roku. Na południowym skraju brytyjskiego występu uderzenie zaskoczyło obrońców i w ciągu kilku godzin odebrało im kilka wsi, tysiące jeńców i ponad półtorej setki dział. Na północy, pod lasem Bourlon, natarcie załamało się w ogniu brytyjskich karabinów maszynowych i artylerii.
Plan Marwitza
Już około 23 listopada niemieckie dowództwo uznało, że brytyjskie przełamanie zostało powstrzymane, i zaczęło ściągać pod Cambrai dywizje z innych odcinków frontu. Uderzenie przygotowała 2 Armia generała Georga von der Marwitza z grupy armii następcy tronu Bawarii Rupprechta. Około siedmiu dywizji grup Caudry i Busigny miało uderzyć od wschodu na południowe ramię występu, przez grzbiet Bonavis i okolice Gonnelieu, i iść na zachód w stronę Metz-en-Couture, na tyły brytyjskich wojsk. Trzy dywizje grupy Arras generała porucznika Ottona von Mosera miały odbić las Bourlon. Niemcy zamierzali użyć metod sprawdzonych przez generała Oskara von Hutiera pod Rygą: krótkiego, gwałtownego ostrzału zamiast wielodniowego przygotowania i natarcia piechoty małymi grupami, które omijały punkty oporu i szły w głąb.
Brytyjczycy spodziewali się ataku. VII Korpus, stojący na południe od zagrożonego odcinka, ostrzegał przed niemieckimi przygotowaniami, a dowódcy na miejscu wzmocnili czujność. Marszałek Douglas Haig uważał jednak, że główne uderzenie spadnie na Bourlon, i tam skierował najświeższe dywizje. Na południowym ramieniu występu stały zmęczone dywizje, które walczyły od 20 listopada.
Przełamanie na południu
Krótko po szóstej rano niemiecka artyleria zaczęła ostrzał, z początku tak stopniowo, że brytyjscy obserwatorzy nie byli pewni, czy to przygotowanie do natarcia. Z pociskami burzącymi mieszano gazowe i dymne, a ciężkie miotacze min niszczyły stanowiska karabinów maszynowych. Około 7.00, w mgle i jeszcze przed wschodem słońca, ruszyła piechota: małe kolumny z lekkimi karabinami maszynowymi, miejscami z miotaczami ognia, które wchodziły między brytyjskie posterunki i okrążały je od tyłu. Nad okopami pojawiło się więcej niemieckich samolotów szturmowych niż kiedykolwiek wcześniej. Lecąc nisko, ostrzeliwały i bombardowały obrońców.
Na styku 55, 12 i 20 Dywizji front pękł. Niemcy przeszli przez północny kraniec grzbietu Bonavis i jar między Villers-Guislain a Gonnelieu, zajęli obie wsie i około 9.00 wkroczyli do Gouzeaucourt, wsi leżącej kilka kilometrów za dawną brytyjską linią frontu. Wpadły im w ręce baterie ciężkich dział podciągnięte do wsparcia walk pod Marcoing i Masnières oraz pociąg z zaopatrzeniem, który przyjechał na stację kilka godzin wcześniej. Według części opracowań dowódcy 12 i 29 Dywizji o mało nie dostali się do niewoli, a generał brygady Berkeley Vincent musiał przebijać się ze swojej kwatery. Bronili się kanonierzy, saperzy, taborowi i oddział amerykańskich saperów kolejowych z 11 Pułku Inżynieryjnego, którzy budowali tor przy Gouzeaucourt. Stracili jednego oficera i 27 żołnierzy, częściowo wziętych do niewoli. Niecały miesiąc po pierwszych poległych Amerykanach w Lotaryngii była to jedna z pierwszych walk żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych na froncie zachodnim.
Wiele oddziałów broniło się do końca. Pod Little Priel Farm sierżant Cyril Gourley z 55 Dywizji strzelał z haubicy na wprost do atakującej piechoty. Na grzbiecie Bonavis podpułkownik Neville Elliott-Cooper poprowadził do kontrataku resztki 8 Batalionu Royal Fusiliers wraz z ludźmi ze swojego sztabu, a ciężko ranny dostał się do niewoli, w której zmarł w lutym 1918 roku. W Les Rues Vertes pod Masnières kapitan Robert Gee, oficer sztabu 86 Brygady, zebrał garstkę łączników i ordynansów, wyparł Niemców z wioski i obsadził ją barykadami. 29 Dywizja utrzymała pozycje pod Masnières przez cały dzień. Wszyscy trzej dostali Krzyż Wiktorii.
Około południa nadeszła pomoc. 1 Brygada Gwardii, bez wsparcia artylerii, rozwinęła się do natarcia na zachód od Gouzeaucourt i ok. 13.30 odbiła wieś, biorąc około stu jeńców. Odzyskano prawie nietknięte baterie i pociąg z zaopatrzeniem, który przez dwa dni żywił gwardzistów. Za nimi przybyło kilkadziesiąt czołgów II Brygady Korpusu Pancernego, które właśnie miały odjechać z pola bitwy do remontu. Brytyjska, indyjska i kanadyjska kawaleria próbowała odbić las Gauche i podejść pod Villers-Guislain, ale ogień artylerii i karabinów maszynowych ją zatrzymał. Grzbiet za Gouzeaucourt i Villers-Guislain zostały w niemieckich rękach.
Odparcie pod Bourlon
Na północy, od Fontaine-Notre-Dame do Mœuvres, Niemcy nie liczyli na zaskoczenie. Po ciężkim ostrzale z około 500 dział grupy Arras piechota ruszyła krótko po 9.00 gęstymi falami. Do wieczora wykonała pięć głównych natarć, w jednym miejscu jedenaście fal szło jedna za drugą. Bronili się londyńscy terytorialsi z 47 i 56 Dywizji oraz 2 Dywizja. Według raportu Haiga bateria ośmiu karabinów maszynowych wystrzeliła 70 tysięcy pocisków w dziesięć kolejnych fal atakujących. Kompania 13 Batalionu pułku Essex, odcięta w okopie przy Canal du Nord, postanowiła walczyć do końca i odgłosy jej walki słychać było jeszcze w nocy. Kapitan Walter Stone z 17 Batalionu Royal Fusiliers osłaniał z jednym plutonem odwrót swojej kompanii, aż wszyscy zginęli, za co pośmiertnie dostał Krzyż Wiktorii. W kilku miejscach Niemcy wdarli się do pierwszej linii, ale kontrataki odwodów zamknęły luki. Według niemieckich danych grupa Arras wzięła tylko około 450 jeńców i nie zdobyła lasu, który w nocy zasypała pociskami gazowymi.
Bilans dnia
Według brytyjskiej historii oficjalnej (Wilfrid Miles) 3 Armia straciła 30 listopada około 6 tysięcy jeńców, 103 działa polowe i haubice oraz 55 dział cięższych. Niemcy odebrali część terenu zdobytego 20 listopada, a w kilku miejscach wdarli się w dawne brytyjskie pozycje. Kryzys był jednak opanowany: Gouzeaucourt odbito, a Bourlon i Masnières wytrzymały. Rupprecht był rozczarowany, że natarcie od wschodu zboczyło z kierunku, ale zanotował, że nawet jeśli sukces nie był tak wielki, jak oczekiwano, Brytyjczycy dostali cios. Ludendorff zwracał uwagę, że do natarcia użyto na wpół zmęczonych żołnierzy, nieprzeszkolonych specjalnie do ataku. Po brytyjskiej stronie Haig przyznał później w raporcie, że uderzenie na południowym odcinku było lokalnym zaskoczeniem. Po radości z dzwonów sprzed tygodnia rząd w Londynie wkrótce zażądał wyjaśnień, jak do tego doszło.
W następnych dniach Niemcy ponawiali ataki. 1 grudnia gwardziści, spieszona kawaleria indyjska i czołgi odbili las Gauche i grzbiet na wschód od Gouzeaucourt, ale w nocy z 1 na 2 grudnia trzeba było opuścić Masnières, a 3 grudnia Niemcy zajęli La Vacquerie. Tego samego dnia Haig nakazał oddać wysunięty występ z lasem Bourlon i wycofać się na grzbiet Flesquières.