Walki o las Bourlon
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 23 listopada 1917
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa pod Cambrai
23 listopada 1917 roku pod Cambrai brytyjska 3 Armia generała Juliana Bynga uderzyła na las Bourlon, najważniejszy punkt całego pola bitwy. Trzy dni wcześniej czołgi i piechota przełamały Linię Hindenburga, ale zalesiony grzbiet na północ od drogi z Bapaume do Cambrai pozostał w rękach Niemców. Z jego szczytu, wznoszącego się około 45 metrów nad okolicą, niemieccy obserwatorzy widzieli wszystko, co działo się w zdobytym przez Brytyjczyków terenie. Tego samego dnia w Wielkiej Brytanii zabiły dzwony na cześć zwycięstwa pod Cambrai.
Dlaczego Bourlon
Wieczorem 21 listopada marszałek Douglas Haig musiał zdecydować, czy przerwać ofensywę, czy walczyć dalej. Minęło 48 godzin, po których spodziewano się przybycia niemieckich odwodów, a wojska były wyczerpane. Haig uznał jednak, że bez grzbietu Bourlon zdobytych pozycji pod Flesquières nie da się utrzymać bez wielkich strat, a jego opanowanie odsłoniłoby niemieckie linie aż po rzekę Sensée. Przemawiała za tym także sytuacja we Włoszech: nacisk pod Cambrai miał wiązać niemieckie siły. 22 listopada Niemcy odbili wieś Fontaine-Notre-Dame, zdobytą dzień wcześniej przez 51 Dywizję (Highland), a nocą wyczerpaną 62 Dywizję zluzowała pod lasem świeża 40 Dywizja generała majora Johna Ponsonby’ego.
Natarcie 23 listopada
Dzień był zimny i wietrzny, z przelotnymi deszczami. Na prawym skrzydle 152 Brygada z 51 Dywizji ruszyła na Fontaine z kilkudziesięcioma czołgami Mark IV. Kilkanaście maszyn wjechało do wsi, ale w zabarykadowanych uliczkach trafiły pod ogień karabinów maszynowych z pociskami przeciwpancernymi, strzelających z pięter domów, i dział ustawionych do strzału na wprost. Z 13 czołgów jednego batalionu wróciły tylko trzy. Piechota szkocka, zatrzymana ogniem z domów i z zamku w pobliskim lesie La Folie, nie zdołała za nimi pójść. Według brytyjskiej historii oficjalnej (Wilfrid Miles) we wsi i wokół niej broniło się co najmniej dziesięć niemieckich batalionów.
O 10.30 do natarcia ruszyła 40 Dywizja. 119 Brygada generała Franka Croziera, złożona z batalionów walijskich, miała oczyścić las, a 121 Brygada zdobyć wieś Bourlon i zachodnie ramię grzbietu. Piechota tej dywizji nigdy wcześniej nie widziała czołgów, a na wspólne ćwiczenia nie było czasu, mimo to szła za nimi sprawnie. Zawiodła amunicja dymna, która utknęła w korkach na drogach. W gęstym lesie, wśród wysokich drzew i gęstych zarośli leszczyny, Walijczycy zdobywali kolejne gniazda karabinów maszynowych ogniem i bagnetem. Około 11.40 żołnierze 19 Batalionu Royal Welch Fusiliers doszli do drogi przecinającej las, a niecałą godzinę później do jego północnego skraju. Po południu niemiecki kontratak, w którym według Milesa uczestniczył 9 Pułk Grenadierów z 3 Dywizji Gwardii, zepchnęła część brygady w głąb lasu. Sytuację uratował batalion z rezerwy brygady, 18 Batalion Pułku Walijskiego, a jego dowódca, podpułkownik W. Kennedy, zginął, prowadząc żołnierzy do ataku. Do zmroku Brytyjczycy opanowali grzbiet i większą część lasu, a późnym wieczorem odparli kolejne uderzenie.
Gorzej poszło przy wsi. 121 Brygada dostała się pod ogień z lewej flanki, gdzie sąsiednia 36 Dywizja (Ulsterska) utknęła w okopach Linii Hindenburga i pod Mœuvres. Pojedyncze grupy piechoty i kilka czołgów wdarły się do Bourlon, ale nie zdołały się w nim utrzymać. Ulsterczycy zajęli wprawdzie na pewien czas większą część Mœuvres, lecz pod wieczór musieli wycofać się na jego południowy skraj. Tego dnia Royal Flying Corps wysłał nad pole walki 50 myśliwców do bezpośredniego wsparcia piechoty. Zbombardowały one m.in. niemiecką baterię, która zatrzymywała czołgi pod Bourlon, ale około 30 procent maszyn zostało rozbitych.
Dzwony w Londynie
Dowództwo 3 Armii długo nie wiedziało, jak naprawdę wygląda sytuacja. Meldunki z frontu przesadzały sukces, a Byng po południu przygotowywał już kawalerię do wyjścia za grzbiet. W Wielkiej Brytanii nastrój był jeszcze lepszy. 23 listopada w Londynie, m.in. w katedrze Świętego Pawła, i w wielu innych miastach zabiły dzwony dla uczczenia przełamania pod Cambrai. Po raz pierwszy od wybuchu wojny dzwony biły dla uczczenia zwycięstwa, a według wielu opracowań był to jedyny taki przypadek przed rozejmem w listopadzie 1918 roku. Część relacji, m.in. J. F. C. Fuller w historii brytyjskich czołgów, łączy to z 21 listopada, ale prasa i późniejsze opracowania podają 23 listopada.
Pięć dni w lesie
Walki o Bourlon trwały jeszcze pięć dni. 24 listopada Niemcy kilka razy atakowali las i wyparli Brytyjczyków z jego północno-wschodniego narożnika, ale kontratak Szkotów z 14 Batalionu Argyll and Sutherland Highlanders, spieszonych 15 Huzarów i resztek 119 Brygady przywrócił linię. Wieczorem 25 listopada Niemcy odzyskali wieś Bourlon, a kompania 13 Batalionu East Surrey broniła się w jej południowo-wschodnim zakątku, odcięta przez dwa dni. Wykrwawiona 40 Dywizja, która straciła 172 oficerów i 4017 szeregowych, została w nocy z 25 na 26 listopada zluzowana. 27 listopada gwardziści i 62 Dywizja z czołgami ponownie wdarli się do Fontaine i Bourlon, lecz niemieckie kontrataki odebrały im obie wsie. 28 listopada Haig wstrzymał natarcie. Brytyjczycy trzymali las i grzbiet w wąskim, wysuniętym występie, a Niemcy wystrzelili tego dnia na las ponad 16 tysięcy pocisków, w tym wiele gazowych. Niemieckie dowództwo uznało już wcześniej, że przełamanie zostało powstrzymane, i ściągało pod Cambrai dywizje do kontruderzenia.