- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 21 sierpnia 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Albert
21 sierpnia 1918 roku o 4.55 rano brytyjska 3 Armia generała Juliana Bynga ruszyła do natarcia na froncie długości około 14 km, od Miraumont nad rzeką Ancre po Moyenneville na południe od Arras. Dwa jej korpusy, IV i VI, szły za zaporą ogniową, bez wcześniejszego ostrzału, z ponad setką czołgów, w mgle tak gęstej, że według niektórych relacji widać było ledwie na kilka metrów. Do południa zdobyły wysuniętą strefę niemieckiej obrony, zajęły Bucquoy, Puisieux, Achiet-le-Petit, Courcelles i Moyenneville i podeszły pod nasyp linii kolejowej z Albert do Arras, na którym Niemcy mieli główną linię oporu. Tam, gdy mgła opadła, natarcie stanęło. Był to pierwszy dzień bitwy pod Albert i początek drugiego wielkiego uderzenia brytyjskiego po zwycięstwie pod Amiens 8 sierpnia.
Dlaczego pod Albert
Po trzech dniach bitwy pod Amiens brytyjska 4 Armia i francuska 1 Armia utknęły przed starymi okopami z 1916 roku. Marszałek Ferdinand Foch chciał, by mimo to szturmowały dalej, ale Douglas Haig 15 sierpnia odmówił i przekonał go do innego planu. Ofensywa miała się przesunąć na północ od Sommy, na front 3 Armii, gdzie teren był mniej zniszczony, dobry dla czołgów, a Niemcy nie spodziewali się ataku. Uderzenie z tego odcinka na południowy wschód mogło obejść niemiecką obronę nad Sommą. 19 sierpnia Haig zganił Bynga za zbyt ostrożny plan i kazał mu myśleć o szybkim dojściu do Bapaume, a 20 sierpnia Foch napisał, że liczy na natarcie 3 Armii, „przeprowadzone z gwałtownością”. Ustalono, że 21 sierpnia 3 Armia zdobędzie linię kolei, 22 sierpnia 4 Armia odbije Albert, a 23 sierpnia obie armie uderzą razem.
Przygotowania trzymano w tajemnicy. Rozkazy Bynga znali tylko oficerowie sztabu i kilku saperów. Niemcy zdawali się niczego nie podejrzewać, ale w nocy z 20 na 21 sierpnia ostrzelali tyły zwykłym, rutynowym ogniem z pociskami gazowymi. Batalion 23 Royal Fusiliers, który w drodze na front musiał przejść przez skażony teren, stracił blisko czterystu ludzi zatrutych gazem. Pod Beaumont-Hamel 2 Batalion pułku Lincolnshire dwie godziny przed natarciem przetrwał ostrzał iperytem, który wyłączył z walki około stu żołnierzy.
Mgła
Od nocy nad całym polem bitwy leżała gęsta mgła, zgęstniała jeszcze od dymu brytyjskiej zapory ogniowej. Pomagała piechocie, bo niemieccy karabinierzy maszynowi nie widzieli celów i strzelali na ślepo, a atakujący podchodzili do ich gniazd na kilka kroków. Czołgom jednak przeszkadzała. Wiele z nich zgubiło drogę: z 18 maszyn przydzielonych dwóm czołowym batalionom Gwardii na początku natarcia dotarło do nich tylko sześć, a żołnierze 3 Dywizji nie widzieli ani nie słyszeli żadnego. Piechota też myliła kierunek. W 3 Batalionie Grenadierów kompanie czołowe znalazły się za kompaniami wsparcia, a pierwszy do kolei dotarł pluton porucznika Duffa Coopera, późniejszego ministra wojny, z jednym czołgiem. Według uzasadnienia Orderu Wybitnej Służby, który za to dostał, Cooper sam zmusił do poddania się osiemnastu Niemców z dwoma karabinami maszynowymi, gdy czterech jego ludzi padło od kul, a potem z sześcioosobowym patrolem wziął do niewoli kolejnych 89.
Według niemieckiej historii oficjalnej o 5 rano „potężny wał ogniowy w gęstej mgle” otworzył bitwę między Hamel a Moyenneville, a niemieckie oddziały zgodnie z planem opuściły wysuniętą strefę, głęboką na około 3 km. Rozkaz nie dotarł jednak do wszystkich. 4 Dywizja Bawarska była na froncie dopiero od trzech dni i jej wysunięte bataliony stanęły do walki na zachód od Achiet-le-Petit, gdzie we mgle zostały odcięte.
VI Korpus
Na lewym skrzydle VI Korpus generała Aylmera Haldane’a nacierał 2 Dywizją i Gwardią. Pierwszy cel, wieś Moyenneville i grzbiet na południowy zachód od niej, zdobyto bez trudu, przy oporze tylko pojedynczych gniazd karabinów maszynowych. O 5.40 przez linie 2 Dywizji przeszły dwie brygady 3 Dywizji, a przez linie Gwardii batalion Grenadierów. Batalion 7 King’s Shropshire Light Infantry i 1 Royal Scots Fusiliers doszły do kolei o 8.45. Na prawym skrzydle korpusu 1 Batalion Northumberland Fusiliers trafił na silny opór na odkrytym stoku i do toru nie dotarł. Gwardia stanęła na nasypie około 11.30. Korpus wziął około 1200 jeńców. Gdy mgła się podniosła, jego linia znalazła się pod ciągłym ogniem artylerii i karabinów maszynowych, a o oznakach niemieckiego załamania, które mogłyby wykorzystać czołgi i kawaleria, nie było mowy. Patrol Whippetów objechał wieś Gomiecourt i wrócił, tracąc dwa czołgi od trafień już po powrocie za linie brytyjskie. Dwa pułki kawalerii, 8 Huzarów i 4 Gwardii Dragonów, czekały przez cały dzień pod Courcelles na okazję do pościgu. O 7 wieczorem brygadę wycofano. Straciła 98 ludzi i 163 konie, nie zrobiwszy nic.
IV Korpus
W centrum IV Korpus generała George’a Harpera nacierał na szerokim froncie przed Bucquoy, Puisieux i Miraumont. 37 Dywizja z czołgami, które trzymały się tuż za zaporą ogniową, zajęła Bucquoy, mimo uporu kilku gniazd karabinów maszynowych, i wzięła 362 jeńców przy stratach 194 ludzi. Nowozelandczycy z 3 Brygady Strzelców zdobyli Puisieux, obchodząc wieś od północy i południa, a potem, kierując się we mgle odgłosem strzałów, zaatakowali niemieckie stanowiska za wsią i do 6 rano byli na celu. Na prawym skrzydle 42 Dywizja z Lancashire utworzyła front nad doliną Ancre.
O 6.25 przez linie 37 Dywizji przeszły 5 Dywizja i 63 (Królewska Morska) Dywizja, złożona w dużej części z marynarzy walczących na lądzie. Mgła była teraz jeszcze gęstsza, a od 7.37 piechota szła już bez zapory ogniowej, bo działa polowe, które miały się przesunąć do przodu, utknęły pod ostrzałem i atakami niemieckich samolotów. Po walce w lesie Logeast Wood brygady 63 Dywizji wpadły pod ogień z Achiet-le-Grand i jego cmentarza. Do kolei doszła tylko jedna kompania batalionu Anson i batalion Hood, a reszta, tracąc wielu ludzi i kilka czołgów rozbitych z bliska przez niemiecką artylerię, musiała się cofnąć. W 5 Dywizji 15 Brygada z sześcioma czołgami około 8.30 zdobyła Achiet-le-Petit, w czym pomogła jej zdobyta po drodze bateria niemieckich haubic kalibru 150 mm. Jej bataliony 1 Cheshire i 16 Royal Warwickshire przeszły kolej i około 9.30 zameldowały gołębiem pocztowym, że są na trzecim celu, kilometr dalej.
Około 11, gdy mgła się podniosła, czołgi, które wyszły na tor, znalazły się pod bezpośrednim ogniem niemieckich dział i zostały rozbite. Niemieckie kompanie z pozycji osłony artylerii pod Achiet-le-Grand kontratakowały i zepchnęły Brytyjczyków z powrotem ku Achiet-le-Petit, biorąc około stu jeńców. Według historii niemieckiego 91 Rezerwowego Pułku Piechoty jego moździerze i działo przeciwlotnicze rozbiły siedem czołgów na grzbiecie za Achiet-le-Petit, a jego III Batalion został wieczorem z trzydziestoma ludźmi. Do wieczora IV Korpus posunął się o około 5 km, wziął około 1400 jeńców, ale nigdzie nie utrzymał się na kolei.
Nad Ancre
Na prawym skrzydle V Korpus generała Camerona Shute’a miał tylko wesprzeć sąsiadów i spróbować przeprawy. Ancre była tu bardziej przeszkodą niż rzeką. Jej skanalizowane, uszkodzone pociskami koryto zalało dno doliny na szerokość około 300 metrów, zamieniając je w bagno pełne powalonych drzew, gałęzi i trzciny, przeplecione jeszcze drutem kolczastym. 21 Dywizja po krótkim, celnym ostrzale zdobyła wieś Beaucourt-sur-l’Ancre z 93 jeńcami, tracąc trzydziestu ludzi. Dalej na południe przeprawy się nie udawały. Dwie kompanie Northumberland Fusiliers przeszły rzekę dopiero o 15.30, a kompanie pułku Leicestershire, które przekradły się na drugi brzeg we mgle, musiały się wycofać, gdy się przejaśniło. Patrole 38 (Walijskiej) Dywizji przez cały dzień daremnie szukały przejścia. Po południu Byng postanowił, że Walijczycy przejdą Ancre dopiero przez Albert, gdy miasto zajmie nazajutrz 4 Armia.
Wieczór
Do wieczora 3 Armia posunęła się o kilka kilometrów i według depeszy Haiga wzięła ponad 2 tysiące jeńców. Przed nią leżała nietknięta główna niemiecka linia oporu na kolei, z której Brytyjczycy tylko miejscami zdołali zrobić wyłom. Brytyjska historia oficjalna uznała mimo to dzień za udany: mgła pozwoliła piechocie podejść do niemieckich karabinów maszynowych i obejść je przy stratach dużo mniejszych, niż byłyby przy dobrej widoczności. Zaskakujące było też, że sukces odnieśli żołnierze, w połowie osiemnasto- i dziewiętnastoletni, nieprzeszkoleni w walce manewrowej. Niemcy uznali dzień za swoje zwycięstwo. Według ich historii oficjalnej natarcie „wyczerpało się w pierwszym rzucie” i utknęło na kolei Miraumont–Courcelles i nad Ancre bez użycia głównych odwodów. Na wszelki wypadek 6 Rezerwowa Dywizja Bawarska dostała jednak rozkaz marszu do Sapignies, a pod Cambrai przybyła 52 Dywizja, jedna z najlepszych niemieckich dywizji, którą przypadkiem już 20 sierpnia załadowano do pociągów we Flandrii.
Dowódca 17 Armii, generał Otto von Below, przekonany, że Brytyjczycy próbowali przełamania i ponieśli porażkę, w pośpiechu wydał rozkaz kontrnatarcia na szerokim froncie na następny dzień. Rano 22 sierpnia niemieckie oddziały uderzyły na 21, 42, 5 i 63 Dywizję i wszędzie zostały odparte, zostawiając wielu jeńców. Na odcinku 5 Dywizji dwaj zwiadowcy z pułku Devonshire wzięli do niewoli 242 Niemców, którzy we mgle wpadli do ich okopu i nie widzieli, jak mało jest przeciwników. Starszy szeregowy George Onions dostał za to Krzyż Wiktorii. Tego samego dnia na południe od Ancre do walki weszła 4 Armia, a 23 sierpnia natarcie objęło już cały front od Sommy po Arras.