Ultimatum aliantów wobec Turcji
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 30 października 1914
- Autor:
- Łukasz Skowroń
Wiadomość o ataku floty osmańskiej na rosyjskie porty dotarła do ambasadorów Ententy w Konstantynopolu po południu 29 października 1914 roku. Brytyjczyk Louis Mallet i Francuz Maurice Bompard natychmiast udali się do rosyjskiego ambasadora Michaiła Girsa. Uzgodnili, że poproszą swoje rządy o zgodę na postawienie Wysokiej Porty przed wyborem: zerwanie stosunków z Ententą albo wydalenie niemieckich misji wojskowej i morskiej.
30 października brytyjski minister spraw zagranicznych Edward Grey przesłał Malletowi instrukcje. Ambasador miał wręczyć Porcie notę, w której rząd brytyjski wyrażał „najwyższe zdumienie” wobec samowolnych ataków na „otwarte i nieobronione miasta zaprzyjaźnionego kraju”, dokonanych bez ostrzeżenia i bez najmniejszej prowokacji. Nota przypominała, że Rosja, wspierana przez Wielką Brytanię i Francję, długo znosiła tureckie naruszenia neutralności. Stwierdzała też, że powrót do prawdziwej neutralności jest niemożliwy, dopóki w Konstantynopolu pozostają niemieckie misje.
Warunki były jasne. Rząd osmański miał zdjąć z siebie odpowiedzialność za atak, wydalając niemieckie misje wojskową i morską oraz spełniając wielokrotnie składane obietnice w sprawie niemieckich załóg Goebena i Breslau. Jeśli w ciągu 12 godzin od doręczenia noty nie nadejdzie zadowalająca odpowiedź, Mallet miał zażądać paszportów i wraz z personelem ambasady opuścić Konstantynopol. W nocy z 30 na 31 października Admiralicja uprzedziła dowództwa na Morzu Śródziemnym o upływającym terminie.
Wydarzenia wyprzedziły jednak instrukcje z Londynu. Jeszcze 30 października Girs otrzymał rozkaz natychmiastowego zażądania paszportów, a Mallet i Bompard postanowili pójść w jego ślady. Podczas rozmowy z wielkim wezyrem Saidem Halimem Paszą Mallet postawił tę samą alternatywę: wojnę z aliantami może powstrzymać tylko natychmiastowe odesłanie Niemców. Wieczorem rząd osmański dyskutował o zwolnieniu niemieckich oficerów marynarki, ale żadnej decyzji nie podjął, a nikt nie odważył się nawet zaproponować wydalenia misji wojskowej. Zamiast odpowiedzi Konstantynopol ogłosił komunikat, według którego to Rosjanie pierwsi rozpoczęli działania na Morzu Czarnym. Żądania aliantów pozostały bez odpowiedzi.