Utrata sterowca LZ 39
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 17 grudnia 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
17 grudnia 1915 roku niemiecki sterowiec armii LZ 39, dowodzony przez kapitana dr. Lempertza, zaatakował Równe na Wołyniu, ważny węzeł kolejowy na tyłach rosyjskiego frontu. Nad miastem dosięgnął go ogień rosyjskiej artylerii. Odłamki szrapneli przebiły tylne komory gazowe i uszkodziły zawieszenie przedniej gondoli silnikowej. Sterowiec doleciał jeszcze na niemiecką stronę frontu, ale był tak zniszczony, że trzeba go było rozebrać. Brytyjska chronologia wojny podaje, że LZ 39 został zniszczony 5 listopada 1915 roku pod Grodnem. Źródła niemieckie i spisy niemieckich sterowców nie znają jednak żadnej takiej straty pod Grodnem, które od września leżało daleko za linią frontu. Opisują natomiast koniec LZ 39 nad Równem i pod Łuckiem w grudniu.
Sterowiec z dwóch frontów
LZ 39 wzbił się w powietrze po raz pierwszy 24 kwietnia 1915 roku. Najpierw służył na froncie zachodnim, w bazach w Belgii i Nadrenii. 17 maja nad Belgią zaatakował go lotnik brytyjskiej marynarki Arthur Bigsworth i poważnie go uszkodził. W nocy z 6 na 7 czerwca LZ 39 był jednym z trzech sterowców armii, które wystartowały z Belgii przeciw Anglii, gdy Reginald Warneford zniszczył LZ 37. Pod koniec lipca sterowiec przeniesiono na front wschodni, do dyspozycji feldmarszałka Hindenburga. Stacjonował kolejno w Pile, Olsztynie, Poznaniu i Warszawie. Podczas wielkiego natarcia latem 1915 roku bombardował koleje i twierdze, na których opierał się rosyjski odwrót, między innymi stację w Tłuszczu i twierdzę Nowogieorgijewsk. Według niemieckich zestawień w trzech nalotach na zachodzie i dwóch na wschodzie zrzucił łącznie 4184 kilogramy bomb.
Powrót z przechylonym statkiem
Przebieg ostatniego lotu znamy z relacji samego Lempertza, którą spisał inny dowódca sterowców, Ernst Lehmann. Po trafieniu nad Równem sterowiec zawrócił na zachód, ale przebite tylne komory traciły gaz, więc rufa coraz bardziej opadała, aż statek zawisł w powietrzu pod ostrym kątem, ogonem w stronę ziemi, wciąż nad terytorium rosyjskim. Po chwili pękły resztki zawieszenia przedniej gondoli silnikowej. Gondola spadła na ziemię razem z jednym z mechaników. Groziło to oderwaniem się sąsiedniej gondoli sterowej, więc załoga ją opuściła i przeszła do awaryjnego stanowiska sterowania na rufie. Lotnicy wyrzucili balast i zbiorniki paliwa, a ładunek przenieśli z rufy do przodu, by wyrównać statek. W ten sposób przelecieli nad linią frontu i bezpiecznie wylądowali w pobliżu Łucka, po stronie państw centralnych.
Lehmann pisał, że gdyby na miejscu były materiały do naprawy i zapas gazu, statek dałoby się uratować. Nie było ich jednak, więc LZ 39 zapadł się i leżał jako zgnieciony wrak, aż przybyły ekipy, które go rozebrały. Lehmann umieścił te wydarzenia już w październiku 1915 roku, ale spisy niemieckich sterowców, między innymi w opracowaniu historyka Douglasa Robinsona, podają 17 grudnia. Utrata LZ 39 była jednym z wielu dowodów, że duże, powolne sterowce coraz gorzej radziły sobie nad celami bronionymi przez artylerię. Kilka miesięcy wcześniej, w sierpniu, podobnie trafiony nad Dover został sterowiec marynarki L 12.