TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Alianci rezygnują z marszu na Jaunde

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Afryka
Data:
7 czerwca 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Kamerun, kolonie niemieckie, Francja, Wielka Brytania

7 czerwca 1915 roku generał Charles Dobell, dowódca brytyjsko-francuskiej wyprawy w Kamerunie Niemieckim, postanowił przerwać natarcie na Jaunde, siedzibę niemieckich władz kolonii. Kolumna pułkownika Mayera, która od początku maja przedzierała się od rzeki Kele w głąb lasu, miała się zatrzymać i cofnąć nad rzekę Ndupe. Decyzję podjął w Duali, po tym jak z Brazzaville nie nadeszły żadne wieści o francuskich wojskach generała Josepha Aymericha, które miały uderzyć na Jaunde od południowego wschodu.

Dziewiętnaście dni w lesie

Ostatni etap marszu zaczął się 25 maja, gdy wojska francuskie i brytyjskie wyruszyły z obozu pod Wum Biagas na wschód. Prowadziła je jedna droga przez gęsty las tropikalny i bagna, a Niemcy majora Haedickego bronili każdego wzgórza i każdego brodu. Brytyjczycy, idący na zmianę z Francuzami na czele kolumny, w walkach od 27 do 30 maja pod Ngok stracili zaledwie czterech ludzi, ale posuwali się po kilka kilometrów dziennie. 28 maja Niemcy uderzyli na linię zaopatrzenia i rozbili wracający konwój. Zginął wtedy brytyjski komendant linii komunikacyjnej, major Meyer-Griffith. Od 31 maja do 4 czerwca kolumnę zatrzymała silna pozycja pod Matem, osłonięta z obu stron bagnami. Francuzi stracili przed nią 22 ludzi i dopiero oddział kapitana Deslaurensa, wysłany w obejście, zmusił obrońców do odwrotu.

Gorsze od niemieckich kul były choroby. Według brytyjskiej oficjalnej historii kampanii między 25 a 31 maja same oddziały brytyjskie musiały odesłać na tyły dziesięciu Europejczyków i pięćdziesięciu afrykańskich żołnierzy, głównie z czerwonką. Ludzie spali bez namiotów, w ulewnych deszczach pory deszczowej. Do 5 czerwca kolumna oddaliła się od Wum Biagas zaledwie o około 12 mil (niecałe 20 km).

Meldunek Mayera i milczenie Brazzaville

4 czerwca Dobell dostał meldunek, który Mayer napisał dzień wcześniej. Pułkownik, a z nim dowódca brytyjskiego kontyngentu podpułkownik Haywood i francuski komendant Mechet, uznali, że choroby, trudny teren, ulewy i zacięty opór Niemców przekreślają szansę na dojście do Jaunde. Mayer proponował, by zatrzymać się nad rzeką Puge, kilkanaście kilometrów za Matem, i tam czekać na nadejście wojsk Aymericha. Dobell jeszcze 2 czerwca postanowił wysłać mu posiłki i dodatkowych tragarzy, ale teraz zaczął się liczyć z odwrotem.

5 czerwca generał zadepeszował do gubernatora generalnego Francuskiej Afryki Równikowej Martiala Merlina w Brazzaville, że jeśli Aymerich nie robi postępów, kolumnę trzeba będzie wycofać na linię rzeki Kele. Odpowiedź przyszła 7 czerwca: Brazzaville nie miało żadnych nowych wiadomości z południa Kamerunu. Tego samego dnia Mayer doniósł, że ma przed sobą co najmniej cztery niemieckie kompanie, a liczba chorych rośnie w niepokojącym tempie. Dobell wysłał mu więc rozkaz odwrotu nad Ndupe, skąd wojska miały utrzymać linię Sende–Ndupe albo So Dibanga–Ngwe, dopóki wieści o postępach Aymericha nie pozwolą wznowić natarcia. Rozkaz zabrał pułkownik Rose, który dzień wcześniej wyruszył z posiłkami do kolumny.

W tym czasie wojska Mayera wciąż walczyły. 5 czerwca Brytyjczycy zdobyli po pięciu godzinach walki pozycję niespełna półtora kilometra od swojego biwaku, a 6 czerwca posunęli się o kolejne półtora kilometra. 7 czerwca prowadzenie przejęli Francuzi i po kilkugodzinnej walce dotarli do następnej silnej pozycji niemieckiej nad Puge, gdzie utknęli na kilka dni. 8 czerwca Dobell pojechał do Edei i zawiadomił Ministerstwo Wojny w Londynie, że kolumnę trzeba wycofać, by dało się ją zakwaterować i wyżywić. Sam odwrót przyspieszyła kilka dni później niemiecka zasadzka na konwój z żywnością. Do Jaunde alianci wrócili dopiero w następnej ofensywie, po porze deszczowej.