TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Brytyjczycy w Baku

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
4 sierpnia 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Wielka Brytania, Azerbejdżan, Kaukaz, Imperium Osmańskie

4 sierpnia 1918 roku do portu w Baku przypłynął z Enzeli pierwszy oddział brytyjski. Prowadził go podpułkownik C. B. Stokes, oficer sztabu generała majora Lionela Dunsterville’a, dowódcy sił brytyjskich w północnej Persji, nazywanych od jego nazwiska Dunsterforce. Był to raczej zwiad niż pomoc wojskowa. Według brytyjskiej historii oficjalnej kampanii mezopotamskiej F.J. Moberly’ego Stokes miał ze sobą 44 oficerów i żołnierzy z 1/4 batalionu Pułku Hampshire, a według brytyjskich historyków wojen kaukaskich W.E.D. Allena i Pawła Muratowa około 70 piechurów i kilku oficerów. Miał zapowiedzieć przybycie większych sił i ocenić, czy miasto da się jeszcze obronić.

Zaproszenie

Brytyjczyków wezwały nowe władze miasta. Pod koniec lipca rada Baku przegłosowała zaproszenie Brytyjczyków, a 1 sierpnia, po upadku Komuny Bakijskiej, władzę objęła Dyktatura Centrokaspijska, oparta na eserowcach, mienszewikach i ormiańskich dasznakach. Zgodnie z umówionym wcześniej planem od razu wysłała do Dunsterville’a prośbę o pomoc. Generał nie miał jeszcze czego posłać. Droga z Bagdadu nad Morze Kaspijskie była wolna dopiero od niedawna, po odparciu dżangalijczyków pod Rasztem, a bataliony 39 Brygady Piechoty jechały ciężarówkami przez Persję, kolejnymi rzutami, i rozciągały się na drodze od Hamadanu po Kazwin.

Sytuacja w Baku wyglądała zresztą na beznadziejną. 30 i 31 lipca Dunsterville dostał meldunki, że miasto padnie, zanim zdążą dotrzeć jakiekolwiek posiłki. Po utracie Kurdamiru wojska bakijskie cofnęły się pod samo miasto, a według Moberly’ego Turcy stanęli na wzgórzach nad nim, około 3 kilometrów od nabrzeży. Wtedy jednak niespodziewanie się wycofali, a miejscowe oddziały ruszyły za nimi, choć nie odebrały im wzgórz na zachód od linii kolejowej. Front opuścił też pułkownik Łazar Biczerachow. Według źródeł radzieckich już 30 lipca odszedł ze swoimi kozakami wzdłuż kolei na północ, do Dagestanu, a Allen i Muratow piszą, że poszło z nim około tysiąca żołnierzy z garnizonu Baku. Dunsterville uważał później jego odejście za błąd, który w dużej mierze przesądził o losie miasta. Mimo to wysłał Stokesa.

Rozczarowanie i turecki szturm

Mieszkańcy Baku spodziewali się statków pełnych żołnierzy, a w mieście krążyły pogłoski o 20 czy 30 tysiącach Brytyjczyków w drodze. Garstka ludzi Stokesa była dla nich gorzkim zawodem. Dunsterville pisał jednak, że sam widok „dobrze wyglądających żołnierzy” dodał obrońcom ducha. Następnego dnia, 5 sierpnia, rano, Kaukaska Armia Islamu Nuriego Paszy przypuściła pierwszy szturm na miasto. Turcy i azerbejdżańscy ochotnicy nacierali od strony Bibi-Ejbatu, wzdłuż głównej drogi prowadzącej przez przełęcz w pasie klifów zwaną Wilczymi Wrotami. Miejscami dotarli na szczyt skarpy, ale przełęczy nie zdobyli. Około południa obrońcy, wśród nich bolszewicki oddział Grigorija Petrowa, przeszli do kontrataku i odrzucili napastników do linii kolejowej. Według Dunsterville’a każdy mężczyzna w mieście chwycił wtedy za karabin i pobiegł na pierwszą linię. Dodawał z goryczą, że był to jedyny taki przypadek męstwa w czasie całej obrony.

Straty obu stron były wysokie. Allen i Muratow piszą o około 600 żołnierzach i 20 oficerach obrony zabitych i rannych. Według wspomnień szefa sztabu tureckiej 5 Kaukaskiej Dywizji Rüştü beja Turcy stracili tego dnia 148 zabitych, w tym 9 oficerów, i 463 rannych. Na polu walki zostawili według Allena i Muratowa 16 karabinów maszynowych. Utrzymali jednak wzgórza na zachód od kolei, skąd mogli ostrzeliwać miasto.

Pierwsze posiłki

4 sierpnia z Enzeli wypłynął też podpułkownik R. Keyworth z grupą oficerów artylerii, obsługami samochodów pancernych, pół kompanii karabinów maszynowych i 150 żołnierzami 7 batalionu Pułku North Staffordshire. Dotarł do Baku nazajutrz i objął dowództwo nad brytyjskimi oddziałami w mieście. Stokes telegrafował, że sytuacja wojskowa wygląda lepiej, niż się spodziewał, i prosił o szybkie przysłanie reszty batalionu, a najlepiej całej brygady z artylerią. Obronę miasta tworzyło według niego około 8 tysięcy ludzi, podzielonych między pięć niezależnych od siebie organizacji politycznych. Zadbał też po cichu o własny odwrót: zajął dla Brytyjczyków dwa parowce, które w razie klęski miały wywieźć ich z Baku.

Następne rzuty przypływały w ciągu kolejnych dni, a 17 sierpnia przybył do Baku sam Dunsterville. Brytyjczyków było jednak wciąż zbyt mało, by zastąpić oddziały bakijskie, a te, jak się wkrótce okazało, po sukcesie 5 sierpnia szybko straciły zapał do walki.