Brytyjskie uznanie Estonii
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 25 lutego 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Estonia, Wielka Brytania, Arthur Balfour
W ostatnich dniach lutego 1918 roku rząd brytyjski zakomunikował Jaanowi Tõnissonowi, przebywającemu w Sztokholmie szefowi estońskiej delegacji zagranicznej, że jest gotów tymczasowo uznać Estońskie Zgromadzenie Ustawodawcze za niezależny organ de facto, do czasu konferencji pokojowej, na której przyszłość Estonii powinna zostać rozstrzygnięta zgodnie z zasadą samostanowienia. Brytyjska chronologia wojny zapisała to pod 25 lutego, dzień po ogłoszeniu niepodległości Estonii, i podała, że Brytyjczycy byli gotowi tymczasowo uznać „niepodległość Estonii”. Dokładna data rozmowy nie jest pewna, ale 27 lutego ambasada brytyjska w Waszyngtonie informowała już o niej amerykańskiego sekretarza stanu Roberta Lansinga. Z jej listu, opublikowanego w amerykańskim zbiorze dokumentów dyplomatycznych, wynika też, że obietnica była ostrożniejsza, niż sugeruje chronologia: dotyczyła estońskiej konstytuanty, a nie niepodległego państwa.
Estończycy zabiegali o poparcie Londynu od stycznia. 23 stycznia estońscy deputowani do rosyjskiej konstytuanty, wśród nich Jaan Poska i Jüri Vilms, odwiedzili w Piotrogrodzie brytyjskiego chargé d’affaires Francisa Lindleya. Jak zrelacjonował Lindley, opowiedzieli mu, że Niemcy proponują Estonii gwarancję niepodległości pod warunkiem przyjęcia niemieckiego protektoratu, a w razie odmowy grożą okupacją. Pytali, czy na konferencji pokojowej mogą liczyć na brytyjskie poparcie. Londyn zaproponował wtedy odpowiedź, że zrobi, co w jego mocy, by zapobiec aneksji ziem bałtyckich przez Niemcy wbrew woli ich mieszkańców i zapewnić międzynarodowe gwarancje nowym państwom. Zastrzegano przy tym, że Wielka Brytania nie będzie prowadzić wojny tylko dla ziem bałtyckich, a sam Lindley uważał, że najlepiej byłoby, gdyby zostały one przy Rosji, a dopiero gdyby to okazało się niemożliwe, stały się niepodległe. Amerykanie, o których zdanie Londyn pytał, nie chcieli się angażować.
Tõnisson, członek delegacji zagranicznej estońskiego zgromadzenia krajowego, Maapäevu, przybył do Sztokholmu 25 stycznia. Wobec zbliżającej się niemieckiej inwazji zapowiedział brytyjskiemu posłowi w Szwecji, sir Esme Howardowi, że wybrane właśnie Estońskie Zgromadzenie Ustawodawcze, które miało się zebrać 28 lutego, ogłosi niepodległość Estonii. Zapytał, jak przyjmie to Wielka Brytania. Howard odpowiedział ogólnikowo, że dążenia narodów bałtyckich budzą sympatię, ale rozstrzygnąć je może tylko konferencja pokojowa, a jeśli Rosja stanie się demokratyczną federacją, rozsądniejsza mogłaby być autonomia. Tõnisson tłumaczył, że bolszewicy zrazili do Rosji większość Estończyków i zdobyli w wyborach tylko 30 procent głosów. Jeśli Wielka Brytania nie może od razu uznać niepodległości, niech przynajmniej mocarstwa zachodnie uznają konstytuantę tymczasowo za niezależny organ de facto, i to szybko, zanim Niemcy dotrą do Estonii i postawią świat przed faktem dokonanym. Rząd brytyjski, w którym sprawami zagranicznymi kierował Arthur Balfour, przystał na tę formułę.
Gest miał znaczenie raczej moralne niż praktyczne. Zgromadzenie Ustawodawcze nigdy się nie zebrało, bo bolszewicy przerwali wybory, a 25 lutego do Tallinna weszli Niemcy, którzy nie uznali żadnej estońskiej władzy. Londyn nie nawiązał też z Estonią stosunków dyplomatycznych. Była to jednak pierwsza deklaracja wielkiego mocarstwa ententy, na którą Estończycy mogli się powoływać. Gdy w kwietniu do Londynu przyjechali Ants Piip, Kaarel Robert Pusta i Eduard Virgo, Balfour w liście z 3 maja 1918 roku potwierdził gotowość uznania za niezależny organ de facto, tym razem Maapäevu, do czasu konferencji pokojowej, i zgodził się przyjmować Piipa jako nieoficjalnego przedstawiciela Rządu Tymczasowego. W maju podobne kroki zrobiły Francja i Włochy. Uznanie de iure przyszło dopiero w 1921 roku.