Dymisja Robertsona
Brytyjska chronologia wojny zapisuje pod 18 lutego 1918 roku, że generał sir William Robertson ustąpił ze stanowiska szefa Imperialnego Sztabu Generalnego, a pod 19 lutego, że jego następcą został generał sir Henry Wilson. Robertson kierował sztabem w Londynie od grudnia 1915 roku. Służbę zaczynał w 1877 roku jako szeregowiec kawalerii, co w armii brytyjskiej było niemal niespotykaną drogą na sam szczyt. Rzecz jasna nie odchodził z własnej woli. Pierwszy komunikat o jego „rezygnacji” podało oficjalne biuro prasowe wieczorem 16 lutego, a 18 lutego, gdy gazety pisały już tylko o nim i o Wilsonie, minister wojny lord Derby polecił Wilsonowi przejąć urząd następnego ranka. Robertson zgodził się objąć Dowództwo Wschodnie w Anglii, które było wolne od czasu, gdy Wilson pojechał na konferencję do Rapallo.
Premier i jego doradca
Premier David Lloyd George od dawna nie ufał Robertsonowi. Robertson stale wspierał marszałka Douglasa Haiga, uważał front zachodni za rozstrzygający i sprzeciwiał się wyprawom przeciw Turcji czy na froncie włoskim, które premier chciał prowadzić. Na początku 1916 roku Robertson wymógł, że jako szef sztabu będzie jedynym doradcą rządu w sprawach strategii i to on będzie wydawał w imieniu rządu rozkazy dotyczące operacji. Lloyd George nie mógł go po prostu odwołać, bo Robertsona i Haiga popierała część prasy, konserwatyści i król, a Derby groził dymisją, gdyby któregoś z nich usunięto. Premier szukał więc drugiego doradcy. Znalazł go w Henrym Wilsonie, którego jesienią 1917 roku wysłał jako brytyjskiego przedstawiciela wojskowego do Najwyższej Rady Wojennej w Wersalu.
Okazją stały się postanowienia rady z 2 lutego 1918 roku. Rada utworzyła odwód ogólny dla frontów zachodniego, włoskiego i bałkańskiego i powierzyła go komitetowi wykonawczemu złożonemu ze stałych przedstawicieli wojskowych i generała Ferdinanda Focha. Brytyjczyków reprezentował w nim Wilson, a nie szef sztabu. Robertson walczył w Wersalu do końca, by to on zasiadał w komitecie, i przegrał. Gabinet Wojenny zatwierdził uchwały 4 lutego, ale Rada Armii, której Robertson był członkiem, zaprotestowała. Wskazywała, że komitet bez żadnej odpowiedzialności przed parlamentem dostaje władzę nad brytyjskimi wojskami we Francji, we Włoszech i na Bałkanach, a naczelni wodzowie będą dostawać rozkazy z dwóch stron. Ministerstwo wojny uważało, że to sprzeczne z ustawą powierzającą armię Radzie Armii.
Dziewięć dni kryzysu
9 lutego Derby wezwał do Londynu Haiga. Marszałek stwierdził, że rozkazy mogą mu wydawać tylko Rada Armii albo starszy od niego marszałek, a polecenia komitetu w Wersalu mogłyby nie mieć mocy prawnej. Lloyd George przedstawił mu swój pomysł, by Wilson został szefem sztabu, a Robertson pojechał do Wersalu. Haig ostrzegał, że armia nie ufa Wilsonowi. Tego samego wieczoru premier spisał notę, którą Robertson, przebywający od 7 lutego poza Londynem, dostał od Derby’ego po powrocie 11 lutego. Uprawnienia szefa sztabu miały wrócić do stanu sprzed nominacji Robertsona, a przedstawiciel w Wersalu miał wejść do Rady Armii, być „całkowicie wolny i nieskrępowany” w swoich radach i dostać pełnomocnictwa do wydawania rozkazów w sprawie odwodu. Ostatni punkt brzmiał: przedstawicielem wojskowym w Wersalu ma być sir William Robertson, a szefem Imperialnego Sztabu Generalnego sir Henry Wilson.
Robertson odmówił. Napisał do Derby’ego, że rozkazy w sprawie odwodów może wydawać tylko szef sztabu, który siedzi w ministerstwie wojny i ma pod ręką wywiad, a każdy inny układ doprowadzi do zamętu i może do klęski. Nie zamierzał firmować systemu, który on sam i pozostali wojskowi członkowie Rady Armii uznawali za z gruntu wadliwy. Rząd się zachwiał. Według dziennika Wilsona 12 lutego wieczorem lord Alfred Milner przyszedł do niego z wiadomością, że Derby chce zatrzymać Robertsona, Lloyd George, chory i niezdecydowany, prawie się na to zgodził, w gabinecie lord George Curzon popiera Robertsona, a Andrew Bonar Law się waha. 13 lutego Derby zaproponował premierowi, by Robertson pozostał szefem sztabu, a Wilson był jego przedstawicielem w Wersalu, tak jak generał Maxime Weygand był przedstawicielem Focha. Robertson przyjął to od razu, ale Lloyd George odrzucił, bo, jak pisał Robertson, taki układ odbierał mu drugiego doradcę.
14 lutego Robertson wyłożył swoje racje przed Gabinetem Wojennym. Gabinet postanowił jednak, że szef sztabu wróci do dawnych, węższych uprawnień, a przedstawiciel w Wersalu wejdzie do Rady Armii. Po południu minister spraw zagranicznych Arthur Balfour i Derby zaproponowali Robertsonowi pozostanie na stanowisku na nowych warunkach albo wyjazd do Wersalu. Odmówił obu. Telegrafem zaproponowano stanowisko szefa sztabu generałowi Herbertowi Plumerowi, dowódcy wojsk brytyjskich we Włoszech, a Robertsonowi miało w zamian przypaść dowództwo po nim. 15 lutego Plumer odmówił, dodając, że nie zgadza się z planem dowodzenia odwodem. Wieczorem Lloyd George wezwał Milnera, Bonar Lawa, sekretarza gabinetu Maurice’a Hankeya i Wilsona do swojego domu w Walton Heath. Wilson zanotował, że wreszcie zobaczył premiera „w prawdziwie bojowym nastroju”.
Rano 16 lutego Lloyd George jeszcze raz osobiście prosił Robertsona, by przyjął jego notę i został na stanowisku. Robertson po godzinie namysłu odpisał, że sumienie nie pozwala mu odstąpić od swoich poglądów, a system wybrany przez rząd musi się okazać „niewykonalny i niebezpieczny”. Wieczorem biuro prasowe ogłosiło, że rząd przyjął jego rezygnację. Robertson pisał później, że nie było to ścisłe, bo kilka dni wcześniej kazano mu opuścić stanowisko, więc nie mógł już z niego zrezygnować. Haig przyjechał tego dnia do Anglii. W niedzielę 17 lutego powiedział Wilsonowi, że spory w Londynie go nie dotyczą, przyjmie każdą decyzję gabinetu i będzie ją lojalnie wykonywał. Na miejsce Wilsona w Wersalu zaproponował generała Henry’ego Rawlinsona. Derby, który wcześniej groził odejściem, ostatecznie pozostał w rządzie.
Lloyd George przed Izbą Gmin
19 lutego, w dniu, w którym Wilson objął urząd, Lloyd George bronił swoich decyzji w Izbie Gmin. Prosił, by traktować sprawę jako spór o politykę, a nie o ludzi. Twierdził, że wszyscy w Wersalu zgodzili się co do planu, co do potrzeby międzysojuszniczego organu z władzą wykonawczą, a spór dotyczył tylko składu tego organu. „Jeśli ta polityka jest słuszna, żadne osoby nie powinny stać na drodze do jej wykonania, choćby najcenniejsze, najważniejsze i najbardziej zasłużone”, mówił. Na koniec oświadczył, że jeśli Izba odrzuci jego politykę, ustąpi. Przywódca opozycji Herbert Henry Asquith przyznał, że Robertson dał wielki przykład, gdy w duchu lojalnego żołnierza przyjął stanowisko niegodne jego zdolności, ale wypominał rządowi, że tydzień wcześniej nie chciał odpowiedzieć na pytania o Wersal. Do głosowania przeciw rządowi nie doszło.
Znaczenie
Rawlinson pojechał do Wersalu, Plumer wrócił do Francji, a dowództwo we Włoszech objął lord Cavan. Uprawnienia szefa sztabu zostały okrojone, ale Wilson szybko przekonał się, że przedstawiciel w Wersalu nie może być od niego niezależny, i później podporządkował go sobie. Odwód ogólny, o który toczył się spór, nigdy nie powstał, a Wykonawcza Rada Wojenna nigdy nie skorzystała ze swoich uprawnień. Brytyjska historia oficjalna, pisana pod kierunkiem Jamesa Edmondsa, oceniła Robertsona wysoko. Podkreślała, że odbudował sztab generalny, trafnie przewidywał niebezpieczeństwo osłabiania frontu zachodniego i z powodzeniem sprzeciwiał się planom wygrania wojny na Wschodzie. Jego słabością był brak ogłady i umiejętności przekonywania polityków. Do niemieckiej ofensywy na froncie zachodnim zostały wtedy niespełna pięć tygodni.