Francja · Ententa
Maxime Weygand
Szef sztabu generała Ferdinanda Focha (1914–1918), szef sztabu naczelnego wodza armii sprzymierzonych (1918), generał dywizji
- Urodzony:
- 21 stycznia 1867, Bruksela (Belgia)
- Zmarł:
- 28 stycznia 1965, Paryż
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Ferdinand Foch, Francja
Maxime Weygand przeszedł całą wojnę u boku Ferdinanda Focha. Od końca sierpnia 1914 roku był jego szefem sztabu w 9 Armii, potem w Grupie Armii Północ i w kolejnych dowództwach, a wiosną 1918 roku, gdy Foch został wodzem armii sprzymierzonych, stanął na czele jego sztabu. Przez cztery lata zamieniał myśli i polecenia swojego szefa w jasne rozkazy, rozmawiał w jego imieniu z Brytyjczykami i Amerykanami i łagodził spory, które Foch wywoływał swoją porywczością. Sam ani razu nie dowodził wojskiem w polu. W listopadzie 1918 roku to on w wagonie w lesie Compiègne odczytał Niemcom warunki rozejmu i on omawiał z nimi szczegóły. Po wojnie stał się jednym z najważniejszych generałów Francji, a w 1940 roku dostał naczelne dowództwo w beznadziejnym położeniu i opowiedział się za zawieszeniem broni z Niemcami. Ta późniejsza rola przesłoniła w pamięci Francuzów lata, w których był najbliższym współpracownikiem zwycięzcy z 1918 roku.
Przed wojną
Urodził się 21 stycznia 1867 roku, według aktu urodzenia w Brukseli, z nieznanych rodziców. Tajemnica jego pochodzenia nigdy nie została wyjaśniona. Biografowie wymieniają kilka możliwych par rodziców, najczęściej belgijskiego oficera Alfreda van der Smissena i cesarzową Meksyku Charlottę, córkę króla Belgów, ale żadna z tych hipotez nie jest udowodniona. Sam Weygand twierdził, że nie wie, kim byli jego rodzice, a we wspomnieniach dzieciństwu poświęcił zaledwie kilka stron. Wychowywał się w Marsylii, najpierw u wdowy, którą uważał za matkę, potem w domu kupca Davida Cohena. Za jego naukę w dobrych szkołach płacił ktoś zamożny, według części autorów belgijski dwór.
Jako Maxime de Nimal wstąpił w 1885 roku do szkoły wojskowej Saint-Cyr, przyjęty jako cudzoziemiec, Belg. Potem ukończył szkołę kawalerii w Saumur. W październiku 1888 roku za syna uznał go François-Joseph Weygand, księgowy w firmie Cohena. Młody oficer dostał nazwisko, pod którym przeszedł do historii, i wkrótce francuskie obywatelstwo. Był oficerem kawalerii, gorliwym katolikiem i konserwatystą. W czasie sprawy Dreyfusa w 1898 roku wpłacił pieniądze na składkę dla wdowy po pułkowniku Henrym, autorze sfałszowanych dowodów przeciw Dreyfusowi, za co dostał cztery dni aresztu. Była to jedyna kara w jego karierze.
Nie zdawał do Szkoły Wojennej, która kształciła oficerów sztabu, tłumacząc, że chce zostać przy żołnierzach. Przez kilka lat był instruktorem w Saumur. W 1912 roku awansował na podpułkownika, a w 1913 roku przeszedł kurs w nowym Centrum Wyższych Studiów Wojskowych, gdzie przygotowywano przyszłych dowódców wyższych związków. Tam zwrócili na niego uwagę generałowie Joseph Joffre i Foch. W lipcu 1914 roku był zastępcą dowódcy 5 Pułku Huzarów w Nancy.
1914: u boku Focha
Ze swoim pułkiem wziął udział w nieudanej ofensywie francuskiej w Lotaryngii i w klęsce pod Morhange. Pod koniec sierpnia Joffre wydzielił z sąsiednich armii zgrupowanie, które powierzył Fochowi i które na początku września przemianowano na 9 Armię. Weygand został jego szefem sztabu. Datę objęcia stanowiska biografowie podają różnie. Francuskie źródła łączą ją z awansem na pułkownika we wrześniu, ale z relacji z bitwy nad Marną wynika, że był przy Fochu już wtedy. Nie znali się dobrze i nic nie zapowiadało, że ta współpraca przetrwa całą wojnę.
W bitwie nad Marną 9 Armia trzymała środek frontu na skraju bagien Saint-Gond. Weygand opracowywał rozkazy do jej natarć i według jego biografa Anthony’ego Claytona jako jeden z pierwszych oficerów sztabu tak wysokiego szczebla obejrzał pole bitwy z samolotu. Już wtedy wypracowali z Fochem sposób pracy, który przetrwał do 1918 roku. Foch myślał szybko i mówił skrótami, a Weygand zamieniał jego pomysły w uporządkowane polecenia, zbierał meldunki i pilnował szczegółów. Foch mawiał, że ich poglądy są niemal identyczne, i odsyłał rozmówców do swojego szefa sztabu: „Zapytajcie Weyganda, to to samo”. Jesienią, w czasie wyścigu do morza i pierwszej bitwy pod Ypres, Foch jako zastępca Joffre’a koordynował działania wojsk francuskich, brytyjskich i belgijskich na północy, a Weygand prowadził jego sztab.
Artois, Somma i niełaska
W 1915 roku sztab Focha, przekształconego w dowództwo Grupy Armii Północ, planował wielkie i krwawe ofensywy w Artois. Notatki Weyganda z tego roku pełne są niepokoju o rosnące straty. Coraz więcej czasu zajmowały mu rozmowy z Brytyjczykami. Nie mówił dobrze po angielsku, ale umiał zjednywać ludzi i szybko zdobył zaufanie części brytyjskich oficerów. W sierpniu 1916 roku awansował na generała brygady.
Bitwę nad Sommą wspominał później jako ciągłe nieporozumienia z sojusznikiem, który dopiero uczył się prowadzić wielkie operacje. Gdy na początku lipca Joffre i Douglas Haig pokłócili się tak, że przestali ze sobą rozmawiać, Weygand razem z Fochem i brytyjskim generałem Henrym Wilsonem pomógł odbudować współpracę obu armii. Gdy Foch chorował, kierował w jego zastępstwie grupą armii, a w sporach Focha z podwładnymi często występował jako rozjemca.
W grudniu 1916 roku, gdy naczelnym wodzem został Robert Nivelle, Foch stracił dowództwo. Weygand uznał to za krzywdę. Mógł dostać brygadę piechoty i wreszcie dowodzić w polu, ale gdy Foch dostał zadanie przygotowania planu na wypadek, gdyby Niemcy próbowali obejść front przez Szwajcarię, postanowił zostać przy nim. Na początku 1917 roku jeździł z poufną misją do Berna, by uzgodnić ze Szwajcarami pomoc francuską na wypadek niemieckiej inwazji. Towarzyszył też szefowi brytyjskiego Imperialnego Sztabu Generalnego, generałowi Williamowi Robertsonowi, w podróży na front włoski. Według Claytona Foch i Weygand od początku wątpili w powodzenie ofensywy Nivelle’a. Po jej klęsce, w maju 1917 roku, Foch został szefem Sztabu Generalnego, a Weygand jednym z jego zastępców. Napisał wtedy do żony, że rezygnuje z ubiegania się o dowództwo w polu.
Wersal
Po klęsce Włochów pod Caporetto Weygand pojechał z Fochem do Włoch i towarzyszył mu w Rapallo, gdzie premierzy powołali Najwyższą Radę Wojenną z siedzibą w Wersalu. Przy radzie mieli zasiadać stali przedstawiciele wojskowi poszczególnych państw. Francję miał reprezentować Foch, ale premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George przekonywał, że szef Sztabu Generalnego nie może być zarazem niezależnym doradcą rady. Nowy premier Francji Georges Clemenceau zatrzymał więc Focha w Paryżu, a pod koniec listopada posłał do Wersalu Weyganda. Wysłannikowi prezydenta Wilsona, pułkownikowi Edwardowi House’owi, Clemenceau miał powiedzieć, że wyśle tam człowieka drugiej albo trzeciej kategorii i zobaczy, co z tego wyjdzie.
Weygand był najmłodszy stopniem spośród stałych przedstawicieli, wśród których zasiadali Henry Wilson, generał Luigi Cadorna i amerykański generał Tasker Bliss. Z nowym stanowiskiem wiązał się awans na generała dywizji. Wilson uważał go za zwykłego rzecznika Focha i nie bardzo się mylił: Weygand bronił w Wersalu poglądów swojego szefa, a Clemenceau zgodził się na utworzenie odwodu ogólnego sprzymierzonych tylko pod warunkiem, że rozporządzać nim będzie Foch, a nie Weygand. W lutym 1918 roku Foch zajął w komitecie wykonawczym rady miejsce francuskiego przedstawiciela. Odwód i tak nie powstał, bo Haig i Philippe Pétain nie chcieli oddać do niego dywizji.
1918: szef sztabu wodza sprzymierzonych
21 marca 1918 roku Niemcy rozpoczęli ofensywę nad Sommą. 25 marca Weygand był jedynym francuskim generałem, który przyjechał na spotkanie z Haigiem w Abbeville. Nazajutrz w Doullens rządy powierzyły Fochowi koordynację działań armii sprzymierzonych, 3 kwietnia w Beauvais kierownictwo strategiczne operacji, a 14 kwietnia tytuł naczelnego wodza. Weygand opuścił Wersal i stanął na czele jego sztabu. Był to sztab bardzo mały, na początku 25–30 oficerów, z generałem Pierre’em Destickerem jako zastępcą. Foch nie chciał wielkiego aparatu. Wolał wydawać naczelnym wodzom ogólne dyrektywy i pozostawiać im wykonanie.
Wiosną Weygand często musiał odmawiać. Gdy na początku kwietnia nad Avre brytyjscy generałowie prosili go, by Francuzi kontratakowali albo przejęli część frontu, mógł ich tylko odesłać do wydanej już dyrektywy Focha, który oszczędzał odwody na przyszłą kontrofensywę. Nie wszystkie oceny jego sztabu się sprawdziły. 3 maja zapewniał Brytyjczyków, że odcinek nad Aisne, dokąd wysyłano wykrwawione w marcu brytyjskie dywizje na odpoczynek, jest spokojny. Trzy tygodnie później Niemcy przełamali tam front i doszli do Marny.
Od czerwca, pod naciskiem Brytyjczyków, którzy chcieli, by Foch miał prawdziwe narzędzia dowodzenia, sztab Weyganda przejmował oficerów od Pétaina, a w sierpniu przeszli do niego oficer odpowiedzialny za zaopatrzenie i przewozy pułkownik Payot oraz misje wojskowe innych armii. Historyczka Elizabeth Greenhalgh pisze, że dopiero wtedy władza Focha stała się realna, a nie tylko nominalna. Weygand przygotował memoriał, który Foch przedstawił naczelnym wodzom 24 lipca w Bombon, w czasie drugiej bitwy nad Marną. Zapowiadał on przejście do natarcia na całym froncie. Weygand osobiście zawiózł Haigowi dyrektywę do natarcia pod Amiens. Jesienią wątpił, razem z Fochem, czy planowaną przez Pétaina ofensywę w Lotaryngii da się zaopatrzyć przez pas zniszczeń zostawiony przez cofających się Niemców. Te wątpliwości były jednym z powodów, dla których Foch uważał rozejm na twardych warunkach za lepszy od dalszej wojny.
Rozejm
8 listopada 1918 roku w lesie Compiègne Weygand towarzyszył Fochowi i admirałowi Rosslynowi Wemyssowi na pierwszym spotkaniu z niemieckimi parlamentariuszami. To on odczytał najważniejsze punkty warunków uzgodnionych w Wersalu. Foch pokazał się Niemcom tylko na pierwszym i ostatnim posiedzeniu, a szczegóły omawiali z Weygandem i z admirałem George’em Hope’em. 9 listopada Matthias Erzberger i jego towarzysze wręczyli mu pisemne uwagi do warunków, a gdy przekonywali, że ich armia się rozpada, Weygand odpowiadał, że rozprzężenie jest skutkiem zwycięskiej ofensywy sprzymierzonych, które nie zrezygnują z tego, co wywalczyły. W nocy z 10 na 11 listopada odczytywał tekst rozejmu artykuł po artykule, a zaraz po podpisaniu rozesłał do naczelnych wodzów rozkaz Focha o wstrzymaniu walk o 11.00. Na obrazach i fotografiach z wagonu stoi lub siedzi tuż obok marszałka.
Na konferencji pokojowej podzielał przekonanie Focha, że bezpieczeństwo Francji wymaga granicy wojskowej na Renie, i z rosnącą niechęcią patrzył na polityków, w dzienniku nazywanych „czterema starcami”. Ponieważ samego Focha trudno było atakować, prezydent Woodrow Wilson i Lloyd George oskarżali Weyganda, że to on podsuwa marszałkowi skrajne poglądy.
Po wojnie
Latem 1920 roku, gdy Armia Czerwona szła na Warszawę, rząd Alexandre’a Milleranda wysłał Weyganda z misją sprzymierzonych do Polski. Spodziewał się, że obejmie dowództwo, ale Józef Piłsudski zapytał go na pierwszym spotkaniu, ile dywizji przywiózł, a Weygand nie miał żadnej. Został doradcą szefa Sztabu Generalnego, generała Tadeusza Rozwadowskiego, proponował obronę na Bugu, a potem na Wiśle, ale jego plany odrzucono. Po bitwie warszawskiej we Francji witano go jak zwycięzcę, choć już 21 sierpnia powiedział francuskiemu dziennikarzowi, że zwycięstwo było polskie, plan był polski i armia była polska. Legenda o „zwycięzcy spod Warszawy” przetrwała jednak dziesięciolecia.
Później był wysokim komisarzem Francji w Lewancie, od 1930 roku szefem Sztabu Generalnego, a w latach 1931–1935 wiceprzewodniczącym Najwyższej Rady Wojennej, czyli wyznaczonym wodzem naczelnym na wypadek wojny. W 1931 roku wybrano go do Akademii Francuskiej. W maju 1940 roku, w czasie klęski Francji, zastąpił Maurice’a Gamelina na stanowisku naczelnego wodza. Nie zdołał powstrzymać Niemców i stał się jednym z głównych zwolenników zawieszenia broni. W rządzie marszałka Pétaina był ministrem obrony, potem delegatem rządu w Afryce Północnej, skąd pod naciskiem Niemców odwołano go w listopadzie 1941 roku. W latach 1942–1945 Niemcy więzili go w Tyrolu. Po wojnie oskarżono go o współpracę z wrogiem, ale w 1948 roku sąd umorzył sprawę. Do końca życia spierał się z Charles’em de Gaulle’em. Zmarł w Paryżu 28 stycznia 1965 roku, w wieku 98 lat.
Ocena
Historycy pierwszej wojny światowej są zgodni, że Weygand był znakomitym oficerem sztabu i że trudno oddzielić jego udział w zwycięstwach Focha od zasług samego marszałka. Clayton i Greenhalgh podkreślają, że to on nadawał ład improwizacjom swojego szefa, a jego takt i cierpliwość pomagały utrzymać współpracę z Brytyjczykami i Amerykanami w czasie, gdy Foch nie miał formalnej władzy nad ich wodzami. Brytyjczycy, którzy początkowo widzieli w nim tylko cień Focha, z czasem docenili jego rzetelność. Wątpliwości budzi to, czy jego sztab był dość liczny i dość dobrze poinformowany. Część badaczy wskazuje, że wiosną 1918 roku Foch i Weygand nie docenili zagrożenia nad Aisne, a skromny sztab dopiero latem dostał narzędzia potrzebne do kierowania wielką koalicyjną kampanią.
Najcięższy osąd wydał de Gaulle, który pisał, że Weygand był z natury znakomitym zastępcą, ale w całej karierze nie sprawował żadnego dowództwa. Wielu historyków uważa, że tłumaczy to w części jego bezradność w 1940 roku, gdy po raz pierwszy musiał podejmować decyzje sam, i to w położeniu bez wyjścia. Inni zwracają uwagę, że w 1918 roku nikt nie znał lepiej od niego mechanizmów zwycięstwa koalicji, a jego klęski z drugiej wojny nie powinny przesłaniać tego, co zrobił w pierwszej.