Kiereński ogłasza Korniłowa zdrajcą
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 10 września 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
10 września 1917 roku (28 sierpnia według kalendarza juliańskiego) poranne gazety, a wcześniej nadzwyczajne wydania z wieczora 9 września, przyniosły wiadomość, że premier Aleksander Kiereński i naczelny wódz, generał Ławr Korniłow, są w stanie otwartej wojny. Prasa wydrukowała odezwę premiera, według której Korniłow przez posła Władimira Lwowa zażądał oddania mu „całej pełni władzy cywilnej i wojskowej” i utworzenia według własnego uznania nowego rządu. Rząd Tymczasowy upoważnił więc Kiereńskiego do podjęcia stanowczych kroków w obronie kraju, wolności i „ustroju republikańskiego”, odwołał Korniłowa, a Piotrogród i okolice ogłosił obszarem stanu wojennego. Tego dnia Kiereński rozesłał telegrafem kolejny apel do ludności i zakazał kolejom wykonywania jakichkolwiek rozkazów „byłego” naczelnego wodza. Sam Korniłow pisał potem, że 10 września rząd ogłosił go zdrajcą ojczyzny. Rosyjskie źródła podają, że w tych dniach (28 lub 29 sierpnia st. st.) Kiereński skierował też do Senatu ukaz o usunięciu generała i jego najbliższych współpracowników ze stanowisk i oddaniu ich pod sąd „za bunt”. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tą datą, że Kiereński objął w Rosji dyktaturę. Faktycznie nadzwyczajne pełnomocnictwa ministrowie przekazali mu już w nocy z 8 na 9 września, gdy wybuchł konflikt.
Dzień wahań
Korniłow nie ustąpił. Jego szef sztabu, generał Aleksandr Łukomski, odmówił przejęcia dowództwa, a w nocy z 9 na 10 września kolejowy telegraf rozniósł po kraju odezwę generała, która zaczynała się od słów: „Telegram premiera nr 4163 jest w całej swej pierwszej części kłamstwem”. Korniłow twierdził w niej, że to nie on wysłał Lwowa do rządu, lecz Lwow przyjechał do niego jako wysłannik premiera, i oskarżał rząd, że pod naciskiem bolszewików działa w zgodzie z planami niemieckiego sztabu. Za generałem opowiedzieli się dowódcy frontów. Anton Denikin z Frontu Południowo-Zachodniego telegrafował, że z rządem, który znów niszczy armię, „nie pójdzie”, a dowódca Frontu Północnego Władysław Klembowski odmówił objęcia naczelnego dowództwa.
Z frontu dochodziły coraz groźniejsze wieści. Według doniesień prasowych po południu oddziały Korniłowa zajęły Ługę i rozbroiły tamtejszy garnizon, a wieczorem Dzika Dywizja dotarła do stacji Wyrica, około 40 kilometrów od Carskiego Sioła. Dalej nie pojechała, bo tory były już rozebrane. Na giełdzie kursy akcji poszły w górę: klasy posiadające nie wątpiły w zwycięstwo generała. Kiereński wspominał ten dzień jako najcięższy, dzień „największych wahań”. Już nad ranem jego otoczenie próbowało przedstawić całą sprawę jako nieporozumienie. Lew Trocki pisał, że premier chciał nawet wycofać z gazet swoją odezwę, ale było już za późno. Wieczorem do Pałacu Zimowego przyszedł lider kadetów Pawieł Milukow z propozycją mediacji. Przekonywał, że siła jest po stronie Korniłowa, i podsuwał jako rozwiązanie oddanie władzy generałowi Michaiłowi Aleksiejewowi, któremu Korniłow by się podporządkował. Nawet bliscy współpracownicy premiera, Michaił Tereszczenko i Nikołaj Niekrasow, radzili ustąpić albo szukać kompromisu. Późnym wieczorem ambasador brytyjski George Buchanan w imieniu przedstawicieli wszystkich państw sprzymierzonych zaproponował rządowi dobre usługi w celu uniknięcia wojny domowej. Tereszczenko odrzucił tę ofertę następnego dnia.
Rady do obrony
O wyniku przesądziło jednak to, co działo się poza pałacem. Wiadomość o marszu kawalerii na stolicę zadziałała na rady jak elektryczny wstrząs. Wieczorem 9 września połączone komitety wykonawcze rad robotniczo-żołnierskich i chłopskich powołały Komitet Ludowej Walki z Kontrrewolucją, w którym zasiedli po trzej przedstawiciele mienszewików, eserowców i bolszewików oraz delegaci rad i związków zawodowych. Gdy wieczorem 10 września w Pałacu Zimowym rozważano już kandydaturę Aleksiejewa, do premiera przyszła delegacja komitetu i zażądała bezwzględnej rozprawy z buntem. Plan kompromisu upadł, a kadeci ostatecznie wystąpili z rządu.
Bolszewicy, jeszcze niedawno oskarżani o zdradę i ścigani po dniach lipcowych, stali się nagle niezbędni. Lenin, ukrywający się w Finlandii, streścił ich taktykę słowami: „Będziemy walczyć z Korniłowem, ale nie będziemy popierać Kiereńskiego”. Komitet zgodził się na utworzenie zbrojnej milicji robotniczej, co w praktyce oznaczało odrodzenie i uzbrojenie Czerwonej Gwardii. Według Chamberlina w ciągu kilku dni zapisało się do niej około 25 tysięcy ochotników. Kolejarze wstrzymywali i kierowali na boczne tory pociągi z kawalerią, rozbierali tory, telegrafiści nie przekazywali depesz generałów, a do eszelonów ruszyli agitatorzy, którzy tłumaczyli żołnierzom, że prowadzi się ich przeciw prawowitemu rządowi. Obronę stolicy Kiereński powierzył mianowanemu w nocy z 8 na 9 września generalnemu gubernatorowi Piotrogrodu, Borisowi Sawinkowowi.
Nikt jeszcze nie wiedział, że rozstrzygnięcie zapadnie bez jednego wystrzału. 12 września Kiereński sam objął naczelne dowództwo, a na szefa sztabu powołał Aleksiejewa. Kilka dni później, 17 września (4 września st. st.), z więzienia Kriesty za kaucją wyszedł Trocki, aresztowany na początku sierpnia.