Niemcy ustępują w sprawie wojny podwodnej
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 1 września 1915
- Autor:
- Natalia
1 września 1915 roku niemiecki ambasador w Waszyngtonie Johann Heinrich von Bernstorff spotkał się rano z sekretarzem stanu Robertem Lansingiem, a jeszcze tego samego dnia potwierdził na piśmie to, co mu powiedział. Jego instrukcje w sprawie odpowiedzi na ostatnią amerykańską notę w sprawie Lusitanii zawierały, jak napisał, następujące zdanie: „Liniowce nie będą zatapiane przez nasze okręty podwodne bez ostrzeżenia i bez zapewnienia bezpieczeństwa życia osób niewalczących, pod warunkiem że nie będą próbowały uciekać ani stawiać oporu”. Bernstorff zaznaczył, że nie ma nic przeciwko temu, by Amerykanie zrobili z tej informacji dowolny użytek. Lansing podał ją do publicznej wiadomości. Tak powstało zobowiązanie, które przeszło do historii jako „przyrzeczenie w sprawie Arabica” (Arabic pledge).
Spór w Berlinie
Do ustępstwa doszło niecałe dwa tygodnie po tym, jak U-24 storpedował bez ostrzeżenia liniowiec Arabic. W lipcowej nocie prezydent Woodrow Wilson zapowiedział, że kolejne zatopienia, w których zginą Amerykanie, uzna za akty „rozmyślnie nieprzyjazne”. W Berlinie zrozumiano, że tym razem grozi zerwanie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. 25 sierpnia sekretarz stanu spraw zagranicznych Gottlieb von Jagow oświadczył amerykańskiemu ambasadorowi Jamesowi Gerardowi, że jeśli Arabica zatopiono tak, jak podawała prasa brytyjska, Niemcy odetną się od tego czynu i wypłacą odszkodowanie. Gerard donosił do Waszyngtonu, że kanclerz Theobald von Bethmann Hollweg zrobił ten krok z własnej inicjatywy i że zarówno on, jak i wielki admirał Alfred von Tirpitz pospieszyli do cesarza.
Rozstrzygnąć miał Wilhelm II. Kanclerz i Urząd Spraw Zagranicznych chcieli, by okręty podwodne atakowały statki pasażerskie wyłącznie według zasad prawa pryzowego, czyli po zatrzymaniu i ostrzeżeniu. Tirpitz i szef sztabu admiralicji Gustav Bachmann sprzeciwiali się wszelkim ograniczeniom. 30 sierpnia Gerard telegrafował, że według dobrze poinformowanych osób kanclerz wygrał. 2 września dodał, że Bernstorff dostał dużą swobodę w rozmowach z Lansingiem.
W liście z 1 września ambasador dodał, że ta polityka jego rządu została postanowiona jeszcze przed zatopieniem Arabica. Chodziło o tajny rozkaz z czerwca, wydany po Lusitanii, który zakazywał dowódcom U-Bootów atakowania dużych statków pasażerskich bez ostrzeżenia. Dowódca U-24 uznał jednak, że Arabic próbował go staranować, i zakaz zlekceważył. Teraz po raz pierwszy Niemcy złożyli Amerykanom zobowiązanie na piśmie.
Ile było warte przyrzeczenie
W Stanach Zjednoczonych list Bernstorffa przyjęto jako sukces dyplomacji Wilsona i Lansinga. Zobowiązanie miało jednak wyraźne granice. Dotyczyło tylko liniowców, a nie frachtowców, i obowiązywało pod warunkiem, że statek nie będzie uciekać ani się bronić. Nie rozstrzygało też sprawy Lusitanii ani samego Arabica. Lansing nie chciał rozmawiać o Lusitanii, dopóki Berlin nie załatwi sprawy Arabica. 3 września Bernstorff poinformował go, że okręt, który mógł zatopić Arabica, nie wrócił jeszcze do bazy, więc wyjaśnienia na razie nie będzie. Amerykański attaché morski w Berlinie przewidywał, że Niemcy spróbują przetrwać kryzys za pomocą zręcznych sformułowań, nie dając trwałych gwarancji.
Próba przyszła szybko. Wieczorem 4 września, około 88 mil morskich na południowy zachód od skały Fastnet u wybrzeży Irlandii, storpedowano bez ostrzeżenia liniowiec Hesperian linii Allan, płynący z Liverpoolu do Montrealu. Według oficerów statku na rufie miał on zamontowane działo, a na pokładzie płynęło około czterdziestu kanadyjskich żołnierzy, głównie inwalidów. Waszyngton zażądał od Berlina wyjaśnień.
W kolejnych tygodniach rząd niemiecki dotrzymał jednak słowa skuteczniej, niż przewidywali sceptycy. Na początku września Bachmanna zastąpił na stanowisku szefa sztabu admiralicji Henning von Holtzendorff, uważany za bliższego kanclerzowi. Rezygnacji Tirpitza cesarz nie przyjął. 18 września nowy szef sztabu nakazał w praktyce wstrzymać działania okrętów podwodnych na wodach wokół Wysp Brytyjskich i ograniczyć je do Morza Północnego, gdzie miały działać według zasad prawa pryzowego. 5 października Niemcy wyrazili ubolewanie z powodu zatopienia Arabica, odcięli się od czynu dowódcy U-24 i zgodzili się wypłacić odszkodowanie. Spór o Lusitanię trwał dalej.