Niemcy zdobywają fort Vaux
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 2 czerwca 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Verdun
- Tagi:
- Francja, Niemcy, wojna pozycyjna, jeńcy wojenni
Przed świtem 2 czerwca 1916 roku niemiecka piechota dotarła do fortu Vaux, jednego z fortów pierścienia Verdun, i opanowała jego rozbitą nawierzchnię oraz część rowów. Fort jednak nie padł. Jego załoga pod dowództwem majora Sylvaina-Eugène’a Raynala zamknęła się w podziemnych korytarzach i przez pięć dni odpierała ataki z granatami i miotaczami ognia. Brytyjska chronologia wojny, na której opiera się nasza oś czasu, notuje zdobycie fortu pod 2 czerwca, ale w przypisie zaznacza, że to data niemiecka, a Francuzi utrzymywali się w forcie do 7 czerwca. Tego dnia rano Raynal, którego ludzie od kilku dni nie mieli wody, skapitulował.
Fort, którego nie dało się wziąć szturmem
Fort Vaux, mniejszy od fortu Douaumont, stał na wzgórzu nad wsią Vaux-devant-Damloup, około dwóch i pół kilometra na południowy wschód od Douaumont. Przed wojną wzmocniono go żelbetem, ale w 1915 roku, jak inne forty Verdun, stracił prawie całe uzbrojenie, a jego jedyna wieża z działami 75 mm została zniszczona w pierwszych tygodniach bitwy. Mimo to od marca odpierał niemieckie ataki. 9 marca niemiecki komunikat ogłosił nawet, że pułki z Poznania zdobyły „pancerny fort Vaux”. Była to nieprawda: niemieccy żołnierze doszli tylko na stoki wzgórza, gdzie zostali wybici. Przez następne trzy miesiące fort i jego okolice dzień w dzień zasypywały tysiące ciężkich pocisków.
Na początku czerwca niemiecka 5 Armia wróciła do natarcia na prawym brzegu Mozy. 1 czerwca kilka dywizji uderzyło na linię od fermy Thiaumont po Vaux i zajęło wysunięte pozycje Francuzów przed fortem. Komendantem fortu był od maja 49-letni major Raynal, oficer strzelców algierskich, trzykrotnie ranny w pierwszym roku wojny, który chodził o lasce i zgłosił się na ochotnika do dowodzenia fortem, bo nie mógł już służyć w polu. Zwykła załoga liczyła około trzystu ludzi i tyle miała zapasów, ale gdy Niemcy podeszli pod fort, schroniło się w nim wielu żołnierzy z rozbitych oddziałów piechoty. Raynal pisał później, że miał wkrótce ponad pięćset „gąb do wykarmienia”. Wodę miała zapewnić cysterna, w której według rejestru było około pięciu tysięcy litrów.
Walka w korytarzach
W nocy z 1 na 2 czerwca żołnierze niemieckiej 50 Dywizji Piechoty, wśród nich pododdziały porucznika Kurta Rackowa z 158 Pułku Piechoty, przeszli przez zniszczone zasieki i wdarli się do rowów fortu. Miotaczami ognia i granatami wykurzyli Francuzów z kaponier w narożnikach fosy i weszli na strop fortu, ale korytarze prowadzące w głąb Francuzi zamknęli barykadami z worków z ziemią. Zaczęła się walka bez precedensu w tej wojnie. W ciemnych, wąskich chodnikach, wysokich na niespełna dwa metry, obie strony walczyły granatami, z karabinów maszynowych i na bagnety, a powietrze wypełniał dym i gaz. Niemcy zdobywali barykadę po barykadzie, ale nie zdołali dotrzeć do głównych pomieszczeń fortu.
Ostatnią łączność ze światem dawały gołębie pocztowe i sygnały świetlne. Raynal miał cztery gołębie. 4 czerwca o 11.30 wypuścił ostatniego z nich, z meldunkiem: „Wciąż się trzymamy, ale jesteśmy atakowani gazami i dymem, co jest bardzo niebezpieczne. Trzeba nas pilnie odblokować. […] To mój ostatni gołąb”. Zatruty gazem ptak doleciał do gołębnika w cytadeli Verdun i według francuskich relacji padł zaraz po przylocie. Dostał imię Vaillant („Dzielny”), a francuska armia wymieniła go w rozkazie i zachowała jako pamiątkę. W nocy z 4 na 5 czerwca Raynal kazał wyjść z fortu żołnierzom, którzy nie byli mu potrzebni do obrony. Część z nich przedarła się do francuskich linii.
Najgorsza okazała się jednak woda. Już 3 czerwca Raynal ograniczył przydział do trzech czwartych litra cuchnącej wody na człowieka, a następnego dnia dowiedział się, że rejestr był błędny i cysterna jest prawie pusta. Od tego dnia jego ludzie praktycznie nie pili. 5 czerwca, gdy Niemcy wciąż atakowali, Raynal poprosił sygnałami świetlnymi, by francuska artyleria ostrzelała strop fortu, na którym siedział nieprzyjaciel. Tą samą drogą dowiedział się, że awansowano go na komandora Legii Honorowej. Między 5 a 7 czerwca małe francuskie oddziały kilka razy próbowały dotrzeć do fortu, ale zatrzymał je ogień i zginęła większość ich oficerów.
Kapitulacja
Nocą na 7 czerwca Raynal zobaczył w korytarzach ludzi, którzy z pragnienia pili własny mocz, mdleli i zlizywali wilgoć ze ścian. Rankiem wysłał ostatni meldunek sygnałami świetlnymi i poddał fort. Według francuskich opracowań stało się to około 6.30. Liczby jeńców podawane w opracowaniach różnią się bardzo, od około 250 do ponad 570, bo nie wiadomo dokładnie, ilu żołnierzy zdążyło wcześniej opuścić fort. W relacjach francuskich często pojawia się opowieść, że niemieccy żołnierze oddali wychodzącym obrońcom honory wojskowe, ale francuski historyk Michaël Bourlet zwraca uwagę, że niemieckie źródła tego nie wspominają.
Pewne jest natomiast, że dowódca 5 Armii, następca tronu Wilhelm, przyjął Raynala w swojej kwaterze i pochwalił obronę fortu. Ponieważ szabli Raynala nie znaleziono (major miał przy sobie tylko laskę i rewolwer), następca tronu wręczył mu najpierw kordelas niemieckiego sapera, a później francuską szablę oficerską. Raynal opisał to spotkanie w dzienniku wydanym po wojnie, prostując wersję, którą podawała prasa. Do końca wojny przebywał w niewoli w Niemczech, a pod koniec internowano go w Szwajcarii.
Zdobycie fortu kosztowało Niemców drogo. Według danych przytaczanych w opracowaniach opartych na niemieckich archiwach 5 Armia straciła w rejonie fortu Vaux od 1 do 10 czerwca ponad 2700 zabitych, rannych i zaginionych. Francuskie kontrataki 8 i 9 czerwca, którymi generał Robert Nivelle, dowódca 2 Armii, chciał za wszelką cenę odbić fort, załamały się w ogniu karabinów maszynowych ustawionych na jego stropie. Po upadku Vaux Niemcy byli już tylko o kilka kilometrów od miasta i zaczęli przygotowywać natarcie na ostatnie wzgórza przed nim: Thiaumont, Fleury i Souville.