Pierwszy nocny nalot Gothów na Londyn
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 4 września 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- lotnictwo, Niemcy, Wielka Brytania, Royal Flying Corps
W nocy z 4 na 5 września 1917 roku niemieckie bombowce Gotha po raz pierwszy zaatakowały Londyn po zmroku. Przez blisko dwie godziny, od 23.00 do niemal 1.00, pojedyncze samoloty pojawiały się nad różnymi dzielnicami stolicy i zrzucały bomby. Zginęło szesnaście osób, a 56 zostało rannych. Obrona, która latem nauczyła się walczyć z formacjami bombowców za dnia, nocą była niemal bezradna. Rozpoczął się nowy etap bombardowań Wielkiej Brytanii: od tej pory samoloty atakowały Londyn tak jak wcześniej sterowce, pod osłoną ciemności.
Od Chatham do Londynu
Nocne ataki samolotów nie były zupełną nowością. Już w nocy z 6 na 7 maja 1917 roku samotny niemiecki samolot rozpoznawczy zrzucił kilka bomb na północny Londyn, ale był to odosobniony wypad. Teraz do nocnych nalotów przeszła cała eskadra bombowa Kagohl 3 kapitana Rudolfa Kleinego, ta sama, która w czerwcu i lipcu bombardowała stolicę w biały dzień. Po stratach poniesionych 22 sierpnia nad Kentem Niemcy zrezygnowali z dziennych wypraw. Poprzedniej nocy cztery Gothy zbombardowały Chatham, zabijając około stu trzydziestu marynarzy, i pokazały, że nocny lot nad Anglię jest wykonalny. Kleine od razu wysłał bombowce na Londyn.
Noc była jasna, księżyc dwa dni po pełni, wiał umiarkowany wiatr z południowego wschodu. Według niemieckich dokumentów, na które powoływał się później niemiecki historyk tych wypraw major von Bülow, wystartowało jedenaście Goth, a dwie zawróciły z powodu awarii silników. Bombowce leciały pojedynczo, w odstępach. Brytyjscy obserwatorzy, zdezorientowani w ciemności, meldowali o 26 samolotach przekraczających wybrzeże w siedmiu grupach od 22.20 do 0.10. Był to pierwszy przykład, jak nocą wyolbrzymiano liczbę napastników.
Nie wszystkie Gothy doleciały do celu. Bomby spadły na pola w Suffolku, koło Orford i Aldeburgh, oraz na wsie Essexu, nie wyrządzając większych szkód. Jedna Gotha zbombardowała Margate, inna Dover, gdzie zginęły trzy osoby. W Dover i Margate rannych zostało piętnaście osób. Według Iana Castle’a, brytyjskiego historyka nalotów, nad Londyn dotarło pięć bombowców.
Bomby nad stolicą
Jedna z pierwszych bomb trafiła w nieużywaną fabrykę w Stratford, która do niedawna służyła jako obóz dla internowanych cywilów niemieckich. Inne spadły na West Ham, gdzie zginął mężczyzna, na okolice Greenwich i na Woolwich. Najwięcej szkód wyrządziła jednak jedna Gotha, która około 23.50 nadleciała samotnie od północy nad Hampstead. Jej pierwsze bomby zniszczyły magazyn domu towarowego z Oxford Street i uszkodziły pobliską fabrykę papierosów.
Kolejne cztery bomby po 50 kilogramów spadły na okolice dworca Charing Cross, w który najpewniej celował lotnik. Pierwsza, przy Agar Street obok szpitala Charing Cross, zabiła trzy osoby, według Castle’a dwóch żołnierzy kanadyjskich i kobietę. Druga zburzyła tył Little Theatre przy Strandzie, mieszczącego stołówkę kanadyjskiej YMCA, ale nikogo nie zabiła. Trzecia wybuchła w ogrodach przy nabrzeżu. Czwarta spadła na Victoria Embankment przy Igle Kleopatry w chwili, gdy przejeżdżał tamtędy tramwaj. Wybuch zabił motorniczego i dwóch pasażerów oraz ranił dziewięć osób. Odłamki pokiereszowały cokół obelisku i jednego z brązowych sfinksów. Ślady widać do dziś. Tablica na cokole mówi o bombie zrzuconej „w pierwszym nalocie niemieckich samolotów na Londyn”, choć w rzeczywistości był to pierwszy nalot nocny.
Około 0.30 i 0.50 nadleciały kolejne bombowce. Bomby spadły na Islington, gdzie częściowo zniszczyły przytułek dla ubogich w Upper Holloway, oraz na Kentish Town, Gospel Oak, Primrose Hill i Paddington. Bomba przy Wellesley Road zabiła trzy osoby, a w okolicy Edgware Road zginęły dwie. Brytyjska historia oficjalna wojny powietrznej H. A. Jonesa naliczyła w Londynie 57 bomb, z których pięć nie wybuchło. Zginęło ośmiu mężczyzn, w tym trzech żołnierzy, siedem kobiet i dziecko. Wśród 56 rannych był marynarz amerykańskiej marynarki wojennej.
Bezradna obrona
Działa przeciwlotnicze wystrzeliły około ośmiuset pocisków. Artylerzyści widzieli Gothy w świetle księżyca, ale tylko przez chwilę, a reflektory rzadko utrzymywały cel. Ogień zmuszał jednak bombowce do zmiany kursu, a raz zawrócił samolot lecący nad Tamizą od wschodu. Załoga działa w Borstal nad rzeką Medway była pewna, że zestrzeliła Gothę. Wraku nie znaleziono, ale według niemieckich dokumentów jeden bombowiec rzeczywiście nie wrócił z wyprawy, z nieznanych przyczyn. W powietrze wzbiło się osiemnastu pilotów Royal Flying Corps. Tylko dwóch dostrzegło przez moment bombowiec i oddało kilka strzałów. Trzej piloci myśliwców Sopwith Camel, które po raz pierwszy latały nocą dzień wcześniej, patrolowali nad Londynem, ale nie zobaczyli żadnej Gothy.
Smuts i balony
Dwie nocy nalotów z rzędu wywołały w rządzie poważny niepokój. 5 września Gabinet Wojenny poprosił generała Jana Smutsa, który już latem przygotował dla rządu raporty o obronie powietrznej, o zbadanie obu nalotów i propozycje ochrony ludności. Już następnego dnia Smuts przedstawił memorandum. Przyznał w nim otwarcie, że samoloty nie dają nocą żadnej obrony, bo piloci nie widzą nieprzyjaciela nawet z odległości dwustu jardów, i że równie dobrze mogłyby zostać na ziemi. Za jedyną skuteczną obronę uznał ataki na lotniska bombowców. W rejonie Londynu zaproponował silniejsze reflektory, które miały oślepiać niemieckich lotników, oraz zasłony z drutów zawieszonych między balonami na uwięzi, w które miały wpadać bombowce.
Nalot z 4 na 5 września otworzył nocną kampanię Gothów przeciw Londynowi. Pod koniec września, przy kolejnej pełni księżyca, Niemcy wrócili i w ciągu ośmiu dni zaatakowali stolicę kilka razy z rzędu. Tysiące Londyńczyków zaczęły wtedy szukać nocami schronienia w stacjach metra.