Konferencja londyńska w sprawie pomocy dla Włoch
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front włoski
- Data:
- 4 września 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
4 września 1917 roku w Londynie Brytyjczycy i Francuzi naradzali się, jak pomóc Włochom, którzy od dwóch tygodni toczyli nad Soczą jedenastą bitwę i zdobyli płaskowyż Bainsizza oraz Monte Santo. Nie była to wielka konferencja polityków. Z Paryża przyjechał szef francuskiego sztabu generalnego generał Ferdinand Foch, wysłany przez francuski komitet wojenny z jedną sprawą: chciał zgody Brytyjczyków na natychmiastowe przerzucenie do Włoch stu ciężkich dział z francuskiej 1 Armii, która walczyła we Flandrii u boku Brytyjczyków. Ponieważ armia ta działała w ramach brytyjskiej ofensywy, a sam Haig pisał o tych działach jako o „wycofywanych spod mojego dowództwa”, szef Imperialnego Sztabu Generalnego generał William Robertson wezwał z Francji marszałka Douglasa Haiga.
Szansa nad Soczą
Sprawa wróciła po kilku tygodniach przerwy. Premier David Lloyd George od początku roku przekonywał, że Austro-Węgry są najsłabszym ogniwem państw centralnych i że ciężka artyleria sprzymierzonych pozwoliłaby Włochom je rozbić. Na konferencji w Londynie 7–8 sierpnia sprzymierzeni polecili sztabom zbadać, skąd wziąć więcej ciężkich dział na ofensywę włoską, ale Robertson i Foch orzekli wtedy, że przed połową września nie da się ich przysłać. 17 sierpnia Robertson napisał do generała Luigiego Cadorny, że dopóki trwa ofensywa we Flandrii, Brytyjczycy nie mogą oddać ani dział, ani ludzi.
Sukcesy nad Soczą zmieniły nastroje. Szef brytyjskiej misji wojskowej przy włoskiej kwaterze głównej, generał Charles Delmé-Radcliffe, donosił o demoralizacji wojsk austro-węgierskich, a Cadorna ostrzegał, że kończy mu się amunicja do ciężkich dział. 27 sierpnia Lloyd George, który odpoczywał wtedy poza Londynem, napisał do Robertsona i do Andrew Bonara Lawa, że trzeba natychmiast posłać Włochom działa i amunicję, „by zamienić austriacki odwrót w pogrom”, i że nikt nie wybaczyłby sprzymierzonym zmarnowania takiej okazji. W dopisku dodał, że gdyby armie od Morza Północnego po Adriatyk miały jedno dowództwo, nie byłoby wątpliwości, co robić. Robertson uważał przerwanie ofensywy we Flandrii na rzecz Włoch za błąd strategiczny. Francuzi okazali się bardziej skłonni do pomocy i to Foch przyjechał teraz po zgodę.
Narady 4 września
O dziesiątej rano w gabinecie Robertsona w War Office Foch spotkał się z Robertsonem, Haigiem i szefem wydziału operacyjnego jego sztabu, generałem Johnem Davidsonem. Według dziennika Haiga Foch argumentował, że polityczny skutek zwycięstwa we Włoszech byłby większy niż we Flandrii, a francuskie działa i tak przez najbliższy miesiąc nie będą tam miały nic do roboty. Haig zaprzeczył: baterie 1 Armii generała François Anthoine’a osłaniały lewe skrzydło brytyjskie i wspierały Belgów, zwalczając niemiecką artylerię. Foch, jak pisał zirytowany Haig, „ciągle argumentował w ten sam sposób”. Warto jednak zauważyć, że w notatce na tę naradę Foch nazwał bitwę we Flandrii „niezbędną”, bo wiązała Niemców i nie pozwalała im wysłać posiłków nad Soczę.
O trzeciej po południu sprawę rozpatrywał Gabinet Wojenny przy Downing Street. Haig pokazał na mapach, gdzie stoją francuskie działa i do czego służą, i przekonywał, że rozstrzygający punkt jest teraz we Flandrii, więc zabranie stamtąd choćby jednej armaty byłoby nierozsądne. Lloyd George bardzo chciał, by działa pojechały do Włoch. Według Haiga generał Jan Smuts i Edward Carson byli przeciw, a lord Robert Cecil, reprezentujący Foreign Office, odciął się od propozycji premiera. Ostatecznie postanowiono, że rozstrzygnie sam Haig: gabinet życzył sobie, by działa wysłano, jeśli tylko będzie mógł je oddać. Po posiedzeniu Lloyd George powiedział Haigowi w cztery oczy, że trzeba pomóc Włochom, bo Francuzi próbują zająć miejsce Brytyjczyków w ich sympatiach. Nie wolno dać Francuzom powodu, by mówili, że chcieli wysłać sto dział, a Brytyjczycy ich nie puścili. Haig obiecał przejrzeć stan artylerii na całym froncie bitwy i oddać 50 dział, jeśli to będzie możliwe. Premier wspomniał mu też, że w Paryżu właściwie nie ma rządu, a Rosja najpewniej nie będzie już w stanie pomóc sprzymierzonym. O czwartej Foch spotkał się z Haigiem jeszcze raz i obaj umówili się na naradę z udziałem generała Philippe’a Pétaina w Amiens.
Co z tego wyszło
Narada w Amiens odbyła się 7 września. Haig zgodził się oddać około stu dział z francuskiej 1 Armii pod warunkiem, że Pétain zastąpi je innymi przed kolejnym natarciem we Flandrii, a Pétain, który miał świeżo utworzony odwód ciężkiej artylerii, od razu się zgodził. Haig zanotował, że może przez to zrezygnować z planowanego na jesień natarcia brytyjskiej 1 Armii na Lens. Lloyd George podziękował mu telegraficznie w imieniu gabinetu. Liczby podawane w literaturze nieco się różnią. Część historyków pisze o stu działach, z których połowa pochodziła z armii francuskiej we Flandrii, a sam Cadorna wspominał o 102 francuskich działach, które były w drodze do Włoch.
Pomoc przyszła za późno. Włoska ofensywa utknęła na Monte San Gabriele, a 18 września Cadorna, obawiając się austriacko-niemieckiego uderzenia po załamaniu się Rosji, postanowił przejść do obrony i kilka dni później zawiadomił o tym sojuszników. Francuzi i Brytyjczycy uznali, że działa wysłano do natarcia, a nie do obrony, i postanowili je wycofać razem z bateriami, które były we Włoszech od wiosny. Lloyd George przeżył to jako dotkliwy zawód, a Robertson potem jeszcze nieraz przypominał, jak skończyło się wysyłanie dział Cadornie. Kilka tygodni później, po klęsce pod Caporetto, sprzymierzeni musieli posłać do Włoch nie działa, lecz całe dywizje.