Wielki książę Mikołaj prosi o pomoc
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 30 grudnia 1914
- Autor:
- Łukasz Skowroń
Brytyjska chronologia wojny odnotowuje pod 30 grudnia 1914 roku, że rosyjski naczelny wódz, wielki książę Mikołaj Mikołajewicz, zasugerował brytyjską wyprawę przeciw Turkom, która złagodziłaby położenie Rosjan na Kaukazie. Źródła różnie datują samą prośbę. Rosyjskie opracowania wskazują na 31 grudnia, a w Londynie telegram brytyjskiego ambasadora w Piotrogrodzie, Sir George’a Buchanana, z prośbą wielkiego księcia odczytano 2 stycznia 1915 roku. Ta krótka depesza stała się jednym z punktów wyjścia do operacji w Dardanelach.
Alarm z Kaukazu
Prośba zrodziła się w najtrudniejszych dniach bitwy pod Sarykamyszem. Osmańska 3 Armia pod dowództwem ministra wojny Envera Paszy wyszła przez góry na tyły rosyjskich wojsk, zajęła Ardahan i szturmowała Sarykamysz. Generał Aleksandr Myszlajewski, wysłany na front przez namiestnika Kaukazu, uznał sytuację za beznadziejną, nakazał odwrót i wyjechał z frontu. Do rosyjskiej kwatery głównej napływały alarmujące meldunki. Wielki książę nie mógł przy tym wysłać na Kaukaz posiłków, bo jego armie dopiero co odparły niemieckie natarcie na Warszawę nad Bzurą i Rawką, a w Galicji walczyły z Austriakami.
Według sprawozdania brytyjskiej komisji, która po wojnie badała okoliczności wyprawy na Dardanele, wielki książę pytał, czy lord Kitchener mógłby zorganizować gdzie indziej demonstrację przeciw Turkom, morską albo lądową, która zmusiłaby ich do wycofania części sił z Kaukazu. Paradoksalnie, gdy depesza dotarła do Londynu, najgorsze niebezpieczeństwo już minęło. Generał Nikołaj Judenicz nie wykonał rozkazu odwrotu i przeszedł do kontrataku. 4 stycznia resztki osmańskiego IX Korpusu skapitulowały pod Sarykamyszem. W Piotrogrodzie, a tym bardziej w Londynie, nie wiedziano jednak jeszcze o tym zwrocie.
Odpowiedź Kitchenera
Prośba trafiła na podatny grunt. Brytyjscy politycy od tygodni szukali sposobu wyjścia z impasu na froncie zachodnim. Pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill już 25 listopada proponował na posiedzeniu Rady Wojennej uderzenie na półwysep Gallipoli, a w ostatnich dniach grudnia sekretarz Rady Maurice Hankey, w memoriale przedstawił pomysł uderzenia na Turcję. Sam Churchill pytał 29 grudnia premiera Herberta Asquitha, czy nie ma innych możliwości niż wysyłanie armii, by „gryzły drut kolczasty we Flandrii”.
Minister wojny lord Herbert Kitchener nie wierzył, że Wielka Brytania może realnie pomóc Rosjanom. Nie miał wolnych wojsk do desantu, a na żadną większą operację nie mogło być gotowe przez najbliższe miesiące. 2 stycznia napisał jednak do Churchilla, że jedynym miejscem, gdzie demonstracja mogłaby powstrzymać Turków przed wysyłaniem posiłków na wschód, są Dardanele. 3 stycznia do Rosji odeszła odpowiedź, przygotowana w ministerstwie wojny i wysłana przez Foreign Office, w której Brytyjczycy obiecali demonstrację przeciw Turcji, choć wątpili, by skłoniła ona Turków do wycofania wojsk z Kaukazu.
Od demonstracji do wyprawy
Tego samego dnia Churchill zapytał telegraficznie wiceadmirała Sackville’a Cardena, dowodzącego eskadrą u wejścia do cieśniny, czy uważa sforsowanie Dardaneli samymi okrętami za wykonalne. Carden, który 3 listopada ostrzeliwał forty u wejścia do cieśniny, odpowiedział 5 stycznia, że Dardaneli nie da się zdobyć jednym wypadem, ale można je sforsować w dłuższej operacji z udziałem wielu okrętów. Pierwszy lord morski, admirał John Fisher, przedstawił w tych dniach własny, znacznie szerszy plan wspólnej operacji wojsk i floty.
Z prośby o demonstrację w ciągu kilku tygodni wyrosła więc wielka wyprawa. 13 stycznia 1915 roku Rada Wojenna poleciła Admiralicji przygotować na luty operację morską, która miała ostrzelać i zająć półwysep Gallipoli, z Konstantynopolem jako celem. Gdy z czasem okazało się, że sama flota nie przełamie obrony cieśniny, do akcji włączono wojska lądowe. Tak zaczęła się bitwa o Gallipoli, jedna z najkrwawszych kampanii wojny. Rosja, której miała pomóc, nie wysłała do niej własnych wojsk.