Wilson zwołuje Kongres
21 marca 1917 roku prezydent Woodrow Wilson wydał proklamację, w której wezwał Kongres na sesję nadzwyczajną w poniedziałek 2 kwietnia w południe. Senatorowie i kongresmeni mieli wysłuchać orędzia prezydenta „w poważnych sprawach polityki narodowej, które powinny zostać niezwłocznie rozpatrzone”. Proklamacja nie wspominała o Niemczech ani o wojnie, ale w Waszyngtonie nikt nie miał wątpliwości, o co chodzi. Jeszcze 9 marca Wilson zwołał nowy Kongres na 16 kwietnia. Teraz przyspieszył termin o dwa tygodnie.
Tydzień zatopień
W ciągu dziewięciu dni po zwołaniu Kongresu niemieckie okręty podwodne zatopiły cztery amerykańskie statki. 12 marca, w dniu, w którym Departament Stanu zawiadomił świat, że rząd uzbroi statki handlowe, na zachód od wysp Scilly ostrzelano bez ostrzeżenia parowiec Algonquin. Między 16 a 18 marca zatonęły Vigilancia, City of Memphis i Illinois, a na Vigilancii zginęło 15 ludzi, w tym sześciu Amerykanów. Wilson zapowiadał w lutym, że na dalsze kroki zdecyduje się dopiero po „jawnych czynach” Niemców. Teraz nie mógł już twierdzić, że do nich nie doszło. Do tego Amerykanie od trzech tygodni znali telegram Zimmermanna, którego autentyczność potwierdził sam niemiecki sekretarz stanu. W połowie marca prezydenta i sekretarza stanu odwiedził po powrocie z Berlina były ambasador James W. Gerard. Według „New York Timesa” jego relacje utwierdziły urzędników w przekonaniu, że niemieckie kierownictwo woli zaryzykować wojnę z Ameryką niż zrezygnować z wojny podwodnej.
Gabinet 20 marca
We wtorek 20 marca o wpół do trzeciej po południu Wilson zebrał gabinet. Sekretarz stanu Robert Lansing nazwał to posiedzenie w swojej notatce najważniejszym i najbardziej historycznym ze wszystkich, w których uczestniczył. Prezydent zapytał ministrów, co powinien zrobić i czy zwołać Kongres wcześniej. Jako pierwszy przemówił sekretarz skarbu William Gibbs McAdoo. Za wojną opowiedzieli się też sekretarz rolnictwa David Houston, sekretarz handlu William Redfield, sekretarz wojny Newton Baker, Lansing, prokurator generalny Thomas Gregory, poczmistrz generalny Albert Burleson i sekretarz spraw wewnętrznych Franklin Lane. Sekretarz pracy William Bauchop Wilson, który jeszcze 2 lutego sprzeciwiał się zerwaniu stosunków z Niemcami, mówił teraz powoli i stanowczo, że Niemcy już prowadzą wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i trzeba jak najszybciej zwołać Kongres. Przyznał, że doszedł do tego przekonania z wielką niechęcią. Najmniej skory do wojny wydawał się sekretarz marynarki Josephus Daniels, znany z pacyfistycznych przekonań. Według Lansinga, gdy w końcu opowiedział się za wojną, mówił cichym, drżącym głosem, a oczy miał pełne łez.
Lansing przekonywał, że trzeba przystąpić do wojny nie tylko z powodu zatopionych statków. Zwracał uwagę na sytuację w państwach walczących, przede wszystkim w Rosji, gdzie rewolucja najwyraźniej się powiodła i obaliła samodzierżawie, oraz w Niemczech, gdzie liberałowie w pruskim sejmie coraz głośniej krytykowali rządzących. Rewolucja w Rosji usunęła według niego jedyną przeszkodę, by nazwać wojnę w Europie wojną demokracji z absolutyzmem. Prezydent odpowiedział, że nie widzi, jak mógłby mówić przed Kongresem o wojnie za demokrację czy o rosyjskiej rewolucji. Gdy Lansing obstawał przy swoim, prezydent odrzekł tylko: „Być może”.
Zebranie zakończyło się bez decyzji. „Cóż, panowie, myślę, że nie ma wątpliwości, jaka jest wasza rada. Dziękuję” – powiedział Wilson. Lansing zapisał, że prezydent przez cały czas nie dał poznać, co zrobi, i nikt nie mógł być pewien, że pójdzie za zdaniem ministrów. Wilson zapytał jeszcze Lansinga i Burlesona, jak szybko można zebrać Kongres. Uznali, że najwcześniej w poniedziałek 2 kwietnia.
Proklamacja
Następnego dnia Wilson podjął decyzję. Proklamacja z 21 marca zastąpiła tę z 9 marca i wzywała na 2 kwietnia Kongres nowej kadencji. Ustawa o uzbrojeniu statków przepadła w poprzednim Kongresie przez obstrukcję w Senacie, ale prezydent nie musiał już na nią czekać, bo uzbrajał statki z własnego upoważnienia. Pod koniec marca pierwsze statki z działami i artylerzystami marynarki wojennej były w drodze do strefy wojny. Teraz chodziło o coś więcej. Według Associated Press w Waszyngtonie oczekiwano, że prezydent pokaże, iż stan wojny z Niemcami faktycznie już istnieje, a Kongres stwierdzi to formalnie, uchwali kredyty na obronę i upoważni prezydenta do użycia sił zbrojnych.
Według „New York Timesa” stolica przyjęła wiadomość ze spokojem. Gazety z proklamacją rozchodziły się szybko, ale nikt się nie ekscytował, bo wszyscy rozumieli, że oznacza ona wojnę. Republikański senator William Borah z Idaho, członek senackiej komisji spraw zagranicznych, chwalił prezydenta za wcześniejsze zwołanie Kongresu, ale ostrzegał, że Kongres „nie może i nie będzie jedynie grzmiał i rozjeżdżał się do domów”. Chciał wiedzieć, do czego kraj się zobowiązuje i czy naród jest zjednoczony. Wieczorem tego samego dnia na Morzu Północnym, niedaleko holenderskiej wyspy Terschelling, torpeda trafiła amerykański zbiornikowiec Healdton, płynący z ropą do Rotterdamu. Zginęło 21 ludzi, w tym siedmiu Amerykanów.
Cień rosyjskiej rewolucji
Na amerykańskie nastroje silnie wpłynęły wydarzenia w Piotrogrodzie. 15 marca Mikołaj II abdykował, a władzę objął Rząd Tymczasowy, złożony w dużej części z liberałów. Dla wielu Amerykanów sojusz z carską Rosją był dotąd najpoważniejszym argumentem przeciw przystąpieniu do wojny po stronie Ententy. Trudno było przekonywać, że walczy się z niemieckim militaryzmem ramię w ramię z carem, którego rząd kojarzył się Amerykanom z pogromami Żydów i policyjnym uciskiem. Upadek caratu tę przeszkodę usuwał, a Ententa zaczynała wyglądać na sojusz państw o rządach przedstawicielskich. 22 marca, nazajutrz po proklamacji, Stany Zjednoczone uznały nowy rząd rosyjski.
Wilson, który 20 marca nie chciał mówić o Rosji przed Kongresem, zmienił zdanie. 2 kwietnia przemawiał do obu izb o wojnie, która ma uczynić świat bezpiecznym dla demokracji, a o Rosji powiedział, że po obaleniu samodzierżawia stała się godnym partnerem w „lidze honoru”. 6 kwietnia 1917 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały Niemcom wojnę.