TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Atak gwardii pruskiej pod Nonne Bosschen

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
11 listopada 1914
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa pod Nonne Bosschen
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Niemcy, Douglas Haig, wyścig do morza

11 listopada 1914 roku Niemcy przypuścili ostatnie wielkie natarcie w pierwszej bitwie pod Ypres. Po najcięższym od początku walk ostrzale ruszyło kilkanaście dywizji na froncie od Messines po las Polygon. Prawie wszędzie zostały odparte. Tylko przy drodze z Menin do Ypres doborowe pułki gwardii pruskiej przerwały linię brytyjską i przez lasek Nonne Bosschen dotarły niemal pod stanowiska brytyjskiej artylerii. Zatrzymali je kanonierzy, kucharze i saperzy z karabinami w rękach, a po południu 2 Batalion Oxfordshire and Buckinghamshire Light Infantry wyparł je z lasu. Brytyjska komisja nazewnictwa bitew wyróżniła ten dzień jako osobną bitwę pod Nonne Bosschen.

Gwardia przybywa pod Ypres

Po kryzysie 31 października Niemcy nadal szukali przełamania na wschód i południe od Ypres. Z frontu pod Arras ściągnięto złożoną dywizję Korpusu Gwardii pod dowództwem generała Arnolda von Wincklera, utworzoną z 1 i 4 Brygady Piechoty Gwardii, a obok niej pomorską 4 Dywizję z II Korpusu. Między 9 a 11 listopada obie dywizje zajęły pozycje po obu stronach drogi z Menin, w miejscu nadwątlonych pułków XV Korpusu i XXVII Korpusu Rezerwowego. Utworzyły korpus generała Karla von Plettenberga, który razem z XV Korpusem wszedł w skład nowej grupy armijnej generała Alexandra von Linsingena.

Uderzenie miało nastąpić 10 listopada, ale gęsta mgła uniemożliwiła rozpoznanie i Plettenberg odłożył je o jeden dzień. Tego dnia natarła więc tylko 4 Armia na północ od Ypres, która zdobyła Diksmuide i zepchnęła Francuzów nad kanał Yser. Brytyjczycy nie wiedzieli, że naprzeciw nich stanęły świeże dywizje. Lotnicy donosili tylko o ruchach artylerii, a Francuzi byli przekonani, że główny cios spadnie na nich, dalej na północy.

Najcięższy ostrzał

Noc była spokojna. Rano nad polami wisiała mgła. Wkrótce po 6.30 niemieckie działa otworzyły ogień, który według brytyjskiej historii oficjalnej był najgwałtowniejszy ze wszystkich, jakich Brytyjczycy dotąd doświadczyli. Piechota brytyjska mogła tylko leżeć na dnie płytkich okopów i w ziemiankach przykrytych kilkoma deskami. Po trzech tygodniach nieprzerwanych walk, w błocie, bez gorących posiłków i odpoczynku, wielu żołnierzom wydawało się, że nadchodzi koniec.

Na odcinku przy drodze z Menin broniło się 19 wyczerpanych batalionów i trzy pułki kawalerii, łącznie z odwodami najwyżej 7850 ludzi. Nacierało na nie 25 batalionów, co najmniej 17,5 tysiąca piechurów. Najsłabsze miejsce leżało na północ od drogi. Około 800 metrów frontu trzymała tam 1 Brygada Gwardii generała Charlesa FitzClarence’a, która mimo nazwy składała się z trzech przetrzebionych szkockich batalionów: Scots Guards, Cameron Highlanders i Black Watch. Miała razem nieco ponad 800 żołnierzy.

Przełamanie

Około 9 ostrzał przeniesiono w głąb. Na południe od drogi Pomorzanie z 4 Dywizji zostali rozbici ogniem karabinowym i szrapnelami, zanim doszli do brytyjskich okopów. 4 Brygada Gwardii, nacierająca wzdłuż drogi, zajęła część okopów batalionu Royal Fusiliers i wdarła się do lasów wokół zamku Veldhoek, ale tam utknęła. Jej batalion fizylierów, otoczony w gęstych zaroślach ogniem z brytyjskich punktów oporu, został niemal doszczętnie zniszczony.

Naprzeciw brygady FitzClarence’a z mgły wyłoniła się 1 Brygada Piechoty Gwardii. Gęste linie szły truchtem, oficerowie z wyciągniętymi szablami na czele. Pułkiem Piechoty Gwardii nr 1 dowodził syn cesarza, książę Eitel Friedrich. Gwardziści przeszli przez pierwszą linię okopów prawie bez strzału i uderzyli na bagnety. Dwa karabiny maszynowe Szkotów zdążyły wystrzelić tylko po jednej, dwie taśmy, zanim ich obsługi zostały zmiecione. Szkoci zostali przytłoczeni, ale bronili się do końca, a ich opór rozbił niemieckie szyki.

Większość 3 Pułku Piechoty Gwardii skręciła w stronę lasu Polygon, skąd ostrzeliwał ją 1 Batalion King’s (Liverpool). Żaden Niemiec nie doszedł do skraju lasu, a przed okopami Liverpoolczyków zaległ pas zabitych i rannych. Cofających się zatrzymał punkt oporu w ogrodzie chałupy przy narożniku lasu, broniony przez porucznika Andersona i 40 żołnierzy Black Watch, nazwany później Black Watch Corner. Na południu gwardzistów zatrzymała farma Verbeek, gdzie sztaby batalionów i garstka żołnierzy Black Watch broniły się przez kilka godzin.

Ostatnia linia

Między tymi punktami oporu kilkuset gwardzistów przeszło przez lasek Nonne Bosschen i wyszło na jego zachodni skraj. Zaledwie 200–300 metrów dalej stały baterie 41 Brygady Artylerii Polowej i 35 Baterii Ciężkiej. Za nimi nie było już brytyjskiej piechoty. Artylerzyści otworzyli ogień na wprost, a kanonierzy, kucharze, telefoniści i ludzie ze sztabu brygady razem z saperami z 5 Kompanii Polowej Royal Engineers chwycili za karabiny. Kilku kucharzy i dyżurnych saperów szturmem odbiło chałupę, z której Niemcy ostrzeliwali działa. Gwardziści cofnęli się do lasu. Nie wiedzieli, że zatrzymała ich ostatnia linia brytyjskiej obrony. Wzięty do niewoli ranny oficer niemiecki zapytał podobno dowódcę baterii, gdzie są brytyjskie odwody. Ten wskazał mu linię dział, a na pytanie, co jest za nimi, odpowiedział: sztab dywizji.

Generał Douglas Haig, dowódca I Korpusu, pojechał do Białego Zamku przy drodze z Menin i rzucił do walki ostatnie odwody. Poza gwardią Niemcy nigdzie nie osiągnęli sukcesu. Jedynie nad kanałem z Comines francuskie oddziały zostały zepchnięte pod wzgórze 60, zaledwie kilka kilometrów od Ypres, ale wieczorem kontratak francuskich huzarów przywrócił tam linię.

Kontratak Oxfordshire

Około południa pułkownik Westmacott, dowódca 5 Brygady, rozkazał podpułkownikowi Henry’emu Daviesowi oczyścić lasek Nonne Bosschen. 2 Batalion Oxfordshire and Buckinghamshire Light Infantry był ostatnim odwodem 2 Dywizji i liczył niespełna 400 bagnetów. Pod ciężkim ostrzałem przeszedł do Westhoek, za lasem, i dopiero wczesnym popołudniem, według historii oficjalnej „po drugiej, prawie o trzeciej”, dwie jego kompanie weszły do lasu od północnego zachodu. Z boków wsparli je żołnierze batalionu Northamptonshire i saperzy.

Oxfordshire przeszli przez las szybkim krokiem, wypędzając przed sobą gwardzistów i zabijając lub biorąc do niewoli tych, którzy się bronili. Jeden ze świadków porównał wybiegających z lasu Niemców do bażantów wypłoszonych przez naganiaczy. Na skraju lasu dostali się pod ogień żołnierzy z Northamptonshire i Cameron Highlanders w lesie Glencorse. Batalion odbił jeszcze dawne okopy wsparcia i ruszył na pierwszą linię, gdy krótko po 15 ostrzelały go omyłkowo francuskie baterie spod Frezenberg. Potem zaczął padać ulewny deszcz z gradem i zapadł zmrok. Oxfordshire stracili tylko 5 zabitych i 22 rannych. W Wielkiej Brytanii chętnie przypominano, że ten sam batalion, dawny 52 Pułk Piechoty, rozbił pod Waterloo gwardię cesarską Napoleona.

Noc i bilans

Generał FitzClarence postanowił w nocy odbić utracone okopy. Natarcie odwołano, bo w ciemności, deszczu i przejmującym zimnie nie miało szans. Około 2–3 w nocy 12 listopada FitzClarence wysunął się na rozpoznanie przed kolumną Grenadier Guards i Irish Guards i został śmiertelnie trafiony kulą. Był najwyższym rangą oficerem upamiętnionym na Bramie Menińskiej w Ypres, pomniku żołnierzy bez znanego grobu.

Z trzech szkockich batalionów jego brygady zostało około 300 ludzi, ze Scots Guards tylko sztab i 39 żołnierzy. Niemcy stracili jeszcze więcej. Według historii Pułku Piechoty Gwardii nr 1 dwa jego bataliony straciły tego dnia 16 oficerów i ponad 800 żołnierzy, a batalion fizylierów 2 Pułku Grenadierów Gwardii około 500 ludzi. Za cały ten wysiłek Niemcy zdobyli tylko odcinek dawnej pierwszej linii brytyjskiej między drogą z Menin a lasem Polygon.

Był to ostatni wielki atak niemiecki pod Ypres w 1914 roku. Walki trwały jeszcze kilka dni, ale obie strony były wyczerpane. Z czasem narosła wokół tego dnia legenda, według której cesarz rozkazał gwardii przełamać front za wszelką cenę, bo nie podołały temu pułki liniowe. Brytyjska historia oficjalna prostuje, że gwardia była tylko jedną z dwunastu i pół nacierających dywizji, a zasługa obrony należała do garstki wyczerpanych żołnierzy, którzy po trzech tygodniach walk zatrzymali elitę armii pruskiej.