Austro-Węgry proszą o rozejm
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 27 października 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
27 października 1918 roku Austro-Węgry zerwały sojusz z Niemcami, który od 1879 roku był osią ich polityki. Nowy minister spraw zagranicznych hrabia Gyula Andrássy, syn współtwórcy tego sojuszu, polecił ambasadorowi w Sztokholmie, by za pośrednictwem rządu Szwecji przekazał prezydentowi Woodrowowi Wilsonowi notę z prośbą o natychmiastowy rozejm i rokowania pokojowe, bez oglądania się na Niemcy. Następnego dnia, gdy armia na froncie włoskim zaczęła się rozpadać, cesarz wysłał do włoskiego naczelnego dowództwa wojskową komisję rozejmową. Obie drogi miały prowadzić do jednego celu: jak najszybciej wyjść z wojny.
Nota do Wilsona
Prezydent odpowiedział na pierwszą, wspólną z Niemcami prośbę o rozejm osobną notą z 18 października. Napisał w niej, że autonomia dla narodów monarchii już nie wystarczy, a o swoim losie mają zdecydować same, przede wszystkim Czechosłowacy i Jugosłowianie. Andrássy, który właśnie objął urząd po Istvánie Buriánie, uznał, że tylko szybki i odrębny pokój może ocalić monarchię przed rewolucją. Według jego wspomnień, gdy powiedział cesarzowi, że rokują „pod nieodpartym przymusem”, Karol I poprawił go cicho: „z bardzo gorzkiej konieczności”.
Nota, przygotowana z udziałem przyszłego premiera Austrii Heinricha Lammascha, była krótka. Rząd austro-węgierski oświadczał, że przyjmuje wcześniejsze deklaracje prezydenta i jego pogląd na prawa narodów monarchii, „w szczególności Czechosłowaków i Jugosłowian”. Skoro tym samym spełnił wszystkie warunki postawione przez Wilsona, nic już nie stoi na przeszkodzie rokowaniom. Austro-Węgry były więc gotowe, „nie czekając na wynik innych rokowań”, rozpocząć rozmowy o pokoju i o natychmiastowym zawieszeniu broni na wszystkich swoich frontach. Te trzy słowa oznaczały odrębny pokój, bez Niemiec, z którymi Wilson wciąż wymieniał noty.
Szwedzki poseł w Waszyngtonie przekazał notę sekretarzowi stanu Robertowi Lansingowi 29 października po południu. Dzień później Andrássy zwrócił się do Lansinga osobnym listem z prośbą, by przekonał prezydenta do jak najszybszego działania. Wiedeń prosił też o wstawiennictwo papieża i za pośrednictwem swoich ambasadorów w Bernie i Sztokholmie zabiegał o poparcie Londynu, Paryża, Rzymu i Tokio. Według austriackiej historii oficjalnej koalicja nie odpowiedziała na ten ostatni apel. Losy rozejmu miały się rozstrzygnąć nie w Waszyngtonie, lecz na froncie i w Wersalu, gdzie Najwyższa Rada Wojenna ustalała jego warunki.
Telegram do cesarza Wilhelma
Krok był bolesny. Już 26 października Karol I zawiadomił cesarza Wilhelma II, że narody monarchii nie chcą dalej walczyć, a on sam nie wierzy w pomyślny wynik wojny. „Nawet najszczersze uczucia braterskie i koleżeńskie – pisał – muszą ustąpić przed odpowiedzialnością za państwo, które powierzył mi los”. Zapowiedział „niezmienne postanowienie”, by w ciągu 24 godzin poprosić o odrębny pokój i natychmiastowy rozejm. Wilhelm błagał go telegraficznie, by tego nie robił, bo rozpad sojuszu tylko zaostrzy warunki stawiane obu cesarstwom. Szef sztabu generalnego Arthur Arz von Straußenburg dowiedział się o treści noty dopiero z prasy. W Niemczech, gdzie dzień wcześniej odszedł Erich Ludendorff, wiadomość z Wiednia przyspieszyła wysłanie kolejnej noty do Wilsona.
Nota Andrássy’ego ogłoszona 28 października wywołała skutek odwrotny do zamierzonego. Czesi i Jugosłowianie odczytali ją jako uznanie swojej wolności. Austriacka historia oficjalna pisze, że ostatnia inicjatywa dyplomatyczna Ballhausplatzu, zamiast powstrzymać rewolucje narodowe, przekonała narody monarchii o bezsilności starego państwa.
Komisja generała Webera
Równolegle rozpaczliwie szukano drogi bezpośredniej. Od 24 października trwała ofensywa włoska nad Piawą i na Grappie, a od 27 października alianci przechodzili rzekę, podczas gdy kolejne austriackie pułki odmawiały walki. Rano 28 października Arz poprosił cesarza o zgodę na rokowania z włoskim naczelnym dowództwem. Komisję rozejmową pod przewodnictwem generała piechoty Viktora Webera von Webenau powołano już na początku października i zebrano w Trydencie. Teraz, 28 października po południu, otrzymała rozkaz rozpoczęcia rozmów. Miała przyjąć wszystkie warunki, które nie naruszą honoru armii i nie będą równoznaczne z całkowitą kapitulacją.
W nocy z 28 na 29 października kapitan sztabu generalnego Ruggera wyruszył z białą flagą w dolinie Adygi na południe od Rovereto. Rano 29 października przekazał Włochom list Webera z prośbą o natychmiastowy rozejm na lądzie i morzu, by położyć kres „bezużytecznemu przelewowi krwi”. Diaz, którego armie właśnie przełamywały front, nie spieszył się. Odpowiedział, że przyjmie jedynie pełnomocników z należytymi upoważnieniami i nie przerwie operacji. Komisja dotarła do Villa Giusti pod Padwą dopiero wieczorem 31 października, a rozejm podpisano 3 listopada.