- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 4 października 1918
- Autor:
- Natalia
W nocy z 3 na 4 października 1918 roku nowy kanclerz Rzeszy, książę Max von Baden, wysłał przez Szwajcarię notę do prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona. Rząd niemiecki prosił w niej o przywrócenie pokoju, o zawiadomienie wszystkich państw wojujących i zaproszenie ich do rokowań, a przede wszystkim o „natychmiastowe zawarcie powszechnego rozejmu na lądzie, na morzu i w powietrzu”. Kilka godzin później, także w nocy 4 października, podobną notę wysłał do Waszyngtonu, przez Szwecję, austro-węgierski minister spraw zagranicznych István Burián. Oba państwa przyjmowały za podstawę pokoju program, który Wilson ogłosił w styczniu jako czternaście punktów. Po czterech latach wojny państwa centralne same poprosiły przeciwnika o zawieszenie broni.
Nota pisana pod dyktando wojska
O tym, że trzeba prosić o rozejm, nie zdecydowali politycy, lecz naczelne dowództwo. 29 września w Spa feldmarszałek Paul von Hindenburg i generał Erich Ludendorff zażądali natychmiastowego wystąpienia do Wilsona, a cesarz się zgodził. Zmiana rządu sprawiła, że wysłanie noty, planowane początkowo na 1 października, się opóźniło. Ludendorff przez swojego przedstawiciela w Berlinie, pułkownika Hansa von Haeftena, nieustannie przynaglał rząd. 2 października jego wysłannik, major von dem Bussche, przedstawił przywódcom partii w Reichstagu położenie na froncie. Posłowie, którym od miesięcy mówiono o rychłym zwycięstwie, wychodzili z tej narady wstrząśnięci.
Książę Max, mianowany kanclerzem dzień wcześniej, uważał pośpiech za błąd. Chciał najpierw ogłosić program pokojowy nowego rządu, a dopiero później, bez wyraźnej prośby o rozejm, zaproponować rokowania, bo bał się, że prośba wysłana w takiej chwili zdradzi przeciwnikom słabość Niemiec i pogorszy warunki pokoju. Hindenburg w pisemnym oświadczeniu dla nowego gabinetu podtrzymał jednak żądanie wojska: po załamaniu się frontu macedońskiego i wobec niemożności uzupełnienia ciężkich strat naczelne dowództwo nie widziało już, „według ludzkiego rozeznania”, możliwości wywalczenia pokoju orężem. Kanclerz ustąpił. Ludendorff uważał potem, że nota była „nieco słaba w tonie”, i proponował „bardziej męskie” sformułowania, ale nikt go już nie słuchał.
Krótki tekst
Niemiecka nota, datowana 3 października i podpisana przez kanclerza, była bardzo krótka. Rząd Rzeszy prosił w niej prezydenta, by podjął kroki w celu przywrócenia pokoju. Za podstawę rokowań przyjmował program przedstawiony przez Wilsona w orędziu do Kongresu z 8 stycznia 1918 roku i w jego późniejszych wystąpieniach, zwłaszcza w przemówieniu z 27 września 1918 roku. Tego dnia Wilson, otwierając w Nowym Jorku kampanię kolejnej pożyczki wojennej, mówił o „bezstronnej sprawiedliwości” wobec wszystkich narodów i o Lidze Narodów jako części przyszłego traktatu. Wreszcie, „aby uniknąć dalszego rozlewu krwi”, rząd niemiecki prosił o natychmiastowy powszechny rozejm.
Treść noty była odpowiedzią na sytuację wojskową, a nie wynikiem przemyślanej polityki. Ludendorff jeszcze 2 października telegrafował, że czternaście punktów ma być jedynie podstawą do dyskusji, a nie warunkami narzuconymi przez wroga. Sekretarze stanu w Berlinie liczyli, że także sprawy Alzacji i Lotaryngii czy granic na wschodzie da się jeszcze wynegocjować. Tymczasem program Wilsona mówił wprost o naprawieniu krzywdy wyrządzonej Francji w 1871 roku i o niepodległej Polsce z dostępem do morza.
Austro-Węgry: razem z Berlinem
W Wiedniu klęskę widziano jeszcze wyraźniej. Monarchia rozpadała się od środka, a w połowie września Burián próbował już własnej inicjatywy pokojowej, którą Wilson odrzucił. Gdy 2 października niemieckie naczelne dowództwo oznajmiło, że trzeba natychmiast prosić o rozejm, Burián zaproponował dwa dni zwłoki, tak by oba państwa wystąpiły jednocześnie, a w Berlinie zdążył powstać nowy rząd. Jak wspominał, 2 października uzyskał na wspólnej naradzie ministrów zgodę obu rządów monarchii, a 3 października tłumaczył przywódcom austriackich i węgierskich partii, że położenie jest beznadziejne.
Austro-węgierska nota, wysłana w nocy 4 października, była obszerniejsza i bardziej uroczysta od niemieckiej. Zapewniała, że monarchia prowadziła wojnę „zawsze i wyłącznie obronną”, i proponowała prezydentowi oraz jego sojusznikom rozejm na wszystkich frontach, na lądzie, na morzu i w powietrzu, a także natychmiastowe rokowania pokojowe. Ich podstawą miały być czternaście punktów, cztery zasady z przemówienia Wilsona z 11 lutego 1918 roku, a także stanowisko z przemówienia z 27 września. Państwo Osmańskie, powiadomione o kroku sojuszników, wystąpiło z własną notą kilka dni później.
Droga do Waszyngtonu
Noty szły okrężną drogą, bo państwa centralne nie miały w Stanach Zjednoczonych przedstawicielstw. Niemiecki tekst przesłano szwajcarskiemu ministerstwu spraw zagranicznych w Bernie, a stamtąd poselstwu szwajcarskiemu w Waszyngtonie. Szwajcarski chargé d’affaires Frederick Oederlin otrzymał go dopiero po południu 6 października i jeszcze tego dnia przekazał prezydentowi oryginał w języku niemieckim wraz z angielskim przekładem. Notę austro-węgierską doręczył 7 października sekretarzowi stanu Robertowi Lansingowi poseł Szwecji W. A. F. Ekengren. Według Buriána Lansing powiedział mu wtedy po francusku, że odpowiedź „będzie mało zachęcająca”. O treści noty niemieckiej świat dowiedział się jeszcze przed jej doręczeniem. 5 października kanclerz ogłosił ją w swoim pierwszym przemówieniu w Reichstagu, zapewniając zarazem, że jeśli warunki okażą się nie do przyjęcia, naród będzie gotów walczyć dalej.
Reakcja przeciwników
Noty zaskoczyły sojuszników Ameryki. Premierzy Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch, David Lloyd George, Georges Clemenceau i Vittorio Emanuele Orlando, obradowali akurat w Paryżu. Sprawę warunków rozejmu z Niemcami przekazali wojskowym przedstawicielom w Wersalu i z niepokojem czekali, co odpowie Wilson. Obawiali się, że prezydent zacznie rokować sam, ponad ich głowami, a Niemcy, jeśli dostaną czas na spokojną ewakuację Francji i Belgii, ustawią armię do obrony na nowej linii. Brytyjczycy chcieli też wiedzieć, co właściwie znaczy „wolność mórz” z drugiego z czternastu punktów. Wiedeń musiał na odpowiedź czekać znacznie dłużej niż Berlin. Od stycznia wiele się zmieniło: Stany Zjednoczone uznały Czechosłowaków za stronę wojującą, a sama autonomia narodów monarchii, o której mówił dziesiąty punkt, przestała Waszyngtonowi wystarczać.
Odpowiedź do Berlina przyszła 8 października. Prezydent nie odrzucił prośby, ale zażądał wyjaśnień i ewakuacji okupowanych terenów. Tak zaczęła się trwająca cały październik wymiana not, w której Niemcy krok po kroku traciły pole manewru. Nota z 4 października miała dać wojsku czas na wytchnienie, a stała się pierwszym krokiem do rozejmu z 11 listopada.