- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 30 września 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Bułgaria, Francja, Louis Franchet d'Espérey, Niemcy
30 września 1918 roku w południe na froncie macedońskim zamilkły działa. Poprzedniego dnia późnym wieczorem w kwaterze głównej armii sprzymierzonych w Salonikach generał Louis Franchet d’Espérey i delegaci rządu bułgarskiego podpisali konwencję wojskową o zawieszeniu broni. Carstwo Bułgarii, które niespełna trzy lata wcześniej przystąpiło do wojny u boku Niemiec, Austro-Węgier i Turcji, jako pierwsze z państw centralnych złożyło broń. Do decyzji zmusiła je klęska: w dwa tygodnie ofensywa nad Wardarem rozbiła front bułgarski w Macedonii, a cofające się pułki zaczęły się buntować.
Prośba o zawieszenie broni
Rząd Aleksandyra Malinowa, powołany w czerwcu w miejsce gabinetu Radosławowa, od początku uchodził w Berlinie za niepewny. Gdy na froncie zaczęła się katastrofa, Sofia zwróciła się najpierw do sojuszników o pilną pomoc, ale usłyszała wymijające odpowiedzi. Po naradzie z udziałem cara Ferdynanda rząd postanowił prosić o zawieszenie broni. Komunikat bułgarski nosił datę 24 września, a według ogłoszonej później noty przywódców bloku rządowego oficjalną ofertę złożono 25 września o 17.00. Źródła różnią się więc o dzień, ale wszystkie zgodnie mówią o zgodzie cara. Według niemieckich relacji, na które powołuje się brytyjska historia oficjalna, Ferdynand jeszcze kilka dni wcześniej stanowczo odrzucił podobną sugestię dowódcy 2 Armii, generała Iwana Łukowa.
Wczesnym rankiem 26 września przez linie brytyjskie przeszedł bułgarski oficer z białą flagą. Wiózł list z 25 września podpisany przez pełniącego obowiązki naczelnego wodza generała Georgiego Todorowa, który za pośrednictwem dowódcy armii brytyjskiej w Macedonii, generała George’a Milne’a, prosił o 48-godzinne wstrzymanie działań, aby do Salonik mogli przyjechać pełnomocnicy z propozycjami rozejmu. Milne wiedział, że zatrzymanie ofensywy w takiej chwili nie wchodzi w grę, i bez komentarza odesłał parlamentariusza do Salonik. 27 września Franchet d’Espérey odpowiedział: „Nie mogę udzielić ani zawieszenia broni, ani przerwy w działaniach, która przerwałaby prowadzone operacje. Przyjmę natomiast z należytą kurtuazją należycie upoważnionych delegatów Królewskiego Rządu Bułgarskiego”. Chronologia wojny wiąże prośbę Bułgarii z 27 września, ale był to dzień tej odpowiedzi. Sam list dotarł do sprzymierzonych dzień wcześniej.
Malinow próbował też drugiej drogi. Stany Zjednoczone nie były w stanie wojny z Bułgarią i w Sofii pozostał amerykański chargé d’affaires Dominic Murphy. Premier prosił go o przekazanie apelu do prezydenta Woodrowa Wilsona, ale według brytyjskiej historii oficjalnej austriacka radiostacja odmówiła nadania depeszy. Premier Francji Georges Clemenceau polecił Franchetowi d’Espéreyowi nie wdawać się w żadne rozmowy z Amerykaninem, a Waszyngton dał do zrozumienia, że nie chce brać udziału w tych rokowaniach.
Delegaci w Salonikach
28 września z kwatery bułgarskiej 2 Armii w Sweti Wracz (dziś Sandanski) wyruszyła delegacja: minister finansów Andrej Lapczew, generał Łukow i dyplomata Simeon Radew, dawny poseł w Bukareszcie. O 13.00 dotarła do wysuniętej kwatery brytyjskiej, gdzie Lapczew rozmawiał krótko z Milne’em. Tłumaczył, że Malinow odziedziczył po poprzednikach zobowiązania wobec Niemiec, których nie mógł zerwać, ale klęska przywróciła mu swobodę działania. Prosił o natychmiastowy rozejm i odłożenie spraw terytorialnych do konferencji pokojowej. W zamian rząd zmusiłby dawnych sojuszników do opuszczenia kraju, odbudował armię i mógłby iść za radą Wielkiej Brytanii. Bułgarzy liczyli, że zostaną potraktowani jak państwo neutralne, a może wkrótce jak sojusznik. Tego samego dnia dotarli do Salonik.
Franchet d’Espérey nie chciał o tym słyszeć. Jego warunki, według francuskich historyków uzgodnione z Clemenceau, nie były surowe, ale miały uczynić Bułgarię bezbronną. Kwestię kar zostawiono konferencji pokojowej. Bułgarscy delegaci nie mieli pola do targów, tym bardziej że z Sofii przyszło polecenie, by zawarli porozumienie na takich warunkach, na jakie zdołają. 29 września, jeszcze przed podpisaniem dokumentu, nadeszła z frontu wiadomość, że francuska kawaleria wdarła się rano do Skopje i odcięła drogę odwrotu wojskom stojącym dalej na zachodzie. Franchet d’Espérey dopisał wtedy najsurowszy punkt konwencji. Dokument podpisano późnym wieczorem 29 września. Część opracowań podaje godzinę 22.50, a część francuskich prac pisze o podpisaniu tuż przed północą. Pod tekstem opublikowanym w brytyjskiej historii oficjalnej widnieją podpisy Franchet d’Espéreya, Lapczewa i Łukowa. Według prasy z epoki dokument podpisali wszyscy trzej delegaci.
Warunki
Konwencja miała siedem jawnych punktów. Bułgaria musiała natychmiast ewakuować zajęte ziemie greckie i serbskie, nie wywożąc z nich bydła, zboża ani żywności i niczego nie niszcząc. Armia miała zostać natychmiast zdemobilizowana, z wyjątkiem trzech dywizji i czterech pułków kawalerii: dwie dywizje miały strzec wschodniej granicy i Dobrudży, a jedna kolei. Broń, amunicję i pojazdy zdemobilizowanych oddziałów złożono w miejscach wskazanych przez sprzymierzonych, a konie oddano sprzymierzonym. Grecja miała odzyskać sprzęt IV Korpusu, który Bułgarzy przejęli w 1916 roku we wschodniej Macedonii. Bułgarscy żołnierze stojący na zachód od południka Skopje, czyli w składzie niemieckiej 11 Armii, mieli złożyć broń i do odwołania pozostać jeńcami. Jeńców bułgarskich sprzymierzeni mogli zatrudniać do zawarcia pokoju, a swoich jeńców mieli odzyskać od razu. Niemcy i Austro-Węgry dostały cztery tygodnie na wycofanie wojsk z Bułgarii. W tym samym terminie kraj mieli opuścić dyplomaci i obywatele państw centralnych.
Tajne artykuły dawały sprzymierzonym prawo przemarszu przez Bułgarię i korzystania z jej kolei, dróg, rzek i portów oraz kontroli nad telegrafem i radiostacjami. Mocarstwa mogły czasowo zająć kilka punktów strategicznych w głębi kraju. Franchet d’Espérey zapewniał, że poza nadzwyczajnymi okolicznościami nie zajmie Sofii. Porty bułgarskie otwarto dla statków sprzymierzonych i neutralnych. Konwencja była czysto wojskowa. Nie przesądzała granic ani warunków pokoju i miała obowiązywać do jego zawarcia.
Bunt w Radomirze
Rokowania toczyły się w cieniu buntu. Rozbite pułki wracały do kraju na własną rękę. 24 września tłum żołnierzy opanował Kiustendił, gdzie stała kwatera główna armii. Rząd wypuścił z więzienia przywódców Bułgarskiego Ludowego Związku Chłopskiego, Aleksandyra Stambolijskiego i Rajka Daskałowa, licząc, że uspokoją żołnierzy. Stało się inaczej. 27 września w Radomirze Daskałow ogłosił obalenie cara i proklamował republikę z rządem tymczasowym, na którego czele miał stanąć Stambolijski. Kilka tysięcy zbuntowanych żołnierzy ruszyło na stolicę. 29 września zaatakowali od strony wsi Władaja i zajęli podsofijskie wsie Knjażewo, Bojana i Gorna Banja. Następnego ranka obrońcy Sofii, w tym podchorążowie szkoły wojskowej, wsparci przez pierwsze oddziały niemieckiej 217 Dywizji, sprowadzonej w pośpiechu z Krymu, przeszli do kontrataku i rozbili buntowników. Wieść o rozejmie dopełniła reszty. 2 października wojska rządowe odzyskały Radomir.
Południe 30 września
Na froncie rozkaz o wstrzymaniu ognia docierał z opóźnieniem. Wiele dywizji sprzymierzonych dowiedziało się o rozejmie dopiero rano 30 września. Najbardziej niepewna była sytuacja w Skopje, gdzie francuscy kawalerzyści generała François Jouinot-Gambetty od świtu odpierali Bułgarów z odciętego korpusu niemieckiego generała Flecka, którzy próbowali odzyskać miasto. O 11.30 samolot przyniósł im wiadomość, że rozejm podpisano poprzedniej nocy i wejdzie w życie w południe. Mniej więcej w tym samym czasie do Flecka wrócił samolotem oficer sztabowy z wiadomością od dowódcy 11 Armii, generała Kuno von Steubena: rozejm rzeczywiście podpisano, ale wojska niemieckie go nie uznają. Bułgarscy żołnierze atakujący Skopje długo nie chcieli wierzyć w rozejm i kawaleria spędziła niespokojne popołudnie i noc. Dopiero 1 października nadeszły posiłki piechoty.
Do chwili rozejmu sprzymierzeni wzięli według brytyjskiej historii oficjalnej około 15 tysięcy jeńców. Gdy w następnych dniach skapitulowały oddziały odcięte na zachód od Skopje, liczba ta wzrosła do około 77 tysięcy, w tym trzech generałów i 1500 oficerów. Bułgarskie opracowania szacują wojska, które z powodu tego punktu konwencji poszły do niewoli, nawet na około 100 tysięcy ludzi.
Znaczenie
Wyjście Bułgarii z wojny rozerwało front państw centralnych. Z wojny wypadła armia licząca około pół miliona żołnierzy, Imperium Osmańskie zostało odcięte lądem od Niemiec, a Austro-Węgry odsłonięte od południa. Sprzymierzeni zyskali drogę nad Dunaj i ku Konstantynopolowi. Wiadomość o bułgarskiej prośbie dotarła do niemieckiej kwatery głównej w chwili, gdy na froncie zachodnim ruszała wielka ofensywa sprzymierzonych, i przyczyniła się do tego, że Ludendorff zażądał rozejmu także dla Niemiec. Niemcy i Austro-Węgry nie uznały konwencji, ale Niemcy musieli w pośpiechu wyprowadzać swoje oddziały z rozpadającego się frontu.
Car Ferdynand nie przetrwał klęski. 3 października abdykował na rzecz syna Borysa III i wyjechał do Niemiec. Dzięki temu Bułgaria uniknęła rewolucji i jako jedyne z pokonanych państw zachowała monarchię. Rozejm obowiązywał do traktatu w Neuilly z listopada 1919 roku. W ciągu następnych sześciu tygodni rozejmy podpisały kolejno Imperium Osmańskie, Austro-Węgry i Niemcy.