TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Bitwa pod Pułkowem

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
12 listopada 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Rosja, rewolucja październikowa, Aleksander Kiereński

12 listopada 1917 roku (30 października według kalendarza juliańskiego) na wzgórzach pod Pułkowem, kilkanaście kilometrów na południe od Piotrogrodu, rozegrała się pierwsza bitwa w obronie władzy bolszewików. Kilkuset kozaków generała Piotra Krasnowa, z którymi szedł na stolicę obalony premier Aleksander Kiereński, uderzyło na pozycje czerwonogwardzistów, żołnierzy i marynarzy Floty Bałtyckiej. Po całodziennej walce kozacy się wycofali. Brytyjska chronologia wojny notuje porażkę oddziałów Kiereńskiego pod Piotrogrodem pod 13 listopada. Tego dnia nad ranem Lew Trocki ogłosił zwycięstwo w depeszy do stolicy, a wiadomość obiegła świat. Sama bitwa toczyła się jednak dzień wcześniej.

Wyprawa na Piotrogród

Kiereński opuścił stolicę 7 listopada, by sprowadzić wojska z frontu. W Pskowie, w sztabie Frontu Północnego, przyjęto go chłodno. Dowódca frontu, generał Władimir Czeremisow, odwołał wcześniejsze rozkazy o wysłaniu oddziałów do stolicy i nie chciał się mieszać do „piotrogrodzkiej awantury”. Na apel premiera odpowiedział tylko Krasnow, dowódca 3 Korpusu Kawalerii. Był to ten sam korpus, który we wrześniu Korniłow posłał na stolicę. Generał, monarchista i zwolennik Korniłowa, nie cenił Kiereńskiego, ale uważał za swój obowiązek uderzyć na bolszewików. Jego oddziały były jednak rozrzucone po wielu garnizonach. Z Ostrowa zdołał zabrać tylko około 700 kozaków 1 Dońskiej i Ussuryjskiej Dywizji Kozackiej, kilka dział, samochód pancerny i pociąg pancerny.

Mimo to wyprawa zaczęła się pomyślnie. Rano 9 listopada kozacy bez walki zajęli Gatczynę, a 10 listopada, po krótkiej strzelaninie i długich pertraktacjach, Carskie Sioło. Według Williama Chamberlina dwa pociski z lekkich dział wystarczyły, by rozpędzić wysłany z Piotrogrodu oddział czerwonogwardzistów, a 16-tysięczny garnizon miasta zachował posępną neutralność. Garstka zdyscyplinowanych kozaków stanęła u bram stolicy. Obiecanych posiłków z frontu nie było jednak widać. Kozacy, zniechęceni już po wrześniowej klęsce Korniłowa, zaczęli szemrać, że bez piechoty dalej nie pójdą.

Bunt junkrów

W Piotrogrodzie przeciwnicy bolszewików skupieni w Komitecie Ocalenia Ojczyzny i Rewolucji postanowili wesprzeć Krasnowa od środka. W nocy z 10 na 11 listopada pułkownik Gieorgij Połkownikow, odwołany już dowódca okręgu wojskowego, poprowadził do walki junkrów ze szkół oficerskich. Ich ośrodkiem stał się Zamek Michajłowski, siedziba Mikołajewskiej Szkoły Inżynieryjnej. Junkrzy zajęli centralę telefoniczną, odcięli Smolny i pojmali Władimira Antonowa-Owsiejenkę, który przyjechał na inspekcję. Bolszewicy znali jednak plan powstania, bo poprzedniego wieczoru ich patrol zatrzymał eserowca, który miał go przy sobie. Przeciw junkrom ruszyli czerwonogwardziści i marynarze, a pułki garnizonu się nie przyłączyły. Do rana 12 listopada bunt został stłumiony. Walki były krwawsze niż w dniu przewrotu. Według Chamberlina przy szturmie na Włodzimierską Szkołę Junkrów, która broniła się najdłużej, zginęło i zostało rannych około dwustu ludzi po obu stronach. Część pojmanych junkrów zlinczowano.

Krasnow przez ten czas stał w Carskim Siole i dał kozakom odpocząć. Nie ruszył na pomoc powstańcom.

Bój na wzgórzach

Bolszewicy zyskali kilka dni i dobrze je wykorzystali. Komitet Wojskowo-Rewolucyjny kazał kolejarzom zatrzymywać eszelony z kozakami, a 10 listopada tysiące robotników kopały okopy i rozciągały zasieki na przedmieściach. Obroną stolicy dowodził Michaił Murawjow, były organizator batalionów uderzeniowych, który przeszedł na stronę rewolucji. Wspierał go Antonow-Owsiejenko, uwolniony po upadku buntu. Na wzgórzach pułkowskich, przy prawym skrzydle pod Krasnym Siołem, stanęli marynarze Pawła Dybienki, w centrum robotnicze oddziały Czerwonej Gwardii z fabryk Piotrogrodu, a na lewym skrzydle żołnierze garnizonu. Według rosyjskich opracowań na pierwszej linii było 10–12 tysięcy ludzi, wspieranych przez baterię przy obserwatorium astronomicznym, kilka samochodów pancernych i pociąg pancerny z Zakładów Putiłowskich.

Rano 12 listopada Krasnow, wsparty artylerią i pociągiem pancernym, uderzył głównymi siłami na centrum, licząc, że niewyszkoleni czerwonogwardziści nie wytrzymają natarcia kawalerii. Tym razem napotkał prawdziwy opór. Obrońcy odparli ataki, a marynarze pokazali, że chcą i umieją walczyć. Natarcie kozaków hamowały bagna. Z czasem po obu stronach małego oddziału zaczęły się pojawiać coraz liczniejsze siły czerwonych, kozakom kończyła się amunicja, a garnizon Carskiego Sioła groził uderzeniem na ich tyły. Krasnow, nie doczekawszy się posiłków, kazał wycofać się do Gatczyny. Kozacy porzucili Carskie Sioło. Wiarygodnych danych o stratach brak.

Trocki, który osobiście był pod Pułkowem, przypisywał sporą część zasługi pułkownikowi Pawłowi Waldenowi, staremu, wielokrotnie rannemu oficerowi, który objął dowództwo pułkowskiego oddziału i pokierował manewrem na skrzydła. Pisał, że Walden niczego z rewolucji nie rozumiał, ale tak nienawidził Kiereńskiego, że na chwilę stał się sojusznikiem bolszewików. 13 listopada (31 października st. st.) o 2.10 w nocy Trocki wysłał z Pułkowa do Piotrogrodu depeszę: „Kiereński się cofa, my nacieramy”. Ogłosił w niej, że próba skierowania na stolicę wojsk kontrrewolucji „otrzymała zdecydowany odpór”.

Koniec nadziei

Odwrót w atmosferze rosnącej nieufności kozaków do Kiereńskiego oznaczał klęskę całego przedsięwzięcia. Posiłki z frontu nie nadeszły. Większość wezwanych oddziałów odmówiła wykonania rozkazów albo ogłosiła neutralność. W piotrogrodzkich pułkach kozackich wygrali agitatorzy bolszewiccy. Chamberlin uznał wyprawę za „donkiszoterię” i ostatni akt Kiereńskiego na rosyjskiej scenie politycznej. Bitwa pod Pułkowem nie była wielka, ale miała duże znaczenie. Pokazała, że nowa władza potrafi się obronić, a przeciwnicy bolszewików nie mają za sobą żadnej siły zbrojnej, która chciałaby walczyć za obalony Rząd Tymczasowy. W Gatczynie kozacy zaczęli rozważać, czy nie wydać premiera bolszewikom w zamian za swobodny powrót nad Don.