Koniec trzeciej bitwy pod Ypres
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 10 listopada 1917
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Trzecia bitwa pod Ypres
10 listopada 1917 roku krótko po szóstej rano, w ulewnym deszczu, kanadyjska 2 Brygada i brytyjska 1 Dywizja ruszyły do natarcia na wzniesienia na północ od wsi Passchendaele, którą Kanadyjczycy zdobyli cztery dni wcześniej. Kanadyjczycy doszli do celów i utrzymali je pod huraganowym ogniem, a Brytyjczycy na ich lewym skrzydle zostali odparci. Było to ostatnie duże natarcie trzeciej bitwy pod Ypres, którą brytyjska komisja do spraw nazewnictwa bitew zamknęła właśnie tą datą. Po trzech i pół miesiącach walk w błocie armia brytyjska przesunęła front o około 7 km, zdobyła grzbiet Passchendaele, ale nie doszła ani do Roeselare, ani do wybrzeża belgijskiego. Obie strony straciły po około ćwierć miliona ludzi, a spór o sens tej ofensywy trwa do dziś.
Ostatnie natarcie
Celem było skrzyżowanie dróg, które Brytyjczycy nazywali Vindictive, około 900 metrów na północ od wsi przy drodze do Westrozebeke, i leżące kilkaset metrów dalej wzgórze 52, najwyższy punkt północnej części grzbietu. Z tych miejsc można było patrzeć na niemieckie tyły na północnym wschodzie. Generał Arthur Currie powierzył natarcie 2 Brygadzie generała Fredericka Loomisa z 1 Dywizji, wspieranej po prawej przez batalion 4 Brygady. Na lewo, na odnodze Goudberg, którą przejął brytyjski II Korpus, nacierała brytyjska 1 Dywizja. Naprzeciw stały pułki niemieckiej 4 Dywizji i 44 Dywizji Rezerwowej, które 9 listopada zluzowały wykrwawioną 11 Dywizję. Według zeznań jeńców niemieckie oddziały były tak przemieszane, że nie potrafiły wskazać, jakie odcinki trzymają.
7 i 8 Batalion wyszły z pozycji na północ i północny wschód od Mosselmarkt i do 7.30 stały na pierwszym celu, zaledwie około 450 metrów dalej. 7 Batalion musiał jeszcze posunąć się o niecałe 300 metrów, by zdusić karabiny maszynowe w pobliskim okopie. Wtedy 10 Batalion z odwodu brygady przejął cały jej front i doprowadził linię do celu końcowego. 8 Batalion zdobył po drodze farmę Venture i cztery niemieckie działa polowe kalibru 77 mm. Na lewo od Kanadyjczyków sprawy poszły źle. Niemiecki kontratak wszedł w lukę między dwoma rozchodzącymi się batalionami brytyjskiej 1 Dywizji, 1 Batalionem South Wales Borderers i 2 Batalionem Royal Munster Fusiliers. Ostrzelane z boku, poniosły ciężkie straty i się cofnęły. Kanadyjski 8 Batalion musiał zagiąć lewe skrzydło, by zamknąć lukę.
Front natarcia, od początku wąski, skurczył się po niepowodzeniu Brytyjczyków o trzy piąte. Niemcy skierowali na kanadyjski klin ogień artylerii pięciu korpusów. Ostrzał był najsilniejszy od dziewiątej do późnego popołudnia, a wielu niemieckich jeńców prowadzonych na tyły zginęło od własnych pocisków. Słaba widoczność utrudniała kanadyjskiej artylerii zwalczanie niemieckich baterii, a niemieckie samoloty ostrzeliwały z małej wysokości żołnierzy, którzy kopali okopy i nosili zaopatrzenie. „Prawie tak źle jak pod Pozières” – zanotował w dzienniku pewien Australijczyk. – „Jeśli Kanadyjczycy się utrzymają, są wspaniałym wojskiem”. Po południu 20 Batalion ogniem karabinów odparł jeden kontratak, drugi rozbiła artyleria. Kanadyjczycy wysunęli placówki w lejach daleko w dół wschodniego stoku, by zabezpieczyć zdobyty występ. Ten dzień kosztował ich 1094 ludzi, w tym 420 zabitych.
Dlaczego tu się skończyło
Feldmarszałek Douglas Haig chciał mieć na zimowe pozycje cały grzbiet aż po Westrozebeke, ale linia zatrzymała się około 800 metrów przed tą wsią. Na więcej nie miał już sił. Po klęsce Włochów pod Caporetto rząd brytyjski wysłał lub miał wysłać do Włoch pięć dywizji, a wraz z nimi generała Herberta Plumera, dowódcę 2 Armii, który prowadził natarcia od września. Francuzi domagali się, by Brytyjczycy przejęli od nich kolejny odcinek frontu, a za dziesięć dni miało się zacząć natarcie czołgów pod Cambrai, przygotowywane w tajemnicy przez 3 Armię. Haig nie ogłosił końca ofensywy. Mniejsze działania trwały jeszcze przez dwa tygodnie, a 15 listopada feldmarszałek zdecydował, że dalsze natarcia we Flandrii trzeba natychmiast przerwać, ale zachować to jak najdłużej w tajemnicy. Od 14 listopada dywizje kanadyjskie wracały na dawny odcinek pod Lens i Vimy.
Bilans
Ofensywa, która miała przełamać front, dojść do węzła kolejowego w Roeselare i odebrać Niemcom bazy okrętów podwodnych w Ostendzie i Zeebrugge, skończyła się zdobyciem kilku kilometrów zrytej pociskami ziemi. Kanadyjska historia oficjalna mówi o posunięciu się zaledwie o cztery i pół mili, czyli około 7 km. Brytyjczycy trzymali teraz wąski, podmokły występ wokół Passchendaele, ostrzeliwany z trzech stron. Według Haiga od końca lipca wzięli we Flandrii 24 065 jeńców, 74 działa, 941 karabinów maszynowych i 138 moździerzy okopowych.
Straty są sporne do dziś. Brytyjska historia oficjalna Jamesa Edmondsa z 1948 roku podała 244 897 zabitych, rannych i zaginionych po stronie brytyjskiej i dominialnej, a historycy Robin Prior i Trevor Wilson szacują je na około 275 tysięcy. Niemieckie dziesięciodniowe zestawienia strat 4 Armii dają około 217 tysięcy od drugiej połowy lipca do końca roku, a brytyjski historyk Nick Lloyd, powołując się na niemiecką statystykę sanitarną, podaje około 236 tysięcy od 1 sierpnia do 10 listopada. Edmonds, doliczając lżej rannych, szacował straty niemieckie nawet na 400 tysięcy, czego większość historyków nie przyjmuje.
Haig i jego krytycy
Haig bronił ofensywy już w pierwszym jej podsumowaniu. W oficjalnym raporcie z 25 grudnia 1917 roku napisał, że Niemcy zużyli we Flandrii aż 78 dywizji, z których 18 walczyło po dwa lub trzy razy, a straty przeciwnika „znacznie przekroczyły nasze”. Postępy zatrzymała jego zdaniem nie siła obrony, lecz natura terenu i wyjątkowo deszczowa pogoda. Gdyby sierpień był normalnie suchy, cały grzbiet dałoby się zdobyć w kilka tygodni. Po wojnie dodawał, że musiał nacierać, by Niemcy nie uderzyli na armię francuską, osłabioną buntami. „Możliwość rozpadu armii francuskiej w 1917 roku zmusiła mnie do dalszych ataków” – pisał w 1927 roku do swojego byłego szefa wywiadu, generała Johna Charterisa. Kanadyjski historyk G.W.L. Nicholson zauważył jednak, że nie zachował się żaden współczesny dokument z jesiennej prośby Francuzów o kontynuowanie ofensywy.
Krytycy byli bezlitośni. Premier David Lloyd George, który od początku nie wierzył w ten plan, nazwał w swoich pamiętnikach wojennych trzecią bitwę pod Ypres „ponurą, daremną i krwawą”, a Passchendaele jedną z największych katastrof wojny. Winston Churchill pisał o „beznadziejnym trwonieniu męstwa i życia, bezprzykładnym w swojej daremności”. Haigowi zarzucano, że wybrał teren, który deszcz musiał zamienić w bagno, i że nacierał długo po tym, jak zgasła wszelka rozsądna nadzieja na sukces. Często powtarzana anegdota, spopularyzowana przez Basila Liddella Harta, opowiada, że szef sztabu Haiga, generał Launcelot Kiggell, gdy po raz pierwszy zobaczył pole bitwy, miał wybuchnąć płaczem i zawołać: „Boże, czy naprawdę posłaliśmy ludzi do walki w czymś takim?”. Wielu historyków wątpi w jej prawdziwość, ale dobrze oddaje ona to, jak zapamiętano tę bitwę.
Obrońcy Haiga wskazywali, że Flandria związała armię niemiecką w miesiącach, gdy Francja dochodziła do siebie, i kosztowała Niemców straty, których nie mogli już uzupełnić. Sam Erich Ludendorff przyznawał we wspomnieniach, że niektóre oddziały nie wytrzymywały już tej obronnej bitwy tak jak dawniej. Zdobyty z takim trudem grzbiet Brytyjczycy oddali bez walki w kwietniu 1918 roku, gdy w czasie niemieckiej ofensywy wiosennej skracali front.