Koniec walk o wąwóz Gully
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 2 lipca 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa o wąwóz Gully
Wieczorem 2 lipca 1915 roku Turcy podjęli najsilniejszą od kilku dni próbę odzyskania okopów nad wąwozem Gully Ravine, na zachodnim skrzydle frontu pod Helles na półwyspie Gallipoli. Brytyjska 29 Dywizja i Gurkhowie z 29 Brygady Indyjskiej zdobyli je 28 czerwca. Tureckie natarcie przez otwarte pole załamało się w ogniu artylerii, okrętu i karabinów. Na tym dniu brytyjskie oficjalne zestawienia kończą starcie w wąwozie Gully (Action of Gully Ravine), bo była to ostatnia z serii tureckich prób odbicia samych zdobytych okopów. Walki jednak jeszcze nie wygasły: największy turecki szturm, tym razem na całym brytyjskim froncie pod Helles, miał dopiero nadejść.
Natarcie z 2 lipca poprzedziły dwie noce walk na granaty. W nocy z 30 czerwca na 1 lipca Turcy zaatakowali od strony bocznego jaru, nazywanego przez Brytyjczyków Nullah, Gurkhów w okopie J13. Gurkhowie nie mieli granatów i musieli się cofnąć, ale część okopu odzyskali w kontrataku z nożami kukri. Następnej nocy Turcy uderzyli na okop J12. Utracony odcinek odbiły półtorej kompanii batalionu Royal Inniskilling Fusiliers, a ich dowódca, kapitan Gerald O’Sullivan, i kapral James Somers dostali za to Krzyż Wiktorii. O świcie, wskutek nieporozumienia, załoga J12 cofnęła się jednak do dawnej barykady, a pusty fragment okopu znów zajęli Turcy.
Ośmielony tym miejscowy turecki dowódca postanowił wieczorem 2 lipca przełamać czoło brytyjskiego klina na cyplu Fusilier Bluff i na zachodnim końcu okopu J13, bronionych przez Irlandczyków z Inniskilling i 1/5 batalion Gurkhów. Według tureckich opracowań uderzała świeża 1 Dywizja, a część z nich datuje to natarcie na 1 lipca. Brytyjska historia oficjalna opisuje je tak: około 18, po krótkim i nieskutecznym ostrzale, od północy, skrajem urwisk i przez strome nadmorskie grzbiety, zaczęły się zbliżać silne oddziały tureckiej piechoty. Rozproszył je ogień niszczyciela Scorpion, stojącego przy brzegu. Godzinę później tureckie działa znów otworzyły ogień, a tuż przed zmrokiem około 1800 żołnierzy ruszyło przez otwarte pole od północnego końca jaru Nullah.
Turcy byli doskonałym celem. Strzelały do nich 10 bateria polowa i pięć kolejnych baterii, a szrapnele, nieprzydatne przeciw okopom, okazały się bardzo skuteczne przeciw piechocie na otwartym terenie. Gurkhowie z 1/6 batalionu, którzy przybiegli z okopów wsparcia i nie zmieścili się w przepełnionej pierwszej linii, położyli się za tylnym nasypem okopu i strzelali razem z załogą. Większość atakujących padła daleko przed brytyjskimi liniami. Tylko nieliczni, prowadzeni przez oficerów, podeszli na około 40 jardów, czyli niespełna 40 metrów. O zmroku resztki tureckich batalionów w nieładzie wracały na swoje pozycje, a brytyjskie patrole meldowały w nocy, że ziemia przed okopami jest „usłana” trupami.
Brytyjczycy utrzymali wszystko, co zdobyli 28 czerwca, a przez następne dwa dni Turcy nie atakowali. Wydawało się, że zrezygnowali z odzyskania utraconego terenu. Generał Otto Liman von Sanders, który według tureckich opracowań nakazywał kolejne kontrataki wbrew zastrzeżeniom dowódcy Grupy Południowej, generała Ericha Webera, ściągał jednak na południe trzy kolejne dywizje: spod Anzac, z azjatyckiego brzegu cieśniny i spod Bulair. 3 lipca przyjechał sam na front pod Helles i przełożył wielkie natarcie na świt 5 lipca. Także ono się załamało, a straty tureckie od 28 czerwca sięgnęły według ich historii oficjalnej 16,5 tysiąca ludzi.