Niemcy odrzucają pomoc żywnościową dla Polski
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 29 lipca 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
29 lipca 1916 roku ambasador Stanów Zjednoczonych w Berlinie James W. Gerard przesłał do Waszyngtonu odpowiedź niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych w sprawie pomocy dla głodującej ludności okupowanej Polski. Niemcy oświadczyli, że od początku byli gotowi wesprzeć amerykańską akcję i dać wszelkie gwarancje, że sprowadzona żywność trafi wyłącznie do miejscowej ludności. Pomoc mogła ruszyć przed kilkoma miesiącami na tych samych zasadach co w północnej Francji, gdyby nie Wielka Brytania, która „trzymała się swoich bezpodstawnych i niewykonalnych warunków”. Ponieważ akcja miała się skończyć 1 października, a do tego czasu nie dałoby się już przewieźć z Ameryki większych ilości żywności, dalsze rokowania uznano za bezcelowe. Berlin dodawał, że dzięki intensywnej uprawie ziemi na terenach okupowanych i dobrym widokom na zbiory pomoc po 1 października nie będzie potrzebna. Jeśli ludność Polski i Litwy będzie cierpieć do żniw, a później żyć w niedostatku, winę ponosi nie rząd niemiecki, lecz Wielka Brytania.
Plan Hoovera i Walcotta
Po zajęciu Warszawy latem 1915 roku całe Królestwo Polskie znalazło się pod okupacją niemiecką i austro-węgierską. Wycofujący się Rosjanie niszczyli zapasy i ewakuowali ludność, a okupanci rekwirowali żywność. Na pomoc spieszyli Polacy na emigracji. W styczniu 1915 roku w Szwajcarii powstał Komitet Generalny Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce z siedzibą w Vevey, którego prezesem został Henryk Sienkiewicz, a wiceprezesem Ignacy Jan Paderewski. Paderewski wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie przed każdym koncertem mówił o sprawie polskiej i zbierał pieniądze. Za jego namową prezydent Woodrow Wilson ogłosił 1 stycznia 1916 roku narodowym Dniem Pomocy dla Polski.
Pieniądze nie wystarczały jednak, skoro żywność trzeba było sprowadzić przez brytyjską blokadę. Zadania podjął się Herbert Hoover, szef Komisji Pomocy dla Belgii, która od 1914 roku żywiła okupowaną Belgię, razem z Fredericiem Walcottem z Fundacji Rockefellera. 21 lutego 1916 roku ambasador amerykański w Londynie przedstawił ministrowi spraw zagranicznych Edwardowi Greyowi ich plan. Na zajętych przez Niemców ziemiach wschodnich mieszkało około 15 milionów ludzi, z czego 3,5–4 miliony w Warszawie, Łodzi, Częstochowie, Wilnie, Kownie i Białej Podlaskiej oraz w ich okolicach. Amerykańska komisja miała dowozić do tych miast zboże, tłuszcze i mleko skondensowane dla dzieci, około 40 tysięcy ton miesięcznie, a Niemcy mieli dostarczać ziemniaki, sól i cukier, żywić resztę kraju, zapłacić za import i dać statki do przewozu do Gdańska. Akcja miała trwać do 1 października, gdy nowe zbiory wystarczą ludności. Ambasador niemiecki Johann Heinrich von Bernstorff zapewnił 28 lutego, że żywność dla Polski nie zostanie w drodze przez Niemcy zajęta.
Warunki Londynu
Rząd brytyjski się wahał. Prasa i wojskowi domagali się jak najsilniejszego nacisku ekonomicznego na Niemcy, a doświadczenia z Belgii, skąd Niemcy wywozili miejscową żywność, budziły nieufność. Londyn przekazał sprawę Rosji, bo chodziło o rosyjskie terytorium. Gdy minister Siergiej Sazonow zgodził się na akcję, Grey przedstawił 11 maja warunki sprzymierzonych. Pomoc miała objąć całe Królestwo Polskie bez podziału na strefę niemiecką i austro-węgierską, a wywóz żywności z całego kraju miał zostać całkowicie zakazany. Nadwyżki z południa, zajętego przez Austriaków, miały iść na północ. Niemiecka żandarmeria nie mogła żywić się miejscowymi zapasami, statki miały pływać pod neutralną banderą z neutralnymi załogami, a neutralni kontrolerzy mieli mieć swobodę działania w całej Polsce. Państwa centralne miały też zobowiązać się do wyżywienia ludności okupowanych Serbii, Czarnogóry i Albanii.
30 maja na naradzie w Berlinie z udziałem Gerarda i ludzi Fundacji Rockefellera niemieccy urzędnicy oświadczyli, że Niemcy mogą odpowiadać tylko za tereny, które same zajmują, a nie za strefę austriacką ani za Bałkany. Zażądali też, by około 150 tysięcy żołnierzy wojsk okupacyjnych i policji mogło się żywić żywnością kupowaną w Polsce. 13 czerwca Berlin formalnie odrzucił warunki brytyjskie, a Sazonow stanowczo sprzeciwił się żywieniu tak licznych wojsk z polskich zapasów. Grey odpowiedział 15 czerwca, że sprzymierzeni traktują Polskę jako całość i nie pozwolą, by sprawa życia i śmierci jej mieszkańców została podzielona między Niemcy i Austrię, z których każda ma wobec Polski swoje plany polityczne. Na początku lipca Foreign Office wytykało Niemcom, że z okupowanej Polski wywożą do Rzeszy gęsi i jajka.
Ostatnie próby
7 lipca rząd amerykański zaapelował do wszystkich walczących państw o wzajemne ustępstwa. 20 lipca Wilson napisał osobisty list do monarchów Austro-Węgier, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Rosji oraz prezydenta Francji, w którym pisał o śmierci głodowej milionów niewinnych ludzi i ofiarował pośrednictwo w nowych rokowaniach. Fundacja Rockefellera już w maju przeznaczyła milion dolarów na pomoc dla Polski, Serbii, Czarnogóry i Albanii, czekając tylko na porozumienie. 26 lipca Londyn przedstawił „ostateczną propozycję”: przepuści żywność do wszystkich ziem zajętych przez państwa centralne, od Belgii po Albanię, jeśli całe miejscowe zbiory i zapasy zostaną oddane ludności pod kontrolą neutralnych przedstawicieli wybranych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. W przeciwnym razie zapowiedział, że pociągnie Niemcy i Austro-Węgry do odpowiedzialności za każdą ofiarę głodu.
Niemiecka odpowiedź z 29 lipca formalnie dotyczyła apelu z 7 lipca, ale przyszła już po ogłoszeniu brytyjskiej propozycji i w praktyce zamknęła sprawę. Obie strony obwiniały się nawzajem, a zorganizowana na wzór belgijskiej akcja dostaw żywności z Ameryki do okupowanego Królestwa nie doszła do skutku. Ludność musiała polegać na pomocy komitetów polskich, w tym komitetu w Vevey, i na tym, co zostawili jej okupanci.