Arcyksiążę Franciszek Ferdynand zamordowany w Sarajewie
- Role —
- Bałkany / kryzys lipcowy
- Date —
- June 28, 1914
- Stack —
- Sarajewo, Austro-Węgry, Serbia, I wojna światowa
28 czerwca 1914 roku w Sarajewie zginęli arcyksiążę Franciszek Ferdynand, następca tronu austro-węgierskiego, oraz jego żona Zofia, księżna Hohenberg. Zabójstwa dokonał Gavrilo Princip, dziewiętnastoletni bośniacki Serb związany z ruchem Młoda Bośnia. Sam zamach nie był jeszcze początkiem wojny światowej w sensie formalnym, ale stał się bezpośrednim zapalnikiem kryzysu lipcowego, który w ciągu pięciu tygodni doprowadził Europę od lokalnego zamachu politycznego do wojny między mocarstwami.
Dlaczego Sarajewo było tak ważne
Tła zamachu nie da się zrozumieć bez sytuacji Bośni i Hercegowiny. Po kongresie berlińskim w 1878 roku Austro-Węgry otrzymały prawo do okupacji i administracji tej prowincji, która formalnie pozostawała jeszcze częścią imperium osmańskiego. W 1908 roku Wiedeń dokonał pełnej aneksji Bośni i Hercegowiny, co wywołało poważny kryzys międzynarodowy i szczególnie silne oburzenie w Serbii. Dla wielu południowosłowiańskich nacjonalistów Habsburgowie byli obcą władzą, a sama Bośnia miała stać się częścią przyszłego wspólnego państwa Słowian południowych.
W tym środowisku wyrósł ruch Młoda Bośnia, luźna i ideowo niejednolita sieć młodych konspiratorów, studentów i nacjonalistów. Łączył ich sprzeciw wobec panowania austro-węgierskiego, choć nie wszyscy wyobrażali sobie przyszłość regionu w ten sam sposób. Równolegle w Serbii działały środowiska bardziej radykalne, w tym tajna organizacja znana jako Czarna Ręka, powiązana z kręgami wojskowego wywiadu serbskiego. Z dzisiejszej perspektywy ważne jest rozróżnienie: zamachowcy byli obywatelami monarchii austro-węgierskiej, lecz część wsparcia logistycznego, broni i przerzutu otrzymali dzięki ludziom związanym z serbskimi strukturami konspiracyjnymi i wojskowymi. Nie jest jednak tym samym stwierdzenie, że za zamachem stał rząd Serbii jako całość. Właśnie ten punkt stanie się później jednym z najważniejszych sporów politycznych lata 1914 roku.
Dlaczego celem był Franciszek Ferdynand
Franciszek Ferdynand nie był cesarzem, lecz następcą tronu. W oczach wielu współczesnych nie uchodził za postać prostą do sklasyfikowania. Z jednej strony reprezentował imperium, którego obecność w Bośni i Hercegowinie nacjonaliści chcieli zniszczyć. Z drugiej strony bywał postrzegany jako zwolennik przebudowy monarchii habsburskiej, być może w kierunku bardziej federalnym, co mogłoby wzmocnić pozycję ludów słowiańskich w ramach państwa. W oczach części serbskich i południowosłowiańskich radykałów było to zagrożenie: zreformowane Austro-Węgry mogły stać się trwalsze i trudniejsze do rozbicia.
Wizyta arcyksięcia w Sarajewie miała też wymiar symbolicznie drażliwy. Przybył do Bośni, by obserwować manewry wojskowe armii austro-węgierskiej. Dla nacjonalistów była to demonstracja siły okupanta. Dodatkowo dzień wizyty, 28 czerwca, przypadał na Vidovdan, szczególnie ważną datę w serbskiej pamięci historycznej, związaną z bitwą na Kosowym Polu z 1389 roku. To wzmocniło emocjonalny i propagandowy wymiar planowanego zamachu.
Spiskowcy i przygotowania
Bezpośredni zespół zamachowców ustawionych tego dnia na trasie przejazdu składał się z sześciu konspiratorów: Gavrila Principa, Nedeljka Čabrinovicia, Trifka Grabeža, Vaso Čubrilovicia, Cvjetka Popovicia i Muhameda Mehmedbašicia. Koordynował ich Danilo Ilić. Zamachowcy dysponowali pistoletami, granatami ręcznymi oraz kapsułkami z cyjankiem, które miały posłużyć do samobójstwa po wykonaniu zadania. Broń oraz pomoc organizacyjna dotarły do nich przez siatkę konspiracyjną biegnącą z Serbii do Bośni.
Plan nie był improwizacją z jednego dnia. Spiskowcy przygotowywali się od wiosny 1914 roku, korzystając ze wsparcia ludzi powiązanych z serbskim środowiskiem nacjonalistycznym i wywiadowczym, zwłaszcza z otoczeniem Dragutina Dimitrijevicia, znanego jako Apis. Historycy od dawna dyskutują zakres tej pomocy oraz stopień odpowiedzialności poszczególnych osób i instytucji. To, co pozostaje dobrze udokumentowane, to fakt, że zamachowcy otrzymali broń, szkolenie i pomoc w przerzucie. Znacznie słabiej udokumentowana była natomiast bezpośrednia, świadoma zgoda całego serbskiego rządu na operację.
Dzień zamachu: pierwszy atak nie udaje się
Rankiem 28 czerwca para arcyksiążęca udała się z Ilidży do Sarajewa. Kolumna samochodów jechała wcześniej ogłoszoną trasą wzdłuż nabrzeża Appel Quay. Ochrona była słaba jak na rangę wizyty. Nie ustawiono wojska wzdłuż trasy, a środki bezpieczeństwa powierzono głównie miejscowej policji. To była jedna z kardynalnych słabości całej organizacji przejazdu.
Pierwsi zamachowcy nie zareagowali. Mehmedbašić i Čubrilović przepuścili samochód arcyksięcia. Około 10:10 Nedeljko Čabrinović rzucił bombę w stronę odkrytego auta. Ładunek odbił się od złożonego dachu samochodu i eksplodował pod następnym pojazdem kolumny. Franciszek Ferdynand i Zofia nie odnieśli wówczas śmiertelnych ran, ale kilkanaście osób zostało rannych. Čabrinović połknął cyjanek i skoczył do rzeki Miljacki. Ani trucizna, ani skok nie zadziałały zgodnie z planem: cyjanek wywołał tylko wymioty, a rzeka była zbyt płytka. Został schwytany przez policję i tłum.
Kolumna pojechała dalej do ratusza. Tam doszło do napiętej sceny. Arcyksiążę, wyraźnie poruszony, przerwał powitalne przemówienie burmistrza, zwracając uwagę, że przybył z wizytą, a przyjęto go bombami. Po chwili uspokoił się i ceremonia została dokończona. Następnie zapadła decyzja, aby zamiast realizować dalszy program odwiedzić rannych w szpitalu.
Strzały Principa
Po wyjściu z ratusza zdecydowano, że samochód arcyksięcia pojedzie prosto nabrzeżem, by ominąć zatłoczone centrum. Problem polegał na tym, że nie wszyscy kierowcy zostali o tej zmianie właściwie poinformowani. Kiedy auto z Franciszkiem Ferdynandem dojechało do okolic mostu Łacińskiego, kierowca skręcił w boczną ulicę zgodnie z wcześniejszym planem trasy. Wtedy zorientowano się, że to błąd. Samochód zatrzymał się, a przy próbie cofania silnik zgasł niemal dokładnie przed Gavrilem Principem.
To był moment czystego przypadku, który przeszedł do historii. Princip podszedł bardzo blisko i oddał dwa strzały z pistoletu FN Model 1910. Jedna kula trafiła Franciszka Ferdynanda w szyję, druga ugodziła Zofię w brzuch. Oboje zostali śmiertelnie ranni. Według świadectw z epoki arcyksiążę miał jeszcze powtarzać do żony słowa w rodzaju: „Zofio, nie umieraj, żyj dla naszych dzieci”. Zofia zmarła bardzo szybko, a Franciszek Ferdynand kilka minut później, około 11:00. Princip również próbował się otruć i odebrać sobie życie, ale został obezwładniony i aresztowany.
Wokół samej sceny narosło później wiele mitów. Najbardziej znany mówi, że Princip przed zamachem jadł kanapkę w sklepie Schillera i dlatego przypadkowo znalazł się w odpowiednim miejscu. Ta opowieść jest popularna, ale nie ma oparcia w wiarygodnych źródłach z 1914 roku i uchodzi dziś za późniejszą legendę, a nie ustalony fakt.
Co wydarzyło się bezpośrednio po zamachu
W następnych godzinach i dniach Austro-Węgry rozpoczęły śledztwo, a w Sarajewie oraz innych miejscach monarchii wybuchły gwałtowne nastroje antyserbskie. Doszło do zamieszek, napaści, grabieży i niszczenia serbskiego mienia. Równocześnie w Wiedniu oraz w kręgach kierowniczych monarchii zaczęła dojrzewać decyzja, by wykorzystać zamach do rozprawy z Serbią.
Tu właśnie leży historyczna waga Sarajewa. Sam zamach nie sprawił automatycznie, że wojna była nieunikniona. Stał się jednak politycznym i emocjonalnym pretekstem, na którym można było oprzeć znacznie szerszą strategię. W austro-węgierskich elitach od dawna istniało przekonanie, że Serbia jest śmiertelnym zagrożeniem dla stabilności monarchii, ponieważ wspiera południowosłowiański nacjonalizm i podważa lojalność ludności słowiańskiej w granicach Habsburgów. Po 28 czerwca to przekonanie zaczęło przekładać się na konkretne decyzje państwowe.
Od zamachu do kryzysu lipcowego
Najważniejsze było to, że Wiedeń nie zamierzał ograniczyć się do zwykłego śledztwa i potępienia sprawców. Austro-Węgry postanowiły postawić Serbii ultimatum sformułowane tak ostro, by jego pełne przyjęcie było bardzo trudne. Zanim to nastąpiło, zabiegano o poparcie Berlina. 5 i 6 lipca 1914 roku Niemcy udzieliły Austro-Węgrom tzw. „czeku in blanco”, czyli zapewnienia pełnego wsparcia nawet w razie poważnych komplikacji międzynarodowych. To było jedno z kluczowych ogniw prowadzących od zamachu do wojny ogólnoeuropejskiej.
23 lipca Serbia otrzymała ultimatum z 48-godzinnym terminem odpowiedzi. Belgrad przyjął znaczną część żądań, ale nie wszystkie, zwłaszcza te, które naruszały suwerenność państwa i dopuszczały szeroką ingerencję austro-węgierskich urzędników i śledczych na terytorium serbskim. Dla Wiednia było to wystarczające, by uznać odpowiedź za niewystarczającą. 28 lipca 1914 roku, dokładnie miesiąc po zamachu, Austro-Węgry wypowiedziały Serbii wojnę.
Wtedy uruchomił się mechanizm sojuszy, planów mobilizacyjnych i błędnych kalkulacji. Rosja zaczęła mobilizację w obronie Serbii. Niemcy wsparły Austro-Węgry i ogłosiły mobilizację. Następnie wypowiedziały wojnę Rosji i Francji, po czym naruszyły neutralność Belgii. Wielka Brytania przystąpiła do wojny po stronie Francji i Rosji. To dlatego zamach w Sarajewie nazywa się często „iskrą”, która podpaliła Europę, ale nie był jedyną przyczyną pożaru. Głębsze napięcia istniały wcześniej: rywalizacja mocarstw, system sojuszy, nacjonalizmy, lęk przed utratą pozycji oraz gotowe plany wojenne.
Odpowiedzialność i spory historyczne
W sprawie odpowiedzialności trzeba zachować precyzję. Za bezpośrednie zabójstwo odpowiadali Princip i jego współspiskowcy. W sensie organizacyjnym istnieją mocne przesłanki wskazujące na udział osób związanych z serbskim środowiskiem wojskowo-wywiadowczym i konspiracyjnym, zwłaszcza z kręgami Czarnej Ręki. Znacznie trudniej dowieść, że rząd Serbii jako całość planował zamach lub w pełni go kontrolował. Już współcześni spierali się o to, kto wiedział, kiedy wiedział i czy ostrzeżenia przekazane Austro-Węgrom były realną próbą zapobieżenia tragedii, czy tylko półśrodkiem.
Ważne jest także drugie rozróżnienie: odpowiedzialność za zamach nie jest tym samym co odpowiedzialność za wybuch wojny światowej. To, że w Sarajewie padły strzały, nie przesądzało jeszcze o wojnie wszystkich mocarstw. Decyzje podjęte w Wiedniu, Berlinie, Petersburgu, Paryżu i Londynie w kolejnych tygodniach miały własną dynamikę. Zamach stworzył kryzys; to wielkie państwa uczyniły z niego wojnę powszechną.
Znaczenie wydarzenia
Zamach w Sarajewie zajmuje w historii wyjątkowe miejsce, ponieważ łączy lokalność z globalnymi skutkami. Był dziełem niewielkiej grupy konspiratorów działających w konkretnej prowincji wielonarodowego imperium, ale jego konsekwencje wyszły daleko poza Bałkany. W ciągu kilku tygodni zginęli nie tylko następca tronu i jego żona: zawalił się porządek europejski, który mimo kryzysów trwał od dziesięcioleci. Dlatego 28 czerwca 1914 roku pozostaje jednym z najważniejszych dni nowoczesnej historii Europy.
Jeżeli ten projekt ma opowiadać historię Wielkiej Wojny w porządku chronologicznym, to właśnie tutaj trzeba zacząć: nie od pierwszej wielkiej bitwy, lecz od dwóch strzałów oddanych w Sarajewie, które uruchomiły kryzys, jakiego europejscy przywódcy nie potrafili już zatrzymać.