Nota Ententy do Grecji
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 23 listopada 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Grecja, Francja, Wielka Brytania, blokada morska
23 listopada 1915 roku, czyli 10 listopada według kalendarza juliańskiego, posłowie Francji, Wielkiej Brytanii, Rosji i Włoch w Atenach wręczyli premierowi i ministrowi spraw zagranicznych Grecji Stefanosowi Skuludisowi wspólną notę. Trzy z tych państw, Francja, Wielka Brytania i Rosja, były od 1830 roku formalnymi „mocarstwami opiekuńczymi” greckiego królestwa. Razem z Włochami domagały się oficjalnego zapewnienia, że Grecja nie rozbroi ani nie internuje wojsk sprzymierzonych, jeśli te wycofają się z Serbii na greckie terytorium. Nota była szczytem trzytygodniowego kryzysu, w którym Ententa po raz pierwszy otwarcie użyła wobec neutralnej Grecji środków przymusu.
Słowa, które wywołały kryzys
Wszystko zaczęło się od rozmów nowego premiera z dyplomatami. 10 listopada, kilka dni po objęciu urzędu, Skuludis oświadczył posłom Ententy, że gdyby wojska serbskie albo brytyjsko-francuskie, zepchnięte przez Bułgarów i Niemców, przekroczyły grecką granicę, Grecja musiałaby zgodnie z konwencjami haskimi je rozbroić i internować. Tak nakazywało prawo wojenne, ale dla sprzymierzonych brzmiało to jak groźba. Ich żołnierze, którzy wyprawili się z Salonik w dolinę Wardaru, byli w niebezpiecznym położeniu: między nimi a bazą w Salonikach stały greckie korpusy, a ateńska gazeta „Estia” pisała, że Niemcy domagają się od Grecji ścisłego przestrzegania neutralności. Brytyjska historia oficjalna kampanii macedońskiej sądzi, że Skuludis przemówił tak „prawdopodobnie pod niemieckim naciskiem”. Autorzy przychylni królowi, jak G.F. Abbott, odpowiadali, że premier powtarzał tylko oficjalną formułę państwa neutralnego, a zarazem wielokrotnie zapewniał, że Grecja nie zamierza jej stosować.
Odpowiedź była szybka. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Sazonow zaproponował, jak 12 listopada przekazał w Rzymie rosyjski ambasador, wspólne wystąpienie czterech mocarstw, poparte blokadą wybrzeży i demonstracją floty przed Pireusem. Francja chciała wysłać okręty i wstrzymać dostawy oraz pieniądze dla Grecji. Brytyjczycy zatrzymali na Malcie i w portach egipskich statki z zaopatrzeniem dla Grecji i cofnęli licencje eksportowe, a 12 listopada brytyjski poseł Francis Elliot ostrzegł Skuludisa, że jeśli tknie się choć jednego żołnierza „w celu rozbrojenia”, skutki będą poważne. Najostrożniejszy był włoski minister spraw zagranicznych Sidney Sonnino, który przestrzegał, że groźby nie powinny wyprzedzać przybycia do Salonik posiłków zdolnych stawić czoło skutkom ewentualnej greckiej odmowy.
Nota i okręty
Zgodnie z ustaleniami brytyjsko-francuskiej konferencji w Paryżu notę miano wręczyć dopiero wtedy, gdy wojska w Salonikach będą zabezpieczone, a flota gotowa do działania. Na wyspie Milos zebrała się eskadra sprzymierzonych pancerników, krążowników, monitorów i niszczycieli. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny morskiej, gdyby Grecja odpowiedziała wrogo, miała zniszczyć grecką flotę. Tekst przygotowali Francuzi na podstawie projektu Elliota. Rząd brytyjski chciał, by był stanowczy, ale przyjazny: bez terminu na odpowiedź i bez jawnej groźby, żeby nie dać Atenom pretekstu do zerwania. 20 listopada lord Herbert Kitchener, który przybył z Salonik, rozmawiał w Atenach z królem Konstantynem I i ze Skuludisem. Król dał mu słowo, że wycofujące się wojska nie zostaną rozbrojone ani internowane, ale ostro protestował przeciw postępowaniu Brytyjczyków i Francuzów.
Nota zaczynała się od zapewnienia, że mocarstwa opiekuńcze i sprzymierzone są wobec Grecji „zawsze ożywione najżyczliwszymi zamiarami”, ale uważają za konieczne zakończyć „dwuznaczną i niepewną sytuację”, w jakiej znalazła się wobec Ententy. Skoro oficjalnie wspomniano o możliwości rozbrojenia lub internowania wojsk brytyjskich, francuskich i serbskich, rządy sprzymierzone żądały formalnego zapewnienia, że w żadnych okolicznościach greckie wojska tego nie spróbują, a obiecana życzliwa neutralność zostanie zachowana „ze wszystkimi jej konsekwencjami”. Mocarstwa nie zamierzały zmuszać Grecji do udziału w wojnie. Skoro jednak, mimo sojuszu z Serbią, pozostała z boku, nie mogły pozwolić, by krępowała ich ruchy na lądzie i morzu albo zagrażała bezpieczeństwu ich wojsk. Żądały wszelkich ułatwień, zwłaszcza w porcie w Salonikach oraz na drogach i kolei, które do niego prowadziły. Obiecywały, że po wojnie zwrócą w całości wszystkie greckie ziemie, które musiałyby zająć, i zapłacą odszkodowania za szkody wyrządzone przez okupację. Na koniec zapowiadały, że z największą życzliwością rozpatrzą także żądania Grecji.
Ateny pod presją
Nota była uprzejma, ale okoliczności nie. Zatrzymanie statków uderzało w kraj, który w dużej mierze żył z importowanej żywności i węgla, a pełna blokada morska groziła mu głodem. Grecki poseł w Rzymie Lambros Koromilas skarżył się 21 listopada Sonninowi, że podejrzenia sprzymierzonych są „niesprawiedliwe i obraźliwe”, a Skuludis, rozdrażniony nieufnością Ententy, napomykał nawet o wycofaniu greckich wojsk z Macedonii albo o demobilizacji, za której skutki odpowiadałyby mocarstwa. Ani Kitchener, ani francuski poseł Jean Guillemin wcale jej jednak nie chcieli, bo zmobilizowana armia grecka osłaniała przed Bułgarami skrzydło wojsk w Salonikach. Rząd Skuludisa nie zwlekał z odpowiedzią. Udzielił jej następnego dnia.