TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek marszu na Bagdad

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
11 listopada 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania

11 listopada 1915 roku generał Charles Townshend rozpoczął marsz na Bagdad. Z obozu w Azizijji nad Tygrysem wyruszyła jego straż przednia pod dowództwem generała Hamiltona: brygada kawalerii, bateria artylerii polowej i 18 Brygada piechoty, wspierane z rzeki przez uzbrojony holownik Sumana. Miała zająć wieś Kutunijja i rozpoznać tureckie pozycje pod Zorem. Do Bagdadu było z Azizijji około 77 kilometrów drogą lądową. Po drodze, pod Ktezyfonem, czekała armia osmańska pułkownika Nureddina Beja, pokonana we wrześniu pod Al-Kutem, ale nie rozbita.

Decyzja

Dywizja Townshenda stała w Azizijji od 5 października. Wtedy w Londynie i w Indiach ważyła się decyzja, czy iść dalej. Dowódca wojsk w Mezopotamii, generał John Nixon, był pewien, że zdobędzie Bagdad siłami, które ma. Wicekról Indii lord Hardinge liczył, że upadek miasta zrobi wielkie wrażenie na muzułmanach od Arabii po Afganistan. Gabinet w Londynie, zaniepokojony niepowodzeniem nad Dardanelami i otwierającą się drogą z Niemiec do Konstantynopola, też szukał efektownego sukcesu. Lord Kitchener był sceptyczny: wolałby co najwyżej rajd na Bagdad. 23 października rząd upoważnił sekretarza stanu do spraw Indii Austena Chamberlaina do depeszy, że Nixon „może maszerować na Bagdad, jeśli uzna, że ma do tego wystarczające siły”. Obiecano mu dwie dywizje piechoty z Korpusu Indyjskiego we Francji, ale zastrzeżono, że ich przerzucenie zajmie czas.

Sam Townshend miał wątpliwości. Już 3 października ostrzegał, że pewne zajęcie Bagdadu wymaga dwóch dywizji i że jego jedna, osłabiona dywizja naraża się na wielkie ryzyko na bardzo długiej linii komunikacyjnej. Nixon uznał jednak jego siły za wystarczające. Townshend, jak potem pisał, uznał dalsze spory za bezcelowe i przygotował plan natarcia. Chciał najpierw wyprzeć turecką osłonę spod Zoru, a potem zmusić Nureddina do walki w polu.

Długie przygotowania

Nixon chciał, by marsz zaczął się do 14 listopada, a bitwa pod Ktezyfonem rozegrała się przed 18 listopada, dziesiątym dniem miesiąca Muharram. Wszystko się jednak opóźniało. Tygrys był płytki, statki osiadały na mieliznach i blokowały ruch na rzece, a żaglowe barki z zaopatrzeniem płynęły w górę bardzo wolno, bo dłużej niż zwykle wiał przeciwny, północny wiatr. Zwierzęta juczne i wozy wyszły z Al-Kutu dopiero 8–10 listopada. W obozie w Azizijji dokuczały kurz, muchy, gorączka i beri-beri.

Do 13 listopada pod Azizijją zebrały się brygada kawalerii, 6 Dywizja (Poona) i 30 Brygada, razem około 14 tysięcy żołnierzy z 35 działami i pięcioma samolotami. Na rzece towarzyszyły im kanonierki, w tym nowa Firefly, która dotarła do Azizijji 9 listopada. Tego samego dnia do Azizijji przypłynął ze sztabem Nixon. Wojsko miało ze sobą zapasy na osiemnaście dni.

Co wiedzieli Brytyjczycy

Z różnych stron napływały doniesienia o tureckich posiłkach. Agenci donosili o oddziałach idących z Mosulu, Syrii i znad jeziora Wan, a 11 listopada Nixon dostał meldunek, że z Mosulu do Bagdadu wyruszyło 15 tysięcy Turków. Takie pogłoski krążyły jednak od roku i zwykle okazywały się przesadzone. Sztab Nixona ocenił, że posiłki do Bagdadu jeszcze nie dotarły, a Townshend będzie miał przed sobą około 12 tysięcy tureckich żołnierzy. 13 listopada Turcy zestrzelili brytyjski samolot wysłany, by przeciąć linie telegraficzne pod Bagdadem, i Nixon zakazał dalekich lotów rozpoznawczych. W ten sposób w najważniejszym momencie Brytyjczycy stracili oczy.

Główne siły Townshenda ruszyły z Azizijji 15 listopada, ale zebrały się w Kutunijji dopiero 18 listopada, bo spóźniły się cztery statki. 19 listopada zajęły niemal bez walki Zor, a 20 listopada stanęły w Lajj, kilkanaście kilometrów od okopów pod Ktezyfonem. Nikt w brytyjskim sztabie nie wiedział, że czeka tam już świeża turecka 51 Dywizja.