TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Przełamanie linii Drocourt-Quéant

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
2 września 1918
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o linię Drocourt-Quéant
Tagi:
Kanada, Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Niemcy, Erich Ludendorff

2 września 1918 roku o piątej rano Korpus Kanadyjski generała Arthura Curriego uderzył na wschód od Arras na linię Drocourt–Quéant, najsilniejszą niemiecką pozycję w tym rejonie, północne przedłużenie Linii Hindenburga. Do wieczora Kanadyjczycy przeszli przez obie jej linie na froncie około 6,5 kilometra, zdobyli wsie Dury, Cagnicourt i Villers-lès-Cagnicourt i wzięli tysiące jeńców, a brytyjski XVII Korpus wdarł się w południowy kraniec pozycji pod Quéant. Około południa niemieckie naczelne dowództwo uznało porażkę i nakazało odwrót z całego występu zdobytego w marcu. Currie zapisał nazajutrz w dzienniku, że nie jest pewien, czy większym zwycięstwem był 8 sierpnia pod Amiens, czy ten dzień, ale skłania się ku temu drugiemu.

Noc przed szturmem

Kanadyjczycy szli na tę linię od tygodnia. 26 sierpnia uderzyli nad Scarpe, odbili Monchy-le-Preux i przełamali linię Fresnes–Rouvroy, ale stracili w trzech dniach ponad 5,5 tysiąca ludzi. 30 sierpnia generał Henry Horne, dowódca 1 Armii, i Currie uznali, że na linię Drocourt–Quéant trzeba uderzyć dopiero wtedy, gdy wszystko będzie gotowe, „a wtedy pójść na całość”. Ostateczny rozkaz 1 Armia wydała 31 sierpnia wieczorem: korpus miał przełamać linię, a potem szybko uchwycić przeprawy przez Canal du Nord między Sains-lès-Marquion a Palluel. Dostał do pomocy brygadę czołgów, batalion samochodów pancernych i pułk kawalerii.

Marszałek Douglas Haig miał w kieszeni niepokojącą depeszę. Szef imperialnego sztabu generalnego, generał Henry Wilson, przestrzegał go, że gabinet wojenny będzie zaniepokojony, jeśli armia poniesie ciężkie straty w nieudanym ataku na Linię Hindenburga. Haig nikomu jej nie pokazał i nie zmienił planów.

Do ostatniej chwili trwały walki o pozycje wyjściowe. 1 września rano 5 Batalion zdobył wzgórze Crow’s Nest, z którego widać było dużą część niemieckich okopów, i odparł trzy kontrataki. Po południu i wieczorem Niemcy, wyczuwając natarcie, uderzali na styk 1 i 4 Dywizji Kanadyjskiej przy drodze do Cambrai, starając się odsunąć swoją strefę przednią jak najdalej od głównej linii. Bataliony 12 Brygady musiały walczyć, by w ogóle utrzymać się na liniach wyjściowych. 10 Brygada, która w ostatniej chwili przejęła połowę odcinka brytyjskiej 4 Dywizji, przeszła w nocy około 16 kilometrów i zluzowała Brytyjczyków po ciemku. Dowódcy batalionów kończyli rozkazy po północy, a gdy wszyscy byli na miejscu, świt był już blisko. Nad frontem krążyły samoloty, by zagłuszyć warkot zbierających się czołgów, a nocne bombowce RAF-u bombardowały wsie na tyłach.

Szturm

Noc była ciemna, ale bez deszczu. O 5.00, razem ze świtem, ruszyła zapora ogniowa dwudziestu brygad artylerii polowej. Na prawym skrzydle 3 Brygada 1 Dywizji Kanadyjskiej szła z ośmioma czołgami pod górę ku drutom. Niemiecka artyleria odpowiadała słabo. Zasieki, choć gęste, były w większości porwane przez pociski albo zgniecione przez czołgi, a tam, gdzie nie były, cięto je ręcznie pod osłoną dymu stawianego przez czołgi. Po krótkim oporze Niemcy zaczęli się poddawać całymi grupami. Do 7.30 13 Batalion zajął swój odcinek linii wsparcia, a 14 Batalion przeszedł przez niego i wziął Cagnicourt, gdzie w piwnicach siedziało tylu Niemców, że starczyłoby ich na pełny batalion. Około 11.15 był już w przełączniku Buissy, pozycji ryglowej za linią Drocourt–Quéant.

Na samym prawym skraju było gorzej. Brytyjska 57 Dywizja miała przejść dopiero przez wyłom zrobiony przez Kanadyjczyków, więc skrzydło 16 Batalionu było odsłonięte i z grzbietu po prawej biły w nie karabiny maszynowe. Podpułkownik Cyrus Peck poszedł sam przez ostrzał, by rozpoznać sytuację, kazał wysunąć do przodu wszystkie dostępne karabiny maszynowe, zawrócił czołgi, które zajęły się oczyszczaniem okopów, i po blisko godzinie walki poprowadził batalion dalej. Starszy szeregowiec William Metcalf, Amerykanin w kanadyjskim mundurze, szedł pod ogniem przed czołgiem i naprowadzał go na niemieckie gniazda. Obaj dostali Krzyż Wiktorii, co rzadko zdarzało się w jednym batalionie jednego dnia.

Na lewo 2 Brygada z czołgami przeszła bez większych trudności obie linie i północny koniec przełącznika Buissy. O ósmej prowadzenie przejął 10 Batalion. Znalazł się już poza zasięgiem zapory, a do 8.45 Niemcy zniszczyli pięć czołgów. Kanadyjczycy brnęli dalej z pomocą wysuniętej baterii polowej i zdobycznych niemieckich dział i karabinów maszynowych, obchodząc gniazda oporu z boków. Sierżant Arthur Knight trzy razy sam rzucał się na grupy Niemców pod Villers-lès-Cagnicourt; zginął, a Krzyż Wiktorii dostał pośmiertnie. Długa wieś, rozciągnięta w poprzek doliny, broniła się zacięcie. Między 16.00 a 17.00 była w rękach Kanadyjczyków, ale przełącznik na południe od niej, bronionego przez pułki 1 Dywizji Rezerwowej Gwardii, zdobyto dopiero o 23.00, po walce wręcz.

4 Dywizja Kanadyjska nacierała po obu stronach drogi z Arras do Cambrai. Jej czołgi się spóźniły i bataliony 12 Brygady musiały same rozprawić się z wysuniętymi posterunkami, ale okopy obu linii zdobyły zgodnie z planem. Najgorsze czekało za nimi. Gdy 72 i 38 Batalion wyszły na nagi grzbiet wzgórza Mont Dury, uderzył w nie ogień karabinów maszynowych ustawionych w głąb, poza zasięgiem zapory, z zatopionej drogi łączącej Dury z szosą do Cambrai. Mimo strat Kanadyjczycy zdobyli tę drogę przed południem. 10 Brygada, po nocnym marszu, wzięła z flanki punkt oporu na południowym skraju Dury, z około 120 jeńcami, i do 7.30 opanowała wieś. Druga faza natarcia, rozpoczęta po ósmej, utknęła. Bez zapory i bez czołgów 78 Batalion zatrzymał się dwieście metrów za zatopioną drogą, a z grzbietu między Buissy a Saudemont niemieckie działa strzelały na wprost. Zmotoryzowany oddział generała Raymonda Brutinela próbował przebić się szosą do kanału, ale musiał się zatrzymać. Nicholson pisze, że przedwczesne meldunki o jego postępach sprawiły, iż artyleria nie wznowiła ognia na pas wzdłuż szosy, za co zapłacili Kanadyjczycy schodzący ze stoków pod Dury.

Na lewym skrzydle brytyjska 4 Dywizja, nacierająca tylko jedną brygadą, zajęła swoją część obu linii przy niewielkich stratach. Czołgi pomyliły jednak cel i zamiast wsi Étaing zaatakowały las na grzbiecie na południe od niej. Ogień z Étaing i ze stojącej obok farmy Prospect Farm smagał skrzydło Brytyjczyków przez cały dzień i zatrzymał ich drugą falę.

Na prawo od Kanadyjczyków

XVII Korpus generała Charlesa Fergussona z 3 Armii nie miał czołgów i czekał na wynik szturmu Kanadyjczyków. Jego artyleria najpierw osłaniała ich skrzydło dymem i szrapnelami, a około 6.30 przeniosła ogień na południe. Wtedy bataliony 57 Dywizji, które szły za prawym skrzydłem Kanadyjczyków, skręciły w dół rozwidlonych okopów linii przedniej i zajęły obie ich odnogi. O 8.45 ruszyła szkocka 52 Dywizja, która wzdłuż przedniej linii Hindenburga doszła do 15.00 na skraj Quéant. Brygady 63 Dywizji (Royal Naval), złożonej z marynarzy walczących na lądzie, nacierały na południowy wschód bez wsparcia artylerii, jak w wojnie manewrowej. Wieczorem batalion Drake przeszedł przez linię wsparcia Linii Hindenburga i znalazł się na tyłach niemieckiego Pronville, a nocne natarcie batalionów Hood i Hawke na Inchy załamało się w ogniu karabinów maszynowych. Dalej na południe VI Korpus pod Noreuil i Lagnicourt posunął się tylko o około kilometr. Dowódca batalionu lekkich czołgów, podpułkownik Richard West, który pojechał konno na rozpoznanie, objął tam dowództwo nad piechotą, gdy padła większość jej oficerów, i jeździł wzdłuż linii, zachęcając żołnierzy, aż zginął. Dostał pośmiertnie Krzyż Wiktorii.

Rozkaz odwrotu

Przełamanie linii Drocourt–Quéant zbiegło się z sukcesami dalej na południe. Dzień wcześniej Australijczycy zdobyli Mont Saint-Quentin i Péronne, a 2 września oczyszczali przedmieścia miasta i nacierali dalej na wschód, choć nowo przybyła z Palestyny brytyjska 74 Dywizja, rzucona przeciw niemieckiemu Alpenkorpsowi, została odparta pod Moislains. Dywizje 3 Armii zajęły Le Transloy, Villers-au-Flos i okrążyły Beugny.

Około południa, według innej relacji tuż po 14.00, niemieckie naczelne dowództwo wydało rozkazy odwrotu. 17 Armia generała Ottona von Belowa miała jeszcze tej nocy cofnąć się za Sensée i Canal du Nord, 2 Armia następnej nocy na Linię Hindenburga, a 18 i 9 Armia kolejno po nich, tak by do 9 września oddać cały występ zdobyty w marcu. Jednocześnie kończono ewakuację występu nad Lys we Flandrii. Brytyjska historia oficjalna pisze krótko, że niemieckie dowództwo „uznało porażkę”. Do batalionów 17 Armii rozkazy dotarły według historii pułków dopiero około północy.

Tego samego dnia wracający z urlopu zdrowotnego następca tronu Bawarii Rupprecht, dowódca grupy armii, do której należała 17 Armia, zanotował w dzienniku, że w Norymberdze widział na wagonie wojskowego pociągu napis: „Bydło rzeźne dla Wilhelma i synów”. Dodał, że nastroje są bardzo złe nie tylko w Bawarii, lecz i w północnych Niemczech.

Bilans dnia

Wieczorem linia Drocourt–Quéant była przełamana wszędzie tam, gdzie ją zaatakowano. Kanadyjczycy nie doszli do wzgórz nad Canal du Nord, a Étaing nad Sensée pozostało w rękach niemieckich, ale Currie wiedział, że odniósł wielkie zwycięstwo. Jego dywizje zapłaciły za nie wysoką cenę: od 1 do 3 września korpus stracił ponad 5,6 tysiąca ludzi, a w tych samych dniach wziął około 6 tysięcy jeńców. Siedmiu Kanadyjczyków dostało za 2 września Krzyż Wiktorii: oprócz Pecka, Metcalfa i Knighta szeregowcy Walter Rayfield, Claude Nunney i John Young oraz kapitan lekarz Bellenden Hutcheson, który pod ogniem opatrywał rannych na otwartym polu. Nunney zmarł z ran kilkanaście dni później.

Wieczorem Currie wydał rozkaz, by następnego dnia iść dalej ku kanałowi, ale dowódcy dywizji zameldowali mu o ciężkich stratach i trudnościach natarcia bez przygotowania i za zgodą Horne’a odwołał ogólne natarcie. Okazało się to niepotrzebne. W nocy Niemcy oderwali się od Kanadyjczyków, a rano lotnicy nie zobaczyli już nikogo między grzbietem pod Dury a Canal du Nord. Brytyjska historia oficjalna ocenia, że 2 września pokazał, iż wojska brytyjskie w otwartej walce mają już przewagę nad niemieckimi, nawet przy mniejszej liczbie, a umocnienia i gniazda karabinów maszynowych, choć kosztują czas i ludzi, da się pokonać.