Rumunia wraca do wojny
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 10 listopada 1918
- Autor:
- Natalia
10 listopada 1918 roku, na dzień przed końcem wojny na zachodzie, Rumunia ponownie przystąpiła do niej po stronie ententy. Tego samego dnia pierwsze oddziały francuskie przeprawiły się przez Dunaj z Bułgarii na rumuński brzeg. Pół roku wcześniej rząd Alexandru Marghilomana podpisał z państwami centralnymi pokój bukareszteński, ale król Ferdynand I nigdy go nie zatwierdził. W Rumunii posługiwano się wtedy kalendarzem juliańskim, więc w rumuńskich dokumentach wydarzenia tego dnia noszą datę 28 października.
Armia Dunaju
Po rozejmie z Bułgarią naczelny wódz armii sprzymierzonych na Wschodzie, generał Louis Franchet d’Espérey, przygotowywał wielką operację w Rumunii. Z trzech lub czterech dywizji pod dowództwem generała d’Anselme’a utworzono francuską Armię Dunaju, którą oddano do dyspozycji generała Henriego Berthelota. W latach 1916–1918 Berthelot kierował francuską misją wojskową w Rumunii i cieszył się tam wielką popularnością. Według brytyjskiej historii oficjalnej Cyrila Fallsa plan był ambitny: armia miała przekroczyć Dunaj między Ruse a Nikopolem, odepchnąć niemiecki garnizon okupujący Wołoszczyznę, wywołać powstanie w Rumunii, a potem wraz z odbudowaną armią rumuńską ruszyć dalej na zachód, aż do Czech. Koncentracja miała się zakończyć dopiero w drugiej połowie listopada.
Wydarzenia przyspieszyły. Do 10 listopada nad Dunajem stały dwa francuskie pułki pod Ruse oraz po dwa bataliony pod Swisztowem i Nikopolem, wszystkie z artylerią. Według Fallsa wczesnym rankiem dwa francuskie bataliony przeprawiły się przez rzekę pod Ruse, zaskakując przeciwnika, i uchwyciły przyczółek na brzegu rumuńskim, koło Giurgiu. 11 listopada przeprawiły się także oddziały pod Swisztowem i Nikopolem. Opór był niewielki albo żaden. Między 8 a 12 listopada pod Ruse przybyła też brytyjska 79 Brygada z 26 Dywizji, która miała wejść w skład Armii Dunaju. Berthelot wydał odezwę do Rumunów, w której wzywał chłopów, by powstali i chwycili za broń.
Proklamacja króla
W Jassach, tymczasowej stolicy kraju, rząd generała Constantina Coandy, powołany kilka dni wcześniej na miejsce gabinetu Marghilomana, wydał dekret o mobilizacji. Król ogłosił proklamację do narodu: „W chwili, gdy sprzymierzeni przekraczają Dunaj, nie możemy nie stanąć u ich boku, by wypędzić wroga, który od dwóch lat depcze i grabi ziemię ojców”. Drugą proklamację skierował do armii. Szefem sztabu generalnego ponownie został generał Constantin Prezan. Według ówczesnej prasy rząd wysłał też do feldmarszałka Augusta von Mackensena, dowodzącego wojskami okupacyjnymi, ultimatum z żądaniem opuszczenia kraju. W Jassach aresztowano niemieckich oficerów i żołnierzy.
Nie wszyscy wierzyli w wartość tej mobilizacji. Były premier Marghiloman zanotował w dzienniku, że na ulicach nie widział entuzjazmu, a powołano tylko kilka roczników i młodszych oficerów. Zdemobilizowanej na mocy pokoju armii brakowało mundurów i płaszczy. Całą sprawę uważał za demonstrację polityczną, której zażądała ententa. W okupowanym Bukareszcie odwrót Niemców przebiegał w chaosie. Według relacji, którą Marghiloman zapisał kilka tygodni później, po rumuńskim ultimatum doszło tam do starć, strzelaniny i grabieży, w których zginęło 21 osób.
Dzień przed rozejmem
Następnego dnia Niemcy podpisali rozejm w Compiègne i walki na wszystkich frontach ustały. Armia Mackensena, licząca na papierze około dziesięciu dywizji, wycofywała się już przez Siedmiogród i Węgry. Do starć z Rumunami praktycznie nie doszło. Powrót do wojny miał jednak dla Rumunii ogromne znaczenie polityczne. Pokój bukareszteński unieważnił ostatecznie rozejm z Niemcami, a Rumunia mogła się domagać, by na konferencji pokojowej traktowano ją jak sprzymierzonego, a nie kraj, który zawarł odrębny pokój z wrogiem. Wielkie mocarstwa długo się o to z nią spierały. W tych samych dniach rumuńskie wojska wkraczały do Bukowiny, a w kolejnych tygodniach rumuńskie aspiracje objęły także Siedmiogród i Banat.