Piłsudski wraca do Warszawy
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 10 listopada 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Polska, Józef Piłsudski, Niemcy, okupacja niemiecka
W niedzielę 10 listopada 1918 roku wczesnym rankiem na Dworzec Wiedeński w Warszawie wjechał pociąg z Berlina. Wysiedli z niego Józef Piłsudski i jego szef sztabu z czasów Legionów, Kazimierz Sosnkowski, od kilkunastu miesięcy więźniowie Niemców. Według „Kuriera Warszawskiego” pociąg przyjechał o 7.30, według części opracowań o siódmej. Na peronie czekało tylko kilkanaście osób: regent Zdzisław Lubomirski z adiutantem, komendant Polskiej Organizacji Wojskowej pułkownik Adam Koc, kilku oficerów POW i dziennikarz Wacław Czarski, który opisał to powitanie w prasie. Do wieczora o przyjeździe Komendanta wiedziała już cała Warszawa.
Wolni
Piłsudskiego aresztowano w lipcu 1917 roku. Większość niewoli spędził w drewnianym domku w cytadeli magdeburskiej, gdzie w sierpniu 1918 roku dołączył do niego Sosnkowski. Uwięzienie tylko zwiększyło jego popularność, a od jesieni o jego uwolnienie zabiegały wszystkie polskie środowiska. Rada Regencyjna po orędziu z 7 października chciała go widzieć ministrem wojny, a 25 października poseł Wojciech Korfanty upomniał się o niego z trybuny Reichstagu. Berlin wysłał do Magdeburga dyplomatę, hrabiego Harry’ego Kesslera, który próbował uzyskać od więźnia zobowiązanie, że po uwolnieniu nie wystąpi przeciw Niemcom. Piłsudski odmówił.
Rozstrzygnęła rewolucja, która na początku listopada ogarnęła Niemcy. 8 listopada Kessler przyjechał do twierdzy już bez żadnych warunków i oznajmił: „Panowie są wolni”. Według jego relacji obawiał się, że zbuntowani żołnierze lada chwila zaatakują twierdzę i jej załogę. Więźniowie dostali dziesięć minut na spakowanie się i jeszcze tego dnia pojechali do Berlina. Według wielu historyków że niemieckie dowództwo chciało mieć na wschodzie państwo polskie jako zaporę między rewolucją niemiecką a bolszewicką, a Piłsudskiego uważało za człowieka zdolnego utrzymać tam porządek.
Noc spędzili w berlińskim hotelu. Następnego dnia, 9 listopada, gdy na ulicach stolicy upadała monarchia, zjedli z Kesslerem posiłek w jednej z restauracji w centrum. Rozmowa toczyła się o przyszłej granicy polsko-niemieckiej. Wieczorem Polaków odprowadzono na dworzec, skąd specjalnym pociągiem pojechali do Warszawy.
Cichy przyjazd
Niemieckie władze w Warszawie trzymały termin przyjazdu w tajemnicy, bo bały się manifestacji, które mogły przerodzić się w krwawe zamieszki. Miasto spodziewało się Piłsudskiego około południa, a tego ranka odbywało się kilka wieców różnych stronnictw. Gdy pociąg przyjechał kilka godzin wcześniej, na dworcu zabrakło tłumów. Lubomirski zabrał Piłsudskiego i Koca do swojej rezydencji, gdzie rozmawiali o sytuacji na ziemiach polskich. Potem Komendant zamieszkał w pensjonacie przy ulicy Moniuszki 2. Wieść szybko się rozeszła i pod domem zebrał się tłum. Piłsudski przemówił krótko z balkonu.
Tego dnia, a według części relacji następnego, socjaliści z PPS chcieli wręczyć dawnemu towarzyszowi partyjnemu sztandar swojej organizacji bojowej. Piłsudski go nie przyjął i odpowiedział, że nie może przyjąć znaku jednej partii, bo ma obowiązek działać w imieniu całego narodu.
Pierwsze rozmowy
O 16.30 w pałacu arcybiskupim (pałac Borchów) Piłsudski uczestniczył w posiedzeniu Rady Regencyjnej. Regenci, arcybiskup Aleksander Kakowski, Lubomirski i Józef Ostrowski, wiedzieli, że po upadku Niemiec nie utrzymają władzy sami. Potem Komendant spotkał się z prezydium rządu i nawiązał łączność telegraficzną z rządem lubelskim, który nie uznawał regentów, ale Piłsudskiego uważał za swojego.
Najpilniejsza była jednak sprawa niemieckiego garnizonu. W Warszawie stało około 30 tysięcy niemieckich żołnierzy, a w całym niemieckim Generalnym Gubernatorstwie według polskich szacunków od 60 do 80 tysięcy. Jak w całych Niemczech, i tu żołnierze wybrali radę żołnierską (Soldatenrat), która wieczorem 10 listopada ukonstytuowała się w dawnym pałacu namiestnikowskim. Chcieli tylko wrócić do domu. Jeszcze 10 listopada, a według części opracowań rankiem 11 listopada, Piłsudski spotkał się z jej przedstawicielami. Obiecał im bezpieczny powrót do ojczyzny, jeśli oddadzą broń i nie będą stawiać oporu.
Wieczór 10 listopada
Rozbrajanie Niemców zaczęło się jeszcze tego dnia, zanim zawarto jakiekolwiek porozumienie. Członkowie POW, żołnierze Polskiej Siły Zbrojnej, harcerze i zwykli warszawiacy odbierali karabiny żołnierzom na ulicach i przejmowali posterunki. Większość Niemców oddawała broń bez oporu, ale w wielu miejscach padły strzały. Najcięższe starcia trwały nocą o Dworzec Wiedeński i w okolicach Cytadeli, której Niemcy próbowali bronić. Byli ranni i zabici po obu stronach.
Piłsudski wrócił do miasta, w którym władzę rościło sobie kilka polskich ośrodków. W Warszawie urzędowali regenci i ich prowizoryczny rząd, w Lublinie rząd ludowy, w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna, a o Lwów od dziesięciu dni toczyły się walki z Ukraińcami. Wszyscy oglądali się na niego. Następnego dnia, gdy na zachodzie podpisywano rozejm, regenci oddali mu dowództwo nad wojskiem.