Rozwiązanie Rady Regencyjnej
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 14 listopada 1918
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Polska, Józef Piłsudski, Królestwo Polskie
14 listopada 1918 roku trzej regenci Królestwa Polskiego, arcybiskup Aleksander Kakowski, książę Zdzisław Lubomirski i Józef Ostrowski, podpisali akt rozwiązania Rady Regencyjnej. Całą posiadaną władzę zwierzchnią przekazali Józefowi Piłsudskiemu jako naczelnemu dowódcy Wojsk Polskich, z obowiązkiem oddania jej przyszłemu rządowi narodowemu. Organ powołany w 1917 roku przez Berlin i Wiedeń przestał istnieć, a na czele odradzającego się państwa stanął jeden człowiek.
Trzy dni wcześniej regenci oddali Piłsudskiemu wojsko, a 12 listopada powierzyli mu utworzenie rządu narodowego. Sami zachowali władzę cywilną. Takie rozdwojenie nie mogło jednak trwać. Regentów, wprowadzonych w urząd patentem okupantów, nie uznawała lewica ani rząd lubelski, który oddał się do dyspozycji Piłsudskiego. 13 listopada ulicami Warszawy przeszła wielka manifestacja PPS, według socjalistów licząca blisko 50 tysięcy ludzi, a demonstranci zawiesili czerwony sztandar na Zamku Królewskim, siedzibie regentów. Akt z 14 listopada zaczynał się od słów: „Stan przejściowy podziału zwierzchniej władzy państwowej, ustanowiony odezwą z dnia 11 listopada 1918 r., nie może trwać bez szkody dla powstającego Państwa Polskiego”. Regenci postanowili więc „kierując się dobrem Ojczyzny” rozwiązać Radę i złożyć swoje obowiązki i odpowiedzialność wobec narodu w ręce naczelnego dowódcy, który miał je przekazać rządowi narodowemu.
Tego samego dnia Piłsudski wydał już jako faktyczna głowa państwa własny dekret. Pisał w nim, że po wyjściu z niemieckiej niewoli zastał wyzwalającą się Polskę „w najbardziej chaotycznych stosunkach wewnętrznych i zewnętrznych”. Po rozmowach z przedstawicielami niemal wszystkich stronnictw, „licząc się z potężnemi prądami, zwyciężającemi dzisiaj na Zachodzie i Wschodzie Europy”, mianował prezydentem ministrów Ignacego Daszyńskiego, szefa rządu lubelskiego, który dwa, trzy dni wcześniej złożył na jego ręce dymisję. Zażądał od niego, by wzmocnił gabinet fachowcami bez względu na ich poglądy, i zastrzegł, że rząd ma charakter tymczasowy i nie może przeprowadzać głębokich zmian społecznych, bo o nich zdecyduje dopiero Sejm Ustawodawczy, zwołany w ciągu kilku miesięcy. Daszyński miał też przygotować projekt najwyższej władzy reprezentacyjnej obejmującej wszystkie trzy zabory. W dekrecie państwo nazywało się już nie Królestwem, lecz Republiką Polską.
Daszyński zaczął rozmowy z innymi stronnictwami, ale narodowi demokraci nie chcieli socjalisty na czele rządu. W Warszawie wciąż urzędowało też prowizorium Władysława Wróblewskiego, ostatni gabinet powołany przez regentów, który prowadził bieżące sprawy aż do powstania nowego rządu. Władzę zwierzchnią Piłsudski sprawował na podstawie aktu regentów, dopóki dekretem z 22 listopada nie ustanowił się Tymczasowym Naczelnikiem Państwa. Kakowski pozostał arcybiskupem warszawskim, a dwaj pozostali regenci na razie wycofali się z polityki.