TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Borden na posiedzeniu brytyjskiego gabinetu

Kategoria:
Polityka
Data:
14 lipca 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Kanada, Wielka Brytania, Herbert Henry Asquith

14 lipca 1915 roku premier Kanady Robert Borden wziął w Londynie udział w posiedzeniu brytyjskiego gabinetu. Zaprosił go premier Herbert Henry Asquith. Depesze z Londynu podały tę wiadomość jeszcze tego samego dnia, a nazajutrz „Daily Mail” napisał, że obecność Bordena „tworzy precedens największej wagi”. Według dziennika zastrzeżenia teoretyków ustąpiły przed twardymi lekcjami wojny, a imperium zbliżyło się o krok do federacji politycznej.

Pierwszy, ale z zastrzeżeniami

Ówczesna prasa przedstawiała Bordena jako pierwszego premiera zamorskiego dominium, który zasiadł przy stole brytyjskiego gabinetu. Tak to wydarzenie zapamiętano. Trzeba jednak pamiętać, czym ono było, a czym nie. Szefowie rządów dominiów spotykali się z brytyjskimi ministrami już wcześniej, na konferencjach imperialnych i w Komitecie Obrony Imperium, gremium doradczym do spraw wojskowych. Sam Borden w lipcu 1912 roku uczestniczył wraz z innymi kanadyjskimi ministrami w posiedzeniu tego komitetu pod przewodnictwem Asquitha. Nowością było dopuszczenie go do gabinetu, czyli do grona, w którym zapadały decyzje polityczne. Borden przyszedł jednak jako gość. Nie został członkiem rządu i nie zyskał prawa udziału w kolejnych posiedzeniach.

„Daily Telegraph” pisał, że wizyta zrewolucjonizowała teorię i praktykę rządzenia krajem, obowiązującą od ponad półtora stulecia. Dwa dni później lord Alfred Milner, jeden z czołowych zwolenników ściślejszej jedności imperium, poszedł dalej. Na bankiecie w Londynie stwierdził, że Wielka Brytania powinna mieć gabinet imperialny, do którego premierzy dominiów byliby zapraszani „nie jako goście, lecz z prawa”.

Wizyta premiera Kanady

Borden przypłynął do Wielkiej Brytanii na początku lipca. Była to jego pierwsza podróż do Europy od wybuchu wojny. Chciał zobaczyć kanadyjskich żołnierzy, a przede wszystkim porozmawiać z rządem brytyjskim o prowadzeniu wojny. Kanada wysłała już do Europy 1 Dywizję, która w lutym przeprawiła się do Francji, a w kwietniu poniosła ciężkie straty pod Ypres. Na przyjęciu wydanym w tych dniach na jego cześć, któremu przewodniczył pierwszy lord Admiralicji Arthur Balfour, Borden mówił, że Kanada ma za oceanem 75 tysięcy żołnierzy, a drugie tyle w szkoleniu. Gdy dodał, że Kanadyjczycy nie są narodem wojskowym, Balfour odparł, że nie są nimi także Brytyjczycy, Australijczycy, Nowozelandczycy ani mieszkańcy Południowej Afryki, ale to narody niewojskowe, które potrafią walczyć.

W kolejnych tygodniach Borden odwiedzał kanadyjskie obozy w Anglii i szpitale z rannymi. Według kanadyjskich źródeł obszedł ich ponad 50 i nazwał te odwiedziny najbardziej poruszającym przeżyciem swojego życia. Około 20 lipca był przez dwa dni gościem marszałka Johna Frencha na froncie we Francji. 29 lipca City of London nadało mu honorowe obywatelstwo. Wracając w sierpniu do domu, zapewniał w pożegnalnym przesłaniu, że rozmowy z ministrami przekonały go, iż zrobiono wszystko, by zapewnić armii zwycięstwo.

Uprzejmość bez wpływu

Za kulisami Borden był mniej zadowolony. Rząd Asquitha przyjmował go serdecznie, ale nie zamierzał dzielić się z Kanadą decyzjami o prowadzeniu wojny ani przekazywać jej wielu informacji. Kanadyjski premier często dowiadywał się o ważnych postanowieniach, także dotyczących kanadyjskich żołnierzy, z gazet. Biografowie Bordena uważają, że ta podróż zmieniła jego spojrzenie na stosunki Kanady z imperium. Na początku 1916 roku pisał z goryczą, że Kanada, która wystawia setki tysięcy żołnierzy, nie zgodzi się, by traktowano ją jak „mechaniczne zabawki”.

Na prawdziwą zmianę trzeba było poczekać do 1917 roku, gdy nowy premier David Lloyd George zaprosił przywódców dominiów do Londynu i utworzył Imperialny Gabinet Wojenny. Borden zasiadł w nim już nie jako gość, ale jako członek.