Początek bitwy pod Dobrym Polem
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 15 września 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Dobrym Polem
- Tagi:
- Serbia, Francja, Bułgaria, Louis Franchet d'Espérey
15 września 1918 roku o 5.30 rano, w półmroku przed wschodem słońca, francuskie i serbskie dywizje wyszły z okopów na górskim grzbiecie nad kotliną Meglena i ruszyły na bułgarskie pozycje na szczytach Vetrenik, Dobro Pole i Sokol. Tak zaczęła się wielka ofensywa sprzymierzonych na froncie salonickim, przygotowywana od czerwca przez generała Louisa Francheta d’Espéreya. Do wieczora grań była zdobyta, a w nocy przez wyłom szły już na północ dywizje serbskie. Następnego dnia Serbowie zdobyli drugą bułgarską pozycję na masywie Kozjak. Brytyjska chronologia wojny notuje początek bitwy pod 15 września, a jej koniec pod 16 września. Za francuskimi historykami przyjmujemy jednak, że przełamanie trwało do wieczora 17 września.
Przed szturmem
Wybór miejsca był zaskoczeniem dla obu stron. Grzbiet, na którym biegła tu dawna granica grecko-serbska, wznosił się miejscami na blisko 1900 metrów, a bułgarscy żołnierze siedzieli na nim w schronach wykutych w skale. Właśnie dlatego Bułgarzy uważali tę pozycję za niezdobytą. Według serbskich i bułgarskich opracowań od sierpnia widzieli przygotowania i spodziewali się ataku w tym rejonie, ale nie wzmocnili obrony w głębi: ich druga i trzecia linia były ledwie zaczęte. Dowódca niemiecko-bułgarskiej grupy armii, generał Friedrich von Scholtz, oczekiwał według Fallsa głównego uderzenia nieco dalej na zachód, nad Crną Reką. Plan uderzenia w górach przygotowało dowództwo serbskie, a Franchet d’Espérey przyjął go zaraz po objęciu dowództwa. W tych samych górach Serbowie zdobyli Kajmakczałan w 1916 roku, a w maju 1917 roku atakowali bez powodzenia.
Przez całe lato wciągano na szczyty ciężkie działa, budowano drogi i kolejki wąskotorowe, które dochodziły na kilka kilometrów od frontu. Wojewoda Živojin Mišić, szef sztabu armii serbskiej, wydał w przededniu ofensywy rozkaz, z którego serbskie opracowania przytaczają często słowa: „Trzeba śmiało prąć naprzód, bez wytchnienia, do ostatnich granic sił ludzi i koni”. Franchet d’Espérey zostawił mu decyzję, kiedy zacząć. Mišić z regentem Aleksandrem spędził noc z 13 na 14 września na stanowisku obserwacyjnym w górach. O świcie dolinę okrywała mgła, ale się podniosła i według serbskich opracowań już kwadrans po szóstej Mišić wysłał armiom umówiony sygnał. Według brytyjskiej historii oficjalnej Cyrila Fallsa brzmiał on „wyślijcie czternastu oficerów i ośmiu żołnierzy” i oznaczał, że ogień zacznie się 14 września o ósmej.
14 września artyleria grzmiała cały dzień, nie tylko w górach, ale na całym froncie od Wardaru po Bitolę, by ukryć miejsce uderzenia. Na odcinku 2 Armii serbskiej na każde 30 metrów frontu przypadało jedno działo. Tylko po południu ogień ustał na pół godziny, by francuskie samoloty mogły sfotografować zniszczenia, co przy silnym wietrze niezbyt się udało. Serbskie i francuskie eskadry bombardowały obozy na tyłach i nie dopuszczały nad front samolotów nieprzyjaciela. Po zmroku patrole meldowały, że w zasiekach są przejścia, a pierwsze okopy w wielu miejscach zniszczone. Bułgarzy odpowiadali rano słabo, ale przed wieczorem ich artyleria zaczęła ostrzeliwać tyły Serbów i Francuzów. Kwatera Scholtza wciąż nie była pewna, gdzie padnie główny cios, i jeszcze tego dnia przesunęła część odwodów pod Bitolę.
15 września
Szturm prowadziła serbska 2 Armia wojewody Stepy Stepanovicia, a w jej pierwszej linii stały francuska 17 Dywizja Kolonialna, francuska 122 Dywizja Piechoty i serbska Dywizja Szumadijska. Bułgarska zapora artyleryjska o 5.30 była silna, co dowodziło, że większość baterii przetrwała ostrzał. Na prawym skrzydle Szumadijczycy wspięli się na zachodni stok Vetrenika i od razu zdobyli wzgórze 1570, biorąc 300 jeńców i sześć dział. Na wschodnim stoku walka trwała do popołudnia. Francuska 17 Dywizja Kolonialna generała Pruneau o ósmej zdobyła płaskowyż Kravica, a potem przez dwie godziny odpierała kontrataki: Bułgarzy podchodzili pięć razy i raz odbili Kravicę. Około 15.45 batalion 54 Pułku Kolonialnego, znów wsparty przez Serbów, zdobył szczyt Kravički Kamen.
Na lewym skrzydle 122 Dywizja generała Toparta szturmowała Dobro Pole i Sokol. Bułgarzy stawali na przedpiersiach i obrzucali Francuzów granatami, a jedno gniazdo karabinów maszynowych zniszczono miotaczem ognia. Za zaporą ogniową przesuwającą się o 100 metrów co cztery minuty Francuzi po siódmej wdarli się na szczyt Dobrego Pola. Dalsze bułgarskie umocnienia za nim trzeba było zdobywać, jak pisano we francuskiej relacji, „człowiek po człowieku, od skały do skały”, z pomocą serbskiej artylerii polowej, która wyjechała na otwarte stoki tuż za piechotą. Padły dopiero o drugiej po południu. Sokol bronił się do wieczora. Francuski batalion utknął 150 metrów pod szczytem, ale po zmroku Bułgarzy zaczęli wycofywać karabiny maszynowe i szczyt zdobyto szturmem w ciemności.
Wieczorem Francuzi wzięli prawie 3 tysiące jeńców i 33 działa. O szóstej wieczorem serbskie Dywizje Jugosłowiańska i Timocka zaczęły przechodzić przez linie Francuzów. Grzbiet, który zdobyli Francuzi, był dawną granicą Serbii, więc Serbowie wchodzili w wyłom na własną ziemię, prawie trzy lata po odwrocie przez Albanię. Według Fallsa żołnierze wybiegali z szeregów, by uściskać Francuzów, a kolumny szły dalej, śpiewając Marsyliankę. Mišić polecił maszerować przez całą noc. Gorzej szło serbskiej 1 Armii generała Petara Bojovicia na lewym skrzydle: po południu próbowała ruszyć, ale została odparta.
Po bułgarskiej stronie wieczorem okazało się, że rozbite zostały wewnętrzne skrzydła 2 i 3 Dywizji, które trzymały prawie wszystkie siły w pierwszej linii. Scholtz uznał sytuację za poważną, ale nie beznadziejną: liczył, że jeśli zdoła zamknąć wyłom choćby na dobę, natarcie wygaśnie w górach, jak wiele wcześniejszych. Oddał ostatnie odwody, a dowódca niemieckiej 11 Armii, generał Kuno von Steuben, już po południu nakazał odwrót na drugą pozycję, biegnącą przez masyw Kozjak. Niedobitkami obu dywizji i posiłkami miał dowodzić niemiecki generał von Reuter.
16 września
O świcie Dywizja Jugosłowiańska, złożona w dużej części z ochotników z południowosłowiańskich ziem monarchii habsburskiej, była gotowa do szturmu na Kozjak, kilka kilometrów na północ od zdobytej grani. Relacje o tym dniu są sprzeczne. Według źródeł francuskich i serbskich Serbowie zdobyli rano i w południe dwa wierzchołki Kozjaka, po południu zostali z nich zepchnięci przez kontratak i przed zmierzchem odzyskali je na stałe. Według niemieckiej historii oficjalnej wszystkie ataki odpierano aż do siódmej wieczorem, gdy Bułgarzy na Kozjaku nagle się załamali, a dalszą ucieczkę powstrzymał dopiero saski batalion strzelców. W nocy cała druga pozycja aż do Crnej Reki była w rękach Serbów.
Tego dnia rozszerzył się też wyłom. Serbska 1 Armia, która w nocy przeszła przez opuszczone okopy, przed południem miała Dywizję Drińską za rzeką Gradešnica, a Dywizja Morawska nawiązała styczność z Jugosłowiańską przed drugą linią nieprzyjaciela. Scholtz po raz pierwszy poprosił niemieckie naczelne dowództwo o posiłki. Dowódca bułgarskiej 2 Dywizji wieczorem, bez porozumienia z sąsiadami, zarządził odwrót na trzecią pozycję. Następnego dnia, wycofując się bez rozkazu za Crną Rekę, otworzył Serbom drogę ku Wardarowi.
Wśród bułgarskich żołnierzy krążyła podobno pogłoska, że Niemcy zawarli z Bułgarią „trzyletni kontrakt”, który wygasa 15 września, i że po tym dniu wojsko pójdzie do domu. Opowiadają o tym źródła niemieckie i brytyjskie, ale Falls podejrzewa, że datę dopasowano później do dnia natarcia. Nie ulega jednak wątpliwości, że Bułgarzy byli zmęczeni wojną. Niezadowolenie z niemieckich dowódców i braki żywności obaliły w czerwcu rząd Radosławowa, a nowy rząd Aleksandyra Malinowa szukał wyjścia z wojny. Klęska pod Dobrym Polem miała mu je wkrótce narzucić.