Francja · Ententa
Charles Lanrezac
Dowódca francuskiej 5 Armii (kwiecień–wrzesień 1914)
- Urodzony:
- 30 lipca 1852, Pointe-à-Pitre (Gwadelupa)
- Zmarł:
- 18 stycznia 1925, Neuilly-sur-Seine
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Charles Lanrezac, Francja, Joseph Joffre, wielki odwrót
Charles Lanrezac dowodził francuską 5 Armią przez niespełna pięć tygodni, od mobilizacji do 3 września 1914 roku, ale te tygodnie wystarczyły, by stał się jedną z najbardziej spornych postaci początku wojny. Jego armia stała na lewym skrzydle wojsk francuskich, tam gdzie przez Belgię nadciągało niemieckie prawe skrzydło. Lanrezac wcześniej niż naczelne dowództwo zrozumiał, skąd idzie główne uderzenie, a jego odwrót spod Charleroi uratował 5 Armię przed okrążeniem. Pod Guise przeprowadził jedyny duży francuski kontratak w czasie wielkiego odwrotu. Mimo to tuż przed bitwą nad Marną naczelny wódz odebrał mu dowództwo. Dla jednych był ofiarą, która ocaliła Francję, dla innych zmęczonym i kłótliwym generałem, który nie umiał współpracować ani z przełożonymi, ani z Brytyjczykami.
Przed wojną
Urodził się 30 lipca 1852 roku w Pointe-à-Pitre na Gwadelupie jako syn oficera piechoty morskiej, który doszedł do stopnia oficerskiego z szeregów. Niektóre źródła podają datę o dzień późniejszą. Uczył się w szkole wojskowej w La Flèche, a w 1869 roku wstąpił do szkoły w Saint-Cyr. Już w następnym roku jako podporucznik poszedł na wojnę z Prusami. Walczył w Armii Loary pod Coulmiers i Orleanem, a zimą w armii generała Bourbakiego, która próbowała odsieczy Belfortu.
Po wojnie zrobił karierę przede wszystkim jako oficer sztabu i wykładowca. Ukończył Wyższą Szkołę Wojenną, a potem przez lata uczył w niej historii wojskowej, strategii i taktyki, w końcu jako zastępca dyrektora nauk. Napisał cenione studium wiosennej kampanii Napoleona z 1813 roku. Uchodził za jeden z najbystrzejszych umysłów armii, ale także za człowieka zgryźliwego i porywczego. W czasach, gdy francuski sztab coraz bardziej wierzył w natarcie za wszelką cenę, Lanrezac zalecał manewr i przestrzegał przed dowódcami, którzy rzucają się na pierwszego napotkanego przeciwnika, bo wtedy wódz traci wszelką kontrolę nad bitwą. W 1906 roku został generałem brygady, a w 1911 roku generałem dywizji.
Generał Joseph Joffre, od 1911 roku szef Sztabu Generalnego, cenił go bardzo wysoko. Po latach pisał, że nikt nie wydawał mu się lepiej przygotowany do dowodzenia 5 Armią, której zadanie miało być najtrudniejsze. W kwietniu 1914 roku Lanrezac zastąpił przechodzącego w stan spoczynku generała Josepha Gallieniego jako członek Najwyższej Rady Wojennej i wyznaczony dowódca 5 Armii. Podobnie jak poprzednik szybko nabrał wątpliwości co do planu koncentracji. 5 Armia miała stanąć naprzeciw Ardenów, a on obawiał się, że Niemcy obejdą ją od północy, przez Belgię, także na zachód od Mozy. W ostatnich dniach lipca 1914 roku przesłał naczelnemu dowództwu memoriał w tej sprawie. Po wojnie twierdził, że Joffre go zlekceważył. Joffre odpowiadał, że dotarł do niego dopiero 1 sierpnia, a dyskusja o nim w chwili mobilizacji byłaby przedwczesna.
Sierpień 1914: Sambra i Charleroi
W pierwszych dniach wojny 5 Armia, licząca pięć korpusów, dywizje rezerwowe i kawalerię, skupiała się między Mozą a Ardenami. Lanrezac coraz natarczywiej meldował, że wywiad widzi niemieckie kolumny w rejonie Huy, na północ od Mozy. Kwatera główna uważała te meldunki za przesadzone. 14 sierpnia Lanrezac pojechał do Joffre’a i prosił, by pozwolił mu zwrócić armię frontem na północ, a nie rzucał 3 i 4 Armii w Ardeny. Joffre, zadowolony z początkowych postępów w Lotaryngii, nie chciał tego słuchać. Lanrezac wspominał, że wyjechał ze „śmiercią w duszy”. Dopiero wieczorem 15 sierpnia, gdy niemiecka kawaleria pojawiła się pod Dinant, dostał zgodę na przesunięcie armii w widły Sambry i Mozy. Jego żołnierze musieli przejść w kilka dni ponad sto kilometrów.
17 sierpnia w swojej kwaterze w Rethel przyjął marszałka Johna Frencha, dowódcę Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, który miał stanąć na jego lewym skrzydle. Spotkanie skończyło się wzajemną niechęcią. Według brytyjskiego oficera łącznikowego Edwarda Spearsa, gdy French łamaną francuszczyzną zapytał, czy Niemcy przeprawią się przez Mozę pod Huy, Lanrezac odparł, że pewnie poszli tam łowić ryby. Syn generała kwestionował później tę relację, ale nieufność między obu dowódcami była faktem i ciążyła na całej kampanii.
W bitwie pod Charleroi, rozpoczętej 21 sierpnia, 5 Armia znalazła się w położeniu, przed którym ostrzegał jej dowódca. Gwardia i X Korpus niemieckiej 2 Armii generała Karla von Bülowa uchwyciły przeprawy na Sambrze, zanim Francuzi zdążyli je obsadzić. 22 sierpnia francuskie korpusy, wbrew zaleceniom Lanrezaca, by trzymać się wzgórz na południe od rzeki, kontratakowały w gęstej zabudowie przemysłowego zagłębia i poniosły ciężkie straty. 23 sierpnia niemiecka 3 Armia sforsowała Mozę pod Dinant i zagroziła prawemu skrzydłu Francuzów, a Belgowie opuszczali Namur. Wieczorem Lanrezac wydał rozkaz odwrotu, nie uzgodniwszy go w pełni z Brytyjczykami, którzy tego dnia walczyli pod Mons. Odwrót odsłonił ich prawe skrzydło i zmusił do wycofania się. Winston Churchill napisał po latach, że trafna ocena położenia i stanowcza decyzja Lanrezaca zasłużyły na wdzięczność Francji, i dodał z przekąsem, że szkoda, iż zapomniał powiadomić o niej brytyjskich sojuszników.
Guise
Po przegranych bitwach granicznych, w czasie wielkiego odwrotu, stosunki Lanrezaca z kwaterą główną i z Brytyjczykami jeszcze się pogorszyły. 26 sierpnia w Saint-Quentin doszło do burzliwej narady z Joffre’em i Frenchem, na której Lanrezac sprawiał wrażenie znudzonego i lekceważącego. Joffre potrzebował jednak czasu na zebranie nowej 6 Armii na lewym skrzydle i musiał odciążyć pobitych pod Le Cateau Brytyjczyków. 27 sierpnia polecił 5 Armii zatrzymać się i uderzyć na zachód, w kierunku Saint-Quentin, w bok niemieckiej 1 Armii generała Alexandra von Klucka.
Lanrezac uważał ten rozkaz za groźny. Obrót armii o 90 stopni wystawiał jej prawy bok na cios Bülowa nadchodzącego z północy. Oficera kwatery głównej, który przyjechał z instrukcjami, odprawił podobno słowami, by jego „mali strategowie” najpierw nauczyli się własnego rzemiosła. 28 sierpnia Joffre przyjechał do jego kwatery w Marle i po gwałtownej wymianie zdań kazał spisać rozkaz, który podpisał na miejscu. Prezydent Raymond Poincaré zanotował krążące plotki, że naczelny wódz groził Lanrezacowi rozstrzelaniem. Joffre wspominał, że przez dwie noce rozważał, czy go nie odwołać.
Rankiem 29 sierpnia, gdy zaczynała się bitwa pod Guise, Joffre przyjechał do Laon i przez kilka godzin w milczeniu przyglądał się, jak Lanrezac kieruje walką. Odjechał uspokojony. Natarcie na Saint-Quentin utknęło, ale na północ od Oise niemiecka Gwardia została odrzucona przez kontratak I Korpusu generała Louisa Franchet d’Espéreya. Joffre pisał później, że Lanrezac wykazał wielką szybkość i zrozumienie, gdy przerwał nieudane natarcie na zachód i oparł się na sukcesie pod Guise. Późnym wieczorem naczelny wódz pozwolił mu na odwrót, bo armii groziło oskrzydlenie. Bülow, którego wojska poniosły ciężkie straty, wezwał na pomoc Klucka, a ten skręcił na południowy wschód, mijając Paryż od wschodu. Ten ruch odsłonił niemieckie skrzydło przed armią Maunoury’ego i stał się jedną z przyczyn zwycięstwa nad Marną.
Odwrót za Aisne i Marnę był ciężki. 31 sierpnia niemiecka kawaleria omal nie zajęła przepraw na Aisne za plecami 5 Armii. Świadkowie słyszeli, jak dowódca w chwili zwątpienia wołał, że wszystko stracone.
Odwołanie
3 września 1914 roku Joffre przyjechał po południu do kwatery 5 Armii i odebrał Lanrezacowi dowództwo. Jego następcą został Franchet d’Espérey. W pamiętnikach Joffre tłumaczył, że od czasu Guise skłonność Lanrezaca do krytykowania i podważania rozkazów, spotęgowana zmęczeniem, podkopywała ducha sztabu, a w zbliżającej się kontrofensywie nie można było na nim polegać. Relacje o samej rozmowie się różnią. Lanrezac pisał, że przypomniał naczelnemu wodzowi, iż wydarzenia przyznały mu rację, a Joffre unikał jego wzroku. Joffre twierdził, że odwołany generał przyjął decyzję spokojnie, a nawet z ulgą. Lanrezac nie był wyjątkiem. Do 6 września Joffre odsunął dwóch dowódców armii, dziesięciu dowódców korpusów i kilkudziesięciu dowódców dywizji.
Do czynnej służby na froncie już nie wrócił. Powierzano mu doraźne misje, głównie inspekcje ośrodków szkolenia piechoty. Po odejściu Joffre’a, na przełomie 1916 i 1917 roku, proponowano mu stanowiska odpowiednie do jego kwalifikacji, ale chory na cukrzycę i rozgoryczony generał odmówił. W lipcu 1917 roku, gdy naczelnym wodzem był już Philippe Pétain, otrzymał krzyż wielkiego oficera Legii Honorowej. W uzasadnieniu napisano, że jego armia przyjęła uderzenie mas nieprzyjaciela o wielkiej przewadze liczebnej, a on wykonał jeden z najtrudniejszych manewrów i oddał krajowi wybitne usługi.
Po wojnie
W 1920 roku wydał książkę o planie wojny i pierwszym miesiącu kampanii, w której ostro rozliczył się z Joffre’em. Wywołała ona długi spór. Historyk Jules Isaac poświęcił mu w 1922 roku krytyczne studium świadectw o roli 5 Armii. Pod koniec życia Lanrezac łagodniej oceniał przeciwnika: mówił, że na miejscu Joffre’a postąpiłby tak samo, bo obaj inaczej widzieli sprawy taktyki i strategii i nie mogli się porozumieć. W 1924 roku dostał wielki krzyż Legii Honorowej, a wcześniej belgijskie odznaczenia za sierpień 1914 roku. Zmarł 18 stycznia 1925 roku w Neuilly-sur-Seine. Zgodnie ze swoją wolą został pochowany bez honorów wojskowych. Według francuskiego ministerstwa obrony od 1933 roku spoczywa w paryskim Les Invalides. Na jego grobie umieszczono napis: „Temu, który w sierpniu 1914 roku ocalił Francję”.
Ocena
Ocena Lanrezaca zależy w dużej mierze od tego, czyje świadectwo się przyjmie. Jego zły wizerunek w literaturze anglojęzycznej pochodzi głównie od Spearsa, którego wspomnienia z 1930 roku przedstawiły go jako aroganckiego pedanta, przytłoczonego ciężarem dowodzenia i niechętnego do walki. Część Brytyjczyków, w tym szef wywiadu Korpusu Ekspedycyjnego George Macdonogh, uważała ten portret za niesprawiedliwy. French zresztą zaraz po pierwszym spotkaniu pisał o nim w dzienniku życzliwie, a jego niechęć narosła dopiero później.
Wielu historyków przyznaje Lanrezacowi rację w sporze o kierunek niemieckiego uderzenia. Amerykański autor Sewell Tyng pisał, że miał „dar Kasandry”: przewidział zagrożenie, ale nikt go nie słuchał. Amerykański historyk Holger Herwig uważa, że odwrót spod Charleroi mógł ocalić 5 Armię przed zagładą, choć zarzuca jej dowódcy, że pod Guise zbyt długo trzymał w odwodzie korpus Franchet d’Espéreya i nie wykorzystał luki między armiami niemieckimi. Brytyjski historyk John Terraine widział w Guise francuskie zwycięstwo taktyczne. Francuski historyk wojskowości Rémy Porte zauważa, że zdolności wojskowych Lanrezaca nikt nie kwestionował, ale sam w dużej mierze przyczynił się do swojego upadku szorstkim sposobem bycia i ostrym językiem wobec przełożonych i sojuszników. Większość autorów zgadza się co do jednego: Lanrezac rozumiał położenie lepiej niż kwatera główna, ale nie potrafił przekonać do swoich racji ani Joffre’a, ani Brytyjczyków.