1915: Mezopotamia, Persja i Kaukaz
Bitwa pod Ktezyfonem
- Daty:
- 22–25 listopada 1915
- Front:
- Bliski Wschód
- Miejsce:
- Pozycje osmańskie pod Ktezyfonem (Salman Pak) po obu brzegach Tygrysu, około 25 kilometrów na południowy wschód od Bagdadu, środkowa Mezopotamia (dzisiejszy Irak)
- Strony:
- Wielka Brytania i Indie BrytyjskieJohn Nixon, Charles Townshend, Walter Delamain, Frederick Hoghton, Charles MellissImperium OsmańskieNureddin Bej, Halil Bej
- Wynik:
- Taktycznie nierozstrzygnięta, strategicznie zwycięstwo osmańskie. Brytyjczycy zdobyli pierwszą linię okopów, ale po ciężkich stratach odstąpili od marszu na Bagdad i w nocy z 25 na 26 listopada zaczęli odwrót, który zakończył się w Al-Kucie.
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania
Bitwa pod Ktezyfonem zatrzymała brytyjski marsz na Bagdad. 6 Dywizja (Poona) generała Charlesa Townshenda, wzmocniona brygadą kawalerii i dodatkowymi batalionami, uderzyła 22 listopada 1915 roku na umocnioną pozycję osmańską wśród ruin starożytnego Ktezyfonu, nad Tygrysem, około 25 kilometrów od Bagdadu. Po całym dniu walki Brytyjczycy i Hindusi zdobyli całą pierwszą linię tureckich okopów na lewym brzegu rzeki, ale nie zdołali przełamać drugiej. Stracili przy tym blisko 40 procent żołnierzy. W nocy z 23 na 24 listopada odparli gwałtowne tureckie kontrataki, ale nie mieli już sił na dalsze natarcie. Wieczorem 25 listopada Townshend zaczął odwrót. Taktyczny sukces zamienił się w strategiczną klęskę: kilka dni później dywizja cofnęła się aż do Al-Kutu, gdzie została oblężona.
Nazwa i daty
Brytyjska historia oficjalna (Moberly, The Campaign in Mesopotamia, tom II) nazywa starcie bitwą pod Ktezyfonem (Battle of Ctesiphon) i liczy je od natarcia 22 listopada do odwrotu Townshenda wieczorem 25 listopada 1915 roku. Tych samych dat używa większość opracowań. Turcy nazywają je bitwą pod Salman Pak (Selman-ı Pak Muharebesi), od pobliskiej miejscowości z grobem Salmana al-Farisiego, towarzysza proroka Mahometa.
Przyjmujemy daty 22–25 listopada 1915 roku. 22 listopada rozegrała się główna bitwa. 23 listopada Brytyjczycy porządkowali oddziały i ewakuowali rannych, a od popołudnia do świtu 24 listopada odpierali tureckie kontrataki. 24 i 25 listopada obie strony stały naprzeciw siebie, każda przekonana, że przeciwnik dostał posiłki. Wieczorem 25 listopada Townshend wycofał się do Lajj. Dalszy odwrót do Al-Kutu, w tym starcie pod Umm at-Tubul 1 grudnia, opisujemy jako następstwo bitwy.
Tło
Po pierwszej bitwie pod Al-Kutem we wrześniu 1915 roku dywizja Townshenda dotarła 5 października do Azizijji, mniej więcej w pół drogi między Al-Kutem a Bagdadem. Tam się zatrzymała. Niski stan wody w Tygrysie i brak statków uniemożliwiały dowiezienie zapasów, a w Londynie i w Indiach toczyła się dyskusja, czy iść dalej. Dowódca wojsk w Mezopotamii, generał John Nixon, i wicekról Indii lord Hardinge parli do zajęcia Bagdadu. Liczyli, że jego upadek zrobi wielkie wrażenie na muzułmanach od Persji po Afganistan i zrównoważy niepowodzenia nad Dardanelami. Townshend ostrzegał 3 października, że do bezpiecznego zajęcia miasta potrzebne są dwie dywizje. 23 października rząd brytyjski pozwolił Nixonowi maszerować na Bagdad, „jeśli uzna, że ma do tego wystarczające siły”, i obiecał mu dwie dywizje indyjskie z Francji. Ich przybycie wymagało jednak czasu.
Przygotowania trwały kilka tygodni. Statki z zaopatrzeniem utykały na mieliznach, a żaglowe barki płynęły w górę rzeki bardzo powoli, bo długo wiał przeciwny, północny wiatr szamal. 11 listopada straż przednia Townshenda ruszyła z Azizijji. 19 listopada Brytyjczycy niemal bez walki zajęli Zor, a 20 listopada stanęli w Lajj, kilkanaście kilometrów od tureckich okopów. Jednocześnie napływały coraz liczniejsze, ale niepewne wiadomości o tureckich posiłkach. Londyn donosił, że feldmarszałek Colmar von der Goltz, stary znajomy armii osmańskiej, wyjechał do Bagdadu i ma objąć dowództwo nowej, 6 Armii. Nixon uważał te doniesienia za przesadzone. Według jego sztabu Turcy mieli pod Ktezyfonem około 13 tysięcy piechoty i 38 dział.
Pozycja osmańska
Wojskami osmańskimi w Iraku dowodził wciąż pułkownik Nureddin Bej, pokonany pod Al-Kutem. Przez siedem tygodni, jakie dał mu postój Brytyjczyków w Azizijji, umocnił pozycję w poprzek Tygrysu, w miejscu, gdzie rzeka płynie między ruinami Ktezyfonu i Seleucji. Najbardziej widocznym punktem w okolicy był ogromny łuk ruin pałacu królów z dynastii Sasanidów, wznoszący się kilkadziesiąt metrów nad równiną. Nieco na południowy wschód od niego biegły dwa wały ziemne, które Brytyjczycy nazywali Wysokim Murem (High Wall).
Turcy przygotowali trzy linie obrony. Pierwsza, najstaranniej zbudowana, ciągnęła się na lewym brzegu przez ponad dziesięć kilometrów na północny wschód od rzeki. Składała się z piętnastu zamkniętych redut, połączonych ciągłym okopem i w większości osłoniętych zasiekami. Okopy były niskie i z daleka prawie niewidoczne. Na północnym końcu stały dwie szczególnie silne reduty na niewielkich pagórkach, które Townshend nazwał „Vital Point” (w skrócie V.P.), czyli „punkt kluczowy”. Dalej na południe leżała Reduta Wodna (Water Redoubt). Na prawym brzegu okopy były krótsze i słabsze. Druga linia biegła 3–5 kilometrów za pierwszą i była dużo słabiej przygotowana, a trzecia, ledwie zaczęta, wzdłuż rzeki Dijala. Rzekę zamykały zatopione statki i miny. Jedyny most łodziowy leżał daleko w tyle, co utrudniało przerzucanie wojsk z brzegu na brzeg.
Według tureckiej relacji, na której opiera się brytyjska historia oficjalna, 21 listopada Nureddin miał około 18 tysięcy piechoty, 400 kawalerzystów, dwa pułki na wielbłądach, 52 działa i kilka tysięcy arabskich ochotników. Prawy brzeg trzymała 35 Dywizja. Na lewym brzegu pierwszej linii broniły 38 Dywizja i, na zagrożonym północnym odcinku przy V.P., świeża 45 Dywizja. W odwodzie stała 51 Dywizja, złożona z anatolijskich Turków i uważana za najlepszą w całej armii. Siedem z jej dziewięciu batalionów dotarło pod Ktezyfon do 17 listopada. Brytyjczycy nie wiedzieli o jej obecności. 21 listopada jedyny pilot, który mógł to odkryć, major Reilly, został zestrzelony nad tureckimi tyłami i dostał się do niewoli.
Siły i plan Townshenda
Townshend miał 13 756 żołnierzy, w tym około 10 200 w piechocie i niespełna 1100 kawalerzystów, 30 dział polowych i 46 karabinów maszynowych. Wspierała go flotylla rzeczna z nową kanonierką Firefly i działami na barkach. W rozkazie podał zaniżoną liczbę Turków, 10–11 tysięcy, jak później pisał, żeby nie zniechęcać żołnierzy. Lotnictwo, po stracie kilku maszyn, miało do dyspozycji już tylko dwa sprawne samoloty.
Plan był podobny do tego spod Al-Kutu. Kolumna „C” generała Fredericka Hoghtona (17 Brygada) miała związać turecki front przy Reducie Wodnej, pozorując główne natarcie. Kolumna „B” generała Hamiltona (18 Brygada) i Kolumna Lotna generała Charlesa Mellissa (brygada kawalerii, 76 Pułk Pendżabski i samochody pancerne) miały obejść tureckie lewe skrzydło od północy i zagrozić drodze odwrotu. Gdy tureckie odwody zwiążą się z obejściem, Kolumna „A” generała Waltera Delamaina (16 Brygada i doraźnie utworzona 30 Brygada pułkownika Climo) miała uderzyć na V.P. Townshend nie zostawił sobie żadnego odwodu. Nixon, który towarzyszył wojsku, nie przejął dowództwa. Przed komisją badającą przebieg kampanii zeznał później, że nie pozwalał mu na to stan zdrowia.
Przebieg: 22 listopada
Wieczorem 21 listopada kolumny wyruszyły z Lajj i do świtu, nie napotkawszy nieprzyjaciela, zajęły pozycje wyjściowe. Turcy wiedzieli jednak o ich ruchach. O piątej rano Nureddin dostał meldunek o kolumnie zmierzającej nad Dijalę i z trudem dał się odwieść od cofnięcia całej 51 Dywizji. Rano nad rzeką leżała mgła. Kolumna Hoghtona posuwała się powoli, nie widząc nieprzyjaciela. O 8.30 Townshend, nie słysząc jej dział, pozwolił Hamiltonowi i Mellissowi ruszyć do obejścia wcześniej, niż zakładał plan.
Tuż przed dziewiątą Delamain zameldował, że Turcy „są w pełnym odwrocie”, i poprosił o zgodę na atak na V.P. Townshend się zgodził. Gurkhowie z 2/7 Pułku Strzelców Gurkhów, Pendżabczycy i Marathowie z 30 Brygady przeszli około czterech i pół kilometra przez odkrytą równinę pod ogniem artylerii, potem skokami po sto metrów, nie strzelając, pod osłoną własnych dział i karabinów maszynowych. Zatrzymały ich dopiero zasieki 40 metrów przed okopami. Przedarli się przez nie i krótko po dziesiątej zdobyli V.P. Brytyjska historia oficjalna nazywa to „świetnym osiągnięciem, dobrze pomyślanym i dzielnie wykonanym”. Turcy z 45 Dywizji uciekli w nieładzie.
Obejście natomiast utknęło. Kolumna Hamiltona i 76 Pułk Pendżabski wpadły pod ogień tureckiego odwodu 45 Dywizji i oddziałów 51 Dywizji, które Nureddin rzucił na północ. Około dziesiątej zatrzymały się i okopały, a kawaleria Mellissa musiała walczyć pieszo i potem się cofnąć. Około 10.45 Townshend pojechał galopem do V.P. Uznał, że trzeba skupić siły przy zdobytych redutach, i kazał Hoghtonowi skręcić w ich stronę. Brygada przemaszerowała w poprzek frontu, kilometr–półtora od tureckich okopów, i poniosła ciężkie straty. Razem z ludźmi Delamaina zdobyła potem resztę redut północnego odcinka, w tym Redutę Wodną. Ludzie Climo posunęli się na zachód od V.P. i około 11.30 zdobyli osiem tureckich dział. Do 13.30 Turcy opuścili całą pierwszą linię na lewym brzegu, a 38 Dywizja uciekła w nieładzie aż do wsi Ktezyfon.
Wtedy jednak Nureddin rzucił do kontrataku swój ostatni odwód, dwa bataliony 51 Dywizji Dżewada Beja, wsparte ogniem ciężkich dział z prawego brzegu. Wyczerpane oddziały Climo, które straciły większość brytyjskich oficerów, wycofały się w stronę V.P. i porzuciły zdobyte działa. Sam Climo został trzykrotnie ranny. Delamain zebrał około sześćdziesięciu ludzi, w tym sygnalistów i ordynansów, i razem z 7 Pułkiem Radżputów próbował zdobyć drugą linię, ale musiał zawrócić przed tureckim natarciem. Hoghton z około 250 żołnierzami z sześciu batalionów utrzymał się kilkaset metrów od nieprzyjaciela do zmroku. Kanonierki przez cały dzień na próżno próbowały minąć zakole rzeki pod Bustan: zatrzymywał je celny ogień tureckich ciężkich dział z prawego brzegu.
Krótko po piątej po południu Townshend przerwał bitwę i kazał wszystkim oddziałom zebrać się przy V.P. Dopiero wtedy zobaczył, jak niewiele mu zostało. Hoghton miał według niego około 700 ludzi, Delamain około tysiąca, a Hamilton osiemset–dziewięćset. Do V.P. zwożono rannych na nieresorowanych wozach transportowych. Cztery polowe ambulanse, przygotowane na nieco ponad 400 rannych, musiały się zająć ponad 3500. Noc była bardzo zimna, brakowało wody i jedzenia. Brytyjczycy wzięli tego dnia około 1200 jeńców.
Przebieg: 23 i 24 listopada
23 listopada od świtu wiał silny wiatr, który wznosił tumany kurzu. Townshend uznał, że zanim pomyśli o dalszym natarciu, musi napoić, nakarmić i uporządkować wojsko. Zebrał siły wzdłuż zdobytej linii od Reduty Wodnej do Wysokiego Muru. Lotnicy donieśli, że Turcy cofają się nad Dijalę. W rzeczywistości Nureddin, który w nocy podzielił swoje wojska na dwa korpusy (XIII z 35 i 38 Dywizji oraz XVIII z 45 i 51 Dywizji), wycofał się tylko do drugiej linii. Po południu, widząc bezczynność Brytyjczyków, rozkazał kontratak, by odzyskać pierwszą linię.
Natarcie ruszyło z opóźnieniem i rozwinęło się dopiero po zmroku. Na V.P., gdzie Hoghton miał najwyżej 1200 ludzi i wciąż połowę rannych, Turcy z 45 Dywizji atakowali do drugiej w nocy, ale nie doszli na bliską odległość. 51 Dywizja, która miała obejść brytyjskie skrzydło, zgubiła się w ciemności i błądziła do rana. Przy Reducie Wodnej oddział Dżewada Beja przypuścił według Townshenda co najmniej sześć gwałtownych ataków, wszystkie odparte. Najdzielniej broniło się około czterystu Gurkhów i Pendżabczyków podpułkownika Powella z baterią karabinów maszynowych na pagórku pod łukiem Ktezyfonu, nazwanym potem Pagórkiem Gurkhów. Przez całą noc odpierali 35 Dywizję, która w końcu wycofała się z ciężkimi stratami. Turecki oficer sztabowy Muhammad Amin pisał po wojnie z podziwem o tym „dzielnym i zdeterminowanym małym oddziale”. Brakowało amunicji. Kolumna wozów sprowadziła ją z Lajj dopiero o trzeciej nad ranem.
24 listopada rano na froncie panowała cisza. Według tureckiej relacji w sztabie Nureddina panowało „głębokie przygnębienie”, a dowódca XVIII Korpusu meldował, że 45 Dywizja „nie istnieje”. Townshend też był u kresu. Rano zameldował Nixonowi, że jego trzy brygady liczą 900, 700 i 1000 ludzi i że „każdy wojskowy powód” wskazuje na konieczność odwrotu. Potem jednak zmienił zdanie i postanowił zostać na polu bitwy, bo uważał, że odwrót miałby złe skutki polityczne. Przez cały dzień ewakuował rannych do Lajj, a wieczorem zebrał całą dywizję przy Wysokim Murze. Nixon odpłynął ze sztabem w dół rzeki.
Odwrót: 25 listopada
W nocy z 24 na 25 listopada turecki oficer kawalerii zameldował, że Brytyjczycy obchodzą pozycję od północy. Był to w rzeczywistości ruch osłaniającej ewakuację kawalerii. Nureddin natychmiast kazał całej armii cofnąć się nad Dijalę. Odwrót zaczął się o czwartej rano i nad rzeką zamienił się w zamęt. Gdy jednak kawaleria doniosła, że Brytyjczycy nie nacierają, o drugiej po południu Nureddin kazał wracać na drugą linię pod Ktezyfonem. Tego dnia na front przybył z Bagdadu Halil Bej, stryj ministra wojny Envera Paszy, który objął XVIII Korpus.
Townshend wiedział tymczasem tylko tyle, że rano Turcy stali okopani pod Dijalą, a po południu dwie wielkie kolumny, oceniane przez lotników na pięć tysięcy ludzi każda, znów szły na Ktezyfon. Uznał, że nieprzyjaciel dostał duże posiłki. Jeszcze przed południem zawiadomił Nixona, że wraca do Lajj, bo „zawsze jest zgubne, gdy względy polityczne biorą górę nad wojskowymi”. Po zmroku, około 19.30, dywizja odeszła z pola bitwy i niepokojona tylko przez Arabów o pierwszej w nocy dotarła do Lajj. Nixon wieczorem prosił go jeszcze telegraficznie, by się nie wycofywał, ale następnego dnia przyznał mu rację.
Straty
Według brytyjskiej historii oficjalnej Townshend stracił 22 listopada 4511 ludzi, a 23 i 24 listopada jeszcze 82, łącznie około 4600 zabitych, rannych i zaginionych. Sam Townshend podawał 4300. Ze 317 brytyjskich oficerów 130 było zabitych lub rannych. Batalion pułku Oxfordshire i Buckinghamshire stracił 304 ludzi z 638, a 110 Pułk Marathów 440 z 739. Tak ciężkich strat Indyjski Korpus Ekspedycyjny „D” jeszcze nie poniósł. Ewakuacja rannych, których było znacznie więcej, niż przewidywano, odbywała się w strasznych warunkach. Upchnięto ich na parowcach i barkach nieprzygotowanych do przewozu chorych. Komisja badająca później służbę zdrowia w Mezopotamii surowo ją oceniła, choć przyznała, że samo wywiezienie rannych było w tych warunkach „wielkim osiągnięciem”.
Straty tureckie z 22–24 listopada turecka relacja szacuje na ponad 9500 ludzi, ale z dezerterami. Muhammad Amin ocenia rzeczywiste straty w walce na 6188 zabitych i rannych. 45 Dywizja straciła 60 procent stanu (według części opracowań 65 procent), 35 Dywizja 25, 38 Dywizja 20, a 51 Dywizja 12 procent. Turcy wzięli do niewoli tylko kilku Brytyjczyków.
Znaczenie
Pod Ktezyfonem dywizja Townshenda zdobyła okopy, ale przegrała kampanię. Brytyjska historia oficjalna podkreśla, że obaj dowódcy wielokrotnie podejmowali ważne decyzje na podstawie fałszywych informacji. Nixon i Townshend nie wiedzieli o przybyciu 51 Dywizji, a później przeceniali tureckie posiłki. Nureddin z kolei najpierw wycofał się bez potrzeby, a potem wrócił tylko dlatego, że Brytyjczycy odeszli. Bitwa pokazała, że armia osmańska, uważana po porażkach pod Szuajbą i Al-Kutem za słabą, potrafi się dobrze bić w dobrze przygotowanej obronie i kontratakować, i to bez niemieckich dowódców na polu bitwy. Obnażyła też wszystkie słabości brytyjskiej wyprawy: zbyt małe siły, za mało statków, samolotów i lekarzy oraz bardzo długą linię komunikacyjną.
Klęska zachwiała prestiżem Wielkiej Brytanii na Bliskim Wschodzie akurat wtedy, gdy rozważano ewakuację Gallipoli. Arabowie, dotąd ostrożni, zaczęli napadać na wycofujących się Brytyjczyków, a Nureddin ruszył w pościg. 1 grudnia Townshend odparł Turków pod Umm at-Tubul, a 3 grudnia jego wyczerpane wojsko weszło do Al-Kutu. Tam postanowił się bronić. Kilka dni później Turcy otoczyli miasto. Oblężenie skończyło się kapitulacją dywizji pod koniec kwietnia 1916 roku.