TheGreatWar.pl
← Oś czasu

List McMahona do szarifa Mekki

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Bliski Wschód
Data:
24 października 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Imperium Osmańskie, Francja, Edward Grey

24 października 1915 roku brytyjski wysoki komisarz w Egipcie, sir Henry McMahon, podpisał w Kairze list do Husajna ibn Alego, szarifa i emira Mekki. Był to czwarty z dziesięciu listów wymienionych między nimi w latach 1915–1916 i zdecydowanie najważniejszy. Wielka Brytania po raz pierwszy zgodziła się w nim rozmawiać o granicach przyszłego państwa arabskiego i obiecała „uznać i wspierać niepodległość Arabów”, choć z kilkoma zastrzeżeniami. Libański historyk George Antonius, który jako pierwszy opublikował całą korespondencję, nazwał ten list najważniejszym w całej korespondencji i być może najważniejszym dokumentem międzynarodowym w dziejach arabskiego ruchu narodowego.

Dlaczego McMahon zmienił zdanie

Jeszcze 30 sierpnia McMahon odpisał szarifowi wymijająco, że o granicach rozmawiać jest za wcześnie. Husajn w odpowiedzi z 9 września nalegał: dalsze rozmowy zależą wyłącznie od tego, czy Brytyjczycy przyjmą jego granice, czy je odrzucą. Jesienią w Kairze pojawił się też nowy rozmówca. Porucznik Muhammad Szarif al-Faruki, oficer armii osmańskiej z Mosulu, 20 sierpnia przeszedł na stronę brytyjską na froncie Gallipoli. Podawał się za przedstawiciela arabskich oficerów zrzeszonych w tajnych stowarzyszeniach, przede wszystkim w Al-Ahd. Twierdził, że są gotowi do powstania, i ostrzegał, że zwłoka może pchnąć szarifa w objęcia Niemiec i Turcji. Dodawał jednak, że Arabowie zgodziliby się na pewne zmiany granic na północnym zachodzie, byle Francja nie zajęła Damaszku, Hims, Hamy i Aleppo. Historycy uważają, że część jego opowieści była prawdziwa, a część zmyślona, ale w Kairze potraktowano je bardzo poważnie. Działo się to w czasie, gdy wyprawa na Dardanele utknęła, a Brytyjczycy szukali sposobu, by osłabić Turcję od środka.

18 października McMahon zapytał telegraficznie ministra spraw zagranicznych Edwarda Greya o instrukcje. Zaproponował, by przyjąć granice szarifa „w takim zakresie, w jakim Wielka Brytania może działać bez szkody dla interesów swoich sojuszników”. Grey upoważnił go do złożenia takiej obietnicy.

Co obiecał McMahon

Najważniejsza część listu brzmiała w przekładzie mniej więcej tak: „Okręgi Mersiny i Aleksandretty oraz te części Syrii, które leżą na zachód od okręgów Damaszku, Hims, Hamy i Aleppo, nie mogą być uznane za czysto arabskie i dlatego muszą zostać wyłączone z proponowanych granic”. Chodziło o okolice Mersin i Aleksandretty oraz wybrzeże dzisiejszej Syrii i Libanu, na które ostrzyła sobie zęby Francja. Z tą poprawką i bez naruszania istniejących traktatów Wielkiej Brytanii z wodzami arabskimi McMahon przyjmował granice szarifa. Ale tylko na tych terytoriach, gdzie Wielka Brytania mogła działać „bez szkody dla interesów swojej sojuszniczki, Francji”.

Na takich warunkach Wielka Brytania była gotowa uznać i wspierać niepodległość Arabów w granicach, których żądał szarif. Obiecywała chronić święte miejsca islamu przed atakiem z zewnątrz i uznać ich nienaruszalność. Gdy pozwolą na to okoliczności, miała udzielić Arabom rady i pomocy w stworzeniu własnych rządów, z zastrzeżeniem, że potrzebni Arabom europejscy doradcy i urzędnicy będą Brytyjczykami. W wilajetach Bagdadu i Basry, gdzie od jesieni 1914 roku walczyły wojska indyjskie, Wielka Brytania zastrzegała sobie „szczególne rozwiązania administracyjne”, które ochronią jej interesy. W zamian Brytyjczycy liczyli, że Arabowie wystąpią przeciw Turkom.

Dwuznaczne słowa

List napisano po angielsku i przetłumaczono na arabski. Według wspomnień Ronalda Storrsa, sekretarza do spraw orientalnych w brytyjskiej rezydencji, przekłady przygotowywał jego współpracownik Husajn Ruhi, a Storrs je sprawdzał. Nieprecyzyjne sformułowania szybko stały się źródłem nieporozumień. Szarif odpisał 5 listopada, że zrzeka się wprawdzie okolic Mersiny i Adany, ale wilajetów Aleppo i Bejrutu oddać nie może, bo to ziemie czysto arabskie. Spór o Syrię i Liban ciągnął się przez kolejne listy aż do marca 1916 roku.

Jeszcze więcej emocji wzbudziło po wojnie pytanie, czy obietnica obejmowała Palestynę. List nie wymienia jej z nazwy. Arabowie twierdzili, że skoro leży na południe od Damaszku, a nie na zachód od niego, nie mogła zostać wyłączona. Rząd brytyjski od 1920 roku utrzymywał, że słowo „okręgi” oznaczało całe prowincje osmańskie, a więc Palestyna, leżąca na zachód od prowincji damasceńskiej, nie wchodziła w grę. Spór toczono jeszcze w latach 30., a pełny tekst korespondencji rząd w Londynie ogłosił dopiero w 1939 roku. Brytyjski historyk Arnold Joseph Toynbee, który pod koniec wojny badał te dokumenty dla Foreign Office, pisał po latach, że list był nie tyle nieuczciwy, ile „beznadziejnie mętny”.

Jesienią 1915 roku w Kairze patrzono jednak na list przede wszystkim jak na narzędzie wojny. Kilka tygodni później McMahon napisał prywatnie, że nie traktuje poważnie idei silnego, zjednoczonego państwa arabskiego i chodzi mu głównie o to, by odciągnąć Arabów od Turków. Niespełna siedem miesięcy później Wielka Brytania i Francja podzieliły Bliski Wschód na strefy wpływów w tajnej umowie Sykes-Picot, a w czerwcu 1916 roku Husajn wzniecił powstanie arabskie.