- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 26 września 1916
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa o grzbiet Thiepval
26 września 1916 roku o 12.35, w słoneczne jesienne południe, Armia Rezerwowa generała Huberta Gougha ruszyła do natarcia na grzbiet Thiepval, ostatni wysoki grzbiet nad Sommą na północ od drogi Albert–Bapaume, który Niemcy wciąż trzymali. Front natarcia miał około pięciu i pół kilometra, od Courcelette po stare niemieckie okopy na południe od Thiepval. Do wieczora Kanadyjczycy posunęli się na wzgórza za Courcelette i niemal sięgnęli szczytu grzbietu, brytyjska 11 Dywizja po wielogodzinnej walce zdobyła ruiny farmy Mouquet, o które od sierpnia na próżno walczyli Australijczycy, a 18 Dywizja wdarła się do Thiepval i opanowała większą część wsi. Najważniejsze punkty na szczycie grzbietu, reduty Stuff i Schwaben, zostały jednak w rękach niemieckich.
Twierdza, której nikt nie zdobył
Thiepval stało na froncie od jesieni 1914 roku. Od tego czasu bronił go 180 Pułk Piechoty z Wirtembergii, jeden z pułków 26 Dywizji Rezerwowej. Wirtemberczycy zamienili wieś w twierdzę. Pod ruinami zamku, który stał na jej południowym skraju, i wzdłuż drogi do cmentarza wykopali głębokie piwnice i schrony połączone tunelami, a wieś osłaniały reduty: Zollern na wschodzie, Stuff na szczycie grzbietu i Schwaben na północy, nad zboczem opadającym ku rzece Ancre. 1 lipca Brytyjczycy rozbili się o tę pozycję. Pod Thiepval natarcie załamało się w ogniu karabinów maszynowych, a 36 Dywizja Ulsterska, która wdarła się do reduty Schwaben, musiała ją wieczorem oddać. W lipcu i sierpniu kolejne ataki z zachodu i z południa nie dały nic. Ostatni z nich, 3 września, także się nie powiódł. Przez trzy miesiące niemieccy obserwatorzy na grzbiecie widzieli stąd brytyjskie tyły aż po miasto Albert.
Haig uznał po bitwie pod Flers-Courcelette, że niemieckie odwody są niemal wyczerpane. Postanowił uderzyć jednocześnie dwiema armiami. 25 września 4 Armia generała Rawlinsona ruszyła na Morval i Lesbœufs, a nazajutrz przyszła kolej na Armię Rezerwową. Tego samego dnia, 26 września, Brytyjczycy i Francuzi zajęli opuszczone przez Niemców Combles, a 4 Armia zdobyła Gueudecourt. Niemcy mieli więc na Sommie kłopoty na całym brytyjskim odcinku naraz.
Przed atakiem
Na grzbiet uderzyły dwa korpusy: na prawym skrzydle Korpus Kanadyjski generała Juliana Bynga, na lewym II Korpus generała Clauda Jacoba, z 11 Dywizją pod farmą Mouquet i 18 Dywizją naprzeciw Thiepval. Od 23 września na niemieckie pozycje spadał ciężki ostrzał. Dwa dni przed natarciem saperzy zasypali Thiepval pociskami z gazem łzawiącym, które uciszyły dokuczliwe niemieckie moździerze okopowe. Dowódca 18 Dywizji, generał Ivor Maxse, słynął z drobiazgowego szkolenia. Jego dywizja przez trzy tygodnie ćwiczyła natarcie, a oficerowie wszystkich szczebli objechali teren przyszłej walki. To on wybrał niezwykłą godzinę ataku. Zwykle atakowano o świcie, ale Maxse chciał, by piechota miała na zdobytych pozycjach najwyżej dwie, trzy godziny dziennego światła, a umacniała je już po zmroku, poza wzrokiem niemieckich obserwatorów. Wieczorem 25 września po dywizji rozeszło się jego przesłanie: „180 Pułk Wirtemberczyków od dwóch lat odpiera ataki na Thiepval, ale 18 Dywizja zdobędzie je jutro”. Gough był jeszcze śmielszy. Tej nocy ogłosił, że w razie wielkiego sukcesu oba korpusy mają iść dalej, bo opór nieprzyjaciela może się całkowicie załamać.
Niemcy wiedzieli, że atak nadchodzi. Już 22 września ich 1 Armia rozesłała ostrzeżenie, a Wirtemberczycy w Thiepval widzieli, jak Brytyjczycy kopią rowy wyjściowe. Nie wiedzieli tylko, kiedy. Przed świtem 26 września brytyjskie i kanadyjskie bataliony bez większych przeszkód zajęły swoje miejsca w okopach i przez cały pogodny ranek leżały w nich bez ruchu. Niemiecka artyleria prawie milczała.
Godzina 12.35
Punktualnie o 12.35 spadła brytyjska zapora ogniowa, tak ogłuszająca, że według historii 18 Dywizji nikt nie słyszał własnego głosu. Pierwsze fale piechoty ruszyły przez ziemię niczyją wolnym krokiem, tuż za ścianą szrapneli. Na odcinku 53 Brygady 18 Dywizji do niemieckich okopów było około 230 metrów, a zapora miała przesuwać się początkowo o 90 metrów co trzy minuty. Dowódca brygady, generał Higginson, uciekł się do podstępu: zamiast od razu zapełniać opuszczone rowy wyjściowe kolejnymi falami, zostawił je puste. Kilka minut po godzinie zero spadł na nie niemiecki ogień zaporowy, ale nie zabił nikogo, a batalion odwodowy ruszył dopiero wtedy, gdy ostrzał ucichł.
Na niektórych odcinkach niemiecki opór od razu się załamał. Z okopu Joseph wybiegali naprzeciw batalionowi z Suffolk półubrani, bezbronni Niemcy z rękami w górze, którzy przez brytyjską zaporę biegli się poddać. Kapelan batalionu z Essex, David Randell, który szedł z drugą falą, natknął się w leju na trzech młodych niemieckich karabinierów maszynowych. Powiedział im „pastor” i pokazał swoje odznaki. Jeden z jeńców, który znał trochę angielski, opowiedział mu, że był kiedyś w Londynie. Takie sceny nie były jednak regułą. W okopach Schwaben, Zollern i Bulgar obrońcy walczyli twardo.
Kanadyjczycy na grzbiecie
Kanadyjczycy mieli zająć wzgórze na północny zachód od Courcelette, które zdobyli jedenaście dni wcześniej. Dwa czołgi, które miały okrążyć wieś i wesprzeć prawe skrzydło, zawiodły: jeden ugrzązł, drugi trafił pocisk, od którego eksplodowała cała jego amunicja. 29 Batalion z Vancouver w dziesięć minut zdobył niemiecki okop na wschód od wsi, ale sąsiedni batalion z Alberty utknął pod ogniem i zdobył swój cel dopiero w ponownym ataku późnym wieczorem. Główne natarcie prowadziła 1 Dywizja Kanadyjska generała Arthura Curriego. Montrealski 14 Batalion doszedł do okopu Kenora na szczycie wzgórza i trzymał go przez całe popołudnie pod ciężkim ostrzałem i kontratakami. Na lewo od niego bataliony 2 Brygady zdobyły okop Zollern i część okopu Hessian na najwyższym miejscu grzbietu, ale ich lewa flanka wisiała w powietrzu, bo brytyjscy sąsiedzi nie zdołali dotrzymać kroku. Okop Regina, ostateczny cel Kanadyjczyków za grzbietem, pozostał nietknięty. Wieczorem Byng zameldował Goughowi, że sytuacja jest „w sumie” dobra i że, choć obie atakujące brygady poniosły ciężkie straty, żołnierzy nie brakuje. Około 20.30 pocisk trafił w kwaterę 13 Batalionu w ruinach Courcelette i zapalił skład benzyny. Zginął dowódca batalionu i prawie cały jego sztab.
Upadek farmy Mouquet
Farma Mouquet była od sierpnia przekleństwem żołnierzy walczących na północ od Pozières. Z zabudowań zostało tylko rumowisko, ale pod nim kryły się głębokie piwnice, z których obrońcy wychodzili po każdym ostrzale. Australijczycy, Kanadyjczycy i Brytyjczycy wielokrotnie wdzierali się na ruiny i za każdym razem byli z nich wypierani. Ostatnia próba, dwa dni przed natarciem, także się nie powiodła. Tym razem grenadierzy batalionu Lancashire Fusiliers z 11 Dywizji podbiegli do farmy trzydzieści sekund przed godziną zero i obsadzili znane wyjścia z piwnic, a główne siły poszły dalej, ku reducie Zollern. Tam natarcie się rozpadło. Celny ogień z reduty Zollern, okopu Hessian i reduty Stuff kosił oficerów i żołnierzy, a dym niemieckiego ostrzału zasłaniał wszystko. Do sztabów docierały optymistyczne meldunki, że cele zostały osiągnięte. Kiedy dowódcy dwóch batalionów fizylierów sami poszli sprawdzić, co się dzieje, zastali „puste pole bitwy” z rozproszonymi grupkami żołnierzy w lejach.
Przy farmie przez całe popołudnie trwała zażarta walka o wejścia do piwnic. Dwa czołgi przydzielone do jej zdobycia ugrzęzły w drodze, ale załoga jednego przyszła pieszo i walczyła dalej swoimi karabinami maszynowymi. Dołączyli do niej żołnierze batalionów z Dorsetu i Manchesteru oraz pionierzy z batalionu East Yorkshire. Około 17.30 do piwnic wrzucono świece dymne. Według brytyjskiej historii oficjalnej z podziemi wyszło i poddało się 56 Niemców, oficer i 55 żołnierzy 165 Pułku Piechoty. Haig w swojej depeszy podaje godzinę 18.00 i przypisuje zasługę pionierom, którzy zaatakowali z własnej inicjatywy. Po siedmiu tygodniach walk, które kosztowały tysiące zabitych i rannych, farma Mouquet była w rękach brytyjskich.
Bój o Thiepval
Na lewym skrzydle 18 Dywizji bataliony z Suffolk i Essex w dwanaście minut zajęły pierwszy cel, a przed 13.15 doszły do okopu Zollern za wsią. Batalion z Essex przeszedł przez wschodnią część Thiepval wzdłuż zagłębionej drogi i znalazł w niej wielu Niemców czekających na niewolę. Wirtemberczycy zdążyli wypuścić dwa gołębie z meldunkiem, ale minęło prawie pół godziny, zanim ich artyleria otworzyła ogień na ruiny wsi. Dalej, w górę zbocza ku redutom, nie udało się już pójść. Ogień karabinów maszynowych z przodu i z flank przygwoździł oba bataliony do ziemi.
Najcięższą walkę stoczyła 54 Brygada, która miała przejść przez zachodnią część wsi i oczyścić stare niemieckie okopy na zachód od niej. Batalion 12 Middlesex podpułkownika Franka Maxwella posuwał się szybko, dopóki nie dotarł do ruin zamku. Stamtąd karabiny maszynowe zatrzymały natarcie. Wtedy nadjechał czołg Mark I, zgniótł stanowiska ogniowe i otworzył drogę piechocie, zanim sam ugrzązł w gruzach. Niemieckie relacje potwierdzają, że jego pojawienie się wywołało natychmiastowy skutek. Dalej walka rozpadła się na dziesiątki starć w ruinach, lejach i schronach. Obrońcy w większości walczyli do końca, a atakujących prowadzili często szeregowcy, gdy oficerowie i podoficerowie padli. Szeregowiec Frederick Edwards z 12 Middlesex, gdy karabin maszynowy groził załamaniem natarcia, rzucił się na niego samotnie i obrzucił go granatami. Jego kolega z batalionu, szeregowiec Robert Ryder, pod gradem kul wyczyścił z karabinu Lewisa niemiecki okop. Obaj dostali Krzyż Wiktorii. Fizylierzy, którzy walczyli w starych niemieckich okopach, zdobyli tam okazałą kwaterę łączności telefonicznej, którą nazwali „pałacową”, a Niemców, którzy nie chcieli wyjść z jednego ze schronów, wykurzyli ogniem.
Według niemieckiej relacji dowódca I batalionu 180 Pułku ostatni raz widziany był przy kościele w środku wsi, gdzie ze swoimi ludźmi odmówił poddania się. O 18.30 do sztabu 26 Dywizji Rezerwowej przyleciał gołąb pocztowy z wiadomością, że w schronie batalionu zostało osiemnastu ludzi. Po brytyjskiej stronie Maxwell, który urządził swoją kwaterę w ruinach zamku, meldował po południu, że oba bataliony są „praktycznie wyczerpane”. Idący na pomoc batalion z Northamptonshire poniósł w drodze ciężkie straty od ognia artylerii, a jego dowódca został śmiertelnie ranny. Po zmroku Maxwell, jedyny ocalały dowódca batalionu, zebrał resztki trzech batalionów w ciągłą linię na północnym skraju wsi. Trzy bataliony 54 Brygady straciły tego dnia 840 z 2290 ludzi. Północno-zachodni róg Thiepval i stare okopy na zachód od niego wciąż trzymali Niemcy, a w ciemności toczyły się tam jeszcze potyczki na granaty.
Wieczór
Gdy zapadła noc, w sztabach brytyjskich panowało zamieszanie. Przez kilka godzin sądzono, że 11 Dywizja zdobyła ostateczne cele. Dopiero późnym wieczorem okazało się, że reduty Zollern i Stuff wciąż są w rękach niemieckich, a między Kanadyjczykami a II Korpusem zieje luka. O 20.45 Armia Rezerwowa telegrafowała, że wszystkie cele dnia obowiązują także nazajutrz, a Gough kazał II Korpusowi jeszcze w nocy wyjaśnić sytuację i nawiązać łączność z Kanadyjczykami. Atak na redutę Schwaben przesunięto na następne dni. Historia oficjalna podsumowała dzień jako kolejny częściowy sukces: na niektórych odcinkach Brytyjczycy i Kanadyjczycy znacznie się posunęli, Niemcy ponieśli ciężkie straty, ale najważniejsze pozycje na grzbiecie zostały w ich rękach.
Po drugiej stronie sytuacja była poważniejsza, niż sądzili Brytyjczycy. Dowódca odcinka pułku broniącego się przed Kanadyjczykami zameldował, że kontratak ma sens tylko jako duża operacja z odpowiednimi siłami, a tych nie było. O 20.00 dowództwo niemieckiej armii nakazało cofnąć się spod Courcelette na okop Regina i linię Le Sars, począwszy od drugiej w nocy. Przed świtem Niemcy opuścili też redutę Zollern. Załoga Thiepval według nowszych opracowań straciła około trzech czwartych ludzi, a jej resztki zebrały się w okopach za wsią.
Znaczenie dnia
Po trzech miesiącach i niezliczonych nieudanych atakach Brytyjczycy weszli wreszcie do Thiepval, a farma Mouquet, symbol daremnych walk Australijczyków, przestała istnieć jako niemiecka twierdza. Rankiem następnego dnia 18 Dywizja dokończyła zdobywanie wsi. Maxse udowodnił, że starannie przygotowane natarcie na ograniczony cel może zdobyć pozycję uważaną za nie do zdobycia, a jego dywizja zyskała sławę jednej z najlepszych w armii brytyjskiej. Zarazem pierwszy dzień bitwy pokazał, jak trudno będzie zepchnąć Niemców ze szczytu grzbietu. W redutach Stuff i Schwaben i w okopie Regina walki miały trwać jeszcze wiele dni, a w kraju, ku irytacji Maxse’a, zasługę zdobycia Thiepval przez długi czas przypisywano Kanadyjczykom.