- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 19 września 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Megiddo
19 września 1918 roku o 4.30 nad nadmorską równiną Szaron, kilkanaście kilometrów na północ od Jafy, zagrzmiało kilkaset brytyjskich dział. Tak zaczęła się ostatnia wielka ofensywa generała Edmunda Allenby’ego w Palestynie. Zanim zapadł zmrok, jego piechota przełamała cały system tureckich okopów nad morzem i obróciła się jak drzwi na zawiasach w głąb gór Samarii, a przez otwarty wyłom przeszły na północ trzy dywizje jazdy Pustynnego Korpusu Konnego. Turecka 8 Armia przestała tego dnia istnieć jako zorganizowana siła, a dowództwo grupy armii w Nazarecie przez wiele godzin nie wiedziało, co się dzieje na jej prawym skrzydle.
Noc przed bitwą
Allenby przygotowywał to uderzenie od sierpnia, w najgłębszej tajemnicy. Przez całe lato utwierdzał Turków w przekonaniu, wyniesionym z wiosennych wypadów na Amman i na As-Salt, że następnym razem znów uderzy przez Jordan. W dolinie Jordanu stały puste namioty i płócienne kukły koni, muły ciągały po drogach sanie wzbijające kurz, a na 19 września zapowiedziano wyścigi konne pod Jafą. Tymczasem nocami przerzucano na wybrzeże dywizję za dywizją. Wieczorem 18 września na froncie od wzgórz pod Rafat do morza stało pięć dywizji piechoty XXI Korpusu generała porucznika Edwarda Bulfina i francuski Oddział Palestyny i Syrii, wsparte przez ponad 380 dział i haubic, a w gajach pomarańczowych za nimi czekały trzy dywizje jazdy generała porucznika Harry’ego Chauvela. Według Cyrila Fallsa, autora brytyjskiej historii oficjalnej, Allenby miał na całym froncie około 12 tysięcy szabel, 57 tysięcy karabinów i 540 dział przeciw około 3 tysiącom szabel, 26 tysiącom karabinów i 370 działom przeciwnika, a większość tej przewagi skupił nad morzem.
W sztabie Allenby’ego dręczyło wszystkich jedno pytanie: czy Turcy wciąż są w okopach? 17 września do tureckich linii przeszedł hawildar, indyjski podoficer, który zapowiedział wielkie natarcie na wybrzeżu. Według tureckiego sztabu generalnego dowódca 8 Armii Dżewad Pasza i dowódca nadmorskiego XXII Korpusu pułkownik Refet Bej prosili generała Ottona Limana von Sandersa, by pozwolił im cofnąć się na drugą linię, tak by brytyjski ostrzał „wyczerpał się na pustych okopach”. Liman uznał dezertera za podstawionego przez brytyjski wywiad i zakazał oddawania choćby kawałka ziemi. Mapa wywiadu tureckiego z 17 września, znaleziona później w Nazarecie, pokazywała jazdę Chauvela wciąż w dolinie Jordanu. Turcy nie wiedzieli też, co oznaczają wydarzenia daleko na wschodzie: 16 i 17 września arabska kolumna emira Fajsala z brytyjskimi samochodami pancernymi i francuską baterią górską, z którą szedł major Thomas Edward Lawrence, wysadziła tory wokół węzła kolejowego w Darze, a lotnictwo bombardowało tamtejszą stację. Liman wysłał tam posiłki z Hajfy.
W nocy turecka linia była niespokojna. W górach na wschód od drogi z Jerozolimy do Nablusu walliska 53 Dywizja z XX Korpusu wykonała natarcie wstępne, więc Turcy wypuszczali więcej rakiet oświetlających niż zwykle, a na odcinku 54 Dywizji ich artyleria kilka razy kładła ogień zaporowy. Brytyjska piechota rozwinęła się jednak bez przeszkód na liniach wyznaczonych taśmą. Godzinę natarcia wybrano tak, by po zachodzie księżyca zostało 35 minut ciemności przed świtem.
Przełamanie
O 4.30 otworzyły ogień wszystkie działa, moździerze okopowe i karabiny maszynowe XXI Korpusu, a z morza dołączyły dwa niszczyciele. Nie było wcześniejszego przygotowania artyleryjskiego: grom dział był zarazem sygnałem do szturmu. Na tureckie okopy spadało ponad tysiąc pocisków na minutę. Ciężka artyleria zwalczała tureckie baterie, które po kilku minutach strzelały już bezładnie lub umilkły, i ostrzeliwała kwatery oraz centrale telefoniczne. Według Fallsa oficerowie sztabu, widząc tysiące tureckich rakiet sygnałowych i pierwsze tłumy jeńców, poczuli, że choć wszystko było jeszcze przed nimi, bitwa jest już wygrana: przeciwnik był na miejscu, a więc zgubiony.
Piechota wdarła się do tureckich okopów, zanim pierwsze światło dnia przebiło się przez dym i kurz. Nad samym morzem 180 Brygada londyńskiej 60 Dywizji, w której trzy indyjskie bataliony szły do boju po raz pierwszy, zdobyła wszystkie trzy linie okopów do około 5.50. Batalion 50 Strzelców Kumaon zdobył wysunięty szaniec w dwie minuty, biorąc 110 jeńców, a 2 Batalion Przewodników (Guides) dotarł do trzeciej linii o 5.40. O 7.20 londyński batalion zdobył most drogowy na rzece Nahr al-Falik, a indyjscy pionierzy usunęli zasieki z plaży. W niespełna trzy godziny brygada przeszła ponad pięć kilometrów i wzięła około 600 jeńców. Na prawo od niej indyjska 7 Dywizja (Meerut) zdobyła okopy pod Tabsorem i przejście przez bagna pod Zerkije, gdzie 40 żołnierzy indyjskiego 125 Pułku Strzelców wzięło pięć razy więcej jeńców. Najtwardszy opór stawiła wioska Et-Tire, otoczona okopami i ogrodami w gąszczu kaktusów, której broniła turecka 46 Dywizja. Dowodził nią niemiecki major Tiller, obrońca Gazy z pierwszej bitwy w marcu 1917 roku. Brytyjska 75 Dywizja zdobyła ją dopiero około 11.00. Na prawym skrzydle, u stóp gór, francuscy tyralierzy i batalion Legionu Wschodniego (Légion d’Orient), złożonego głównie z ochotników ormiańskich, do 5.45 zajęli wzgórza pod Rafat i wzięli 212 jeńców.
Drzwi się otwierają
Jazda czekała w pogotowiu za liniami piechoty. Około 7.00 dowódca 60 Dywizji zameldował, że plaża na południe od Nahr al-Falik nie jest już ostrzeliwana, i czołowy pułk 5 Dywizji Kawalerii, indyjski Hodson’s Horse, pognał kłusem brzegiem morza. 4 Dywizja Kawalerii generała majora George’a Barrowa, który obawiał się powtórki opóźnień z bitwy pod Cambrai, czekała na pozwolenie przejścia przez wyłom. O 8.40 Barrow spotkał w zdobytym Tabsorze dowódcę 7 Dywizji i uzyskał zgodę. O 8.58 indyjski Jacob’s Horse wszedł w lukę w tureckich zasiekach, a za nim cała dywizja. Falls pisał, że na ten widok wydawało się, jakby cofnięto zegar, a wojna odzyskała dawną świetność, którą odebrała jej broń dalekiego zasięgu. Do 13.00 dywizja minęła bagna i jechała dalej na północ, nie napotykając oporu. Na widok równiny pełnej jazdy turecki pułk zapasowy w trzeciej linii pod Kakun uciekł, a indyjscy jeźdźcy wyłapali ponad dwustu jeńców. Wieczorem obie dywizje kawalerii stały u wejść do przełęczy przez wzgórza Karmelu, a za nimi szła Australijska Dywizja Konna. W nocy indyjski 2 Pułk Lansjerów ruszył przez przełęcz Musmus ku Dolinie Jezreel.
Piechota tymczasem obracała się na prawo. Po południu australijska 5 Brygada Lekkiej Kawalerii, objeżdżając pole walki, przecięła drogę i kolej na wschód od Tulkarmu, gdzie stała kwatera 8 Armii, i zagarnęła około 2 tysięcy uciekinierów z 15 działami. O 17.00 londyńska piechota weszła do miasta i na stację kolejową. Do północy front XXI Korpusu biegł od Bidji przez Azzun i Et-Tajjibe do Tulkarmu. Korpus wziął około 7 tysięcy jeńców i 100 dział, a resztki dwóch tureckich dywizji z równiny uciekały w panice na północny wschód. Straty brytyjskie były, jak na taki sukces, bardzo małe. W górach pod Nablusem, gdzie stała 7 Armia Mustafy Kemala, XX Korpus generała porucznika Philipa Chetwode’a ruszył do głównego natarcia, gdy powodzenie na wybrzeżu było już pewne.
Oślepiony przeciwnik
Dużą część zwycięstwa zawdzięczano lotnikom Royal Air Force, którzy w lipcu i sierpniu niemal przegnali Niemców z nieba. Węzeł w Al-Afuli na równinie Jezreel, z centralą telefoniczną grupy armii, bombardowano trzy razy: w nocy, o świcie i przed południem. Bomby spadły też na kwatery 7 i 8 Armii w Nablusie i Tulkarmie. Drogę z Tulkarmu przez Anabtę do Nablusu, główny szlak odwrotu, kilka razy zatarasowały rozbite wozy i zabite konie. Według Fallsa zrzucono tego dnia ponad 11 ton bomb i wystrzelono do celów naziemnych 66 tysięcy naboi z karabinów maszynowych. Arabowie przecięli tymczasem wiele linii telefonicznych.
Liman wspominał, że łączność telefoniczna i telegraficzna między Tulkarmem a jego kwaterą w Nazarecie urwała się około 7.00. Pierwszą wiadomość o przełamaniu frontu nad morzem i o jeździe idącej na północ wzdłuż wybrzeża dostał dopiero między 9.00 a 10.00, z drugiej ręki, przez kwaterę 7 Armii. Od kwatery 8 Armii nie otrzymał przez cały dzień żadnego meldunku. W południe kazał oddziałowi zapasowemu z Nazaretu iść do Al-Ladżdżun i zamknąć przełęcz Musmus, a po południu wydał instrukcje na wypadek ogólnego odwrotu. Wieczorem komendant Hajfy meldował, że w okolicy nie widać nieprzyjaciela. Liman postanowił zostać na noc w Nazarecie i obsadził drogi do miasta placówkami z niemieckich pisarzy, ordynansów i kierowców. Nie wiedział, że brytyjska jazda jest już w drodze przez góry, a jedna z jej brygad ma rozkaz pojmać właśnie jego.