- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 28 września 1918
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Piąta bitwa pod Ypres
- Tagi:
- Belgia, Wielka Brytania, Niemcy, Albert I
28 września 1918 roku o 5.30 rano, w ulewnym deszczu, armia belgijska i brytyjska 2 Armia ruszyły do natarcia spod Ypres. Dowodził nimi król Belgów Albert I, na czele nowo utworzonej Grupy Armii Flandria. Do wieczora sprzymierzeni zdobyli grzbiet Passchendaele, płaskowyż Gheluvelt i las Houthulst, a więc prawie cały teren, o który Brytyjczycy walczyli od lipca do listopada 1917 roku, i posunęli się miejscami o 8–10 kilometrów. Niemiecka 4 Armia, która przez cztery lata broniła tych wzgórz z wielkim uporem, tego dnia ustępowała niemal bez walki. Był to trzeci z wielkich ciosów, które marszałek Ferdinand Foch zadawał Niemcom dzień po dniu: 26 września Amerykanie i Francuzi uderzyli między Mozą a Argonnami, 27 września Brytyjczycy sforsowali Kanał du Nord, a teraz przyszła kolej na Flandrię.
Przed świtem
Natarcie przygotowywano przez niespełna trzy tygodnie i w wielkiej tajemnicy. Wojska i działa przesuwano tylko nocą, a nowe baterie nie oddały ani jednego strzału przed godziną natarcia. Belgowie i Brytyjczycy różnili się jednak co do metody. Belgijskie dowództwo chciało poprzedzić atak kilkugodzinnym ostrzałem, a Brytyjczycy uważali, że ogień w ciemności, bez obserwacji, niewiele zniszczy i tylko zdradzi zamiary. Na naradzie 24 września uzgodniono, że Belgowie będą strzelać trzy godziny, a 2 Armia generała Herberta Plumera uderzy bez przygotowania.
Niemcy spodziewali się czegoś. Wieczorem 27 września szef sztabu 4 Armii zameldował, że natarcie po obu stronach lasu Houthulst jest bliskie. Do bawarskiego pułku piechoty na styku Belgów i Brytyjczyków ostrzeżenie dotarło o 22.30, ale w nocy pułk akurat się zmieniał na pozycjach. Gdy o 2.30 belgijska artyleria otworzyła ogień pociskami burzącymi i gazowymi, jak zapisano w jego historii, ostrzał „uniemożliwił wszelki uporządkowany ruch”. Odpowiedź niemieckich dział była słaba, a brytyjska piechota zebrała się na pozycjach wyjściowych w deszczu, nie niepokojona przez nikogo.
Brytyjczycy na płaskowyżu Gheluvelt
O 5.30 dwa brytyjskie korpusy, II i XIX, ruszyły za wałem ogniowym na odcinku długim na niespełna 7,5 kilometra, od drogi Ypres–Zonnebeke na południe po kanał Ypres–Comines. Kiedy się rozwidniło i powiał południowo-zachodni wiatr, dym zasłonił niemieckie gniazda karabinów maszynowych i schrony, które dawały się otoczyć łatwiej, niż się spodziewano. Brytyjska historia oficjalna nazywa ten dzień „dniem nieprzerwanych sukcesów”: niemiecka artyleria szybko zamilkła pod ogniem kontrbateryjnym, a opór piechoty był „połowiczny”.
Na lewym skrzydle szkocka 9 Dywizja do 8 rano zdobyła grzbiet Westhoek, a po krótkiej przerwie na podciągnięcie dział przeszła pomimo zasieków i grup schronów przez grzbiet Anzac i o 11.30 stała na głównym grzbiecie od Polygon Wood po Broodseinde. Po południu jej 27 Brygada skręciła na południe na wieś Becelaere. Tuż przed wsią trzy niemieckie baterie wjechały galopem na stok i otworzyły ogień do Szkotów, ale szybko je uciszono, i o 16 wieś była w rękach brytyjskich. 29 Dywizja już o 6.30 doszła do Hooge, a między 8.30 a 8.45 do pierwszego celu natarcia. O 10.15 4 Batalion Pułku Worcestershire odbił Gheluvelt z wieloma jeńcami i baterią ciężkich haubic. Była to dla pułku szczególna chwila: 31 października 1914 roku 2 Batalion tego samego pułku odbił Gheluvelt w jednym z najsłynniejszych kontrataków pierwszej bitwy pod Ypres. Pod Kruiseecke Brytyjczycy musieli czekać do 12.15, bo na wieś wciąż spadały pociski ich własnej ciężkiej artylerii, a tymczasem nadeszła niemiecka dywizja z odwodu i dalej już nie poszli.
W XIX Korpusie 35 Dywizja zaskoczyła Niemców i do 8.30 zdobyła swój pierwszy cel przy niewielkich stratach, potem pod ogniem karabinów maszynowych z lasu Shrewsbury i dział strzelających na wprost doszła do ruin Zandvoorde. 14 Dywizja, odtworzona latem w Anglii z żołnierzy o obniżonej kategorii zdrowia, zdobyła okrążeniem najeżone karabinami maszynowymi wzgórze The Bluff nad kanałem i Biały Zamek, a 41 Dywizja z odwodu przeszła przez jej linie i wieczorem doszła do Kortewilde nad kanałem. Lewe skrzydło 2 Armii posunęło się o 7–10 kilometrów i stanęło daleko za grzbietem, który przez lata panował nad Ypres. Straty piechoty były lekkie. Najdotkliwiej ucierpiało lotnictwo, które w lotach koszących nad niemieckimi liniami straciło 26 samolotów.
Na południe od kanału X i XV Korpus wysłały na grzbiet Wytschaete–Messines silne patrole. 34 i 30 Dywizja doszły do pierwszych celów, a po południu i wieczorem próbowały iść dalej. Sierżant Louis McGuffie z 1/5 Batalionu King’s Own Scottish Borderers, który tego dnia zdobywał kolejne niemieckie stanowiska, otrzymał za to pośmiertnie Krzyż Wiktorii; zginął kilka dni później. Około 18.30 patrol 30 Dywizji wszedł do Messines. Brytyjska chronologia wojny podaje 28 września jako dzień odbicia Messines, a raport marszałka Douglasa Haiga mówi o zdobyciu Wytschaete tego dnia. Według brytyjskiej historii oficjalnej wsie zajęto jednak na dobre dopiero rano 29 września, gdy Niemcy wycofali się nocą z grzbietu. W nocy brygada 31 Dywizji szła na skrzydło niemieckiej załogi grzbietu po ciemku przez pola lejów. Niemieckie straże tylne cofały się od schronu do schronu, a sygnałem do każdego kolejnego odwrotu były zielone rakiety.
Belgowie na grzbiecie Passchendaele
Na północ od Brytyjczyków natarcie prowadziło dziewięć dywizji belgijskich, siedem w pierwszej linii, na blisko 14-kilometrowym froncie od drogi Ypres–Zonnebeke po jezioro Blankaart. Francuskie dywizje stały w odwodzie. O 5.30 Belgowie ruszyli za wałem ogniowym sześciuset dział polowych. Między 10 a 11 mieli za sobą cztery z sześciu niemieckich linii obrony. Po godzinnej przerwie natarcie ruszyło dalej, wobec coraz twardszego oporu, bo Niemcy rzucili do walki dywizję bawarską z odwodu. Do wieczora belgijskie prawe skrzydło zdobyło Zonnebeke i ruiny Passchendaele, które według belgijskich źródeł odbiły 4 Pułk Karabinierów i Pułk Grenadierów, i stanęło obok Brytyjczyków na wschód od Broodseinde. Grzbiet, który Brytyjczycy w połowie kwietnia 1918 roku oddali bez walki, Belgowie odzyskali w kilka godzin. Środek wziął Poelcappelle i większą część lasu Houthulst, który Niemcy przez cztery lata zamienili w twierdzę. Na lewym skrzydle Belgowie oczyścili teren pod Woumen, osłaniając się od strony Diksmuide. Nie zdobyli jeszcze północnego krańca grzbietu z Westrozebeke i Staden.
Wieczór
Wieczorem cały grzbiet na wschód od Ypres, z wyjątkiem jego północnego końca i odcinka pod Messines, był w rękach sprzymierzonych. Dywizje brytyjskie i belgijskie meldowały, że droga dla kawalerii stoi otworem, ale francuskiej brygady kawalerii nie dało się przeprowadzić przez pas lejów przed zmrokiem. Pierwsze kłopoty, które miały zatrzymać natarcie w następnych dniach, były już widoczne: ulsterska 36 Dywizja, wysłana z odwodu o 11, przez zatkane i rozjeżdżone drogi doszła pod Ypres dopiero o 23, a belgijska artyleria, przesuwająca się drogą na Zonnebeke, opóźniała marsz brytyjskich baterii. O 19 Plumer wydał rozkazy na następny dzień: 2 Armia miała skręcić na południowy wschód, oczyścić grzbiet Messines i wyjść nad Lys. Jean Degoutte, francuski szef sztabu Grupy Armii, kazał nacierać bez przerwy, nawet nocą.
Po stronie niemieckiej nastroje były ponure. Następca tronu Bawarii Rupprecht, dowódca grupy armii we Flandrii, zapisał tego dnia w dzienniku, że według meldunku 4 Armii jej wojska „nie wytrzymają już poważnego natarcia”. Do kwatery naczelnego dowództwa w Spa wiadomości z Flandrii dotarły razem z doniesieniami o kryzysie w Bułgarii i o natarciach nad Mozą i pod Cambrai. Tego wieczoru generał Erich Ludendorff doszedł do wniosku, że Niemcy muszą prosić o rozejm. Belgowie, którzy od jesieni 1914 roku trzymali tylko skrawek własnego kraju za zalanym przedpolem nad IJzer, po raz pierwszy od czterech lat ruszyli do wielkiego natarcia.