TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek pierwszej bitwy o wzgórze Kemmel

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
17 kwietnia 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Pierwsza bitwa o wzgórze Kemmel
Tagi:
Wielka Brytania, Belgia, Francja, Niemcy

17 kwietnia 1918 roku, w dziewiątym dniu bitwy nad Lys, Niemcy spróbowali jednym potężnym uderzeniem przesądzić losy walk we Flandrii. Od południa 4 Armia generała Friedricha Sixta von Armina i prawe skrzydło 6 Armii zaatakowały pasmo wzgórz z Kemmelbergiem, Mont Rouge i Mont Noir, ostatnią przeszkodę między równiną nad Lys a drogami ku kanałowi La Manche. Równocześnie na północ od Ypres Korpus Gwardii uderzył spod lasu Houthulst na armię belgijską. Według dokumentów zdobytych później na 4 Armii oba natarcia, noszące wspólny kryptonim „Tannenberg”, miały ścisnąć z dwóch stron łuk Ypres i zmusić Brytyjczyków do jego opuszczenia. Wieczorem było jasne, że zawiodły na całej linii.

Przed natarciem

Po zdobyciu 15 kwietnia Bailleul Niemcy stanęli u stóp wzgórz Flandrii. Brytyjska 2 Armia generała Herberta Plumera skróciła tymczasem front, oddając bez walki grzbiet Passchendaele, zdobyty jesienią 1917 roku za cenę ogromnych strat. 16 kwietnia Niemcy zajęli we mgle Meteren i Wytschaete razem z lejami po minach z czerwca 1917 roku, a zapowiadany wspólny kontratak brytyjsko-francuski wieczorem się nie udał, bo przybyła właśnie na pomoc francuska 28 Dywizja nie zdążyła się przygotować.

Teraz OHL, czyli Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych, chciało wykorzystać chwilę. Natarcie spod lasu Houthulst, planowane na 20 kwietnia, przyspieszono o trzy dni, choć z ośmiu przewidzianych do niego dywizji część posuwała się już za wycofującymi się sprzymierzonymi, a część nie zdążyła wyładować się z pociągów. Samego Kemmelbergu nie zamierzano zdobywać atakiem czołowym, bo uchodził za zbyt trudny. Najmocniej miało uderzyć lewe skrzydło 4 Armii, które przez Mont Noir i Mont Rouge chciało obejść wzgórze od zachodu. Naprzeciw stały zmęczone dywizje brytyjskie, z których prawie wszystkie przeszły już marcową bitwę nad Sommą, wspierane przez nadciągające oddziały francuskie.

Belgowie pod Merkem

Dzień zaczął się na północy. O świcie na całą linię belgijską spadł gwałtowny ostrzał, a o 8.00 niemiecka piechota ruszyła do szturmu na odcinek belgijskiej 10 i 3 Dywizji, od linii kolejowej Ypres–Staden pod Langemarck po jezioro Blankaart. Belgowie trzymali ten teren od niedawna. Był to zryty lejami fragment pola bitwy z 1917 roku, bez ochronnego rozlewiska, które dalej na północy osłaniało ich front od jesieni 1914 roku. Według belgijskiego historyka Roba Troubleyna niemiecki rozkaz z 14 kwietnia zapowiadał, że Belgowie zostaną wyparci, zanim się zorientują, co się dzieje.

Na prawym skrzydle, pod Bikschote, natarcie niemieckiej 58 Dywizji utknęło po zajęciu kilku placówek pod ogniem belgijskiej artylerii, wspieranej przez baterie brytyjskie. Gorzej było na lewym skrzydle. Niemcy z 1 Dywizji Landwehry i pułku marynarki zdobyli przysiółek Kippe na wschód od Merkem i zaczęli zwijać linię belgijską na południe, a za nimi weszła do walki 6 Dywizja Bawarska. Około południa wbili się na ponad kilometr na froncie szerokim na dwa. Utrzymały się jednak dwa umocnione punkty, a odwody i rozbitkowie z pierwszej linii zajęli wzniesienie za wsią i zasypali ogniem Bawarczyków, nacierających w gęstych falach.

Wtedy Belgowie przeszli do kontrataków. Prowadzili je w dużej mierze młodzi oficerowie, którzy podejmowali decyzje na miejscu, a artyleria, nietknięta przez niemiecki ostrzał, kładła ogień tam, gdzie był potrzebny. Około 13.30 Kippe było znowu w rękach belgijskich. Przez całe popołudnie odbijano kolejne utracone stanowiska. Wieczorem Niemcy trzymali się już tylko w betonowym schronie Jezuïetengoed. Kapral Van Os podczołgał się do niego z czterema żołnierzami od tyłu i obrzucił go granatami. Około 21.30 załoga się poddała, a cała linia belgijska wróciła do obrońców. Do niewoli trafiło według brytyjskiej historii oficjalnej 20 oficerów i 759 żołnierzy niemieckich, a według belgijskich źródeł 779 lub 789. Belgowie stracili według belgijskich opracowań 619 ludzi, według brytyjskiej historii oficjalnej blisko tysiąc. Brytyjski historyk oficjalny przyznał im „palmę pierwszeństwa” tego dnia.

Australijczycy pod Meteren

Na zachodnim skrzydle, między Meteren a Strazeele, o 9.00 nagły huraganowy ogień spadł na tyły 1 Brygady Australijskiej. Niemieccy artylerzyści bili we wszystko, co mieli na mapie: wsie, zagrody, skrzyżowania, nawet żywopłoty. Pierwsza linia prawie nie ucierpiała. O 10.00 niemiecka piechota ruszyła krótkimi skokami, ale ogień karabinów australijskich zatrzymał ją od razu, a kolejne próby rozbiła artyleria. Australijczycy uznali to za tak niegroźne, że zameldowali o atakach dopiero wieczorem, a ich strzelcy wyborowi do zmroku polowali na Niemców przemykających się między rowami. Obok, na odcinku 98 Brygady, Niemcy podeszli w kolumnach na niecały kilometr, ale pod ogniem musieli się położyć i przed południem się wycofali. Wieczorem zdobyli jedną zagrodę przy drodze do Flêtre, bronioną przez francuskich strzelców, ale francusko-brytyjski kontratak natychmiast ich z niej wyrzucił.

Mont Noir i Kemmel

Przed Mont Noir i Mont Rouge sześć wyczerpanych brygad generała Nicholsona, okopanych w płytkich rowach bez zasieków, odparło cztery kolejne natarcia. Niemcom udało się zająć tylko lasek z wysuniętymi placówkami. Pomagała im francuska artyleria konna, a na tyłach stanęły już francuskie dywizje kawalerii.

Pod samym Kemmel niemiecka ciężka artyleria od 6.00 biła w szczyt i stoki wzgórza. Wzgórze, które z niemieckich linii wyglądało jak przysadzista piramida wyrastająca z równiny, było znakomitym celem, ale pociski padały za brytyjską linią przednią. O 8.30 piechota niemiecka zaczęła schodzić w rozproszonych liniach z niskiego grzbietu pod Lindenhoek, a potem podchodziła pojedynczo. O 10.50 ruszyła do ogólnego szturmu na 178 Brygadę i dwie brygady 19 Dywizji. Ogień artylerii, karabinów i karabinów maszynowych, strzelających ze stoków nad głowami własnej piechoty, zatrzymał ją kilkaset metrów przed linią. Niemcy zdobyli tylko zagrodę Donegal Farm, z której obsady przeżył oficer i ośmiu saperów, i podeszli pod baraki przy Aircraft Farm. Po południu lukę zamknęły dwa bataliony francuskiego 99 Pułku Piechoty, a inny pułk 28 Dywizji obsadził sąsiedni Scherpenberg. Wieczorny atak łatwo odparto, a w nocy Francuzi odbili Donegal Farm. Sami nie zdołali jednak posunąć się dalej niż o dwieście metrów w kontrataku na Spanbroekmolen.

Nad polem bitwy górę miało lotnictwo sprzymierzonych. Royal Air Force wykonało 61 lotów patrolowych i rozpoznawczych i zrzuciło ponad 10 ton bomb, choć od 11.00 nad Flandrią zawisły niskie chmury. Niemieckie historie pułkowe pisały potem, że fale natarcia kosił ogień karabinów maszynowych z flanki, a ci, którzy przeżyli, cały dzień leżeli w rowach wyjściowych, podczas gdy nad nimi krążyły brytyjskie samoloty i bomby rwały ich szeregi.

Wieczór w sztabach

Po stronie niemieckiej wieczór przyniósł przygnębienie. Dowódcy trzech korpusów zameldowali, że nie mogą nacierać dalej bez zluzowania wyczerpanych oddziałów. Szef sztabu 4 Armii generał Fritz von Loßberg przekonywał przez telefon szefa sztabu grupy armii Rupprechta, że bez co najmniej pięciu świeżych dywizji o zdobyciu Kemmel i Mont Noir nie ma mowy, a jeśli Korpus Gwardii nie odniesie sukcesu następnego dnia, natarcie na Belgów trzeba przerwać. Nowych dywizji nie było. Erich Ludendorff odłożył decyzję o dzień. Rupprecht zapisał w dzienniku, że pod Kemmel zdobyto bardzo niewiele, a natarcie wszędzie indziej stanęło, i zakończył: „Dowództwa obu armii meldują, że natarcia nie można kontynuować”.

Po stronie sprzymierzonych dzień był pełen narad. Rano szef brytyjskiego Imperialnego Sztabu Generalnego generał Henry Wilson proponował Ferdinandowi Fochowi, od trzech dni naczelnemu wodzowi sprzymierzonych, stopniowe wycofanie się we Flandrii aż na linię rozlewisk od Aire przez Saint-Omer do Veurne. Foch odmówił. Po południu razem z prezydentem Raymondem Poincarém był u króla Belgów Alberta I, a wieczorem kazał wysłać na północ dwie kolejne francuskie dywizje. Philippe Pétain postanowił połączyć wszystkie wojska francuskie we Flandrii w osobny Oddział Armijny Północ pod dowództwem generała Antoine’a de Mitry. Douglas Haig objechał tymczasem sztaby we Flandrii. Dowódca IX Korpusu generał Alexander Hamilton-Gordon powiedział mu, że jego żołnierze są tak zmęczeni, iż niektórzy według dowódców batalionów nie mają siły strzelać z karabinów, ale dzień idzie dobrze. Plumer w raporcie, który Haig przesłał Fochowi, pisał, że do skutecznej obrony potrzebuje sześciu świeżych dywizji, choć ufa wytrwałości żołnierzy, którzy „walczyli dobrze i utrzymali swoje pozycje”.

Znaczenie dnia

Brytyjska historia oficjalna nazywa 17 kwietnia dniem „całkowicie udanego oporu”. Nie chodziło tylko o to, że Niemcy nie zdobyli ziemi. Ich wielki plan zdobycia wzgórz Flandrii i odcięcia Belgów od Brytyjczyków upadł w ciągu jednego dnia, a porażka niemal doprowadziła do przerwania całej ofensywy we Flandrii. Dla Belgów Merkem stało się powodem do dumy: po raz pierwszy od bitwy nad Yser w 1914 roku ich odbudowana armia tak wyraźnie pobiła Niemców w otwartej walce. Wzgórze Kemmel zostało w rękach sprzymierzonych, a w następnych dniach jego obronę mieli przejąć Francuzi.