TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek trzeciej bitwy nad Scarpe

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
3 maja 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Trzecia bitwa nad Scarpe (1917)
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Kanada, Niemcy, Douglas Haig

3 maja 1917 roku o 3.45, ponad półtorej godziny przed wschodem słońca, brytyjska piechota po raz ostatni w tej bitwie uderzyła na szerokim froncie pod Arras. Na odcinku długości ponad 14 mil (ponad 22 km), od doliny strumienia Sensée przez okolice Monchy-le-Preux i rzekę Scarpe po wieś Fresnoy, ruszyły dywizje 3 Armii generała Edmunda Allenby’ego i 1 Armii generała Henry’ego Horne’a. Jednocześnie na prawym skrzydle 5 Armia generała Huberta Gougha zaatakowała Linię Hindenburga pod Bullecourt. Wieczorem było jasne, że natarcie nad Scarpe zakończyło się niepowodzeniem prawie wszędzie. Brytyjska historia oficjalna (Cyril Falls) nazwała je „niczym innym jak klęską”, a zdobycie Fresnoy przez Kanadyjczyków jedynym jasnym punktem dnia, który wielu świadków uważało za najczarniejszy w całej wojnie. Brytyjska chronologia wojny podaje jako początek bitwy 2 maja, ale natarcie ruszyło nad ranem 3 maja, co potwierdzają historia oficjalna i inne opracowania.

Po co jeszcze atakować

Gdy rozkazy do natarcia wydawano, Francuzi wciąż walczyli nad Aisne i Brytyjczycy mieli ich wesprzeć, wiążąc niemieckie odwody pod Arras. Pod koniec kwietnia sytuacja się zmieniła. Ofensywa Nivelle’a nie przyniosła przełomu, a Philippe Pétain został 29 kwietnia szefem sztabu generalnego, co wyglądało na pierwszy krok do odebrania dowództwa generałowi Nivelle’owi. 30 kwietnia feldmarszałek Douglas Haig powiedział dowódcom armii, że nadzieja na połączenie z Francuzami pod Cambrai przepadła, i postawił im skromniejszy cel: do połowy maja zdobyć dogodną linię obronną od Lens przez Fresnoy po Riencourt. Potem zamierzał przenieść główny wysiłek do Flandrii. Natarcia nie odwołano, bo Francuzi zapowiadali kolejne ataki na 4 i 5 maja, a Haig chciał ich namawiać do dalszej walki i nie mógł sam przerwać bitwy. Po bitwie pod Arleux z 28 kwietnia, która dała tylko jedną wieś, dowództwo uważało też, że ogólne natarcia na szerokim froncie udają się lepiej niż lokalne.

Samego Haiga w dniu bitwy nie było przy armiach. Wieczorem 2 maja, po ostatniej rozmowie z Allenbym i Goughem, wyjechał do Paryża na konferencję sojuszniczą. Rano 3 maja rozmawiał z Pétainem o przekazaniu Francuzom części frontu, a wieczorem z premierem Davidem Lloydem George’em, który obiecał poprzeć wobec Francuzów każdy plan uzgodniony przez Haiga i szefa Imperialnego Sztabu Generalnego. Falls zauważa, że od konferencji w Calais w lutym czasy bardzo się zmieniły.

Atak w ciemności

Kłopoty zaczęły się od kompromisu w sprawie godziny natarcia. Australijczycy pod Bullecourt chcieli ruszyć po ciemku, a 3 i 1 Armia potrzebowały do ataku światła. Haig zarządził, by wszystkie armie wyszły jednocześnie, o 3.45. Wiadomość o tym dotarła do dowódców brygad dopiero po południu 2 maja, w niektórych przypadkach o zmroku, więc nie było czasu, by przygotować natarcie nocne. Dowódca XVII Korpusu, generał Charles Fergusson, którego dywizje miały znów atakować ruiny Rœux, protestował bezskutecznie. Księżyc, bliski pełni, zaszedł 16 minut przed godziną zero. Na wielu odcinkach żołnierze czekający w rowach wyjściowych rysowali się na jego tle, a Niemcy, którzy spodziewali się natarcia, zasypali ich ogniem. Pod Monchy-le-Preux jeszcze przed atakiem spadły na brytyjskie linie pociski gazowe i burzące, a wielu piechurów poszło do natarcia w maskach.

W ciemności zaczął się chaos. Bataliony zbaczały z kierunku, mieszały się z sąsiadami i gubiły ruchomą zaporę ogniową. W 9 Dywizji część jednego z batalionów wzięła brytyjską pierwszą linię za niemiecką i zaczęła do niej strzelać. W 18 Dywizji przez szeregi nacierających cofnął się czołg, a gdy ktoś krzyknął „Wycofać się!”, czołowe kompanie zawróciły. Oddziały, które przeszły przez niemiecką pierwszą linię, często nie zauważyły ukrytych w schronach i lejach Niemców i dostawały potem ogień w plecy. W meldunkach po bitwie powtarzała się ta sama skarga. Jeden z batalionów szkockich z 9 Dywizji pisał, że wszyscy byli pewni sukcesu, a ludzie wypoczęci i sprawni, i że zdobyliby swoje cele, gdyby nie „fatalny błąd” wyznaczenia godziny zero na 25 minut przed świtem.

Kontrataki

Z pierwszymi brzaskami okazało się, że wiele oddziałów zdobyło niemiecką pierwszą linię, a niektóre dotarły daleko. Na południu 55 Brygada z 18 Dywizji wzięła Chérisy, a grupy dwóch jej batalionów doszły aż do końcowego celu za strumieniem Sensée. Londyńczycy z 56 Dywizji zdobyli zabudowania Cavalry Farm przy drodze do Cambrai. Na północ od Scarpe pojedyncze grupy z 4 Dywizji przedarły się za Rœux, a jeden z rannych opowiadał potem, że widział w dole „dużą wieś”, zapewne Plouvain. Wtedy przyszły niemieckie kontrataki. Niemcy oddawali pierwszą linię łatwo, ale zaraz uderzali na wysunięte oddziały, często siłami zaledwie jednej czy dwóch kompanii. Według niemieckich relacji do odbicia Chérisy wystarczyły trzy plutony. Ukryte we mgle nad doliną Sensée przeciwnatarcie zepchnęło żołnierzy 18 Dywizji, a około 10.30 wielu z nich było z powrotem na pozycjach wyjściowych. Brytyjscy obserwatorzy widzieli, jak całe grupy piechoty poddają się w dolinie.

Niemiecka artyleria biła przez cały dzień, przede wszystkim w piechotę. Weterani mówili, że nie przeżyli dotąd tak silnego ostrzału, który według historii oficjalnej trwał prawie bez przerwy około piętnastu godzin. Na odcinku 56 Dywizji jedna brygada została rozbita ogniem z niemieckiego okopu, który przetrwał ostrzał, a jego załoga strzelała, stojąc ramię przy ramieniu. Pod Rœux niemiecki 25 Pułk Piechoty, wycofany wcześniej jako wyczerpany, kontratakował wzdłuż rzeki, wziął 358 jeńców i uwolnił kompanię saperów, która wciąż broniła się we wsi. Po południu około stu ludzi z czterech batalionów 4 Dywizji, bez oficerów, utrzymywało się jeszcze na pierwszym celu. Po zmroku ci, których nie wzięto do niewoli, przekradli się do własnych linii. Pod Oppy 31 Dywizja wdarła się w ciemności do zawalonego ściętymi drzewami lasu, ale jej żołnierze zostali wyparci albo dostali się do niewoli. Niemcy zajęli nawet wiatrak pod Gavrelle, który jednak odbiła kompania batalionu Durham Light Infantry.

Wieczorne próby ponowienia natarcia, podjęte głównie po to, by ratować odcięte grupy, w większości zawiodły. Na całym froncie 3 Armii jedynym zyskiem okazał się skrawek niemieckiej pierwszej linii, około 500 jardów w głąb na froncie 1000 jardów, zdobyty przez 36 Brygadę z 12 Dywizji na południe od Scarpe. Po zmroku jej żołnierze oczyszczali zdobyte schrony. W jednym z nich Niemcy więzili kaprala George’a Jarratta z 8 batalionu Royal Fusiliers i kilku rannych. Gdy do schronu wpadł granat, Jarratt przydeptał go obiema stopami. Rannych uratowano, a on sam stracił nogi i zmarł. Pośmiertnie otrzymał Krzyż Wiktorii.

Kanadyjczycy pod Fresnoy

Inaczej potoczyły się walki na lewym skrzydle 1 Armii. Kanadyjczycy, jako jedyni, uznali ciemność za sprzymierzeńca. Niemcy z 15 Dywizji Rezerwowej spodziewali się ataku, ale nie przed świtem, a w mroku ich ogień karabinowy był mało skuteczny. 1 Brygada Kanadyjska z dywizji generała Arthura Curriego zaatakowała trzema batalionami. Batalion z Toronto opanował lasek przed wsią, gdzie w schronach poddało się 75 Niemców, a przed wschodem słońca zdobył okop za nim. Batalion ze wschodniego Ontario obszedł trzy karabiny maszynowe w ruinach, przeszedł przez wieś i już około 4.30 był na końcowym celu, biorąc ponad 220 jeńców. Na lewym skrzydle 6 Brygada z 2 Dywizji Kanadyjskiej osłaniała natarcie od strony Acheville. Batalion z Winnipeg zdobył większość wyznaczonego okopu, a porucznik Robert Combe, jedyny ocalały oficer swojej kompanii, z garstką ludzi utrzymał zdobyty odcinek, za co otrzymał pośmiertnie Krzyż Wiktorii.

Około 10.30 Niemcy zaczęli się zbierać do kontrataku na grzbiecie przed Fresnoy, a po południu uderzyli jeszcze raz, z pomocą batalionu gwardii. Oba natarcia rozbił ogień kanadyjskich karabinów maszynowych i artylerii. Na sąsiednim odcinku złożona brygada brytyjskiej 2 Dywizji, która wystawiła resztki trzech brygad, wykrwawiła się, ale razem z Kanadyjczykami zbudowała zaporę w okopie, chroniąc ich prawe skrzydło przed Niemcami nacierającymi od Oppy. Korpus Kanadyjski stracił 3 maja 1474 ludzi i wziął do niewoli 491 Niemców. Według historii niemieckiego pułku, który kilka dni później miał odbijać wieś, z niemieckiego muru obronnego „wypadł kamień”, który trzeba było natychmiast wstawić z powrotem.

Bilans dnia

Na wieczór 3 maja dywizje 3 i 1 Armii stały w większości na pozycjach wyjściowych. Historia oficjalna nie podaje łącznych strat z tego dnia, tylko liczby dla poszczególnych jednostek. 4 Dywizja straciła ponad 2 tysiące ludzi, 31 Dywizja około 1,9 tysiąca, a jeden z batalionów King’s Own Scottish Borderers z 9 Dywizji ponad czterystu i przestał właściwie istnieć. W wielu batalionach duża część strat to zaginieni, w praktyce jeńcy. Przyczyną klęski była nie tylko ciemność. Falls zwraca uwagę na zmęczenie dywizji walczących od kwietnia, słabe wyszkolenie uzupełnień, które nie potrafiły odeprzeć kontrataku, oraz na nową niemiecką taktykę głębokiej obrony. Spośród jedenastu dywizji, które według niego atakowały nad Scarpe, tylko dwie były wypoczęte. Niemcy zatrzymali natarcie bez użycia dywizji odwodowych.

Tego samego dnia pod Bullecourt australijska 2 Dywizja wdarła się w Linię Hindenburga i utrzymała przyczółek, o który przez następne dwa tygodnie toczyła się zaciekła walka. Nad Scarpe nie było już czego bronić ani rozwijać, poza Fresnoy. 4 maja ostatnie oddziały wycofywano z przedpola, a w Paryżu Haig uzgadniał z Francuzami nową strategię.