TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Włochy wypowiadają wojnę Niemcom

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
28 sierpnia 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Włochy, Niemcy, wypowiedzenie wojny, Sidney Sonnino

W niedzielę 27 sierpnia 1916 roku minister spraw zagranicznych Włoch Sidney Sonnino polecił przekazać rządowi związkowemu Szwajcarii, z prośbą o doręczenie rządowi Rzeszy, krótką deklarację. Kończyła się ona oświadczeniem, że w imieniu króla rząd włoski uważa Królestwo Włoch za będące w stanie wojny z Cesarstwem Niemieckim od 28 sierpnia. Tego wieczoru późne wydania rzymskich gazet ogłosiły to oficjalnie, a ambasada Stanów Zjednoczonych natychmiast zadepeszowała do Waszyngtonu, że rząd włoski przesłał przez Szwajcarię wypowiedzenie wojny Niemcom, ważne od jutra. Następnego dnia ambasador Włoch w Waszyngtonie, Vincenzo Macchi di Cellere, notą powiadomił o decyzji swojego rządu sekretarza stanu.

W tym samym czasie Rumunia wypowiedziała wojnę Austro-Węgrom, a Niemcy odpowiedziały wypowiedzeniem wojny Rumunii. We Włoszech 28 sierpnia nazywa się czasem „dniem trzech wojen”.

Wojna, której nie było

Włochy walczyły z Austro-Węgrami od maja 1915 roku. Wypowiedziały wojnę tylko monarchii habsburskiej, choć jeszcze kilka tygodni wcześniej łączyło je z Wiedniem i Berlinem trójprzymierze. Później Włosi wypowiedzieli wojnę Imperium Osmańskiemu i Bułgarii, ale Niemcom nie. Berlin zerwał z Rzymem stosunki dyplomatyczne, ambasadorowie wyjechali, a opiekę nad interesami obu państw przejęła Szwajcaria. Wojny jednak żadna ze stron nie wypowiedziała.

Rządowi Antonia Salandry taki stan rzeczy odpowiadał. Wojnę przedstawiał jako ostatni akt zjednoczenia kraju, walkę o Trydent i Triest z odwiecznym wrogiem z Wiednia. Z Niemcami Włochy nie miały sporów granicznych, za to silne więzy gospodarcze: niemiecki kapitał był obecny we włoskich bankach i przemyśle, a wielu włoskich robotników pracowało przed wojną w Niemczech. Jeszcze 21 maja 1915 roku niemiecki ambasador, książę Bernhard von Bülow, doprowadził do porozumienia, które sekretarz stanu Gottlieb von Jagow zawarł z włoskim ambasadorem w Berlinie Riccardem Bollatim. Oba państwa zobowiązały się w nim szanować prywatny majątek i prawa obywateli drugiej strony.

Pokój tylko na papierze

W praktyce Niemcy i Włosi od początku stali po przeciwnych stronach. Pod koniec maja 1915 roku do Tyrolu przybył niemiecki Korpus Alpejski (Alpenkorps), który przez kilka miesięcy bronił razem z Austriakami przełęczy w Dolomitach. Na Morzu Śródziemnym niemieckie okręty podwodne pływały pod banderą austro-węgierską. Jeden z nich, U-38, w listopadzie 1915 roku zatopił włoski liniowiec Ancona, na którym zginęło około dwustu osób. Z Niemiec płynęły do Austro-Węgier broń i amunicja.

Na początku 1916 roku Włochy zaczęły zaostrzać kurs. W lutym zakazały przywozu towarów niemieckich, a według amerykańskiego rocznika z 1916 roku zarekwirowały kilkadziesiąt niemieckich statków stojących w ich portach. W kwietniu Sonnino zapowiedział odwet na majątku poddanych państw nieprzyjacielskich. Niemcy odpowiadali po swojemu. Według tego samego rocznika 8 czerwca najwyższy sąd Rzeszy w Lipsku orzekł, że Niemcy faktycznie, choć nie formalnie, są w stanie wojny z Włochami. W połowie lipca berlińskie stowarzyszenie bankierów, na prośbę niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych, poleciło bankom, by wstrzymały wypłaty dla Włochów i traktowały ich jak poddanych państwa nieprzyjacielskiego. Włochy odpowiedziały wypowiedzeniem porozumienia z maja 1915 roku, a w sierpniu wypowiedziały także traktat handlowy z Niemcami.

Naciski sprzymierzonych

Włoska powściągliwość od dawna drażniła sojuszników. W układzie londyńskim z kwietnia 1915 roku Włochy zobowiązały się prowadzić wojnę wspólnie z Francją, Wielką Brytanią i Rosją przeciw wszystkim ich wrogom. W Paryżu i Londynie powtarzano, że Włosi biją się tylko z Austriakami, a głównego przeciwnika Ententy oszczędzają. Wydawcy włoskich dokumentów dyplomatycznych piszą o rosnącym niezadowoleniu sprzymierzonych z tego, że Rzym nie wypowiada wojny Niemcom wbrew zobowiązaniom z Londynu. W 1916 roku sojusznicy coraz ściślej koordynowali swoje działania. W lutym do Rzymu przyjechał premier Francji Aristide Briand, w marcu Włosi wzięli udział w konferencji sprzymierzonych w Paryżu, która ogłosiła jedność działań wojskowych, gospodarczych i dyplomatycznych, a na przełomie marca i kwietnia Rzym odwiedził brytyjski premier Herbert Asquith. Wojna z Austro-Węgrami przy formalnym pokoju z Niemcami coraz gorzej pasowała do tej wspólnoty. W czerwcu na paryskiej konferencji gospodarczej Włosi uzgadniali z sojusznikami wojnę gospodarczą z państwami centralnymi, choć z Niemcami formalnie wciąż byli w pokoju.

Naciskano także w samych Włoszech. Zwolennicy wojny spoza rządowej większości, radykałowie, republikanie i socjaliści reformiści, zarzucali rządowi słabość. Według brytyjskiego rocznika politycznego „Annual Register” w marcu 1916 roku krytykowano w Izbie gabinet także za to, że nie wypowiedział wojny Niemcom. Przywódca tej grupy Leonida Bissolati, który sam walczył na froncie jako ochotnik, oświadczył wtedy, że jego przyjaciele głosują za rządem tylko z patriotyzmu. W czerwcu rząd Salandry upadł, a w nowym gabinecie Paola Boselliego Bissolati został ministrem bez teki. Ten sam rocznik pisał, że nowy rząd miał wyraźnie bardziej antyniemiecki charakter niż poprzedni. Według włoskiego Słownika Biograficznego sam Boselli, jak większość ówczesnych polityków, nie był wypowiedzeniem wojny zachwycony. Sonnino, który od początku wolał wojnę ograniczoną do celów włoskich, ustąpił, jak pisze Encyklopedia Treccani, „po silnych naciskach angielsko-francuskich”.

Dlaczego właśnie w sierpniu

O terminie zadecydowało kilka spraw. „Annual Register” podaje, że rząd w Rzymie celowo zgrał swój krok z wystąpieniem Rumunii. Włochy były jedną z czterech potęg, które 17 sierpnia podpisały w Bukareszcie traktat z Rumunią, i wiedziały, że jej wypowiedzenie wojny Austro-Węgrom jest kwestią dni. Na początku sierpnia armia włoska po raz pierwszy od wejścia do wojny odniosła wyraźny sukces: zdobyła Gorycję, co podniosło nastroje w kraju i pozycję Rzymu wśród sojuszników. Na froncie salonickim wylądowała właśnie włoska dywizja, która mogła tam stanąć naprzeciw niemieckich oddziałów. Amerykański komentator wojskowy pisał miesiąc później, że prędzej czy później Włosi zetknęliby się tam z Niemcami, a utrzymywanie wtedy pozorów pokoju byłoby farsą.

Sonnino myślał też o przyszłych rokowaniach. Według włoskich opracowań 28 sierpnia telegrafował do ambasadora w Paryżu Tommasa Tittoniego, że wypowiedzenie wojny Niemcom powinno odebrać sojusznikom wszelki pretekst do zatajania przed Włochami zawartych porozumień i zamiarów w sprawie cieśnin i Bliskiego Wschodu, którymi Włochy były żywo zainteresowane. Rzym podejrzewał, że Francja, Wielka Brytania i Rosja porozumiewają się za jego plecami w sprawie podziału azjatyckich posiadłości Turcji, i nie chciał zostać pominięty.

Akt oskarżenia

Deklaracja, przekazana Niemcom przez Szwajcarów, wyliczała niemieckie winy. Zaczynała od stwierdzenia, że wrogie Włochom akty rządu niemieckiego następują po sobie coraz częściej, zarówno w postaci rzeczywistego udziału w wojnie, jak i najróżniejszych środków gospodarczych. Wymieniała powtarzające się dostawy broni i sprzętu wojennego, lądowego i morskiego, z Niemiec do Austro-Węgier oraz nieprzerwany udział niemieckich oficerów, żołnierzy i marynarzy w działaniach wojennych przeciw Włochom. Dodawała, że tylko dzięki niemieckiej pomocy Austro-Węgry mogły niedawno skupić przeciw Włochom swój największy wysiłek. Rząd włoski skarżył się też, że Niemcy wydawały Austriakom włoskich jeńców, którzy uciekli z obozów austro-węgierskich i schronili się na terytorium Rzeszy.

Z zarzutów gospodarczych deklaracja wymieniała wezwanie skierowane, z inicjatywy niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych, do banków i bankierów, by traktowali każdego obywatela Włoch jak cudzoziemca nieprzyjacielskiego i wstrzymali należne mu wypłaty, oraz wstrzymanie emerytur należnych z mocy niemieckiego prawa włoskim robotnikom. Rząd królewski, czytamy dalej, nie mógł dłużej tolerować stanu rzeczy, który wyłącznie ze szkodą dla Włoch pogłębiał sprzeczność między sytuacją faktyczną a prawną, wynikającą już z tego, że Włochy i Niemcy należały do dwóch walczących ze sobą grup państw. Dlatego od 28 sierpnia Włochy uważają się za będące w stanie wojny z Niemcami.

Przyjęcie w kraju

Według „Annual Register” większość Włochów przyjęła rozszerzenie wojny z zadowoleniem, a niemal cała prasa poparła rząd. Wyjątkiem były organy Włoskiej Partii Socjalistycznej, która od początku sprzeciwiała się wojnie, i kilka konserwatywnych dzienników, których komentarze cenzura mocno okroiła. Najgłośniej triumfowali interwencjoniści. Gazeta Benita Mussoliniego „Il Popolo d’Italia” ogłosiła wojnę z Niemcami swoim zwycięstwem i pisała o niej w tak krwiożerczym tonie, że katolicki tygodnik z Padwy „La Difesa del Popolo” przedrukował fragmenty tylko po to, by je napiętnować. Prasa katolicka zajęła się zresztą sprawami praktycznymi: we wrześniu tygodnik z Padwy radził, jak włoscy robotnicy, którzy pracowali w Niemczech, mają dalej starać się o swoje emerytury.

W Paryżu, Londynie i Piotrogrodzie przyjęto wiadomości z Rzymu i Bukaresztu z wyraźnym zadowoleniem. Włochy stanęły wreszcie wobec Niemiec w tym samym położeniu co pozostali sojusznicy.

Znaczenie

Wojskowo deklaracja niewiele od razu zmieniła. Amerykański komentator nazwał ją czystą formalnością, bo stan wojny między obu państwami faktycznie istniał od dawna. Na froncie włoskim nie było wtedy niemieckich dywizji. Wypowiedzenie wojny miało jednak duże znaczenie polityczne. Włochy przestały być sojusznikiem „na pół etatu”, który prowadzi własną wojnę z Austro-Węgrami, i mogły domagać się pełnego udziału w decyzjach Ententy, także w sprawie podziału Turcji. Rachunek przyszedł dopiero po roku. Jesienią 1917 roku nad Isonzo stanęła 14 Armia, złożona z dywizji niemieckich i austro-węgierskich, a jej uderzenie pod Caporetto w październiku 1917 roku przyniosło Włochom najcięższą klęskę w całej wojnie.