- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 27 sierpnia 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
27 sierpnia 1916 roku, w niedzielę (14 sierpnia według kalendarza juliańskiego, obowiązującego wtedy w Rumunii), w Pałacu Cotroceni w Bukareszcie zebrała się rada koronna. Król Ferdynand I i premier Ion I.C. Brătianu przedstawili najważniejszym politykom kraju decyzję, która w istocie już zapadła: Rumunia przystępuje do wojny po stronie Ententy. Tego samego wieczoru, około godziny 21, poseł rumuński w Wiedniu Edgar Mavrocordat wręczył w austro-węgierskim ministerstwie spraw zagranicznych notę, w której Rumunia oświadczała, że od tej chwili uważa się za będącą w stanie wojny z Austro-Węgrami. Rząd ogłosił powszechną mobilizację. Według austriackiej historii oficjalnej o tej samej godzinie rumuńskie straże przednie przekroczyły przełęcze karpackie i weszły do Siedmiogrodu.
Brytyjska chronologia wojny notuje pod tym dniem rozkaz mobilizacji i wypowiedzenie wojny Austro-Węgrom. Po dwóch latach neutralności i targów z obiema stronami Rumunia, która jeszcze w 1914 roku była formalnie sojusznikiem państw centralnych, stanęła przeciwko nim z armią liczącą ponad pół miliona żołnierzy.
Rada koronna
Zaproszenia na radę koronną rozesłano 25 sierpnia. Obrady zaczęły się w niedzielę o godzinie 10. Oprócz króla i następcy tronu, księcia Karola, wzięli w nich udział ministrowie, przewodniczący obu izb parlamentu i przywódcy wszystkich liczących się ugrupowań, także byli premierzy. Rada nie miała już niczego rozstrzygać. Traktat z Ententą, podpisany dziesięć dni wcześniej, zobowiązywał Rumunię do uderzenia na Austro-Węgry najpóźniej 28 sierpnia, nota do Wiednia była już w drodze, a wojska stały gotowe przy granicy. Austriacka historia oficjalna pisze, że zgromadzenie miało jedynie formalne znaczenie i chodziło o to, by przywódcy polityczni zaaprobowali zobowiązania, które Brătianu przyjął za wiedzą króla.
Mimo to dyskusja była burzliwa. Większość mówców, wśród nich Take Ionescu, od dawna wzywający do wojny o Siedmiogród, poparła wojnę po stronie Ententy. Przywódca konserwatystów Alexandru Marghiloman i były premier Titu Maiorescu opowiadali się za utrzymaniem neutralności. Jedynym zwolennikiem wojny u boku Niemiec był sędziwy Petre P. Carp, który już w sierpniu 1914 roku, razem z królem Karolem I, chciał dochować wierności sojuszowi z państwami centralnymi.
Z wystąpienia Carpa zapamiętano najwięcej, choć relacje uczestników różnią się w szczegółach. Według nich przepowiadał klęskę i przypomniał królowi jego niemieckie pochodzenie. Na uwagę, że żaden Hohenzollern nie został jeszcze pokonany, Ferdynand miał odpowiedzieć, że jednego już pokonał, mając na myśli samego siebie. Carp miał też oświadczyć, że będzie się modlić o klęskę rumuńskiej armii, bo jej zwycięstwo zgubiłoby kraj. Take Ionescu skomentował podobno, że Carp jest „szekspirowski w swoim błędzie”. Jeden z synów Carpa zginął wkrótce w kampanii siedmiogrodzkiej.
Obrady zamknął Brătianu. Według notatek ministra Iona G. Duki premier przyznał, że nie jest pewien zwycięstwa, ale nawet gdyby Rumunia przegrała, musi w tej chwili upomnieć się o swoje prawa, bo bezczynność byłaby moralną dezercją, która zaciążyłaby na losach narodu na stulecia. Przypomniał Tudora Vladimirescu, przywódcę powstania z 1821 roku, i Michała Walecznego, który na przełomie XVI i XVII wieku na krótko zjednoczył ziemie rumuńskie. Obaj zostali pokonani i zabici, ale ich czyny stały się fundamentem narodowych dążeń.
Nota do Wiednia
Notę wypowiadającą wojnę doręczono w Wiedniu wieczorem. Amerykański miesięcznik „Current History” podawał, że wręczono ją także posłowi austro-węgierskiemu w Bukareszcie, hrabiemu Ottokarowi Czerninowi. Dokument przypominał, że trójprzymierze, do którego Rumunia przystąpiła w 1883 roku, miało według zapewnień jego członków charakter wyłącznie zachowawczy i obronny. W 1914 roku Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii bez porozumienia z Bukaresztem, dlatego Rumunia, podobnie jak Włochy, nie przyłączyła się do niej. Wiosną 1915 roku Włochy wypowiedziały wojnę Austro-Węgrom i trójprzymierze przestało istnieć. Zapewnienia Wiednia, że nie prowadzi wojny zaborczej, okazały się puste, a wojna groziła wielkimi zmianami granic, niebezpiecznymi dla przyszłości Rumunii.
Najważniejsza była sprawa Rumunów w monarchii. Nota zarzucała Austro-Węgrom, że przez trzydzieści lat nie przeprowadziły żadnej reformy, która poprawiłaby ich los, a traktowały ich jak niższą rasę, poddaną uciskowi obcej mniejszości. Także po wybuchu wojny Wiedeń nic w tej sprawie nie zrobił, a po dwóch latach walk okazał się, jak napisano, równie skory do poświęcania swoich narodów, jak bezsilny w ich obronie. Rumunia, pragnąc przyspieszyć koniec wojny i chronić interesy narodowe, staje u boku tych, którzy mogą jej zapewnić urzeczywistnienie jedności narodowej. Nota kończyła się zdaniem, że z tych powodów Rumunia uważa się od tej chwili za będącą w stanie wojny z Austro-Węgrami.
Rumunia wypowiedziała wojnę tylko monarchii habsburskiej. Traktat z Ententą nie wymagał od niej wojny z Niemcami, Bułgarią ani Turcją, a Brătianu do końca odmawiał uderzenia na Bułgarię, choć domagali się tego Rosjanie i Francuzi. Wypowiedzenia wojny przez pozostałe państwa centralne były tylko kwestią dni.
Siedmiogród
Celem wojny był Siedmiogród i inne ziemie węgierskie zamieszkane przez Rumunów, a także Bukowina. W Austro-Węgrzech żyło około trzech milionów Rumunów, w większości w Siedmiogrodzie, gdzie stanowili większość ludności obok Węgrów, Szeklerów i Sasów siedmiogrodzkich. Ich los od dziesięcioleci budził w Rumunii większe emocje niż jakiekolwiek zobowiązania sojusznicze. Niemcy, chcąc utrzymać Rumunię w neutralności, wielokrotnie namawiali Wiedeń do ustępstw. Austriacka historia oficjalna przyznaje, że o oddaniu choćby skrawka Siedmiogrodu nie mogło być mowy wobec sprzeciwu premiera Węgier, hrabiego Istvána Tiszy. Brătianu był gotów przyjąć za neutralność część Bukowiny, ale wejście do wojny po stronie państw centralnych brał pod uwagę najwyżej w razie całkowitej klęski Rosji. Do niej nie doszło.
Za wejście do wojny Ententa obiecała Rumunii znacznie więcej: cały Siedmiogród, Banat, Kriszanę, Marmarosz i większą część Bukowiny, z granicą na Cisie. Sprawa była zarazem polityką wewnętrzną. Od początku wojny wiece i proententowa prasa zarzucały Brătianu bezczynność, a konserwatysta Nicolae Filipescu i Take Ionescu przekonywali, że Rumunia musi walczyć o zjednoczenie wszystkich Rumunów.
Dlaczego w sierpniu
Brătianu czekał na chwilę, w której wejście do wojny będzie możliwie najmniej ryzykowne. W 1915 roku, gdy państwa centralne odnosiły zwycięstwa w Galicji, a potem podbijały Serbię, Rumunia odmówiła Serbom pomocy i nie ruszyła się. Latem 1916 roku wszystko zdawało się przemawiać za wojną. Od 4 czerwca trwała ofensywa Brusiłowa: Rosjanie wzięli setki tysięcy jeńców, zajęli Bukowinę i stanęli u przełęczy karpackich. 1 lipca Brytyjczycy i Francuzi zaatakowali nad Sommą, pod Verdun Niemcy przeszli do obrony, a 9 sierpnia Włosi zdobyli Gorycję. Wiedeń musiał przerzucać dywizje z frontu na front, a Siedmiogród był prawie bezbronny.
Sprzymierzeni naciskali coraz mocniej. Rosyjski szef sztabu generał Michaił Aleksiejew, który długo wolał Rumunię neutralną niż sojuszniczą, w lipcu przekazał Brătianu, że teraz albo nigdy. Brytyjski historyk oficjalny Cyril Falls ocenił później, że Rumunia słusznie uznała chwilę za wyjątkową, ale zwlekała zbyt długo. W ciągu sześciu tygodni targów o traktat rosyjska ofensywa utknęła, a Niemcy zdołali zatkać najgroźniejsze wyrwy na wschodzie. Rumunia weszła do wojny w położeniu znacznie gorszym niż miesiąc wcześniej.
Armia
Austriacka historia oficjalna ocenia armię polową Rumunii na około 564 tysiące żołnierzy, a z oddziałami tyłowymi na około 623 tysiące. Tworzyło ją 20 dywizji piechoty, które po wrześniowej reorganizacji zamieniły się w 23, dwie dywizje kawalerii i kilka brygad. Miała około 1300 dział, ale tylko około 760 nowoczesnych. Do starszych należały między innymi małe działa forteczne, pospiesznie zamontowane na lawetach. Brakowało nowoczesnej ciężkiej artylerii, karabinów maszynowych i amunicji. Przez dwa lata neutralności Rumunia rozbudowywała armię i własną produkcję uzbrojenia, ale dostawy z zagranicy szły z trudem, a jedyna droga z Zachodu prowadziła przez Rosję. Oficerowie i żołnierze nie mieli doświadczenia nowoczesnej wojny. Krótka kampania przeciw Bułgarii w 1913 roku, w czasie II wojny bałkańskiej, obyła się praktycznie bez walk.
Plan wojny, przygotowany przez sztab generała Vasile Zottu, przewidywał koncentryczne uderzenie trzech armii na Siedmiogród: Północnej generała Constantina Prezana od wschodu, 2 Armii generała Alexandru Averescu na Braszów i 1 Armii od południa, przez przełęcze Karpat Południowych. Głównym celem był potem Budapeszt. Czwarta, 3 Armia, miała osłaniać Dunaj i Dobrudżę przed Bułgarami. Rumuni liczyli na zaskoczenie, dlatego wypowiedzenie wojny i przekroczenie granicy wyznaczono na tę samą godzinę.
Pierwsza noc
Według austriackiej historii oficjalnej austro-węgierska 1 Armia, która dopiero się formowała, miała w Siedmiogrodzie 34 tysiące karabinów i 76 dział. Naprzeciw niej stało 369 tysięcy żołnierzy trzech rumuńskich armii. Wieczorem 27 sierpnia rumuńskie straże przednie ruszyły przez kilkanaście przełęczy karpackich, spychając słabe posterunki straży granicznej i żandarmerii. Na Dunaju Rumuni jeszcze tej nocy przeprowadzili atak torpedowy na austro-węgierską flotyllę dunajską, która niczego się nie spodziewając stała pod bułgarskim Ruse. Zatopili tylko barkę z ropą i węglem. Flotylla schroniła się w kanale pod Belene, a następnego dnia ostrzelała port i kolej w Giurgiu. Właściwa ofensywa w Siedmiogrodzie zaczęła się w nocy z 27 na 28 sierpnia.
Reakcje
W Bukareszcie wiadomość o wojnie przyjęto z entuzjazmem. Jak wspominano później, przez kilka dni ulicami miast ciągnęły grupy powołanych rezerwistów, z kwiatami przy kapeluszach i z muzykantami na czele. Rumuńskie opowieści o wojnie chętnie podkreślały, że żołnierze przekroczyli granicę w noc poprzedzającą prawosławne święto Zaśnięcia Bogurodzicy, przypadające 15 sierpnia według kalendarza juliańskiego. 28 sierpnia król wydał odezwę do narodu. Pisał w niej, że nadszedł dzień, na który czekały pokolenia: dzień zjednoczenia wszystkich Rumunów. Wezwał, by dokończyć dzieło Michała Walecznego, który zdołał tylko na chwilę stworzyć rumuńską jedność po obu stronach Karpat, i by oddać Bukowinę, gdzie od wieków spoczywa hospodar Stefan Wielki, wielkiej i wolnej Rumunii.
Dla Ferdynanda decyzja była szczególnie trudna. Pochodził z niemieckiej linii Hohenzollernów, a cesarz Wilhelm II był jego dalekim krewnym. Później Rumuni nazywali go „Lojalnym”, bo przedłożył przysięgę złożoną nowej ojczyźnie nad więzy rodzinne.
W Wiedniu i w austriackiej kwaterze głównej wiadomość nie była zaskoczeniem, bo Austriacy z przechwyconych depesz radiowych wiedzieli o rumuńskich przygotowaniach. W Niemczech wywołała wstrząs. Szef sztabu generalnego Erich von Falkenhayn nie wierzył ostrzeżeniom i liczył, że Rumuni poczekają do zebrania plonów. Na cesarza wiadomość podziałała, jak pisze austriacka historia oficjalna, „jak grom z jasnego nieba”. 28 sierpnia Niemcy wypowiedziały wojnę Rumunii, a 30 sierpnia zrobiła to Turcja. Bułgaria, której wojska pod dowództwem niemieckiego feldmarszałka Augusta von Mackensena gromadziły się już nad Dunajem, przyłączyła się 1 września. Wejście Rumunii do wojny kosztowało wkrótce stanowisko Falkenhayna.
Początkowe sukcesy Rumunów w Siedmiogrodzie trwały krótko. Jesienią państwa centralne uderzyły od zachodu i z Dobrudży. W grudniu 1916 roku padł Bukareszt, a rząd i król schronili się w Jassach. Rumunia przetrwała jednak tę klęskę, a po wojnie przyłączyła Siedmiogród, Bukowinę i Besarabię.