TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Niemcy wypowiadają wojnę Rumunii

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
28 sierpnia 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Niemcy, Rumunia, wypowiedzenie wojny, Wilhelm II

28 sierpnia 1916 roku, w poniedziałek, berlińska Agencja Wolffa podała krótki komunikat. Ponieważ Rumunia, „łamiąc w haniebny sposób traktaty zawarte z Austro-Węgrami i Niemcami”, poprzedniego wieczoru wypowiedziała wojnę sojusznikowi Rzeszy, cesarski poseł w Bukareszcie otrzymał polecenie, by zażądał paszportów i oświadczył rządowi rumuńskiemu, że Cesarstwo Niemieckie uważa się odtąd również za będące w stanie wojny z Rumunią. W ten sposób niecałą dobę po tym, jak rumuński poseł w Wiedniu wręczył notę o wojnie, a rumuńskie straże przednie przekroczyły przełęcze Karpat, Niemcy stanęły u boku Austro-Węgier przeciw nowemu przeciwnikowi.

Tego samego dnia wojnę Niemcom wypowiedziały Włochy, które od ponad roku walczyły z Austro-Węgrami, ale formalnie wciąż pozostawały w pokoju z Rzeszą. Dla Berlina był to jednak gest głównie formalny. Wejście Rumunii do wojny było ciosem znacznie poważniejszym.

Sojusz, który przestał istnieć

Niemiecka nota mówiła o złamaniu traktatów nie bez powodu. W 1883 roku Rumunia zawarła tajny sojusz z Austro-Węgrami, do którego jeszcze tego samego dnia przystąpiły Niemcy. Wiązał on Bukareszt z trójprzymierzem i był kilkakrotnie odnawiany, ostatni raz w 1913 roku. Gwarantem tej polityki był król Karol I, książę z katolickiej linii Hohenzollernów z Sigmaringen. Latem 1914 roku rada koronna, wbrew woli króla, uznała jednak, że sojusz ma charakter obronny i nie obowiązuje, skoro Austro-Węgry same rozpoczęły wojnę, nie pytając Bukaresztu o zdanie. Rumunia ogłosiła neutralność, a po śmierci Karola w październiku 1914 roku tron objął jego bratanek Ferdynand I.

Nowy król także był Hohenzollernem urodzonym w Sigmaringen, wychowanym i wykształconym w Niemczech. Jego żona, królowa Maria, wnuczka królowej Wiktorii, otwarcie sprzyjała Entencie, a premier Ion I.C. Brătianu od dwóch lat prowadził z nią rozmowy o cenie przystąpienia do wojny. Dla Wilhelma II wystąpienie krewnego przeciw państwom centralnym było osobistą zniewagą. Według często powtarzanej, choć słabo udokumentowanej relacji cesarz kazał wykreślić imię Ferdynanda z rejestru rodu Hohenzollernów.

Z Rumunią łączyły Niemcy także interesy. Niemiecki kapitał, przede wszystkim Deutsche Bank i Disconto-Gesellschaft, kontrolował znaczną część rumuńskiego przemysłu naftowego wokół Ploeszti. W czasie neutralności Rumunia sprzedawała państwom centralnym zboże i ropę, których odciętym przez brytyjską blokadę Niemcom i Austro-Węgrom bardzo brakowało. W Bukareszcie działało stronnictwo przyjazne Niemcom, z byłym premierem Petre P. Carpem i Alexandru Marghilomanem na czele. Jeszcze 27 sierpnia przedstawiciele tego obozu sprzeciwiali się na radzie koronnej przystąpieniu do wojny, ale decyzja zapadła już wcześniej: 17 sierpnia Brătianu podpisał z Ententą traktat polityczny i konwencję wojskową.

Zaskoczenie w Pszczynie

W kwaterze głównej w Pszczynie wiadomość z Wiednia przyszła 27 sierpnia wieczorem. Dla Austriaków nie była niespodzianką. Ich wywiad od tygodni przechwytywał i odczytywał depesze radiowe, z których wynikało, że rokowania Rumunii z Ententą dobiegają końca, i przekazywał je Niemcom. Szef niemieckiego sztabu generalnego Erich von Falkenhayn bardziej jednak ufał raportom napływającym z Bukaresztu. Według austriackiej historii oficjalnej posunął się nawet do przypuszczenia, że przechwycone depesze sfabrykowano, by wymusić na Niemcach wysłanie wojsk przeciw Rumunii. Uważał, że Rumuni nie wystąpią przed zebraniem wyjątkowo obfitych w tym roku zbiorów, czyli nie wcześniej niż w połowie września. Gdy 14 sierpnia, dzień uchodzący za prawdopodobny termin rumuńskiej deklaracji, minął spokojnie, utwierdził się w tym przekonaniu.

Na cesarza, który podzielał zdanie Falkenhayna, wiadomość podziałała, jak pisze austriacka historia oficjalna, „jak grom z jasnego nieba”. Według relacji z jego otoczenia Wilhelm II w pierwszej chwili wpadł w przygnębienie i mówił, że wojna jest przegrana. Jego obawy nie były bezpodstawne. Rumunia mogła wystawić około 23 dywizji, a jej armia ciągnęła się wzdłuż blisko 700-kilometrowej granicy Siedmiogrodu. Naprzeciw niej stała tylko świeżo tworzona austro-węgierska 1 Armia, która według austriackich obliczeń liczyła w chwili rumuńskiego uderzenia około 34 tysięcy żołnierzy i 76 dział. Trzy rumuńskie armie, które w nocy z 27 na 28 sierpnia ruszyły do Siedmiogrodu, liczyły razem około 369 tysięcy ludzi. Tymczasem Niemcy i Austro-Węgry od dwóch miesięcy z trudem łatały front na wschodzie, przerwany przez ofensywę Brusiłowa, a na zachodzie odpierały ataki brytyjskie i francuskie nad Sommą, nie mając wolnych odwodów.

Paul von Hindenburg pisał później we wspomnieniach, że tak małe państwo jak Rumunia nigdy jeszcze nie odgrywało w historii świata roli tak ważnej i rozstrzygającej, a dwa wielkie mocarstwa nigdy nie były tak zdane na łaskę kraju, który miał zaledwie jedną dwudziestą ich ludności. Rumunom wystarczyło, jego zdaniem, ruszyć tam, gdzie zechcą, by przechylić szalę wojny.

Wezwanie Hindenburga

Wkrótce po otrzymaniu wiadomości cesarz, za radą szefa swojego Gabinetu Wojskowego, generała Moriza von Lynckera, wezwał telefonicznie do Pszczyny Hindenburga i jego szefa sztabu Ericha Ludendorffa, dowodzących wtedy większą częścią frontu wschodniego. Formalnie chodziło o naradę, ale wezwanie dowódcy frontu do cesarza z pominięciem szefa sztabu generalnego miało jednoznaczną wymowę. Falkenhayn słusznie zrozumiał je jako dowód, że stracił zaufanie monarchy. Od miesięcy krytykowano go za krwawe i bezowocne natarcie pod Verdun, a sprawa rumuńska przelała czarę. 28 sierpnia Falkenhayn poprosił o dymisję.

Ten sam dzień, w którym Niemcy wypowiedziały wojnę Rumunii, był więc ostatnim dniem jego urzędowania. Rano odbył jeszcze w Pszczynie naradę z austro-węgierskim szefem sztabu generalnego Franzem Conradem von Hötzendorfem. Obaj zgodzili się, że wojnę z Rumunią trzeba prowadzić zaczepnie, bo do biernej obrony 700-kilometrowej granicy Siedmiogrodu nigdy nie starczyłoby wojsk. Do Pszczyny pojechał też kanclerz Theobald von Bethmann Hollweg. Następnego dnia, 29 sierpnia, cesarz przyjął dymisję Falkenhayna i mianował na jego miejsce Hindenburga, a Ludendorffa jego najbliższym współpracownikiem.

Plan wojny z Rumunią

Mimo zaskoczenia państwa centralne miały przygotowany plan. 28 lipca, na prośbę Conrada, w Pszczynie spotkali się szefowie sztabów Niemiec i Austro-Węgier z naczelnym wodzem armii bułgarskiej, generałem Nikołą Żekowem. Uzgodnili, że Rumunia ma się dowiedzieć, iż w razie przyłączenia się do Ententy spotka ją „wspólne energiczne działanie Niemiec, Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji”, i zawarli porozumienie na wypadek wojny. 3 sierpnia w Budapeszcie przystąpił do niego turecki wódz naczelny Enver Pasza.

Plan zakładał jak najszybsze i najsilniejsze uderzenie, by trzymać wojnę z dala od ziemi bułgarskiej i, na ile się da, austro-węgierskiej. Wojska niemieckie i austro-węgierskie miały od północy wiązać pozorowanymi działaniami jak najwięcej sił rumuńskich. Bułgarzy mieli uderzyć od granicy Dobrudży na przeprawy przez Dunaj pod Silistrą i Tutrakanem, osłaniając skrzydło głównych sił. Te zaś miały przejść Dunaj w okolicy Swisztowa i uderzyć na Bukareszt. W północnej Bułgarii miała powstać armia z czterech dywizji piechoty i dywizji kawalerii bułgarskiej, jednej dywizji niemieckiej i dwóch tureckich. Austro-Węgry dawały flotyllę dunajską i ciężki sprzęt przeprawowy, który już na początku sierpnia potajemnie sprowadzono w dół Dunaju. Do Siedmiogrodu Falkenhayn obiecał wysłać cztery lub pięć dywizji piechoty i jedną lub dwie dywizje kawalerii, ale nie chciał ich tam trzymać zawczasu, bo brakowałoby ich na innych frontach. Ich przewiezienie lichymi kolejami Siedmiogrodu mogło trwać około czterech tygodni.

Szczegóły długo budziły spory. Conrad chciał jak najszybciej przejść Dunaj i ruszyć na Bukareszt, a 10 sierpnia proponował nawet, by wkroczyć do Rumunii bez wypowiedzenia wojny, gdy tylko przechwycone depesze potwierdzą jej układ z Ententą. Falkenhayn i Żekow uważali, że Bułgarzy powinni najpierw wejść głęboko w Dobrudżę i skrócić front do najwęższego miejsca między Dunajem a Morzem Czarnym. Bułgarom było to na rękę, bo chcieli walczyć przede wszystkim o ziemie, które uważali za swoje.

Mackensen nad Dunajem

Najważniejszą postacią tego planu był feldmarszałek August von Mackensen, zdobywca Serbii z 1915 roku. Pod koniec sierpnia przekazał dowództwo frontu macedońskiego Bułgarom i przejął dowództwo wojsk w północnej Bułgarii. Podlegały mu bułgarska 3 Armia generała Stefana Toszewa, twierdze Widyń, Ruse, Szumen i Warna, niewielki oddział niemiecki pułkownika von Kaufmanna, austro-węgierska grupa przeprawowa oraz flotylla dunajska, którą wzmocniła niemiecka flotylla motorówek. 28 sierpnia, ostatniego dnia urzędowania Falkenhayna, Mackensen dostał rozkaz, by uderzyć jak najszybciej, przy czym kierunek i cel pozostawiono jemu.

Kłopot polegał na tym, że Bułgaria wciąż nie była w stanie wojny z Rumunią. W Berlinie i w Pszczynie przez kilka dni nie wiedziano, czy Sofia dotrzyma sojuszniczych zobowiązań. Car Bułgarii Ferdynand I i premier Wasił Radosławow zwlekali, a Rumuni, zachęcani przez Rosjan, kusili Bułgarów obietnicami w sprawie Dobrudży. Turcja wypowiedziała Rumunii wojnę dwa dni po Niemczech, a Bułgaria dopiero 1 września.

Co dalej

Wypowiedzenie wojny przez Niemcy otworzyło nowy front, który nowe kierownictwo armii niemieckiej postanowiło zamknąć ofensywą. Już 29 sierpnia Hindenburg i Ludendorff wstrzymali przeprawę przez Dunaj i polecili Mackensenowi najpierw wkroczyć do Dobrudży. W Siedmiogrodzie zaczęto tworzyć niemiecką 9 Armię, na której czele we wrześniu stanął, jako zadośćuczynienie za utratę stanowiska, sam Falkenhayn. Kampania, która w sierpniu wydawała się w Pszczynie katastrofą, jesienią przyniosła państwom centralnym jedno z największych zwycięstw wojny: 6 grudnia 1916 roku wojska Mackensena wkroczyły do Bukaresztu, a w ręce Niemców wpadły rumuńskie zboże i ropa.